Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

25/07/2018

[Dyskusja] Krzysztof Kornatowicz: W 1980 nie było konsolidacji społeczeństwa, służby kierowały “solidarnością”

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:41
.
PB: Dla kontrastu, jak mi się pracowało w Kanadzie.

Szef wspólwlaściciel firmy (doradztwo inżyniersko-planistyczne) zawsze był bogiem, od niego zależalo, czy przetrwasz czy nie. Zona miała podobne wrażenie w przemyśle spożywczym. Każdy miał wyznaczone zadanie, łatwe do zmierzenia wynikow. Jak się nie wywiązał, to do widzenia albo degradacja. Jak się wywiązał, to mial to na co podpisał angaż. A jak prewyższył oczekiwania, to zależało od firmy, niekoniecznie premia, awans itd. Mnie “awansowali” w jednej takiej porządniejszej na kierownika działu R&D, przy niezmienionej pensji i z odpowiedzialnością za grupę nadal 1-osobową :))
Satysfakcja była raczej moralna: uczestniczyliśmy w opracowaniach technik, jakich nikt przedtem nie ruszyl czy nieprzeskoczył, np. arktyczne mobilne platformy wiertnicze i produkcyjne na wody zlodowaciałe większość roku, odwiedzane przez góry lodowe itp.
W paru robotach rządowych też oceniano po owocach. Gdyś się nie wywiązał z potencjału prezentowanego na rozmowie werbunkowej (właściwie konkurs przy ogromnej konkurencji, czasy zaciskania zatrudnienia), to wchodził ktoś, kto potrafił. Zostawali po kątach cwaniaki-nieroby z długim stażem ZZ (na niższych niż inżynierskie stanowiskach) no i oczywiście cwaniaki na najwyższym piętrze, chyba że mieli intratniejszą propozycję u kolesia-masona w innym departamencie.
Najlepsza była robota w rządzie prowincji Brytyjskiej Kolumbii. Pełna swoboda (znów kierownik R&D ale ze sztabem profesjonalistów, kontraktorów doradczych, w tym akademicy w Kanadzie i USA). Tak to metodami kierowania poprzez oczekiwania od podwladnych traktowanych po partnersku (cała grupa odpowiedzialna za wykonanie zadań), gdzie podwladnym bylem ja z kolegami in.komórek, a my z kolei mieliśmy “swoich” “podwladnych”, wywlekliśmy ministerstwo z ogona oceny inwestycji drogowych i transportowych, na światowego lidera. Co z tego, gdy po kilku latach politykiery zdecydowali zaoszczędzić na siebie, rozwiązali moją i wiele in. intelektualnie ciężkich komórek, a dorobek wrzucili do zmielarki. Zwolnili np. kilku wybitnych geologów i geotechników  (prowincja BC to same problemy geologiczne 🙂 ), w tym doktora, co badal probki NASA z Księżyca.
W Kanadzie załogi pracownicze są wieloetniczne, niejeden pochodzi z syfu PRLpodobnego, a tu pracuje jak trza. Ostatnio na nowym osiedlu miałem okazję przyjrzeć się licznym brygadom: hinduskie, chińskie, włoskie, rumuńskie, niemieckie itd. Zdumiewająca równość jakości robót — inaczej inspektor nie przyjmie, brygada nie dostanie wynagrodzenia aż poprawi feler. Różnice jedynie w zawartości pudełek na lunch 🙂 no i w ilości i rozmiarach drewna odpadowego, najmniej u Hindusów 🙂   za to najbardziej przyjaźni.
II i III klasy jakości nie było przedtem w Kanadzie, bo przy polityce pełnego zwrotu ceny towaru, żadnej firmie to nie opłacałoby się — handlowej, dostawczej ani producentowi. Z zalewem chinskim i monopolem ich, znikla I klasa — od nożyczek po kosiarkę, a nie masz innej opcji, chyba żeś dziany jak milionerzy “imigranci”. Chińszczyzna zwykle psuje się niedługo po upływie gwarancji. Przyzwyczailem się do skarpetek kilkakrotnego użytku, dziur w majtkach na bokach po kilku praniach, złączkach do węży ogrodowych na jeden rok. Kiedyś te rzeczy trwały latami, dobre materiały. Można je jeszcze znaleźć na pchlich targach — wspomnienie lepszych czasów po nieboszczykach, którzy to produkowali.
Usługi też zeszły na psy. Mafijna firma włoska zażądała 2 patyki za …nic. Nie znalazla wbrew umowie blokady drenu, podniosła arbitralnie stawkę godzinową, do tego zepsuła piec c.o. Nie dałem ani grosza, sąd byłby po mojej stronie. Jeśli zabraknie praworządności po stronie handlowca czy usługodawcy, to dintojra (jeszcze) nie jest skorumpowana w tych sprawach. Ale kto wie przy ubogacaniu kulturowym…
W Chinach nawet gdyby pracownicy nie fuszerowali, system produkcji i zbytu żydłactfo ustawiło na ciągły obrót na zasadzie małokrotnego użytku towaru. W PRL nie było zachęty ani odpowiedzialności osobistej. Przeszwarcowało się do III RP nastawienie “jak zrobić żeby się nie narobić a zarobić’. Ci sami Polacy na Zachodzie pracować umieją. A może obiboki i partacze nie wyjeżdżają, bo wiedzą, że cwaniactwo ich tu nie wyżywi?
.
Krzysztof Kornatowicz: Na początku lat 90-tych, kiedy rozpocząłem poważną działalność gospodarczą, pracownicy byli kompletnie zdemoralizowani . Traktowali pracodawce jak zło konieczne . Nie sposób było ich zachęcić pracą, ani zastąpić innymi pracownikami . Jednocześnie moja działalność była oparta na pracy ludzkich rąk . tak też zamiast się rozwijać, zwijałem się z każdym miesiącem, aż po iluś tam latach ostatecznie poniosłem klęskę, pomimo dyplomów uznania za poziom artystyczny moich wyrobów .
W tamtym czasie pracownicy byli wręcz zazdrośni o sukces szefa . Jakimże było dla mnie balsamem na serce, kiedy przeczytałem w prasie skargi znanego aktora Marka Kondrata, który w  tamtym czasie założył jakąś szwalnie i chciał zostać kapitalistą . Miał jakiś biznesowy pomysł . Starał się pieścić swoich pracowników, traktował ich z uwagą i szacunkiem, dostarczał bileciki na różne spektakle – nic nie pomogło . Doprowadzili go do bankructwa swoim stosunkiem do pracy ! BRRRR ! Jeszcze mnie wzdryga przypomnienie sobie tamtych czasów . Prowadziłem wtedy marną budowę ( adaptacja strychu na mieszkanie ) . Otworzyli budowlańcy dach w trzypiętrowej starej kamienicy, wymusili na młodym, naiwnym Krzysiu zaliczkę za ciężką pracę . Po czym poszli chlać przez tydzień, w którym z nieba lały się strugi deszczu . Innych, normalnych budowlańców wtedy nie było !!!
Powyższe jest moim potwierdzeniem “osiągnięcia zachodnich standardów pracy” w polskich ówczesnych fabrykach .
W tamtym czasie mój synek dostał od nas ładny rosyjski samochodzik na pedały . Sam w jego wieku o takim marzyłem, więc kiedy było można, zrealizowałem swoje marzenia w osobie syna . Samochód nazywał się Moskwicz .
Ten Moskwicz po kilku dniach sie popsuł – coś tam się urwało w napędzie . ja – ojciec, natychmiast chciałem dziecku sprzęt naprawić . Jednak po przyjrzeniu się konstrukcji pięknego Moskwicza, okazało sie, że ta prosta usterka jest nienaprawialna, albowiem do konstrukcji nie użyto śrub, nakrętek montażowych, a wszystko było zagięte i zaprasowane młotem – nierozbieralne ! Koniec, po tygodniu Moskwicz stał się atrapą .
W tamtym czasie zawodowo trudniłem się handlem i renowacją pianin i fortepianów . Najgorsze na rynku, importowane z Rosji były ich piękne pianina . Piękne, bo miały wspaniałą powłokę lakierniczą, ale w środku były bardzo niestarannie, wręcz źle wykonane . Nie trzymały stroju, a powłoka lakiernicza szybko ulegała uszkodzeniu – tak w domoludach wyglądała produkcja przemysłowa . Ludzie, pracownicy byli zdemoralizowani . Nie przykładali sie do swoich obowiązków, więc i efekt ich pracy daleko odbiegał od zachodnich standardów .
Tak to wyglądało . Już zapomnieliśmy . Produkcja była w I, II, i III gatunku . Pierwszy szedł na zachód, Drugi gatunek do bratnich krajów, a trzeci zostawał do nakarmienia narodu .
Tak też komuna, choć dawała określoną do pewnej wysokości wolność ekonomiczną, nie dawała wolności politycznej, trzymała naród w klatce obozu, z którego dopiero za Gierka można było się jakoś wydostać i mordowała brakiem zaopatrzenia w podstawowe produkty .
Mimo tych uciążliwości, na tle obecnego zniewolenia ekonomicznego, stała o niebo wyżej .
.
Krzysztof Kornatowicz: Na swoje usprawiedliwienie – my wiemy, co robić. Niestety, ja mam jedną poważną wadę z innych, mniej poważnych – ja jestem leniwy . tak tez machina ruszyła, ale potrzebujemy jeszcze trochę czasu, aby wszystkie naładowane armaty wystrzeliły . W każdym ( bądź ) razie – wystartowaliśmy, a w arsenale mamy kilka prawdziwych perełek promocyjnych, które niestety, potrzebują  czasu .
.
PB: A propos 1000 kliknięć. Pan Krzysztof wie, że potrzeba 20 Dżwigni uwieńczonej Marką, robi starania w różnych mediach ku temu. Czas jest moim zdaniem lepszy niż przedtem, bo powstają niezależne narodowe media i platformy, w tym Jack Caleib i eMisja, o które zahaczył już Pan Krzysztof. To dopiero początek, jak się rozkręci, będzie u Roli, Międlara… i rolnicy dopuszczą Go na swe protesty. A potem ludzie sami będą kolportować i powielać Markę, jak obecnie Gawędziarzy Narodowych.
Panie Krzychu, mam Pan misję zmiany i podniesienia świadomości narodowej i do tego się Pan nadaje.  Na osobistym poziomie, kontynuuję zatem strategię wsparcia zarówno mediów narodowych jak i ludzi z potencjałem przywódczym jak Kornatowicz.
Wycofanie towarów w kontenery na obiekty wojskowe — celem wywołania niezadowolenia społecznego, wypróbowana metoda ludożerców jak ich nazywa Pan Krzysztof. Obecnie uny próbują tego w Iraku: Irak ogłasza stan wyjątkowy — czy to V kolumna sorosowska domaga się przywrócenia zaopatrzenia w elektyczność i wodę, walki z korupcjąa Nikaragua z tego wychodzi: Po nieudanym przewrocie i łgarstwach, Nikaragua odbudowuje się
Trzeba i o tym mówić, Panie Krzychu, żeby Polacy nie skoczyli sobie do oczu, gdy zabraknie kiełbasy. Jutro będzie miał Pan dużą szansę życiową w eMisji. Życzę połamania nóg.
.
Andrzej Szubert: Gierek był naiwny. Siwak pisał również, że czerwiec 76 to była też żydowska prowokacja – wymierzona właśnie w Gierka i Jaroszewicza – ich chcieli uwalić.
.
PB: Gierek naiwny czy kret sruli?
.
Andrzej Szubert: Panie Zdzisławie, nawet w stu magazynach wojskowych nie można było ukryć całej produkcji 10. potęgi przemysłowej. Owszem, te tajne magazyny były, ale w nich gromadzono towar tylko dla wybrańców (członków PZPR, milicji i wojska). Puste półki miały inne przyczyny – ogromna ilość towaru szła na spłatę zadłużenia – kredyty spłacano towarem.
Jak do tego doszło? Czytałem 30 lat temu książkę Byłem doradcą Gierka. Autora nie pamiętam, Rurarz czy jakoś tak. I on opisywał jak doradcy Gierka (nie napisał jedynie, że głównie żydowscy) wpędzili PRL w kryzys gospodarczy i spiralę zadłużenia.
Robili tak – przedstawiali Gierkowi (który nie znał się ani na gospodarce, ani na ekonomii) pomysł na nową fabrykę wybudowaną za kredyt z zachodu. Twierdzili, że fabryka powstanie w dwa lata, po czym w ciągu krótkiego czasu osiągnie pełną moc produkcyjną. A że dużo podzespołów do finalnego produktu zaplanowano kupować za dolce na zachodzie, produkt finalny miał być wysokiej jakości, osiągałby wysoką cenę na zachodnich rynkach i po trzech latach produkcji cały kredyt byłby spłacony, a inwestycja zaczęłaby przynosić zyski skarbowi państwa. Gierek akceptował plan, państwo brało kredyt i … zaczynały się pierepałki. Fabrykę budowano 4 a nie 2 lata, obiecywanej zdolności produkcyjnej nie osiągnęła nigdy, a ponadto mimo wielu podzespołów zachodnich (za dolce) przez marną jakość pozostałych, “rodzimych” lub “bratnich” (bylejakość produkcyjna spowodowana katastrofalnie niskim morale pracy milionów Polaków w czasach PRL to niestety fakt) finalny produkt nigdy nie osiągał obiecywanej przez doradców ceny. I tak do takiej inwestycji państwo tylko dopłacało.
Ale to jeszcze nie koniec. Gdy zadłużenie PRL było już wysokie, zachód z premedytacją odmówił kolejnych kredytów, nawet na zakup zachodnich podzespołów. I wtedy te wszystkie “nowoczesne” fabryki gierkowskie po prostu stawały z braku podzespołów.
No i wtedy Gierek zmuszony był duże ilości różnych produktów/wyrobów, w tym i żywność, wysyłać po zaniżonych cenach, aby spłacać odsetki oraz by otrzymywać w komercyjnych bankach jakieś tam kredyty na najpotrzebniejsze rzeczy – na ogromny lichwiarski procent. Owszem, Gierek otrzymywał też i z ZSRR pewną sumę dolarów, aby gospodarka PRL nie stanęła, ale i ZSRR żądała za to towarów. A półki w Polsce świeciły pustkami.
Tak wpędzono PRL w kryzys i zadłużenie, bo takich inwestycji za Gierka było wiele. A za sprawą Solidurności i ogromnej ilości dzikich lokalnych strajków doszło do rzeczywistego załamania gospodarki. Wystarczyło, że zastrajkowała na dwa tygodnie fabryka produkująca podzespoły dla dziesięciu innych fabryk. I gdy im zabrakło tych podzespołów, to musiały wstrzymywać produkcję, choć nie strajkowały.
W tym miejscu jeszcze raz podkreślić chcę jeden z najważniejszych czynników osłabiających gospodarkę PRL – był nim katastrofalnie niskie morale pracy Polaków. Kto z nas nie znał powiedzonka – czy się stoi czy się leży 2 tysiące się należy. Na buble narzekaliśmy wszyscy. A kto te buble produkował?
I gdy do tego dołożymy sabotaż gospodaki ze strony żydowskiej frakcji PZPR, wrogość większości Polaków do władz i systemu rozbudzaną przez RWE i kk oraz opozycję sterowaną przez żydowskie wtyki (Kuronie, Michniki, Singery/Macierewicze, Geremki, Bartoszewskie i pomniejsze kanalie) to będziemy mieli mniej więcej rzeczywisty obraz PRL.
Tu jeszcze przypomnę o czym pisał w jednej z książek A. Siwak. W dokumentach dostępnych tylko członkom Biura Politycznego KC PZPR znalaz informację, że w roku 1972 komitet centralny frakcji górali z Synaju uchwalił, iż należy doprowadzić PRL do zadłużenia i uzależnienia polskiej gospodarki od zachodu. Niestety Gierek był zbyt naiwny i łatwowierny i został przez synajczyków wpuszczony w maliny. A odczuło to całe społeczeństwo.
.

Wiktor Turowski: ma Pan  całkowitą rację, o magazynach można sie domyślać ale są inne markery na potwierdzenie  tej tezy. Od 1943 roku jesteśmy  prowadzani niczym stado  baranów. Szacunek  dla P. Jankowskiego

.

Zdzisław Jankowski: Bzdura! Puste sklepy były dlatego, ze ze sklepów całą produkcję wywieziono na obiekty zamknięte wojskowe. Tak był na lotnisku w Powidzu, pow. Słupca, WLKP, gdzie było całe lotnisko zagospodarzone po 2,3 pietra kontenerami, w których było lodówki, pralki, telewizory, mięso, mąką, cała gama żywnościowa wyprodukowana przez przemysł rolno spożywczy itp.Proszę sobie porozmawiać ze starszymi oficerami. Podaję tylko jeden przykład. Ile takich obiektów było? Polska za PRL była potęgą gospodarczą, przemysłowo rolniczą, gdzie na pułkach sklepowych było 100% towarów polskich, obecnie mamy około 100% produkcji obcej. Jestem rocznikiem wojennym i wiem co piszę, tamte czasy pamiętam. Jeżeli ktoś sieje propagandę inną, to znaczy ze jest udziałowcem demontażu polskiej gospodarki socjalistycznej, nazywam ją narodową, jest wrogiem Polski.

.
Andrzej Szubert: Panie Krzysztofie, Z rozgoryczeniem skontastowałem fakt, że Pana rzeczowe i merytoryczne wystąpienie opublikowane w 2015 zaliczyło zaledwie tysiąc wkliknięć. Jak widać Polacy wolą bajurzenia Michalkiewiczów, Braunów, Olszańskich i innych Międlarów.
Co do Pana wypowiedzi – załamanie gospodarki PRL i puste sklepy były efektem celowego sabotażu gospodarki przez żydowską frakcję w PZPR. Chodziło jej o podburzenie ludności przeciwko władzy a potem, przez stworzenie Solidurności, doprowadzenie do upadku PRL i wydaniu Polski w łapska żydowskie. A taki “zielony” socjalizm Kaddafiego, bez żydowskiej frakcji w rządzie Libii funkcjonował znakomicie – świadczenia socjalne były najwyższe na świecie, a mimo to Libii nie groziło banktuctwo. Nawet dawała zatrudnienie muzułmanom z sąsiednich krajów, a i tysiące Polaków w czasach PRL dorobiło się tam niezłych pieniędzy.
Socjalizm może dobrze funkcjonować – jedynym warunkiem jest nieobecność żydowskiej frakcji we władzach państwa i brak żydowskiej opozycji pchającej tubylców przeciwko władzy.
Sam termin solidarność jest terminem jak najbardziej pozytywnym – do czasu, gdy idzie o rzeczywistą międzyludzką solidarność, a nie gdy koczownicy tworzą gojom “Solidarność” wymierzoną w państwo, które chcą zająć.
Mówiąc krótko – Solidarność Polska, bez żydowskiej inspiracji, jest jak najbardziej wskazana dla Polski. Tamtą historyczną “Solidurność” jako żydowską wydmuszkę naturalnie należy odrzucić.
.

Krzysztof Kornatowicz:  https://www.youtube.com/watch? v=WhMEk_fxvG0&t=9s

W słynnym roku 1980 nie doszło do żadnej konsolidacji społeczeństwa . To służby założyły i kierowały “solidarnością” Polaków . Gdyby nie służby, dalej byśmy tkwili w komunie, jedząc trawę, bo w takim kierunku szłaby degradacja tego systemu ekonomicznego ówczesnej Polski . Dla oburzających się na te słowa przypomnę im, że brakowało wszystkiego, łącznie z papierem toaletnym, funkcjonowały kartki, pomimo których przed pustymi sklepami ustawiały się kolejki ( może dziś coś rzucą ) .

Wybitni naukowcy zrobili symulację, co by się stało, gdyby na Saharze wprowadzono podobny polskiemu system gospodarczy i okazało się, że wkrótce zabrakłoby tam piasku .
Solidarność była utworzona i kierowana przez służby od samego początku . Dzieciorób Bolek, ten Bolek, który twierdzi, że nie jest Wałęsą, nadawał się idealnie na figuranta strajku w Stoczni Gdańskiej, przygotowanego przez wtyczki esbeckie . Prawie natychmiast limuzyną z Warszawy do najlepszego w Gdyni hotelu przywieziono “ekspertów, naukowców”, w osobach Geremka i Mazowieckiego ( był i trzeci, alem zapomniał jego personalia), którzy “ofiarowali się” pomóc klasie robotniczej kierować strajkiem i redagować postulaty – i poszły konie po betonie ! Wszystko było precyzyjnie uzgodnione i zrealizowane .
Widocznie komunie nie opłacało się dalej trzymać zbankrutowanego systemu, zostali przekupieni przez żydków z zachodu, aby oddali im we władanie Polskę, za kluczowe stanowiska w państwie, które dzierżą w swoich łapach po dziś dzień i za ogromne majątki .
Solidarności w narodzie nie było i nie ma ! Właśnie brak tej umiejętności konsolidacji we wspólnej walce o własne interesy niszczy nasze państwo .
Owszem, Polacy potrafią się zorganizować w obronie ojczyzny, kiedy za nia morze krwi trza wylać . Jednak z uporem maniaka przegrywają “pokój”, przez co tracą życia w  wojnie .
Solidarności w narodzie nie było w pokoju i nie ma . Nawet dziś podzieleni jesteśmy na durni, pożytecznych idiotów, oraz zwolenników Tutsi i Hutu . A ta garstka, może z 10 % społeczeństwa, która czuje, że źle sie dzieje, też jest podzielona na zwolenników Kowalskiego, Olszańskiego, Brauna i ch.. wie na kogo – czy potrafi zebrać się razem i odrzucić podziały, dla osiągnięcia wspólnego celu ? No, nie ! Latami nie !!! W “historycznej” sali BHP Stoczni Gdańskiej zaproszono 200 organizacji społecznych pod byle pretekstem, na której wprowadzono Bolka Bis – Pawła Qkiza, jako ich przywódcę . Następnie w mediach publicznych nadano temu spotkaniu i “przywódcy” rozgłos medialny, nazywając zgromadzonych Platformą Oburzonych, po której pompowano medialnie Qkiza, aż do samych wyborów . Przez ten czas Kukiz ani razu nie zebrał ponownie owych Oburzonych, w ogóle sie do nich nie odzywał, do na – stowarzyszenia Oburzeni i Ruchu Oburzonych, których byłem współzałożycielem raz tylko się odezwał, w sposób chamski i arogancki, oznajmiając, że nie chce mieć z nami nic do czynienia . Znikną z widzenia na wiele miesięcy, słuch i wid o nim zaginą, ale nie w mediach . Pomimo, że nie kontaktował sie z żadną organizacją, nie miał żadnego projektu na naprawę Polski, co zresztą sam ogłaszał, został sukcesorem wyborów, a na jego listach 90 % jedynek obstawiono nieznaną nikomu organizacyjką KOLIBER, którą moim zdaniem specjalnie w tym celu zawiązano – to oblicze solidarności i konsolidacji organizacyjek obywatelskich .
Próbowałem trzykrotnie wynająć salę stoczni, aby dokonać w niej kolejnego zjazdu , KOREKCYJNEGO zjazdu Platformy Oburzonych , pomimo mojej coraz większej  natarczywości nie zechciano mi w ogóle odpowiedzieć, zbywając mnie milczeniem ( mieszkam 900 metrów od stoczni ) .
SOLIDARNOŚĆ w pokoju, w polskich głowach nie istnieje !

.

Walerian Dąbrowski: Jestem solidarnościowcem i nie wiem za co mi się tak oberwało i stale obrywa. Cały czas jak maniak namawiam
do solidarności oraz takiej samej konsolidacji społeczeństwa jak w Sierpniu 1980 roku a tu ponoć wielcy patrioci
 mnie opluwają. Czekam też na rozmowę z panem Jabłonowskim, który jakoś się miga. Może mniej błędów by po
takiej rozmowie popełniał, czyniąc do tej pory wiele dobra.
Komuś bardzo ale to bardzo zależy aby zohydzić sam wyraz SOLIDARNOŚĆ aby ponownie do niej nie doszło wśród Polaków.
.

 

W dniu 24 lipca 2018 02:52 użytkownik Otylia Zigman:

Polska będzie wolna gdy Polską będą rządzili Polacy.
Od 89r za sprawą solidaruchów Polską niezmiennie rządzą żydzi.
Od 89r mamy żydowską dyktaturę czyli “talmudyczną demokrację” albo “demokrację po żydowsku
Taki los zgotowały Polsce solidaruchy oraz KK JPII na czele.

To prosta i oczywista prawda której solidaruchy ciągle wypierają ze świadomości.

Przykro żyć w kraju pożytecznych idiotów … mimo to kocham Polskę i jestem Polskim patriotą… Trudno w Polsce być racjonalnym patriotą bo pożyteczni idioci gotowi są takiego zagryźć choćby nawet razem z wrogami Polski czyli żydami …przykład Andrzej Lepper i wielu innych którzy chcieli budować Polskę a nie rozkradać czy budować kościoły.

Hańba … pożytecznym idiotom bo wrogowie to wrogowie i ich intencje są jasne (i wrogie).. pożyteczni idioci to najtrudniejszy do zwalczenia wróg Polski w Polsce. Wrogowie Polski całymi garściami czerpią z rezerwuaru pożytecznych idiotów.
Advertisements
TrackBack URI

Create a free website or blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: