Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

24/07/2019

Spisek konglomeratu militarno-przemysłowego z ub. wieku wyznaczył absurdalną normę promieniowania z bezprzewodówki i kostucha zbiera w Polsce żniwo

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 04:13

Piotr Bein, 25.7.2019

W latach 1950-ych podczas zimnej wojny z ZSRR, departament obrony USA wdrażał system radarowy zdolny wykrywać falami radiowymi nadlatujące atomowe pociski sowieckie. System ten wymagał instalacji o jak najwyższej mocy. Obawy o zdrowie publiczne i protesty lokalnych społeczności w USA w zasięgu radarów rząd zbywał potrzebą zapobiegania ewentualnej zagładzie nuklearnej.

Dogma pt. podgrzanie tkanki

W tymże czasie medycyna USA szeroko stosowała mikrofale radiowe w różnych terapiach polegających na nagrzewaniu tkanki (diatermia). Dlatego było na rękę siłom zbrojnym i medycynie USA ignorować wczesne odkrycia naukowe skutków fal radiowych na organizm człowieka. Wybrano bezkrytyczną hipotezę, jakoby skutki biologiczne mikrofal mogły tylko wynikać z podgrzania tkanki.

Kiedy doszło do wyznaczenia norm bezpiecznego napromieniowana człowieka mikrofalami, uznano sektor zdrowia za zbyt wplątany samo-interesem komercyjnym w diatermii. Sektor wojskowy “oczywiście” nie przejawiał konfliktu interesu, ale to on zdecydował o normach.  Do 1960 r. armia, lotnictwo i marynarka wojenna USA wywnioskowały na podstawie obliczenia na kolanie przez jedną osobę i minimalnej próby na zwierzętach laboratoryjnych (zakłócenie mikrofalami zachowań zwierząt, motywowanych pożywieniem), że 10 mW/cm2 jest bezpieczną gęstością mocy, poniżej której nie występuje nadmierne ogrzanie żywej tkanki przez mikrofale. Na podst. tej mitycznej wartości, w 1966 r. powstała  pierwsza norma IEEE/ANSI C95.1 ekspozycji mikrofalowej. Od tego momentu, Pentagon traktował wszystkie raporty o bio-skutkach fal radiowych występujących poniżej gęstości mocy 100 W/m2 jako zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. Po prostu zamykano placówki badawcze, które wykazywały takie skutki.

Natomiast sowieci skupili się na rozwoju badań bio-skutków poniżej efektu termicznego pól elektromagnetycznych (PEM) i wyznaczyli swą normę bezpiecznej ekspozycji na wartość tysiąckroć mniejszą: 0,01 mW/cm2. Restryktywna norma sowiecka stanowiła poważną przeszkodę dla planistów Pentagonu — gdyby któryś z sojuszników Ameryki w Europie Zach. wprowadził u siebie sowiecką normę, zagroziłoby to rozmieszczaniu instalacji radarowych USA w Europie. Toteż równolegle do wyścigu zbrojeń i kosmicznego, wywiązał się międzynarodowy wyścig standardów dla fal radiowych. W swej narracji dla świata, WHO i NATO przyjęły niekwestionowaną dogmę: nagrzewanie tkanki jest jedynym możliwym bio-skutkiem fal radiowych. Organizacje te osadziły w tym celu na kluczowych stanowiskach osoby święcie wierzące w tę dogmę.

Lobby opanowuje naukę i propagandę

 

Na pocz. lat 1970-ych w USA rosła popularność ruchu pro-ekologicznego i Agencja Ochrony Środowiska (EPA) poślubiła zasadę ostrożności wobec licznych potencjalnych zagrożeń zdrowia. Korporacje poczuły się zagrożone w swej roli wyznaczania drogi uprzemysławiania — jak ma przemysł zareagować na ustawodawcze restrykcje działań korporacji, zwłaszcza na naukę prowadzącą do tych ograniczeń legislacyjnych. W 1972 r. powstaje Business Roundtable, lobby dyrektorów korporacji USA, dla promocji redukcji nieuzasadnionej intruzji rządu w sprawy biznesu oraz zapewnienia aktywnej, skutecznej roli sektora biznesu w formułowania polityki pluralistycznego społeczeństwa. Obok biur w Waszyngtonie, lobby zakłada swe think tanki mające wypracować strategie wspólne dla wszystkich przemysłów.

Środki przyjęte przez lobby przemysłowe względem bio-skutków mikrofal podobne były do tych dla tytoniu i objęły:

  • Utworzenie atmosfery nieokreśloności naukowej. Ponieważ organizmy żywe są niezwykle skomplikowane, a nauka jest ze swej natury rzadko 100% pewna, skoordynowana dezinformacja nie miała większych trudności. Kiedy pojawiały się niewygodne przemysłowi lub Pentagonowi badania, lobby zlecało specjalistom zdyskredytować je. Wykonywali oni rzekome replikacje badań, lecz ze zmianą krytycznych czynników, żeby wyniki wskazywały na korzyść lobby. 
  • Retoryka technologicznej określoności. Wg techno-deterministycznego stylu propagandy lobby przemysłowych, ludzie mają ograniczoną zdolność inicjowania czy zasadniczego kształtowania technologii, co najwyżej reagują adapcyjnie lub reaktywnie. W regulacji globalnej, taką “mentalność” widać w traktowaniu różnic w reakcji na technologię jako przeszkód w uniwersalnym jej charakterze i zapotrzebowaniu. Tymczasem technologie idą różnymi ścieżkami, podlegają rozmaitej regulacji i funkcjonują zależnie od kontekstu. Lobby uważa to za dewiacje, potwierdzające potrzebę socjo-politycznej edukacji (tj. socjoinżynierii) i regulacyjnej interwencji (tj. intruzji w suwerenny interes narodów i społeczności).
  • “Głosowanie” nad dowodami bio-skutków. Wyprodukowawszy tyleż publikacji negujących bio-skutki, ile było potwierdzających, lobby rozgłosiło jakoby waga dowodu była kluczową wskazówką. Ponieważ każde niemal badanie potwierdzające bio-skutki przy niskim natężeniu pola mikrofalowego jest zanegowane przez kontr-badanie na zlecenie lobby, to 1 minus 1 = zero, czyli “nie ma” dowodu na bio-skutki.
  • Reguły dobierane na zamówienie chwili. Ewentualne niedobitki ocalałe z pseudo-naukowego głosowania, lobby podważa kwestionując słuszność i/lub doniosłość wybitnie przekonywujących badań bio-skutków. Słaba asocjacja  epidemiologiczna bez identyfikacji mechanizmów przyczynowych nie liczy się, tak jak praca recenzowana, gdyż wydawnictwa naukowe mają różnej jakości proces recenzji. Badania in vitro są nieważne bez badań na całych zwierzętach, a wiarygodny bio-mechanizm musi podbudowywać rozważany związek napromieniowania ze skutkiem na zdrowie…
  • Swoi ludzie w instytucjach regulujących. Powyższe strategie mogą przekonywać zalatanych polityków, ale nie bezstronnego naukowca.  Zatem Big Telecom nominuje do instytucji i urzędów regulacyjnych osoby, które były lub są członkami przemysłu, jaki mają teraz regulować. Najważniejszy w świecie regulator, którego wytyczne są podstawą standardów w większości Zachodu, ICNIRP jest samo-wybraną, prywatną organizacją składającą się wyłącznie z osób zaproszonych przez już obecnych w ICNIRP. Wystawione na widok i wymagane przez ICNIRP dla utrzymania wizerunku bezstronności, oświadczenia pracowników o konflikcie interesu są niekompletne. Podobnie jest w WHO.
  • Strategia na granicy nauka – polityka. Żeby poszerzyć strefę wpływów politycznych, lobbystyczny projekt IEMFP usiłuje ustanowić wyimaginowaną mapę nauki i polityki dot. PEM, wyłączając oponentów. Jest to działalność bardziej aktywna niż ww. metodologiczne zabiegi, defensywne i abstrakcyjne. IEMFP podkreśla, że wytyczne ostrzejsze niż ich własne są nieracjonalne, nienaukowe, a wyłamujące się państwa polegają na gorszych bazach danych i ustanawiają normy w wybrakowanym procesie wymiany informacji, kierując się względami społecznymi. Słowem, ustalenia komitetów “z ekstensywnym doświadczeniem i ekspertyzą” (typu ICNIRP) i gotowe  podsumowania mają wartość najwyższą w wynaczaniu norm. 

Mentalność globalistyczna

Retoryka niezbędności technologii obnaża, że proponenci są aktorami odgrywającymi ważną rolę w inicjacji i postępie globalizmu, a nie żadnym czynnikiem postępu i redukcji przerosłych problemów społecznych i ekologicznych wskutek proliferacji technologii bez względu na skutki. Oto cytat z dokumentu WHO z 2015 r. rysujący nieuchronność wzrostu ekspozycji na PEM wskutek promocji nowych technologii, co dodaje mandatowi IEMFP pilności i potrzeby kontynuacji:

PEM wszystkich częstotliwości stanowią jeden z najpowszechniejszych i najszybciej rosnących wpływów na otoczenie, o których szerzą się obawy i spekulacje. Wszystkie populacje są obecnie wystawione w różnym stopniu na PEM i poziomy te będą wzrastać z postępem technologii.

Wypowiedź WHO jest pół-prawdą. Podczas gdy ogólny “postęp technologii” prowadzi do wszechobecnej ekspozycji na PEM o niskim natężeniu, to da się redukować napromieniowanie z osobistych gadżetów (smartfon, modem, laptop, np. poprzez edukację (wyłącz wi-fi, przejdź na kabel, trzymaj smartfona w odleglości i używaj słuchawki). Tymczasem lobby zabiega o to, by publika nie wiedziała (np. akcje przeciw samorządom domagającym się wystawienia instrukcji bezpieczeństwa gadżetów w punktach sprzedaży) i nie dowiedziała się o fatalnych skutkach (tłumienie informacji i dezinformacja w korpo-mediach). Postęp technologii ma polegać nie na jej proliferacji bez względu na skutki społeczne i w otoczeniu, tylko na redukcji tych skutków.

Retoryka technologicznej określoności przez lobby ignoruje narodowe realia “obywatelskiego poznawania”. Wpływają one na sposób regulacji nowych technologii. Toteż trudno oczekiwać uniwersalnej akceptacji  dyktatu lobby, kiedy narody różnią się tradycjami decyzyjnymi i prawnymi, stosunkiem do odpowiedzialności instytucji  i ekspertów, percepcjami kulturowymi ryzyka czy obietnic wobec danej nauki i technologii. Widzimy na własnym przykładzie reakcji na technologie łączności bezprzewodowej generacji 5G i poprzednich, że harmonizacja innowacji nie jest naturalna czy niezbędna, tylko wynika z narzucenia propagandowo jeśli nie podstępnie, z politycznej negocjacji i ugody, podczas gdy powinna być wypadkową ochrony zdrowia publicznego, suwerenności i wzrostu dobrobytu.

Niektóre argumenty za zbieżnością technologiczną, standardyzacją i globalizacją  mają sens i pokrycie empiryczne. Jednak malowanie odstępstw jako bariery dla innowacji wg jedynego słusznego modelu to grube i nieuczciwe uproszczenie. Wiele badań nad innowacją technologiczną wskazuje, że ostrzejsza regulacja może w niektóych przypadkach stymulować gospodarkę i zachęcać do opracowania lepszych, wydajniejszych i zdrowszych technologii. Wizja harmonizacji narzuca model rozpowszechniania innowacji — z kręgu projektantów na pasywne peryferie. Twierdzenie lobby, jakoby dla dostawcówców sprzętu telekomunikacyjnego przeszkodą była różnorodność rynków narodowych, odrzuca możliwości lokalnego wkładu w projektowanie, wytwarzanie i obsługę systemów. 

 

Globalne lobby a “zacofana” Europa Śr.-Wsch. 

 

IEMFP stawia wyzwania narodom b. bloku ZSRR w Europie Śr.-Wsch. Kwestionuje filozofię wytycznych i norm ekspozycji, które uwzględniają bio-skutki PEM, a nie jedynie “skutki zdrowotne” dogmy ICNIRP. W projekcie globalnym IEMFP, retoryka lobby z granicy nauka – polityka wyklucza bio-skutki jako dowód naukowy do określania norm ekspozycji. Wierna wcześniejszej retoryce determinizmu technologicznego, IEMFP ostrzega przed okropnymi konsekwencjami gospodarczymi przyjęcia bio-skutków w naukowym ustalaniu norm:

Baza danych naukowych określa progowy poziom ekspozycji. poniżej którego nie obserwuje się żadnego efektu biologicznego. Metoda ta łagodzi potrzebę wykonania oceny zagrożenia zdrowia z uwagi na dane dot. bio-efektów i zakłada niekompletną znajomość mechanizmów współdziałania. Podejście to da przesadnie konserwatywny standard, który nie tylko ograniczy postęp techniczny,  ale też będzie nie do przyjęcia co do utraty korzyści stwarzanych oprzez technologię — wszystko tylko dla ochrony przed wątpliwymi zagrożeniami. Podejście to jest podstawą niektórych norm w Europie Wsch., prowadząc do znacznie niższych limitów napromieniowania.

Ponadto, lobbystyczna retoryka obraca się wokół dalszych dychotomii, wymyślonych dla dominacji IEMFP. Jest wśród nich mniemanie, jakoby ostrożnościowe podejścia polegały na wadach wymiany informacji (np. krajowi kontra “międzynarodowi” eksperci), różnicach socjokulturowych i prawnych, wadliwych krajowych bazach danych naukowych, myleniu bio-skutków z efektami zdrowotnymi, ustanawianie arbitralnych limitów ekspozycji i niepotrzebne żywienie obaw ludności. Takie zestawienie maluje IEMFP doświadczonym i socjologicznie poinformowanym nauczycielem, który używa solidnych norm międzynarodowych i danych naukowych w wytyczaniu granic napromieniowania na podst. skutków na zdrowie.

Widzimy w Polsce, jak rzeczywiście wygląda lobby, obserwując poczynania resortów cyfryzacji i zdrowia oraz “naszych” prawodawców, także uzależnionych od lobby.

Korupcja instytucji interesu publicznego przez przemysł

W 1971 r. Sol Michaelson, Amerykanin najbardziej zasłużony w przyjęciu przez ANSI normy C95.1, ograniczonej do efektu nagrzewania tkanki, został nominowany do komitetu pn. Task Group on Environmental Health Criteria for Radiofrequency and Microwaves (grupa robocza ds. kryteriów zdrowia środowiska dla częstotliwości radiowych i mikrofal), grupy powołanej wspólnie przez WHO i International Radiation Protection Agency (IRPA, Międzynarodowa Agencja Ochrony Przed Promieniowaniem).

Założycielskim przewodniczącym IRPA był Michael Repacholi, Australijczyk zadedykowany dogmie o nagrzewaniu. W 1992 r. IRPA przepoczwarzyła się w  ICNIRP (International Commission on Non Ionizing Radiation Protection, Międzynarodowa Komisja ds. Ochrony Przed Promieniowaniem Niejonizującym), a Repacholi pozostał jej przewodniczącym. W 1998 r. ICNIRP wydała wytyczne norm ekspozycji mikrofalowej dla świata anglojęzycznego, oparte na dogmie nagrzewczej ANSI.

W 1996 r. Repacholi założył we WHO “International EMF Project, (IEMFP)”, międzynarodowy projekt badań i regulacji PEM. Był jego szefem do 2006 r., kiedy zrezygnował pod zarzutami korupcji. Został oficjalnym doradcą przemysłu. W 2004 r. stwierdził na konferencji, że IEMFP był w stanie otrzymywać fundusze z poprzez agencję założoną przez wydział prawny WHO celem zbierania pieniędzy na ten projekt. Wpływało tą drogą 150 tys. $ rocznie od przemysłu telefonów komórkowych. Wbrew zapewnieniom o dotrzymywaniu reguł i negacji ich łamania, stale były zarzuty, że IEMFP i odnośna sekcja WHO jest w konflikcie z interesem publicznym. W USA, Federalna Komisja Komunikacji (FCC), mająca regulować przemysł bezprzewodówki, została otwarcie określona jako “zniewolona agencja”.

Interaktywna grafika w raporcie śledczym Investigate Europe z br. pokazuje bliskie związki z instytucjami regulacyjnymi kluczowych dla lobby insajderów, którzy ustanawiają  progi bezpieczeństwa napromieniowania PEM i odrzucają alarmy naukowe jako bezpodstawne.

 

Ludobójcze lobby w Polsce

W III RP, za rządów Prawa i Sprawiedliwości, panuje bezprawie i korupcja w procedowaniu megaustawy dot. Big Telecomu oraz w funkcjonowaniu instytucji narodowych odpowiedzialnych za zdrowie ludności i środowiska naturalnego.

Za swe skandaliczne przedstawienia pro-lobby, wice-minister cyfryzacji Wanda Buk otrzymała ze strony społecznej 100% zasłużony tytuł “Naczelnej Lobbystki Przemysłu Telekomunikacji Bezprzewodowej”. Wielu innych zidentyfikowanych pobieżnie indywiduów w rządzie PiS podobnie służy przeklętemu lobby. Podsumował to działacz przeciw 5G Mateusz Jarosiewicz w komentarzu przy petycji do Senatu:

W procesie inicjatywy ustawodawczej rządowego projektu mamy do czynienia z konfliktem interesów stron inicjatywy. Odpowiedzialny z ramienia Ministerstwa Zdrowia za wprowadzenie rządowego projektu ustawy, Wiceminister Zdrowia pan Janusz Cieszyński, w latach 2009-2014 pracował w jednej z największych firm z obszaru telekomunikacji – francuskiej firmy Orange. Z kolei dyrektor Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego, Jerzy Żurek wielokrotnie wprowadzał w błąd społeczeństwo zaprzeczając publicznie istnieniu skutków biologicznych (nietermicznych) PEM oraz zorganizował za pieniądze polskich podatników trzy międzynarodowe konferencje poświęcone PEM, do udziału w których zapraszał głównie prelegentów powiązanych z branżą telekomunikacyjną i naukowców przeczących nietermicznemu oddziaływaniu PEM (dla przykładu Zenona Sienkiewicza, członka powiązanej z branżą prywatnej organizacji ICNIRP, czy Emili Van Deventer, szefową „EMF Project” w WHO, wobec której niezależni naukowcy wystosowali votum nieufności, a na których zabrakło niezależnych ekspertów, wśród nich polskich naukowców, takich jak prof. Alicja Bortkiewicz czy prof. Włodzimierz Klonowski, autorów badań, które wykazały skutki biologiczne PEM.

Socjopatologię osób i instytucji zaangażowanych w prawodawstwo i ochronę zdrowia Polaków obnaża także próbka demaskatorska z procedowania megaustawy dot. telekomunikacji:

Minister Cyfryzacji posługuje się niepełną opinią nt. oddziaływania stacji bazowych telefonii komórkowej na ludzi, sporządzoną przez dwóch fizyków z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy nie posiadają dorobku naukowego w tym zakresie. Dodatkowo UJ czerpał pożytki finansowe z nielegalnie działającej na budynku dachu UJ stacji bazowej telefonii komórkowej (sygn.. akt II SA/Kr 191/17) i naraził na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia dzieci szkoły integracyjnej (z chorobą nowotworową, z elektrowrażliwością, z implantami ślimakowymi) i tak już pokrzywdzonymi przez los.

Procedowanie prawa pod Big Telecom to akt ludobójstwa

Zgodnie z pseudo-naukową dogmą i manipulancką socjo-inżynierią lobby, resortowe przygotowania megaustawy nie uwzględniły:
  • ujemnego wpływu promienowania PEM na zdrowie ludności i środowiska naturalnego, w tym rolnictwo
  • karygodnej, absurdalnej normy bezpieczeństwa dla PEM częstotliwości radiowych, nie mającej nic wspólnego z efektami bio-fizycznymi, ani z kumulacją dawek w czasie ze wszystkich źródeł mikrofal
  • niemożliwości ustalenia kumulatywnych dawek indywidualnym obywatelom przez osobiste dozymetry (jak w atomistyce) wobec prymitywizmu norm i pomiaru PEM z urządzeń 5G i z istniejących sieci
  • de-populacji narodu polskiego wskutek efektów sieci telekomunikacyjnych na płodność obu płci i zmiany genetyczne przyszłych pokoleń
  • ogólnego stępienia inteligencji Polaków wskutek proliferacji PEM częstotliwości radiowych.

Resort zignorowal też, pod globalistów stojących za światową nachalną promocją bezprzewodówki i 5G, bezpieczeństwo narodowe oraz prywatność, wolny wybór i bio-suwerenność każdego człowieka — wszystko gwałcone przez planowane wprowadzanie 5G:

  • masowa i indywidualnie wybiurcza, zdalna kontroli stanu zdrowia, emocji, myśli i zachowań społeczeństwa przez sztuczną inteligencję w rękach obcych
  • bezpieczeństwo danych osobowych
  • cyber-ataki, na które sieci 5G są wyjątkowo podatne i związane z tym ryzyko dla gospodarki i  administracji państwowej
  • dostęp obcych wywiadów do “chmury” danych poprzez hakowanie i “tylne furtki”  w importowanym sprzęcie telekomunikacyjnym
  • uszczerbek dla budżetu państwa na odszkodowania dla pokrzywdzonych obywateli i dla operatorów, którym licencje trzeba będzie wypowiedzieć, gdy zaczną się epidemie wskutek latencji raka, bezpłodności itp. efektów długoplanowych i wielo-pokoleniowych
  • znaczny wzrost zużycia energii elektrycznej przez 5G, wzrost opodatkowanych emisji CO2 i zagrożenie z elektrowni nuklearnych budowanych dla zaspokojenia popytu na prąd.
Większość z ww. punktów godzi w Prawa Naturalne i Rację Stanu oraz gwałci Konstytucję RP. Tylko z punktu zagrożeń dla zdrowia i życia narodu, pro-lobbystyczne działania resortów, Sejmu, Senatu i lobby z mediami to akt ludobójstwa z Art. II b), c) i d), karalny wg Art. III b), c), d) i e) Konwencji ONZ ws. zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwaWg Konwencji, wszyscy rządowi, medialni i przemysłowi wspólnicy aktu ludobójstwa będą karani bez względu na to, czy są konstytucyjnie odpowiedzialnymi członkami rządu, funkcjonariuszami publicznymi czy też osobami prywatnymi.
 

Polacy płacą Big Telecomowi nie tylko zdrowiem i życiem

Korupcja i socjopatia niszczące naród panują też na niższych poziomach władzy i egzekwowania prawa. Drastyczny, wieloletni przykład mamy w Krakowie.  Wieloletnia społeczniczka Dr Barbara Gałdzińska-Calik i radna Miasta Krakowa, Marta Patena  mówią o chorobach i śmierci przy stacji bazowej na osiedlu. Ile jest takich przypadków w skali całego kraju? NIK po kontrolach w l. 2015 – 2019 zatrważająco oceniła skuteczność ochrony przed promieniowaniem elektromagnetycznym z systemów telefonii komórkowej: administracji publicznej nie jest w stanie kontrolować ani wymagać spełniania istniejących norm, więc są one powszechnie przekraczane.

Ww. Jarosiewicz pyta retorycznie, co w Polsce jest ważniejsze:  interesy lobby czy praworządność, życie i zdrowie człowieka oraz prawa i wolności obywatelskie?

Tymczasem “nasze” Ministerstwo Cyfryzacji, tuba Big Telecomu (jak media guvnego ścieku) w Białej Księdze guvnopravdy o skutkach PEM na zdrowie, chce rozwiązać problem zwiększając 100 krotnie normy do poziomu dogmy globalistów ICNIRP i WHO. Jak przystało na pudelka lobbystów, resort daje ponadto operatorom niemal nieograniczone uprawnienia i przywileje sprzeczne z interesem Suwerena, gwałcąc Konstytucję RP: zasady zrównoważonego rozwoju (Art. 5), godności osobistej (Art. 30), prawa do ochrony życia (Art. 38) i zdrowia (Art. 68), zakazu eksperymentów naukowych (Art. 39), prawa do nienaruszalności mieszkania (Art. 50), bezpieczeństwa ekologicznego i ochrony środowiska (Art. 74), ochrony praw konsumentów (Art. 76), prawa do własności (Art. 64, 143, 165) oraz obowiązku dbałości o środowisko (Art. 86).

 

Materiały źródłowe

 

Advertisements

2 Comments

  1. […] i polityki telekomunikacyjnej — patrz np. raport śledczy z Investigate Europe albo mój artykuł publicystyczny. Wbrew mantrze lobby, powtarzanej przez ignoranckich/skorumpowanych prawodawców globalnie, […]

    Pingback by Do Senatu: Każdy smartfon, także aparat w Państwa ręku, uzasadnia byt stacjom bazowym, a te napromieniowują WSZYSTKICH… | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina — 29/07/2019 @ 07:12

  2. […] Spisek konglomeratu militarno-przemysłowego w ub. wieku wyznaczył absurdalną normę promieniowan… […]

    Pingback by Jak mają ludziska protestować, gdy temat bezprzewodówki jest aż tak sciemniony | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina — 02/09/2019 @ 06:40


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: