Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

02/08/2018

Chcą nam zabrać Zięby, Czerniaków, Haretskich — o co chodzi i jak się bronić

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 03:45
.
Żydłacka nagonka na Jerzego Ziębę. Jak na Czerniaka, Haretskiego, Jaśkowskiego, Majewską… Na Żachodzie tacy do ostrzału. Są mostem wiedzy medycyny nie-rockefellerowskiej z polskiego podwórka, z dysydenckiego Żachodu, z tradycyjnego Wschodu. Dlatego bulem w dupie ż-farmacji i “medycynie” rockefellerowskiej, którym służy szabas-gnojny pismak Money.pl.
.
Saskatónka lepsza od aronii a i tak do luftu na wit. C
.
Jeśli już, to można Ziębie zarzucić, że za mało odgrzebuje słowiańskich zasad i procedur zdrowia sprzed rockefellera. U nas w Brytyjskiej Kolumbii (najbardziej rozwinięci kulturowo Indianie, ze wzgl. na łagodny klimat wybrzeża Pacyfiku)  badacze odkopali tradycje odżywczo-zdrowotne Indian i można korzystać, kto czytać potrafi. Tak wiemy np. o nw. sumaku. I o Saskatoon berry.  Spolszczyłem ją saskatónka.
Poznać żydłacką nagonkę Money.pl po wątku mamony. Nie alarmuje  autor Hubert Orzechowski (HO) o zylionach zdzieranych z gojów Polin przez żfarmację na “leki” i procedury prowadzące na śmierć i okaleczenie. Ale jak goj im uszczknie z biznesu zachęcając do zdrowia, to rejwach! Aj waj 140 zł za kilo extraktu srul nie zarobił! A ile potrzeba kg aronii, iIe pracy na przetworzenie, zapakowanie i dystrybucję?
Aronia nie jest przednim źródłem witaminy C, tylko in. witamin i mikro-składników, dość unikalnych. Łatwa w uprawie, obfita w owoc, jest stosunkowo tania. Zaleca się ją w terapii nie dla witaminy C, tylko pozostałych składników. Przy zawartości ok. 2,4 mg wit. C na 100 g owocu, aronia jest w ogonie z orzechami, arbuzem i marchwią. Pytanie, czy to Zięba wciska aronię na wit. C, czy handlarz ze sklepiku na fotce. Jeśli to drugie, to wziąć presstytutkę do sądu na 20 mln za zniesławienie.
.
Kanadyjska dzika Saskatoon berry
.
To ci dopiero porównanie! O połowę więcej wit. C (3,6 mg/100g) ma podobna z wyglądu do aronii, kanadyjska Saskatoon berry. Mamy w ogrodzie 3 wysokie krzewy dzikiej, też smaczny owoc a raczej jagoda. Niezły plon, jeśli co rok przycinać strzelające w górę gałęzie. Znam ją także z plantacji przy miastach Prerii i z dziczy w Kanadzie i USA. Saskatónka niewybredza w glebie i klimacie. Rośnie w rozmoczonym nijakim klimacie wybrzeża Pacyfiku jak i w kontynentalnej głębi prowincji, z ekstremami temperatur zimy i lata.  Przyjęłaby się w Polsce.
Jak dzienniqrva Money.pl chce wit. C za darmo, to głóg zbierać przy drogach… albo igiełki sosny i świerku w lasach. Pomiary w Estonii zawartości wit. C w igłach i korzeniach iglaków wykazały:
Dla porównania róża, najbogatsze w Polsce źródło wit. C: 400 mg/100g. Jabłko 7 mg/100g. Pieczarka 12 mg/100g. Kapusta kiszona 16 mg/100g.
.
Szabas goje razem… nie dać się, Panie Jurku, nie dać się Narodzie!
Art powołuje się na szefa licencjonowania ludobójczych ż-medykamentów. Szydząc, że to nie witamina C leczy, HO dowala się do zysku ze sprzedaży właściwego na dolegliwość specyfiku. W sukurs białemu kitlowi woła pismak wedle Codex Alimentarius (zamiast kodeksu etyki dziennikarskiej) szabas goja śmieciowej “psychologii” tłumu: Cena jego witaminy C idzie w parze z poglądami, które wyraził w swojej książce […] w jednym z rozdziałów opisuje on dwa przypadki: silnej infekcji dróg oddechowych oraz mocnego bólu zęba „włącznie z opuchnięciem dziąseł”, w których przyjmowanie zwiększonych dawek witaminy C miało go błyskawicznie uzdrowić.
Świeże badania fińskie potwierdzają to. co praktycy zdrowia wiedzą od czasów Linusa Paulinga: mocno zwiększone dawki wit. C proporcjonalnie leczą infekcje. “Testy” na zlecenie ż-farmacji stosują znacznie mniejsze dawki, stąd “sceptycyzm” w guvnym nurcie.

HO kontynuuje jednak wrednie sugerując ignorancję mgra inż. mechaniki Jerzego Zięby:  znany kulturoznawca, specjalista od współczesnych mitów, dr Marcin Napiórkowski. „Jerzy Zięba stworzył spójną mitologię, która doskonale łączy współczesne lęki przed obcym i niezrozumiałym światem medycyny oraz klasyczny gnostycki mit o fałszywym świecie i wyzwoleniu przez wiedzę”.

Dokładnie tak, tylko że to nie mitologia, żaden mit, a fakt spójny na poziomach od najwyższego (globalna klika żydłacka), po codzienne życie, np. merdia typu Money.pl i rockefellerowska medycyna. Jakim durakiem trza być, żeby tego nie zoczyć! Albo jak nasmarowanym, przesraszonym o własną dupę szabas gojem, żeby tak łgać!

Nie trzeba być medykiem, by rozumieć wynik testu “szczury karmione GMO dostają potwornego raka, bezpłodnieją w 3-ej generacji”? Robię to, dr mgr inż., z powodzeniem od lat w dziedzinach ryzyka nuklearnego, scypionek, GMO, mikrofal… Trzeba tylko umieć czytać i myśleć. A profesjonalnie sqrvieni “medycy” to jak? Tylko w tym różnica, że indoktrynują ich na studiach wersją rockefellerowską, a potem tak ich wodzą, żeby się nie zetknęli albo im się nie opłacało odstąpić od żydłackiej mantry ludobójczej. Jeśli nie, to żwirówkowanie…

A profesjonalne dzienniqrvy to jak? Też machnąłem artykulik, żeby HO i mafię której jest qrvą osmarować, tylko że z sensem …i bez zapłaty.

Wg HO, Zięba o zgrozo atakuje instytucje medyczne oraz podważa współczesny stan wiedzy medycznej i autorytety. Należałoby je wymazać z powierzchni Ziemi! Idź pan HO się zaszczep i rodzinkę, opowiedz nam jak fajnie.

.

Życzę Ziębie 10 razy większego profitu…
.
Choćby dlatego, że tym więcej uchroni istnień Polaków. Ile bierze żfarmacja za jeden przypadek wysłania na tamten świat z rakiem — pół mln, parę mln zł? Zięba za maleńki ułamek tego ratuje życie swym oświecaniem, dosłownie! Buhaha 140 zł zabolało sukinsynuf.
Moraw-icek powinien wesprzeć start-up i innovacyjność :))) Zięby na expansję głogiem zagramanicę. A tu opieprz od assów (ang. dupa albo osioł) czy osłów z biżnes-merdiów. Gdyby był to Icek z guvnem w kolorowych butelczynach z plastyku, to by był wzorcem do naśladowania roztrąbianym przez presstytutki.
Czytaj komenty pod artem… Argumenty w artykule są załgane, np.:
– Nie ma gwarancji, że apteczna wit. C to nie kreda z Chin… Mafia handluje podróbkamii “szwajcarskimi” — pod każdym wzgl. identyczne jak oryginał, oprócz składu chemicznego… co odkryto z wielkim szokierm na Żachodzie parę lat temu.
– Nic nie piszą, że ‘apteki’ i ‘lekarze’ są sprzężeni z medycyną rockefellerowską w największym obok zbrojeniówki ludobójczym interesie na świecie, zespawanym z pszemysłem “spożywczym”. Żwojny wybijają rzędu setek tys. gojów rocznie, a ich “medycyna” — dziesiątki mln.
– Nawet koszerna syntetyczna wit. C w aptece może być bezwartościowa. Jest prawo- i lewoskrętna, wg Dra Jaśkowskiego, tylko jedna z nich jest skuteczna.
– “Organiczna” wit. C ( w tym pastylki) lekko może być z kwasu askorbinowego wyciąganego z kukurydzy GMO, więc ze śladową ilością glifosatu, wystarczającą na raka piersi.
99% wit. C w komercji USA pochodzi z kukurydzy GMO (Bacillus thuringiensis) przetwarzanej w Chinach. Tam jakość surowca do produkcji suplementów spożywczych nie jest optymalna, ze znacznym udziałem toksyn z rozpuszczalników, pestycydów i metali ciężkich. Tak samo z wit. C. Znając “narodowość” korporacji USraelskich (pytajcie handlaża w branży, chrabjem Potockiego) i ich agresję na rynkach  jewżopy, można zgadywać, co jest w aptekach Polin , “witaminie” C w sokach i napojach sztucznych… Jeśli ktoś jeszcze nie wie o GMO.
Pro-żfarmacka szmata w Money.pl ani słówkiem o tym… aby tylko ujajać odkłamywacza wiedzy medycznej, mgra inż. Ziębę. Jestem z old-timerów inżynierii, mamy opinię najuczciwszych profesjonalistów. Bo gdy skopiemy robotę, to budynki walą się ludziom na głowy, maszyny psują wstrzymując produkcję , profity i zatrudnienie, a upatrzone przez publikę produkty konsumerskie odmawiają posłuszeństwa, skazując marki na zagładę.
Jeśli Zięba znajduje forsiastych chętnych, co nie umią se narwać głogu, to ma popyt, zbyt i profit. Żydłactfu niepodoba się (podobno) wolny rynek? Ubogi extraktu nie kupi, babcia w rodzinie czy “wsiok” Adolfik Nasz Kudliński poda narodowi źródła naturalne wit. C. A jak nie, to cytryna i czosnek nie majątek w zimie. Wolałbym wydać na to niż extrakt, bo widzę, co biorę.
.
W naszym ogrodzie…
Źródlem wit. C są obfite owoce sumaka = “brokułowe” grona małych jagód. Mają szereg własności odżywczych i leczniczych:  Health benefits of Sumac.
.
Sumac Tree
.
U nas w ogrodzie czerwonawa “brokuła” sumaka ma dłg. do 15 cm. Składa się z setek jagódek śred. ok. 2-3 mm. Drzewko wys. 3 m (szybko rosną) daje rodzinie wit. C i in. niezbędności dla zdrowia na cały rok. Indianie wybrzeża Pacyfiku robili z owocu sumaka lemoniadę i masę “deserową”. Resztę drzewa używali w leczeniu — od korzenia po korę, kwiecie i liście. U Maorysów w Nowej Zelandii dowiedziałem się, że kora drzew leczniczych od strony płn. ma inne własności niż od str. płd. Do tego dodajmy wariacje z fazą księżycową .. i apteka na śmietnik. 
.
Panie Moraw-icek, mam pomysł na start-up b. innovacyjny w Polin: plantacje sumaka zamiast “problematycznych” porzeczek i malin — po co nam one skoro niepasują City of London. Produkcja extraktu na rynki żachodnie w biało czerwonych buteleczkach 50 ml  po 50 dolców z nano-czipem 5G w środku… Dawaj pan miliardzik na start, wykupimy gamoni co świni zdrowo wyhodować nie umią ani porzeczek zebrać …i jazda! Patrz nieco niżej — więcej o sumaku jako roślinie jadalnej i leczniczej. Mamy też w ogrodzie, po kolei pod wzgl. zawartości wit. C wymieniane przez wiki: nać pietruszki, czarna porzeczka, jarmuż, szczypior, czosnek… Mniej bogate: rozmaite jagodowe i owoce. Lista w Wiki.Pl ani tym bardziej En nie wymienia sumaka, mimo że jest bogaty w C wg wszystkich opracowań.
Ważnym źródłem wit. C w Polsce jest kapusta kiszona. Powinno się ją jeść, bo jest także pro-biotykiem, utrzymuje właściwą florę trawienną, odpowiedzialną za zdrowie fizyczne i umysłowe 🙂
Nać pietruszki przeżywa do mrozów w zimie. Jarmuż sam się sieje i rośnie w naszej pół-permakulturze, żona tylko rozrzuca badyle z nasionami, a on przeżywa mrozy aż zjemy przed nadejściem wiosny. Gdyby zabrakło jarmużu czy cytryn z ż-supermarketu, to mamy iglaki kilku typów. Od startu truskawek mamy prawie 100% zaopatrzenie w wit. C z ogrodu — teraz wiemy, czemu żydłactfo zgania Ludzkość do miast = od ż-korporacji śmierci uzależnić w podstawowych potrzebach.
.
Przetwory na zimę
.
W zimie spożywamy mrożone owoce i jagodowce oraz wywary z nich. Kiszoną kapustę (kupną,  kiszenie rozkłada toxyny)  i in. kiszonki robi Iwona w dużych słojach. Każdy może łatwo sobie przygotować z kupnych warzyw. Proces kiszenia trwa ok. tygodnia, wymaga startowych bakterii (w krajach normalnych są w powietrzu) oraz ciepła. Sporo filmików na JewTube.
Wygniotki z herbatek jagodowych, skisłe przetwory, skrawki warzyw i owoców itp. niespleśniały produkt idzie na octy licznych odmian i kolorów, owocowe jak i warzywne. Ocet taki to też pro-biotyk, łyżka stołowa dziennie kiedy chcesz.
Zajrzyj też do koreańskiej sztuki kiszenia (fermentacji). Smakowałem na wykładzie na temat — niesamowite.
Wczoraj narwalem michę jeżyn w okolicy, w zimie będzie na tydzień. Do końca lata zbiorę jeszcze kilka mich. Wcześniej były michy truskawek, rozmaitych porzeczek, malin, saskatónki i wiśni. Borówki mamy kilkanaście krzewów, kilka gatunków, dojrzewają w innym czasie. Na bieżące odżywianie, “pasiemy się” w ogrodzie z krzaka. Na zimę idzie tylko nadmiar.
Ziarnko do ziarnka, zbieramy pełny produkt, nie ekstrakty żadne drogie jak diabli.
“Zielsko” celowo nie usuwane (bioróżnorodność dla produktywnej permakultury) to żródło warzyw w dodatku do celowo hodowanych czosnku, fasoli, groszku, pyrek… I źródło medycyny (podobnie jak krzewy i drzewa, np. żywica sosnowa do maści). Z wiedzy własnej,  indiańskiej (gatunki lokalne) i od Szamana, Kudlińskiego itp. mędrców naszych słowiańskich. Zatrzęsienie mniszka (zamiast sałaty), pokrzywa, parę gatunków jarmużu, koniczyna, mięta… Mało co jest zielskiem, zgodnie z definicją: roślina której zalet jeszcze nie poznałeś.
Pieczarki i in. grzyby hodowlane, nieco wyschnięte z przeceny, suszenie na słońcu dodaje witaminy D.
Zimą, kiedy chodzi kominek na drewno, suszymy przy nim przecenione, dostępne w większych ilościach pieczarki, banany z marketu.
Źródłem błonnika, żelatyny są miazgi jabłkowe, gotowane i zamrożone lub wekowane. Owoc własny, gwarantowany eko. Miazga z całości bez ogonka, w tym skórka, łuski i pestki — wszystko dobre dla zdrowia. Robaczywych nie wyrzucamy, tylko zgnile. Robaki wykrawam tnąc jabłko na ćwiartki.
Parę śliw rodzi w kratkę, parę grusz daje niewiele owocu. Na winogrona zawsze można liczyć. Paredziesiąt fig Iwona zjada na bieżąco, ja obżeram się na wypadach do Europy płd. Część owoców wkładamy do torebek do zamrażarki, resztę co się nie zmieści, wekujemy. Vancouver jest w strefie trzęsionek, więc magazynujemy weki na podłodze w pudłach kartonowych, poprzedzielane paskami tektury, by się nie roztrzaskały o siebie.
Większość setek słoików za centy ze sklepów z rupieciami, bo tu wymiera sztuka gospodyni domu, nawet imigranci z tradycyjnych kultur szybko się judaizują — wszak przybyli po lepsze, zdrowsze życie (:
Wiele słoików pochodzi z produktów kupowanych na bieżąco. Ale narut handlowy przechodzi na plastyk z gównianą zakrętką. Iwona ustawia je w pudełku — na drobiazgi, każdy rodzaj w swoim pojemniku (guziki, nici, kamyczki, paciorki…). Biorąc do ręki plastykową rurkę do picia, opakowanie czy zakrętkę, mówi “Pomnożyć przez 7,5 miliarda”.
.
Sumak na talerzu i w apteczce
.
Dobrze znane od wieków są zalety kulinarne sumaka.
UWAGA Możesz mieć alergię na sumaka. Podchodź stopniowo, jak do złego psiska. Nie dla alergików na Anacardiaceae (nanerczowate: mango, orzech cashew, pistacja…).

Lemoniada Indian z sumaka: namocz owoc sumaka w chłodnej wodzie, odziel ekstrakt i posłódź.

Kuala — sok Indian Czirokezi z jagody sumaka: namocz przez noc w gorącej wodzie, odcedź.

Sezonowa herbatka z sumaka: świeżo zebrany owoc naparz i odstaw na noc, rano masz różową herbatkę, dobrą na polepszenie pracy serca, nerek i wątroby. 

Indianie rajali sobie mieszankę liści i owocu sumaka z tytoniem.

Sucha przyprawa z sumaka popularna w kuchni perskiej (Iran). Ryba sumakowa, popularny przepis grillowy na rybkę marynowaną proszkiem z sumaka, który pasuje tekoż do warzyw, mięsa i drobiu. Natura podpowiada przez smak, co dobre.  

Dodatek kwaskowy do zalewek sałatkowych, sosów, dipów.  Irańczycy dodają sumak do ryżu i kebabu. Turecki döner kebab nie ma racji bytu bez sumaka. Popularna jordańska mieszanka przypraw, zaatar składa się z sumaku, ziarna sezamkowego i tymianku. W kuchni libańskiej podobnie. 

Olej z ziarenek sumaka służy do wyrobu wosku do świec

Proszkowa przyprawa z sumaku. Wypłucz i ususz w słońcu czerwone brokuły sumaka. Trzyj suche, by uwolnić wysuszone jagódki i pozwól im dalej wyschnąć. Z grubsza zmiel, bez rozdrabniania nasion. Odsiej je, a pozostałe otręby zmiel zgrubnie. Wypraż mieszankę. Składuj w szczelnym kontenerku.

.

Specjał Iwony: w blenderze/sokowirówce rozbij świeże jabłka z “brokułą” sumaka, bananem, wygniotkami jagód, porzeczek czy malin z herbatki… w jakiej tam chcesz kombinacji. Fantastyczny projekt dla dzieciarni “odkrywam smaki” do innovacyjnego start-upu Moraw-icka 🙂

.
Również od wieków sumak zna lecznictwo różnych kultur:
  • Wywar z liści: astma, rozwolnienie i problemy żołądkowe. Kompres na wysypkę, bóle dziąseł i warg.
  • Wywar z jagódek: cukrzyca, zatwardzenie, zaburzenia kobiece, moczenie nocne i problemy z pęcherzem.
  • Wywar z kwiatów: niestrawność, gazy, przemywanie oczu.
  • Napar z kory i korzeni: tonik, na gorączkę i hemoroidy, do zwiększenia laktacji karmiących piersią.
  • Jagódki: kaszel, astma, gorączka, cukrzyca, wrzód, ból.
Badania nad właściwościami leczniczymi trwają. Dotychczas odkryto antygrzybowe i antymikrobowe, przeciwutleniające i przeciwzapalne.  Od 2008 wiadomo, że składnik sumaka dość skutecznie leczy miażdżycę tętnic.
.
Tłuszcze i białka
.
Bez tłuszczy nie ma zdrowego myślenia 🙂 Cienko u nas ze zwierzęcymi. Masło GMO spaprane czymś, już nie do przełknięcia. Bekony w plasterkach sama chemia,  a w kawałku też GMO “wędzone” pędzlem. Najlepiej wyprosić sadło od rzeźnika w supermarkecie = okrawki tłuszczu z pakowania, wywalają na śmietnik wg zmyły żydlackiej, że tłuszcz jest be. Coraz częściej już pojawia się na półce z ceną, a chinole z miejsca wykupują. Im bielsze sadło, tym lepsza szansa że nie GMO.
Substytutem masła zostały nam sery miękkie. Wiemy, że to GMO jak mięso. Innych nie ma. Może sery z Europy, ale są drogie (też już GMO albo lata policzone?). Trza też zważać, czy produkowane z proszku z zastąpieniem tłuszczu krowiego przez oleje roślinne. To samo będzie w Polin. Większość jogurcików w kubeczkach smakowych macie już z erzac-mleka – standard jewżopejski.
Moglibyśmy mieć kilka kur na jajka. Jaja są gwarantowane GMO w sklepie, bo innych pasz nie ma. Kurzy traktor latwo zrobić i przenosić na trawniku. Ale po co się mozolić, skoro pasza na dokarmianie jest wyłącznie GMO.
Zanim zaświnili Pacyfik radiacją z Fuku, dobrym i niedrogim w Kanadzie źródlem wartościowego białka nie-GMO i tłuszczu był dziki łosoś. Hodowlanego nigdy nie kupowaliśmy. W Polin innego nie ma, a jak dostaniecie dziki, to uważajcie, moze być mafijny radioaktywny odrzucony w Japonii.
Nadrabiamy tłuszczami roślinnymi. Poza masłem z orzeszków ziemnych, masło kokosowe i masło krowie z Indii — oba oczyszczone żeby nie paliły się na patelni. Olej tylko z oliwek i przez szkło powiększające, bo chinole dolewają taniego badziewia, w tym GMO. Tahini z sezamkowych nasion na desery z miodem, syropem klonowym.
Najlepsza recepta na zdrowie w razie choroby: przegłodzić się. Pomaga na niemal wszystko — od raka po przydługie rozwolnienie, immuno-wzmacniając. Długość głodówki można znaleźć na necie.
Na zdrowie!
Advertisements
TrackBack URI

Blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: