Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

02/12/2017

[RRRailways] Nadrabiam zaległości blogowe roczne

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 11:24

 

Ostatni wpis w serii RRRailways inspiruje do własnego modelu na wzorcu rynku w Mirepoix, Francja. Zero postępu w wykonaniu, nie licząc otwartych oczu na filigranowe blaszki do wykończenia konstrukcji zadaszenia.

shopmonMonster przyozdobiony na Święta 2016/17. Dostał nowe uchwyty klamek w stylu ciężkim… do twarzy 🙂 Widać półkę pod oknem zatokowym, boazerię z odcinków cedrowych na pióro i wpust.

W grudniu skończyłem urządzać warsztat w piwnicy, wyszykowałem na parapetówę. Niezwykłe opady śniegu przeszkodziły przybyć kilkunastu-parudziesięciu gościom, w tym osoby z netu, dzięki którym mam za darmo zabytkowe biurko dębowe i solidne  wyposażenie warsztatowe: przeciężkie Monstrum, lekką metalową Landarę, Kubę — podstawę do robót stołowych na stojąco,  elegancką Heb, parę maszyn za psi grosz (router, szlifierka walcowa stacjonarna, wyrzynarka stacjonarna) i kopy drobiazgów (wiertła, rozmaite gwoździe i zszywki w pasmach, wkręty i in. drobiazgi użyteczne do modeli od likwidatora biznesów maszynowo-żelaznych).

shoplanLandara w szacie świątecznej. (Niegdyś) białe poziome wygryzione dechy — z zagrody na b. fermie końskiej… Teraz zwożę stamtąd drewno odpadowe z budowy 100 domków. 

Na parapetówę przedarł się tylko Serb, przyjaciel fajnego znajomego z mej parafii, emerytowany profesor wysokiej klasy (mechanika i budowa maszyn).  Zajmuje się wyrobem na zamówienie unikalnych części mechanicznych. Sprowadza z demobilu skomputeryzowane maszyny z USA. Pokazał mi jedną, nic nie kapowałem :)) Przybył wypasionym wozem terenowym 4WD, przystosowanym do kanadyjskiej dziczy 🙂 Inni nie odważyli się wyjeżdżać w zaspy i ślizgawicę. Poprzedniego dnia spróbowałem tej pogody, odbierając wyrzynarkę w oddalonej części W. Vancouveru 🙂 U nas znośne warunki jazdy, tam ledwie uszedłem z życiem na pochylonych, oblodzonych ulicach. Ale lądowanie byłoby miękkie — w zaspach… Jak przed laty, gdy jechałem odwiedzić Mietka Kawczyńskiego kilkaset km dalej w Kolumbii Brytyjskiej. Wóz wpadł w poślizg, wylądowałem w rowie …przykrytym zaspą. Zadzwoniłem po kolegę, wyciągnął mnie na drogę.

Po paru tygodniach Xmasu — katolickiego i prawosławnego — miałem parę mies. spokoju od żony 🙂 w nowym warsztacie. Atmosferę ocieplały ozdoby i ornamenta świąteczne, których nie zdjąłem do następnych Świąt — tak mi się spodobały.

W marcu przyszedł potop piwnicy, co odciągnęło do założenia pompy wewnątrz i budowy 2 studzienek na zewnątrz. Potem były skrajne upały, uniemożliwiające pracę w ogrodzie, i zwózka drewna na zimowy opał (awaria centralnego pieca).

Najgorsza jednak jest perspektywa wyprowadzki i zdjęcia modelu z planu — sąsiad chce budować 4 domy na swej działce… fajny, dopasiony dom 25-letni już wyburzony :(( Walczymy z żoną o zachowanie dorosłych drzew przy granicy działki.

Potop w piwnicy

Z nadejściem wiosennych opadów i odwilży w marcu, skończyła się sielanka. Piwnica podtopiła się jak nigdy. Do rozkopu pod studzienkę kontrolną wpływała woda z odsłoniętego drenu, a dren fundamentowy niewyrabiał. W miejscu rozkopu był za ścianą fundamentową w piwnicy najwyższy poziom wody, 8 lat od wprowadzki. O zgrozo! w warsztacie sięgał spodu drewnianego wykończenia, uniesionego 5 mm na podkładkach plastykowych. Kilka więcej mm i zamokłyby okładziny ścienne, pozostałby  spleśniały smród.

Chciałem wejść “elektrycznym węgorzem” z paru studzienek, by przeczyścić dren. Po kolei, wypożyczane węgorze zawiodły, oba miały usterki. Nie dałem grosza za wynajem. Kolejny węgorz nie przepchał się przez problemowy odcinek: w środku zbita masa martwych mikro-korzeni, zeschłych w letniej suszy.

Zięć ocenił: potrzebna pompa zanurzeniowa (z hiper-marketu Home Depot najtańsza, ok. 250 C$), świder do betonu, a później — młot pneumatyczny. Zięć z żoną zbierali wodę odkurzaczem odwracalnym, ja załatwiłem niezbędne narzędzia. Po dobrych kilku godzinach trzęsionki ze świdrem i młotem na przestrzeni 2 dni, była dziura w posadzce na zanurzenie pompy. Podciągnąłem kabel, zrobiłem dziurę w ścianie na stały odwód do drenu deszczowego tuż pod powierzchnią gruntu wzdłuż ściany.

Pompa chodziła długo, utrzymując lustro wody pod poziomem posadzki. Dren fundamentowy nie działał: woda gruntowa spiętrzona na zewnątrz ponad poziom posadzki. Pompa obniżała poziom, lecz każdy większy opad groził powtórką potopu. Modląc się o małe opady, nie było rady — trza poszerzyć prowizoryczny wykop, założyć ściany i pokrywę studzienki (duże opady zniweczą robotę) i porządnie przepchać dren.

Poszerzyć i obudować studzienkę nr 1 zajęło mi parę tygodni. Usunąłem pień średn. 20 cm, wyrąbałem korzenie. Dokopałem się do poziomu drenu na głęb. ok. 1,5 m, używając  wybieraka do otworów na słupki. Na drodze z stanął spory podziemny głaz nie do ruszenia, na szczęście na obwodzie wnętrza studzienki. Wkomponowałem go w obudowę, wykorzystując jako podporę i twardy element do zaklinowania ścianek.

Na ścianki użyłem odcinków impregnowanych bel — odpad z placu budowy. Przełożyłem rury zraszaczy, bo sterczały w centrum włazu. Ciężkim drewnem impregnowanym zabezpieczyłem poprzedni, przyległy wykop pierwotnej studzienki, aby się nie osunął pod masą grządki, jaką założyłem uprzednio, obramowując takimiż belami.

Studzienka nr 2 wymagała szerszego wykopu w gruncie bardziej sypkim, Usunąłem następnie piach z dna wykopu, wybrałem żwir aż do poziomu dna drenu i opłukałem z piachu. Wypełniłem dno studzienki żwirem wokół kręgu (odcinek rury plastykowej średn. 40 cm), dającemu dostęp do czyszczenia drenu. Ścianki boczne — ciężka rama z drewna impregnowanego, do której przybiłem blachę galwanizowaną z  przewodów wentylacyjnych — odpad z placu budowy. Ścianka przednia (ciężkie drewno impregnowane) sięgała do wys. problemowego wlotu z ogrodu.

Odkopałem rurę z ogrodu do drenu fundamentowego. Solidna robota 😛 sprzed kilku lat dawała w kość: odcinek składał się z segmentów ciężkich plastykowych rur kanalizy, obłożonych geo-tkaniną, aby nie wpływały iły i muły. Tkanina była ciągła, wydłużając robotę. Przez następne parę dni odkopałem ze 3 metry, aby odchylić dren do góry, zapobiegając spływowi pod fundament. Poszerzyć rowu nie mogłem, ze wzgl. na rośliny i krzewy. Kilka dni potem studzienka nr 2 była gotowa.

“Węgorz” wchodził łatwiej z wygodnych studzienek, ale nie przebijał zbitej masy mikro-korzeni. Pogoda stawała się coraz suchsza, woda gruntowa opadała, odłożyłem przebicie drenu na mokry czas po obserwacji skuteczności pompy.

Po deszczach, poziom wody utrzymuje się przyzwoicie pod posadzką. Potencjał podtopienia mielibyśmy jak przedtem: po mroźnej zimie odtajanie przy dużych opadach deszczu. Wtedy sprawdzamy pracę pompy co parę godzin. Czas, który w ubr. zabrały studzienki, spożytkowałbym w 2018 r. na przetkanie drenu. Po opadnięciu poziomu wody gruntowej, masa korzeniowa byłaby za twarda. W 2017 węgorz szedł do przodu tylko w zamokniętym zatorze, ale opornie mimo to.

Zima w  nowym warsztacie

Reszta zimy zeszła na pracy nad paroma nowymi modelami budynków i na reperacji modeli. Wszystkie roboty wygodnie i w miarę ciepło (nie za ciepło, lepiej pracuje się) w nowym warsztacie w piwnicy. W garażu zamarzłbym

Reperacje

Przyczyna i środek zaradczy dla poszczególnych ofiar ekspozycji klimatycznej:

  • Most stojakowy

moststojMost stojakowy na planie na Święta 2017/18. W ogrodzie jest na prostej, tu ledwie starczył na krzywą torów

Klej puszcza w części zanurzonej, skleiłem ponownie na PL. Deskowanie pokładu i barierka drewniana trzymają się bez problemu. Jeśli klej puści ponownie, części pod wodą połączę na wkręty mosiężne i/lub drut czy gwoździk miedziany przez wywierconą dziurkę, zagięty na końcu żeby nie wypadł.

  • Most ze sztućców drewnianych

Jeden sztuciec był przykręcony zbyt blisko skraju i oderwał się. Przykleiłem klejem PL.

Wszystkie 4 dachy wymagały wymiany i poprawki pokrycia (mata plażowa) na silikon na bloku drewnianym). Woda spływając po ścianach powykrzywiała odeskowanie. Hastingsy wyglądają teraz rustykalnie, znacznie lepiej niż na fotce odremontowanych na domki kempingowe na wysoki połysk 😦 dla turystów. Woda wypaczyła rogi maty, nieudało mi się wyprostować, Zdarłem matę, pociąłem w paski odrzucając wyopaczone. Na połacie dachów nakleiłem silikonem blachy, na to maty w paskach poziomych, a szczyt zabezpieczyłem paskiem blachy.  Hastingsy wyglądają bombowo!

  • Stacja Kopalnie Magnum 

Barierki drewniane były klejone na silikon, zmieniłem na PL. Obluzowała się framuga drzwiowa, przykleiłem silikonem, podobnie jak daszek blaszany nad drzwiami i nazwa stacji. Poza tym bez problemów.

  • Budynek technicznyshopbsmt

Kuba miał służyć jako podstawa do blatu roboczego na wys. stołu, ale  b. wygodną do roboty na stojąco znalazłem wysokość. Budynek techniczny stoi na Kubie na drugim planie, z przodu stacja Kopalnie Magnum w remoncie.

bud=techNiektóre elementy odpadły i wymagały sklejenia. Drewniany balkon dodany do konstrukcji polistyrenowej, przetrwał bez problemu 😛 Wykonałem i zainstalowałem metalowe podpórki zadaszenia nad wejściem. Ma ono w dodatku do dużego spadku głównego, spadek poprzeczny dolnej krawędzi, przez co każda podpora ma inną geometrię na przyszłą rynienkę. Ramki podpór przykleiłem do blachy daszku, a ta ma wypustki do wsunięcia między deskowanie elewacji.

.

  • Modele domków rustykalnych made in China

groceryDokleiłem poluzowane części, wymieniłem zdezelowane i nadgniłe podstawy na plastyk i płytę hardiplank. Wszystkie dachy zabezpieczyłem przeciw przemakaniu, zależnie od konstrukcji i typu domku aplikując: blachę falistą i płaską na silikon,  wypełnienia ubytków drewnianych — na klej PL.

fisherwifePrzymocowałem lepiej ozdóbki, szyldy, towar itp. Dorobiłem nowe okna, obramowania i ramy okienne. Nowe cokoły drewniane w miejsce zepsutych. Parę blaszanych zadaszeń nad wejściami.

Domek wróżek, stojący pod kamieniem w ogrodzie nad Jez. Wróżek, tu wewnątrz na Święta 2017/18 jako chata rybaka. Nowe blacha na dachu, naturalne zacieki i wietrzenie przez kilka sezonów. Podstawa kaflowa wpasowana w drewniany pokład domku nadbrzeżnego 

 

  • Domki wróżek

Wykonane jako 1-sze na planie w ogrodzie już ile… z 5 lat temu (wnuczki już pannice niedługo na wydaniu).

Uszkodzenia wodne. Ponowne sklejenie ścian na prostokątnym planie, z użyciem klocków narożnych (dziewczynki kleiły kitem lateksowym wewn. naroża ścian).

Jak dla hastingsów, zdjęcie pokrycia dachowego, przymocowanie blachy ochronnej, naprawa i zamocowanie pokrycia, z poszerzeniem na blachę pod nim.

  • Kuźnia Jana Kowalskiego

Jeden z domków made in China przerobiłem na kuźnię. Miał pożądany układ: na parterze warsztat z przyległą powierzchnią otwartą pod dachem, na 1-ym piętrze małe mieszkanie. Kawaler Jan, posiłki gotuje na palenisku kuźni 🙂

Pokryłem powierzchnie dachów blachą falistą i płaską. Zrobiłem szyldy biznesu, wykłuwając litery w blaszkach. Wyciąłem z blaszki podkowę-szyld, w której przekłułem dziurki i osadziłem “hufnale”. Wyrzeźbiłem w piance komin z paleniskiem kuźniczym i dostawiłem go do otwartej przestrzeni pod dachem.

Kuźnię wyposażyłem w narzędzia (ze sklepu hobbystycznego), pierwotnie były wycięte ze sklejeczki i zaczęly rozpadać się.

  • Budka sprzedaży drewna opałowego i jaj

eggsRzeczona budka po naprawach, na planie kolejki wewnątrz, na Święta 2017/2018. Jaja na dachu styropianowe, reklama oczywiście

Jeden z pierwszych modeli: pół-przekroje kijów złączone w ściany, “uszczelnione kitem białym lateksowo-silikonowym. Równie rustykalny dach “trzcinowy”. Stosy wiązek drewna równej dłg., blat z pół-kłody jak ściany, szyldy Drewno Jaja z obu stron, styropianowe makiety jaj na dachu dla reklamy i śpiący kot tamże. Kawałki drewna pomalowane na “żaluzję” jako drzwi z tyłu i nawis nad kontuarem.

Wszystko rozleciało się po ok. 4 sezonach. Posklejałem silikonem, odnowiłem “uszczelnienie” lateksowe. Dodałem figurynkę kupca (młody człowiek typu pracownik).

Nowe modele

  • Samochodowa naczepa-cysterna

Klejenie części polistyrenowych z zestawu hobbystycznego, nabytego na kiermaszu po okazyjnej cenie.

Trudności — pokonane w końcu — z odczytywaniem schematu (częściowo zawinił słaby wzrok). Brakowała mała część: urządzenie na froncie cysterny. Zastąpiłem podobnym kawałkiem odciętym od ramki, która trzymała części.  Ramek tych nie wyrzucam, użyłem (z innych modeli) do oprzyrządowania w kabinach lokomotywek kopalnianych.

Nie odważyłem się spryskać cysterny srebrną farbą, Najpierw poćwiczę wykonywać to bez tworzenia zacieków, ale potrzeba suchej pogody na zewnątrz. Następny projekt z serii — ciągnik do cysterny (osobny zestaw) wymaga dopasowania gniazda ciągnika do zaczepu cysterny.

image2

 

Podarowałem dziecku znajomych model do złożenia, wykonało bez doświadczenia w 10 dni! Można podczepiać rozmaite naczepy, w tym cysternę

 

  • Tunelik domowej roboty

Wyglądał nieźle na kiermaszu, pasował na fasadę wejść do tunelu pod dworcem Cedrów Główny. Cena 2 dolce. Przeciąłem na dwa segmenty, po jednym na każde wejście do tunelu. Pokruszył się nieco, ale siatka metalowa trzymała całość. Pokleiłem kitem lateksowo-silikonowym — z jakiegoś powodu nie trzymał… kombinacja z materiałem gipsowym oryginału? Kawałki gipsu odpadłe przy siatce dały inspirację: w materiałach plastycznych, można wyciskać drobną kratkę siatkami.

  • Kamienna chata rybacka z pianki

Rozkleiłem po sugestii żony, by w środku było miejsce na świeczki elektryczne. Wydłubałem w klocku otwory na świeczki, złożyłem ponownie. Przymocowałem “szyby” (cienka pianka wiotka). Dodałem komin rurowy i okienko w szczycie. Przykleiłem ubytki delikatnego pokrycia dachu (płatki z donicy glinianej, rozłożonej na mrozie).

  • estacshelfPół-estakada dla wioski rybackiej  

Po wyrzeźbieniu, styropianowa estakada odłożona na nowe półki w piwnicy, do malowania

Wyrzeźbiłem i pomalowałem mur “kamienny” z pianki. Na górze estakady (podtorze kolejowe) dokleiłem (silikon) “murek ceglany”, między słupkami z prawdziwych kafelków kamiennych 20 x 20 mm, które pokrywają też murek. Przy stacji nadbudowałem “kamienną” konstrukcję końca peronu, takiż “gzyms” nad pozostałe 2 ściany kamienne łukowe pod stację kolejową.

port

Estakada kolejowa dla wsi Wróżki, zainstalowana w domu na Święta 2017/18 dla  dzieciarni. Układ podobny jak w ogrodzie, z nabrzeżem drewnianym i ryneczkiem pod niszami estakady. Murek “ceglany” nad 4 niszami licząc od lewej, a nad ostatnią “gzyms” peronu stacji.

porttoureEstakada dochodzi do podpory stacji w tymże kamiennym stylu. Murek ceglany przechodzi w kamienną platformę stacji. Talerze kotew w murze.

Poniżej, nisza z kratową bramą suwaną — magazyn skrzynek i lodu spółdzielni rybackiej. Widać hastingsy — smukłe magazyny sieci (dachy po remoncie szkód wodnych):

portship

Górna część obu łuków dłuższej ściany pod stację otrzymała okna łukowe: beleczka drewniana pozioma, obramowanie z listewek 2 mm odciętych piłą stołową z plastykowej wykładziny podłogowej, szyby z wiotkiej pianki.

Na dziury w fasadzie estakady nałożyłem talerzyki kotew (pomalowane na rdzę, metalowe gotowce). Przyczepiłem nad jedną niszą “szynę” na bramę suwaną. Wykonałem bramę jako kratę “metalową” (kawałek podłogowej wykładziny ażurowej z czarnej gumy) z “kółkami” (główki wkrętów).

Bryła estakady wywraca się pod ciężarem nadbudówki z kafelków kamiennych, ale masa torowiska powinna dodać stabilności. Jeśli nie, to założę kotwę gruntową na obu końcach lub przymocuję podłużną blachę, która wejdzie pod przyległą płytę marmurową kompleksu Wesołe Żarcie.

seller

man

boy

 

Do stołów targowiska przykleiłem skrzynki z towarem. Figurki z zabawy dzieci podczas Świąt 2017/2018

Praca nad murkiem “ceglanej” nadbudowy estakady, dała pomysł wyciskania poziomych spoin. Deski łączone z “na grzebień”, po rozpadnięciu się (np. od zamoczenia) dają na każdym końcu segmentów powierzchnię 14 x 4 cm do wyciskania rowków równoległych. “Spoiny” pionowe na murku dorobiłem ręcznie.

  • Restauracja dworcowa Cedrów Główny

Nazwa i biznes: RRRestaurant, po 50% udziałów RRR Co. i Joe Smiley. Restauracja ma famę daleko poza region: przy wejściu, plakiety odznaczeń i wyróżnień za jedzenie i rozwiązania techniczne (kolorowe znaczki metalowe). Jest ona w broszurze dla turystów RRR Co. — każdy z nich za okazaniem biletu RRR dostaje zniżkę 10% w RRRestauracji. Podobnie ze stałymi klientami pozostałych biznesów Joe. Załogi statków zawijających do Cedrowa są często i mile tu widziani. Co jakiś czas, gdy Joe dostanie żywność po lepszej cenie, daje swym zleceniodawcom komercyjnym pliki kuponów zniżkowych do rozdzielania wg uznania pracodawcy. Rafineria i cementownia wzmocnią w ten sposób biznes Joe.

Podłoże. Płyta hardiplank klejona krzyżowo na PL. Przy wejściu taras wyłożony kafelkami kamiennymi 20 x 20 mm. Mała architektura klombu i schodków z podłużnych kafelków kamiennych, identycznych jak podstawa budynku.

Bryła. Sala restauracyjna prostokątna, z dachem do ustalenia później. Możliwość użycia 4-spadowego  daszku po karmniku dla ptaków. Przybudówka kuchni na krótszej ścianie. Przy przeciwnej ścianie z wejściem głównym, lekkie przykrycie tarasu do wykonania później; możliwe połączenie z przejściem do wspólnej z dworcem ubikacji.

Ściany. Z paneli szklanych (ramki drewniane na obrazki, poprzedzielane wciśniętymi “słupami” drewnianymi). Ściany krótsze z pianki rzeźbionej na kamień.

Kuchnia. Nieduża, bo wszystkie dania gorące i bufetowe dostarcza firma Joe Smiley kilka razy dziennie, na świeżo. Oprócz takich, jakie serwuje się prosto z grilla (ryba, kiełbaski, hamburgery), piekarnika (indyk, kurczak), czy rożna. Przykryta dachem przezroczystym dla wglądu — opakowania plastykowe w wypukłe kwadraty poprzedzielane listwą dębową (efekt świetlika dachowego na całej połaci).  Podłoga z płytki korkowej.

Ściany krótkie z “kamienia”. Długa ściana zewn. (kafelki aluminiowe 5×5 cm sklejone spodami w oprawie listew dębowych, daje efekt “metalowy” z obu stron. Długie okno pod dachem poprzedzielane listwami dębowymi wpuszczonymi w kanały przezroczystego plastyku dwuściennego. Drzwi zewnętrzne suwane (pasujący przypadkiem wycinek z obudowy “srebrnego” modemu) na schodki drewniane.

Wyposażenie kuchni. Na “nierdzewnej” szafce (kafelki z odcinków przekroju aluminiowego), pomalowana na szaro wkładka do flesza, wpuszczona w “blat” z plastyku pokrytego folią aluminiową od jogurtu. Obok lodówka: klocek drewniany pokryty takąż folią, wieczko “niklowane” od lusterka jako drzwi lodówki.

Za wejściem zewn. krótki odcinek blatu drewnianego. Dalej palniki gazowe (małe krawieckie krążki stalowe z wypustkami) i gorąca płyta (tafelka gwoździków stalowych) — wszystko na “srebrnej” części od czegoś, pod tym szafki (pojemniczki na tygodniowe dozowanie pigułek).  Opcja do namysłu: półka (pasek z kafla z aluminium) na wys. parapetu podłużnego okna.

Na ścianie kamiennej naprzeciw ściany ze zlewem, piecyk piekarniczy i grill oprawione w metalową obudowę flesza, przykryte paskiem odciętym od podłużnego kafelka aluminiowego. Para pół-otwartych drzwiczek ze szkłem (dwa nakrycie komory flesza), w środku wprawione ażurowe półki (kawałki siateczki stalowej). Pod tym na podłodze kubełki z rybą w lodzie.  Pod sufitem wyciąg elektryczny.

Na ścianie oddzielającej (wykonanie do ustalenia) kuchnię od sali restauracyjnej: ciąg szafek jw. i półka metalowa jw. ponad drzwiami na salę aż do ściany nad złewem. Przez te drzwi wynosi się potrawy na salę a przynosi się talerze i sztućce do transportu przez zewnętrznego kontraktora mycia naczyń. Po restauracyjnej stronie ścianki,  samoobsługowe dozowniki napojów.

Drobiazg kuchenny: garnki, patelnie, misy, robot, kubełki z rybą w lodzie,  sztućce… – sklep hobbystyczny, skąd także kran nad zlewem: kształtka niklowana do naszyjników.

Sprzęt na zewnątrz kuchni. Butla z gazem na cokole “kamiennym”, podobnie szafka kontrolna elektryczno-elektroniczna (części z kompa wklejone w pudełeczko z wieczkiem od pastylek). Kontenery na różne typy odpadów (pudełeczka plastykowe z wieczkiem), kontener recyklingu (zielone pudełeczko metalowe z drzwiczkami na zawiasie). Podłączenia do beczek z napojami.

Sala restauracyjna. Przy wejściu stanowisko powitania i płacenia, siedzenie dla pracownika. Części polistyrenowe kompa i drewno, telefon gotowiec, rejestr kasowy z części od kompa.

Układ 3 solidnych, długich stołów (drewno naturalne na podstawach z podłużnych klocków plastykowych. Siedzenia ze sklejanych 2 klawiszy klawiatury kompa (polistyren).

Bufet podobnie na przeciwległej ścianie. Na ścianie przy-kuchennej dozowniki na napoje.  Drzwi do kuchni: płat zszywek 35 mm, framuga dębowa. Na oknach żaluzje z maty bambusowej stołowej.

Podłoga: kafelki szklane różnego koloru 10 x 10 mm.

Dach do ustalenia. Opcja: wbudować gotowiec — fikuśny 4-spadowy daszek plastykowy po karmniku dla ptaków.

Teren przy wejściu głównym. Mała architektura (schodki, murek klombu) z kafelków kamiennych: 2 x 2 cm i podłużnych. Te ostatnie w całej podstawie budynku. Miejsce na parę stołów jadalnych pod lekkim zadaszeniem naturalnym (drewno i “trzcina”) łączącym z peronem przy ubikacjach, wspólnych dla stacji i RRRestauracji.

  • Restauracja Joe “Smiley”

Próba generalna szachulcowych ścian tynkowych dla planowanego projektu modelu rynku w Mirepoix, Francja.

Historyjka dla dzieci i dorosłych… Joe “Smiley” (przydomek od uśmiechu na jego twarzy), zaczynał biznes po stracie kończyny w wypadku kolejowym. RRRailways jako poważna firma, na odchodne i jako część odszkodowania, dała mu odpędzlowanego bankarda i kawałek przytorza w atrakcyjnym miejscu, przy późniejszym porcie, jak się fortunnie okazało dla Joe. Korporacja RRR postawiła dźwigiem bankarda przygotowanego wewnątrz na restauracyjkę (sprzęt wymontowany z wagonu restauracyjnego, który uległ zderzeniu i podwozie było do kasacji) oraz podprowadziła media z pobliskiej, wtedy podrzędnej stacji wiejskiej, później rozbudowanej w elegancką stację Port/Rafineria. 

Gdy zaczęła się budowa portu, Joe pościągał bele z nabrzeży rybackiej wioski, miały iść na komunalne wysypisko śmieci. Wioska poszła pod buldożery, by ustąpić miejsca  nabrzeżu portowemu. Joe nie wiedział po co, ale czuł, że belki się przydadzą. Zaiste, po sukcesie w bankardzie, postanowił dobudować nawę na więcej stolików. Bele użył do konstrukcji… został mu spory stos pod wiatą z tyłu bankarda, znów nie wiedział na co.

Gdy zadaszył i wykończył nawę, port był też gotów. Zaczęły napływać zapytania, czy mógłby przygotowywać i dostarczać posiłki 24/7 dla pracowników portu oraz zaopatrywać statki w żywność. Musiał odmówić większości zapytań — nie miał mocy przerobowej, a co ważniejsze, potrzebnego budynku do kateringu i składowania żywności i posiłków do rozwożenia.

Zanim zdecydował na dalszy rozwój biznesu, poradził się planisty gospodarczego RRR… za darmo, w podzięce za solidną służbę Joe przed wypadkiem.  Planista zasugerował Joe uwzględnić rozwój Cedrowa, gdzie np. nie było porządnego miejsca na imprezy jak śluby i biesiady, ani restauracji dworcowej, a ruch pasażerski i zaludnienie miasta stale rosły.

Joe postanowił dodać do swej restauracji ogródek biesiadny. Rozmawiał z dyrekcją RRR, obiecali notarialny przydział działki, pod warunkiem, że najpierw wybuduje swe obiekty. Korzyść była obopólna: RRR pozbyłoby się działki niefortunnie ulokowanej nad granitową skarpą i stacją, zyskałoby miejsce na posiłki dla pracowników RRR przed  i po pracy w porcie. Joe miałby pole do kolejnego popisu. Miasto zyskałoby miejsce biesiad w odległości zaledwie kilku km od centrum.

A co z imprezami w zimie? Joe postanowił dodać identyczną nawę z drugiej strony bankarda… doświadczenie budowlane już miał, szkoda tylko byłoby rozbierać nowy dach. Trzeba by też zdjąć metalowy dach bankarda, inaczej nie wyszłaby zgrabna bryła 3-nawowej restauracji pod dachem 2-spadowym. Joe postanawia: wczesną jesienią (najlżejszy sezon w jego biznesie), zdjąć i odłożyć na bok zabytkowy dach bankarda  (RRR obiecało dźwig),  bez konieczności demontażu jego reszty, atrakcyjnej dla gości. Następnie otoczyć  budynek dmuchanym namiotem, rozebrać dach nowej nawy, zbudować drugą nawę i pokryć całość dachem 2-spadowym – wszystkie roboty wewnątrz namiotu, bez przerywania użytkowania bankarda.

Co zrobić z kuchnią? Ta w bankardzie była za mała do obsługi kateringu gorącego, poszerzonej restauracji i obciążenia imprezami w ogrodzie. Joe decyduje dobudować (pod namiotem) obszerną kuchnię z tyłu poszerzonej restauracji, schowaną z widoku i o tańszej konstrukcji obłożonej deskami., podobnie jak nowy budynek do kateringu i zaopatrywania statków. Kontraktor budowlany oszacował, że w marcu – kwietniu, Joe miałby gotową do użytku restaurację z nową kuchnią.

Joe sprognozował popyt i postanowił nie brać pożyczki na nowe inwestycje. Zacząłby z nocną zmianą biznes zaopatrzenia i kateringu — z bankarda, kiedy można wykorzystać stoliki restauracyjne do pracy. Przed otwarciem restauracji dla gości, wszystko byłoby sprzątnięte i załadowane do rozwiezienia.

Także na plus finansowy, kontraktor budowlany zainteresował się zapasem bel z dawnych nabrzeży rybackich. Joe nie chciał ich oddać, miał do nich sentyment z czasów, gdy łowił ryby we wsi prosto z nabrzeża… Kontraktor dał mu ofertę nie do odrzucenia: w zamian za bele rozbierze nowy dach. recyklingując krokwie do nowej kuchni, ocalając kosztowne łupkowe dachówki, w czym ma doświadczenie ze Szkocji  🙂 nie więcej niż 3 % stłuczki. Zaś część bel potnie dla pięknie zwietrzałej powierzchni — do wykończenia wnętrza nowej restauracji. Resztę zatrzyma na swój biznes.

Joe nie zastanawiał się długo. Od pierwszych dni w bankardzie marzyło mu się o tych belkach, ale niepasowały do ciasnawego wnętrza, ani na wykładziny nie nadawały się. Joe nie miał sprzętu do tarcia bel na deski, a tartak odmówiłby zamówienia ze względu na gwoździe. Układ z budowlańcem dałby Joe to, o czym myślał od dawna: piękno zwietrzałej powierzchni potężnych bel — na zewnątrz pełny przekrój podtrzymujący konstrukcję, a wewnątrz ciepło drewna na ścianach, we framugach i na suficie w układzie rozmaicie wykończonych — zwietrzałych, bejcowanych, malowanych, heblowanych i surowych — powierzchi desek z potarcia bel.

Joe wypróbował przez tydzień, jak działałby katering z kuchni bankarda. Studenci najęci do tego testu podczas wakacji, dostawali wyprodukowany katering jako zapłatę 🙂 Do zaopatrzenia statków, Joe dostawił tymczasowo kontener, w którym zainstalował lodówki na warzywa, owoce i nabiał oraz zamrażarki na mięso itd. Zakupił je z puli na odnowę sprzętu… wcześniej niż do nowego obiektu, ale przy niezłej opłacalności biznesu  kateringu i dostaw na statki.

…Joe myśli o nowym, większym furgonie, może dwóch… no i wiata by się przydała, z pompą paliwową… Dostawia swe wyroby coraz dalej, wszystkim smakuje jego katering, ludzie zamawiają do domu na imprezy — samemu przygotowywać jedzenie wychodzi drożej. Za parę – kilka lat staną rafineria i cementowania, setki pracowników, zaludnienie wciąż  rośnie. Kopalnie Magnus i in. zakłady przy linii RRR, nawet kompleks Wesołe Żarcie,  chcą dostaw kateringowych i dań gotowych marki JS, pociągiem.

Lada dzień Joe wybiera się do dyrekcji RRR rozmawiać o dodatkowej działce… tym razem stać go zapłacić.

Tyle masz radochy, gdy na kiermaszu modelarzy, za dolara kupisz niepotrzebny nikomu dach z antycznego modelu bankarda 🙂

Bryła restauracji odzwierciedla stadia rozwoju biznesu Joe: z ciasnego bankarda został metalowy dach nad wejściem i atrakcyjna, centralna część obecnego  budynku. Powiększenie restauracji i nowy biznes kateringu wyparły kuchnię bankarda do wygodnej przybudówki z tyłu budynku. Stamtąd Joe zaopatruje także restaurację dworcową w Cedrowie — typu bufetowego, z gorącymi daniami dostarczanymi kilka razy na dzień.

Podstawa: Płyta hardiplank 6 mm, wododporna, sklejona na krzyż z węższych kawałków odpadowych klejem PL. Przyklejony do płyty, piankowy “fundament” kamienny “wystaje” nad “grunt”.

Konstrukcja ścian drewniana. Deski (ściany bez otworów) lub szkielet klejony z deseczek 6 x 40 mm (ściany z oknami i drzwiami). Od zewnątrz przyklejam do tego “słupy” z drewna zwietrzałego, a między nimi wypełniam panelami “tynku”: nakładam warstwę  białego kitu lateksowo-silikonowego, w który wciskam drobno potłuczony biały kamień. Można połączyć z innym kolorem ziaren, z piaskiem itd., układać we wzorki, dodać “szachulcowe” kawałki drewna.

Dach. Deseczki 6 mm wzdłuż połaci, przyklejone PL do górnych krawędzi ścian szczytowych, jedno usztywnienie poprzeczne wewnątrz. Pokrycie czarnym gontem — prostokąciki wycięte z resztek membrany gumowej na sadzawki, “zwietrzałe” od kontaktu z gliną, przyklejone do połaci silikonem. Dwa wywietrzniki na dachu z elementu zabawki plastikowej. Szczyt jak zwykle zwieńczony paskiem blachy dla przykrycia szpary. Obróbka blacharska skrajów połaci i podstaw wywietrzników.

Duży komin kuchni “kamienny” (pianka rzeźbiona i malowana).

Otwory okienne i drzwiowe z “szybami” z cienkiej wiotkiej pianki. Ramy i ościeża z drewna. Drzwi z listewek dębowych.

Wejście. Na słupach drewnianych, dach metalowy z bankarda. Klombik krzewów (plastykowy gotowiec) obramowany murkiem kamiennym (pianka).

  • Kiosk turystyczno-biletowy

Klocek drewniany przykryty drugim w kształcie dachu 4-spadowego ściętego (przykrycie słupa pozostałe mi z projektu płotu). Ściany obklejone plecionką (z tacy). Naroża, podstawa, odrzwia i obramowanie okien z wikliny z tejże tacy. Okna łukowe na 2 ścianach, pozostałe na drzwi, reklamy.

Dachówka z cedru naturalnego na klej PL. Silikon rozmazywałby się nieestetycznie, kilka razy dachówki zsuwały mi się na smarze kleju. Płaska góra pokryta płytką korkową zasilikonowaną od góry.

Szyldy przyklejone do podkładek na korku. Litery główne drewniane gotoce, malowane kilkoma warstwami, pozostałe wypalane. Statua maskotki linii wodolotowych Bear Air stoi na szczycie kiosku.

Przy drzwiach odznaczenia za usługi (metalowe znaczki w klapę), Na drugiej ścianie lista usług z koralików literowych nanizanych na drut.

Za kioskiem, w prawym końcu łuku w poprzecznej ścianie kamiennej widać okno łukowe. W modelu w ogrodzie będzie tam Fish & Chips, a w następnym pomieszczeniu warsztat/zaopatrzenie techniczne łodzi.

kiosk

Widmo wyprowadzki

Rok 2017 był z początku niefortunny dla RRRailways. Sąsiad zdecydował podzielić swą działke i zbudować na niej 4 domy. Geodeci wytyczyli granicę z nami. O zgrozo! Kawałek odcinka między Port Cedrów a stacją Wodociągi wypadł na granicy i za nią. Proste przesunięcie torowisk nie wchodzi w rachubę. Długość modelu stacji, układ krzywych torowiska i sytuacja przyległa wykluczają to… Byłoby trudne do wykonania, choć możliwe z kompletną przebudową (cięcie i gięcie torów do nowej geometrii) tego najbardziej kompleksowego układu na planie, niedawno doszlifowanego mozolnie podłączeniem nad Rzeką Czarną do Portu Cedrów.

Lekko licząc, 1 do 2 sezonów pracy… A ile czeka w kolejce do realizacji! — od napraw “konstrukcji” inżynierskich w terenie, po modele w stanie zaawansowania powyżej 50%… Nie mówię o łodziach rybackich i statkach, wodolocie, moście Howe’a do przeróbki… Rafinerii, do której skompletowałem urządzenia i orurowanie, o cementowni tylko na rycinach… Żwirowni i betoniarni nad Jez. Czarnym, gdzie potrzeba tylko usypać górki kruszywa i wykonać taśmociągi — silosy cementu i ciężarówki mam…

Rozwiązanie dylematu przyszło wraz z naszą walką o zachowanie granicznego rzędu dorosłych cedrów po stronie sąsiada. Wg prawa może on je ściąć, bo rosną w większej masie pnia po jego stronie. Walczyliśmy z Iwoną jak wilki o dzicz :)) w urzędzie miejskim… i wygraliśmy prawie. Urząd zdecydował zachować linię cedrów w ramach programu prezerwacji drzew. Z początku ich nawet nie policzył do raportu o stanie zadrzewienia sąsiedniej działki! Wygraliśmy orawie, gdyż kontraktor może zignorować nakaz, wyciąć drzewa i zapłacić karę. Co bardziej mu się opłaca niż stracić 1 do 2 m szer. pas wzdłuż granicy. Nieraz już tak było. Miasto zapewnia, że nic takiego, pozwolenie na budowę przyznało równoważny pas naprzeciw naszej granicy, wzdłuż ulicy. Zobaczymy, łańcuchy do przykucia się do drzew mamy :)))

Rozbudowa planu utknęła i z innego powodu: z nadchodzącymi zmianami prywatności, widoku, hałasu (większa gęstość zaludnienia, 4 budowy u sąsiada, potem na in. działkach), może czas wynosić się stąd w lepsze miejsce? Elementy z planu takie jak kopalnie, oprawy kamienne, membrany sadzawek mógłbym (przy sporym wysiłku na rozbiórkę, transport i ponowny montaż) przewieźć na nowe miejsce i wbudować w zmodyfikowaną do nich mikro-rzeźbę terenu. Poczekamy, zobaczymy. Na razie nie robię za wiele na zewnątrz: [FOTKI RRRailways] Kolejka w domu dla dzieciarni na Święta 2017/2018

ponds2016fallpond2016winter1

przymiarkaJez. Wróżki jesień i zima 2016/17. Na 1. planie pas gumy (odwrócony bieżnik opony tira) jako szosa. Zostały tylko modele do testów na wilgoć i mróz… np. zdjęty most drewniany ze sztućców (prawy dolny róg). Łuk wjazdowy na teren portu turystyczno-rybackiego Wróżki. “Wypustki” na tle wody za ośnieżonymi torami, to słupki granitowe na marmurowej płycie nabrzeża (wstawka obok) 

Wojna toaletowa z szopami-praczami

RacoonSzopy pracze weszły w nastrój bojowy, jak faszyngtońskie neokony na wojnę z Rosją :)) Wskutek upałów i braku doglądu gdy przygotowywałem drewno na zimę, poziom wody obniżył się znacznie w Rz. Czarnej i w jeziorze dolnym, przez które “rzeka” płynie spod tamy na Jez. Wróżka. Szopy-pracze wzięły to za zaproszenie do toalety: nafajdały kupy na kupach w korycie “rzeki” i zagłębieniu “jeziora”. Śmierdziała pół-płynna masa, lecz w ryzach gumowej membrany nie przelała się do Jez. Cedrów.

Trza było coś zaradzić, fekalia tych zwierząt mogą być źródłem groźnych zarazków, obawiałem się o dzieci. No necie nic mądrego nie znalazłem, poza poradami jak toto usuwać z basenów przydomowych. Wszelkie cudowne zapory na pracze okazują się nieskuteczne: od papryki, poprzez mocz, po wymyślne dźwiękowe, elektroniczne i świetlne odpychacze i zniechęcacze dla czworonożnych “chuliganów w okularach”. Wymyśliłem tak:

  • Usunąć z wierzchu zaschłe i pół-suche fekalia, Zasypać po brzegi membrany igłami cedrowymi, jakich mam pełno. Przykryć siatką, żeby trudno było zwierzakom chodzić. Ten etap planu wykonany z powodzeniem.
  • Poczekać do końca suszy, żeby poziom wody jeszcze bardziej opadł, podsuszając gnojowicę.
  • Jeśli konsystencja byłaby OK, wybrać ostrożnie (bio-bezpieczeństwo własne jak i membrany gumowej… narzędzia typu metalowe łopatki odpadają). Jeśli nie, zostawić do wiosny.

Zostało gie do wiosny. Niedoczekałem się przed wyjazdem na początku września do Europy na wojaże rowerowe. Nie chciałem ryzykować, widać było poziom wody pod igłami, ok. pół głębokości Czarnej. Po powrocie, żona opowiedziała o  ulewach, ale na szczęście szambo nie przelało się do Jez. Cedrów. Sprawdziłem, nie wyglądało na to.

Czas powinien częściowo zneutralizować gnojowicę. Z drugiej strony,  jesienią-zimą poziom wody podniesie się i może się przelać do Jez. Cedrów. Środki zaradcze:

  • Wypompować wodę z Jez. Wróżek, co zwiększy pojemność magazynową od góry.
  • Nadbudować tamę w miejscu ujścia Czarnej do Jez. Cedrów — nie ma gwarancji szczelności i integralności na gumie.
  • Wybrać jak najwięcej materiału wypełniającego nasyconego gnojowicą. Sukcesywnie wybierać z Czarnej ciecz po dużych opadach.
  • Zimą wybierać zamarzniętą masę, jeśli bylyby srogie mrozy.
  • Gdyby jednak doszło do przelania, zastosować chemikalia z intensywnym płukaniem Jez. Cedrów i podłączonym doń systemem drenażowo-nawadniającym. Ryzyko: podtrucie gleby, roślin i krzewów w zasięgu tego systemu (ok. 20 – 30 m2).

W międzyczasie można poszukać lepszego środka niż chemikalia. Ale pozostaje niepewność, czy przenosimy się. Hałas od budowy 4 domów może być znaczny, potem dodatkowe rodziny sąsiadów (ścinanie trawy, hałas na weekendy!!!), ale i wiek już nie ten na przeprowadzki.

Ogrzewanie chałupy kominkiem na drewno

Zepsuł się nam piec centralny w piwnicy, mafia od sprzętu ogrzewania i wentylacji nie chciała naprawiać, tylko wymienić na nowy, za jedyne 5 – 7 tys. $. Szybka decyzja: będę ogrzewał całą chałupę kominkiem w pokoju dziennym, na drewno. Kominek podołał, dając wspaniałe zdrowe ciepło blisko siebie, idealne do drzemek na dywanie “na psa”. Reszta chałupy pozostawała w znośnej temperaturze, dzięki konwekcji i wewn. systemowi wymuszonego rozprowadzania ciepłego powietrza znad kominka.

Dowód sprawności “nowego” naszego systemu: nie zamarzliśmy, a zima 2016/2017 była 100-letnia. W 2017 zrobiłem zapasy drewna w letnie upały, kiedy roboty ciesielskie na budowach szczytują. W przerwach między robotami w ogrodzie, z okolicznych placów budowy (nie brak ich przy szybkim tempie rozwoju W. Vancouver), zwiozłem przyczepką kilkanaście ton drewna w kilkunastu wypadach, większość pocięta na dłg. komory kominka, reszta zabezpieczona przed deszczem, do cięcia wg potrzeb.

Awaria pieca późną (mroźną) jesienią 2016 r. pokazuje już 2-gi sezon grzewczy, że można być samowystarczalnym, nie potrzeba ogrzewania z kabla czy rury korporacyjnej.

1stwood2016

trailerinsnow

Pierwszy ładunek ok. 1 t, pniaki z posesji rozbieranej na nowe osiedle. Zima przyszła wcześnie, zasypała pół-rozładowaną przyczepkę. Praca w śliskich warunkach na budowach i w domu była nieco niebezpieczna. Następnego lata ubiegłem zimę zbiórką drewna.

wood

Zapas drewna pod nowym dachem, grudzień 2017. Sterty zabezpieczone linami przed wywróceniem się (strefa trzęsień ziemi). Widać ok. 1/6 zapasu, łącznie kilkanaście ton wewnątrz, z tyłu i pod wiatą.  

 

unloadRozładunek z przyczepki, lato 2017. Stare pokrycie dachu, bez rynien. Praca możliwa do ok. 11-ej i wieczorem, z powodu upałów. Ładuję wpierw do środka, przycinając na przyczepce na dłg. komory kominka. Dłuższe dechy odkładam wzdłuż ścian i pod wiatę. Po zapełnieniu odcinka wnętrza, zamykam bramę, by móc układać wzdłuż ściany.

wood1

Z tyłu szopy układam jak leci. Zapas na sezon 2018/2019, dobre kilka ton po podniesieniu na wys. ok. 1,5 m.drwa

 

 

 

 

 

wires

W tymże czasie popsuł się piekarnik. Jak zwykle reperowała żona 🙂 Robiła fotkę przed rozebraniem skomplikowanych części, gdyby doszło do ponownego montażu :)))

 

Nowe pokrycie dachu szopy

Szopa ma już prawie ćwierć wieku. Dachówka asfaltowa mocno już w ubr. nadwyrężona, zwietrzała wzdłuż grzbietu i nad szczytami (parcie wiatru i deszczu).  Postanowiłem wymienić dachówkę na nową. Nieduża powierzchnia na znośnej wysokości, drabina 2,5-metrowa. Najgorzej zmarniała połać południowa, wymagając całkowitej wymiany. Natomiast od północy zachowałem ok. 40% starej dachówki, żeby zredukować robotę w upale ponad 30 stopni.

Najpierw z drabiny, podważając od dołu szpadlem, począwszy od skraju połaci, zdzieram starą dachówkę z większością gwoździ. Żeby zaoszczędzić sobie roboty z czyszczeniem na dole, rozłożyłem uprzednio plandeki (płachty z odzysku z placów budowy). Po zdjęciu ponad połowy szerokości połaci, wchodzę ostrożnie z wyciągarką gwoździ, wyrywam ze sklejki pod nogami, następnie podważam łopatą aż do szczytu.

Szopa wygląda nieźle z “nową” sklejką, która nie uległa zczernieniu pod dachówką przez ćwierć wieku. Ale przy rosnącym upale i suszy, zaczynam ją przykrywać dachówką, począwszy od pół-pasa startowego wzdłuż krawędzi okapu. Dopiero wtedy kładę dachówkę pełnej szerokości. Dochodzę w końcu do szczytu.

Po godz. 11-ej nie dało się pracować. Nawet gdybym znalazł murzyna do tego, niszczyłby położoną już dachówkę — asfalt rozmazywał się pod podeszwą przy nieostrożnym stąpnięciu.

Na połaci północnej usuwam ostrożnie łopatą tylko zniszczony szczytowy pas dachówki. Resztę — ręcznie, aby zachować jak najwięcej starego pokrycia w dobrym stanie. Wstawiam w ubytki nową dachówkę… niewielki problem z powodu różnicy rozmiaru dachówki starej i nowej — rozwiązany dokładnym odmierzaniem odstępów.

Na szczycie powstaje pytanie: przykryć standartowym pasem pół-dachówki na zakładkę czy jak? Rozporządziłem kilkoma pakietami dachówki tak dokładnie, że zostało mi tylko na pokrycie metra szczytu. Dodatkowy pakiet to za dużo materiału na szczyt, a specjalne pakiety pół-dachówki są znacznie droższe.

Decyzja łatwa: użyć blachę ocynkowaną z segmentów przewodów grzewczo-wentylacyjnych o dużym prostokątnym przekroju — odpad z placów budowy oczywiście. Nożycami do blachy pociąłem segmenty na pasy ok. pół metra szerokości, Przymierzyłem, czy starczy na całą dlugość szczytu, z zakładką 5 do 8 cm. Niektóre wyszły na zagięciu segmentu, inne giąłem między 2 dechami. Kładłem począwszy od ściany szczytowej, smarując zakład smołą dachową po przybiciu gwoździami do dachu. w centrum szczytu pokryłem zbiegające się blachy kawałkiem bez użycia gwoździ — tylko na smołę. Jeśli wiatr oderwałby ją z czasem, latwo z powrotem nakleić.

Wynik był niezły, przed pojściem spać podziwiałem z piętra dzieło: nowiutkie pokrycie standartowo czarne (dachówka asfaltowa jest do nabycia w kilku kolorach), wypasiony pas cynkowany na szczycie. Co widzi sąsiad od strony północnej to inna sprawa, ale niech zazdrości szczytu ze zdobycznej blachy 🙂

W renowacji dachu zrobiłem jedno w durny sposób: najpierw założylem nowe rynny, zanim zdecydowałem wymienić dachówkę. Nie tragedia, nabrały śmieci z rozbiórki połaci, ale za to podpierały szczyt drabiny. Wg wskazówki w składzie budowlanym, połączyłem na każdym okapie 2 segmenty rynny aluminiowej. Podwoiłem spoinę silikonową na wszelki wypadek, mając spory zapas silikonu do rynien do robót modelarskich — najtrwalszy i najbardziej uniwersalny kit i klej. Niestety, jedno złącze przecieka, na wiosnę zrepreuję, by nie zamakało drewno opałowe składowane pod okapami szopy.

 

 

 

 

Advertisements

1 Comment

  1. […] 2017 nie był fortunny na roboty kolejowe w ogrodzie. Wnusia była rozczarowana latem, gdy nie mogliśmy puścić pociągu […]

    Pingback by [RRRailways] Kolejka w domu dla dzieciarni na Święta 2018 | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina — 05/12/2017 @ 21:41


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Create a free website or blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: