Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

07/06/2015

Jak zrobić z walizki domek dla lalek

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 07:07

Najlepiej nadaje się starodawna walizka — taka z kartonu wyglądającego jak skóra, z mosiężnymi zameczkami. Ale nie ma reguły:

Suitcase Dollhouse

suitcase dollhouse

suitcase dollhouse

Maya loves her dollhouse

 

VIDEO:

http://www.hallmarkchannel.com/home-and-family/videos/diy-suitcase-dollhouse-home-family

Duża walizka z pokojami, na 3-4 “piętrach”, rozłożona na podłodze lub stoliku, jest łatwo dostępna dla dziecka, łatwa do sprzątnięcia do szafy.

Starodawne walizki są z natury ciężkawe, więc trzeba sprytnie wybrać materiały, by nie zwiększyć masy. Ponadto wymagają one wyrównania wewnętrzynych powierzchni, do których mocujemy wykończenie.

Obstalunek

Dziecko rzuciło się kolejno na moje przytorowe modele, zoczywszy budynki z odległości! W budynku kopalni, próbowało otwierać drzwi i okna przyklejone na amen! Wszystkie luźne części pozdejmowało, pomagając mi w identyfikacji elementów do ponownego mocowania🙂

Z braku lalek i mebelków, Dziecko wypełniło pół-otwarty budynek stacji rurkami, które ‘wymontowało” z orurowania zbiorników LNG.

Wiedziałem już wtedy, że czeka mnie zamówienie, a roboty kolejowe pójdą w kąt, przynajmniej czasowo🙂 Wiedziałem też, że nie wywinę się gotowcem z plastiku, ani żadną chałturą: To będzie pamiątka rodowa – powiedzieli rodzice Dziecka. Tak wychowałem własne dzieci, a one małpują to na swoich :)))

Zabrać w podróż lotniczą

Rodzice muszą latać od czasu do czasu. Matka karmi piersią, więc zabiera Dziecko ze sobą, choć to niezdrowe z uwagi na podwyższone promieniowanie na wysokościach — z Fuku i Czarnobyla.

Mała walizka wymiarów bagażu pokładowego jest idealna na podróże samolotem. Gdziekolwiek wyląduje, Dziecko ma wtedy swoją umiłowaną zabawkę, z ulubionymi lalkami.  Wielogodzinne oczekiwanie na połączenia na lotniskach skróci kliknięcie zamków walizki… Wyjmowane “stropy” dają w walizce miejsce niezbędnościom na podróż.

Taką małą, starodawną walizkę, wybrałem ze zbiorów rupieci żony🙂 Podwójne przeznaczenie (zabawka i pojemnik bagażu podręcznego) wyklucza cięższe materiały konstrukcyjne i wykończeniowe. Walizka nie może mieć drzwi ani okien osadzonych w otworach wyciętych w powłoce. A akcesoria zewn. takie jak komin muszą być usuwalne i nie mieć zamocowań, które zaczepiałyby się w podróży

Ściany

Okazały się one niełatwe w wykonaniu. Najlepiej usunąć istniejące wykończenie. Pokazuje się tektura, pomazana zaschniętym klejem, z kawałkami tekturek falistych dla wyrównania powierzchni. Wszystko wyrwać i zeskrobać, przynajmniej z grubsza.

Połacie, zagięcia i kąty walizki są nierówne, zaokrąglone, co nie pozwala po prostu przykleić płaskiej płytki — a taką potrzeba, by do niej z kolei przykleić podpórki stropów. Zaokrąglenia i wybrzuszenia powierzchni wyrównałem warstwami cienkiej pianki, jaką w Kanadzie kładzie się na fundament przed położeniem beleczek drewnianych. Jest to materiał niezwykle lekki, a przy tym dość wytrzymały. Kit silikonowy przykeił go nieźle do walizki.

Po wyrównaniu powierzchni wewn. zmierzyłem wymiary wykładzin bocznych i tylnej. Tylna nie wymaga wyrównania podłoża, bo mam tylko podpórki boczne stropów. Wykonałem ją z kartonu oklejonego tkaniną — paski trzech deseni, inny na każde “piętro”.  Zamiast tkaniny można użyć tapety. Styki pasków okleiny pokryłem wstążką i koronką, dobranymi kolorem i stylem do okleiny “piętra”.

Wykładziny boczne wykonałem z płyty piankowej laminowanej w papierze. Sporo tego nazbierało się z demonstracji🙂 Jak kto potrzebuje nowe, to są niedrogie w sklepach za dolara (w Am. Płn. dollar store). Na stykach okleiny, identycznej jak na płycie tylnej, przykleiłem ucięte pałeczki chińskie do jedzenia… lekkie drewno, ładne detale.

Podpórki stropów i inne elementy konstrukcyjne przykleiłem klejem budowlanym PL firmy Le Page, wypróbowanym w modelach do kolejki ogrodowej. Klej PL klei niezawodnie niemal wszystkie materiały z odrobiną porowatości lub szorstkości, nawet gładki (ale niewypolerowany) granit oraz metale! Nie łapie jedynie niektórych plastików.

Pozostałe elementy, np. okleiny można przymocować nieco tańszym kitem silikonowym, ale  UWAGA: przenika on przez cienkie tkaniny, “plamiąc” je.

Stropy

Na stropy użyłem ww. płyty piankowej. Grubość jej nie zapewni sztywności pod ewentualnym naciskiem podczas zabawy. Dlatego usztywniłem ją ‘kafelkami” wyciętymi z płytki korkowej na jednym piętrze, a na drugim — deszczułkami i na 1/3 powierzchni (łazienka lub kuchnia) “kafelkami” filcu. Skąd je mam, to cała historia. Zostały po nabyciu ich jedynie dla opakowania o wymiarach na okna dachowe do modelu przytorowego🙂 A że jak wiadomo Drowi Pokorze i Józkowi Bizoniowi, iż mieszkam na klepisku, to filcu pod meble Ludwika XV nie potrzebuję. Toteż leżały ‘kafelki’ odłogiem, aż przyszedł obstalunek na domek dla lalek.

Dodatkowe usztywnienie stropów daje okleina tkaniną lub tapetą po przeciwnej stronie do korkowej czy drewnnianej oraz paseczki balsy na wszystkich krawędziach dla ochrony pianki.

Na parterze podłoże było krzywe, a balsa byłaby zbyt miekką na to potencjalnie najbardziej używane miejsce w domku.   Wyłożyłem więc tam podłogę dość twardymi (orzesznik?)  deszczułkami klinowymi, jakie miałem w rupieciach. Spadek klina akurat wyrównał różnicę poziomów między krawędzią przednią parteru a tylną. Podłoża nie wyrównałem, tylko przykleiłem kliny lepiszczem PL wzdłuż ich końców, zaokrągliwszy deszczułki w rogach walizki.

Zaś podłogę parteru na wieczku wyrównałem nieco. Z obu stron wieczka jest tam przymocowany pasek utrzymujący je w pozycji otwartej, więc i dodatkowa przestrzeń na grubość tego paska. Po wyrównaniu, wkleiłem balsę, obrobioną w rogach walizki.

Wnętrze wieczka walizki — saga błędów i wypaczeń

Ponieważ z racji jej funkcji bagażowej nie chciałem w walizce kroić otworów na drzwi i okna, utrudniłem sobie wykonanie wieczka. Osadziłem w nim drzwi i okna własnej roboty oraz kupne. Aby nadać rzeźby płaskiej powierzchni wieczka, piętra oddzieliłem ładną listwą ozdobną, na co miałem materiał w dwu opcjach.

Pierwszą opcję listewek przyklajstrowałem klejem PL do płyty piankowej, która dała mi grubość na osadzenie drzwi i okien. Gdyby nie one, użyłbym niegrubego kartonu, który łatwo dostosowuje się do krzywej powierzchni wieczka. Płytę okleiłem tak, jak płyty ścienne boczne. Po przyklejeniu tkaniny, przeciąłem ją w otworach drzwiowym i okiennych i przykleiłem z tyłu  płyty. Otrzymałem wykończone otwory na drzwi i okna, z opcją naklejenia odrzwi i framug.

Żeby zrobić miejsce na grubość listewek w pozycji zamkniętej wieczka, wypiłowałem krawędź walizki w 4 przeciwległych miejscach. Sporo to zajęło czasu i potu, bo pod tekturą krawędź jest umocniona płaskownikiem stalowym.

Okazało się, że grubość płyty (ok. 5 mm) uniemożliwia zamknięcie walizki. Spłaszczyłem więc listewki heblem niszcząc tym ich antyczny kształt🙂 Doszlifowałem otwory na krawędzi walizki. Po x litrach potu zdałem sobie sprawę, że to na nic: zamknąć walizkę przeszkadza grubość płyty wzdłuż zaokrąglonych kątów. Trzeba krawędzie scienić do tego zaokrąglenia — tego nie było w  pokazówkach dla majsterkowiczów😦

Odkleiłem z tyłu płyty okleinę (na szczęście był to silikon a nie PL) i ściąłem skośnie krawędź, na oko do kształtu zaokrąglenia. Uszkodziłem przy tym tkaninę, która  zaplamiła się też silikonem przenikłym od spodu, więc przeznaczyłem płytę na “próbę pełnej skali”, żegnając się z antyczną listewką.

Wyciąłem nową płytę i otwory na okna i drzwi. Przy okazji zmieniłem ich rozmieszczenie. Okleiłem płytę, używając na jednym z pięter grubszej tkaniny (w harmonii kolorystycznej), by nie przenikł silikon. Zrobiłem przy tym pomyłkę: listwy na złączach pięter wypadłyby poza wycięciami w krawędzi walizki! Znów dało się tkaninę odkleić, dzięki silikonowi. I pasowała, przesunięta nieco niżej.  Goły pasek dokładnie wypełniła szerokość listewki. Znów głupi miał szczęście🙂

Druga opcja listewki była szersza, więc doszlifowałem wycięcia i nie chciało mi się ich powiększać na niedokładności położenia listwy. Zaryzykowałem: ułożyłem listwy w wycięciach, posmarowałem od góry klejem, zamknąłem wieczko i porzycisnąłem 7 tomami Encyklopedii PWN i tyleż wagowo słowników🙂 by spłaszczyć krzywiznę wieczka.

Obudziła mnie zmora: listewek nie odmierzyłem  wg szerokości wewn. wieczka, tylko wg  krawędzi, ma które wieczko się zamyka, czyli teoretyczniej nieco krócej… Przy końcu listew pokażą się zatem złącza oklein pięter, z białym jak wstyd paskiem, wyszłym po przesunięciu jednej okleiny wskutek porzedniego błędu. Leżałem wyobrażając sobie białą hańbę i szyderstwa, gdy Dziecko i rodzice zobaczą wybrakowany obstalunek. Postanowiłem nie wstać, aż wymyślę środek zaradczy — dokleić kawałeczek tkaniny na biały placek (będzie widać łatę), pomalować go na podobny (identyczny kolor na papierze nie wyjdzie), czy co? Nic nie wymyśliłem, byłem przygotowany powtórzyć wersję 3 wykładziny. Tylko że wyczerpały się ładne listwy🙂

Zdejmowałem niespiesznie stertę tomów, wyobrażając sobie katastrofę, jaką zobaczę… Stał się cud🙂 Listwy wypadły idealnie na długość i przykryły złącza pięter!

Skąd ten cud? Założyłem (!), że listwy wypadną za krótkie, bo z układania podłogi w wieczku wiedziałem, że jest dodatkowe parę mm na paski podtrzymujące wieczko i zmieściłem w to  balsę. Natomiast w kierunku prostopadłym wieczko pasuje do walizki dokładnie, bez szpary na cokolwiek.

Głupi ma jednak szczęście.

Akcesoria

Z braku otworów na zewnątrz, ambicja kazała mi zaprojektować otwierane drzwi, a może i okna. Wykonałem drzwi. Zawiasy to pasek cienkiej skóry — z kieszeni marynarki, w jakiej  paradowałem jako dr inż. konsultant🙂 — wklejony wzdłuż jednej krawędzi  w warstwy drzwi, a z drugiej — pod odrzwie. Ze str. zewn. drzwi nakleiłem świecidełko serduszko. Klamki są z mosiądzu; na zewnątrz ze śrubki do drewna, a z drugiej strony z kuleczki od pręcika na firanki. W kuleczce  jest gwint, ale maszynowy i nie pasował do śrubki. Pilnik i klej PL dokończyły zadania: Dziecko nie oderwie i nie połknie klamek.

Dziecko kiedyś zapyta, gdzie w tym domku schody, skoro nie ma windy🙂 Żeby zaoszczędzić sobie wymyślania historyjek — którymi tłumaczę dzieciarni dziwactwa w modelach kolejki przytorowej :)  — skleciłem schody ze skrawków jakie swoim zwyczajem zachowałem z cięcia jakichś elementów drewnianych. Kąt akurat pasował do geometrii domku. Skrawki podszlifowałem, przykleiłem do deszczułki. Do górnego końca przykleiłem rzep, który zahacza się o krawędź stropu. Pod dolny stopień podkleiłem wkładkę na piętę, filcową do butów  — spadek po śp. babci w rodzinie🙂 Jak pamiątka rodowa to pamiątka…

Dorobiłem komin, zdejmowany oczywiście, tzn. przyczepny na taśmę magnetyczną. Podobnie taraz na dach (można połoyć go też u stóp domku jako patio).

Będąc większe od walizki, wieczko nie pozwala ustawić domku idealnie w poziomie. Wyciąłem stopki wyrównujące z twardego drewna, krawędzie skosowałem pod kątem 45 st. i wyszlifowałem, żeby nie zaczepiały w podróży. Przykleiłem klejem PL do powierzchni walizki tam, gdzie jest dno domku, przetarłwszy malowaną powierzchnię tektury papierem ściernym, by klej lepiej złapał.

W otworach drzwiowym i okiennych wstawiłem fotki widoków na ogrody (z magazynu ogrodniczego), przykryłem szybkami (plastikiem z opakowania) i na to przyczepiłem drzwi i okna.

Wypadałoby okleić skórą wycięcia na listwy wykładziny wieczka. Tzn. musiałbym je wyszlifować głębiej i szerzej, o grubość skóry i kleju. A to mi zbrzydło.

Na owalu na wieczku walizki wypaliłem lutownicą imię dziecka. Wypełniłem jasną farbą dla kontrastu.

Mebelki

W polowaniach na materiały i pół-produkty do modeli przytorowych, nabyłem  mebelki w dollar store: drewniane 4 komódki i stoliczek przyścienny, mosiężne bujak i stojak na ubrania,  wózek na niemowlę. W pakiecie z patykami modelarskimi były gotowe 2 drewniane okna — w skali akuracik do domku lalek w walizce!

Z rupieci wyciągnąłem małe okrągłe lusterko pomniejszające i pasującą doń metalową  ozdobną mini-ramkę od zdjęcia… Inne lustrerko, owalne w filigranowej oprawie “mosiężnej” pasuje jak ulał do jednej z komódek. Jak to nigdy nie wiadomo, co i do czego się przyda.

Dorobiłem 2 łóżeczka z materacami, stolik boczny pół-owalny, stół jadalny mniejszy do kuchni lub sypialni dzieci oraz stołek kominek (wykładany kamieniem).

Kupiłem ładny zestaw urządzenia kuchni: zmywak, kuchenka, mebelki kuchenne, naczynia, garnki, talerzyki i kubki, dzbanek i filiżanki, koszyki, tace… Stolik z 2 krzeslami wygląda nieco mniejszy na skalę pozostałych mebli, więc poszedł do pokoju dzieci. Na stoliku postawiłem domeczek — domek dla lalek w domku dla lalek🙂

Pozostaje zrobić kominek (prawdziwe kamyczki albo lżejsza pianka), wyposażenie łazienki (z glinki modelarskiej, jak mi wnuczka wykonała do ubikacji na stacji Magnum Mines), kanapę i fotele… Niech się rodzice (albo starsze wnuczki) wysilą🙂

Wyniki

IMG_2251Wykładzina walizki zdjęta, nowe wykończenie pozostałej części. Zdejmowane “stropy”, dwustronne.

IMG_2253

Materiały podłóg, od góry: korek/tapeta, deszczułki/’kafle’ filcowe/filc, deszczułki-kliny na parterze. Na krawędzi walizki na poziomie stropów widać wycięcia na listwy wykładziny wieczka. Swieci się wypiłowany płaskownik stalowy.

IMG_2261

Mebelki własnej roboty i kupne, a plastikowe z demobilu – niech je wymienią rodzice Dziecka🙂

 

IMG_2260

Schody przyczepiane do stropu na rzep. Stopka z wkładki filcowej do butów. Okienka kupne, drzwi własnej roboty. Dwa okna na śr. piętrze do wykonania.

 

 

3 Comments

  1. […] i dziewczynki zachwycały się domkiem dla lalek, jaki zrobiłem dla wnuczki ze starej walizki. Podobał się też domek z materiałów naturalnych: […]

    Pingback by Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina — 30/10/2016 @ 17:29

  2. […] The 2nd shop is in my former office. Computer is still there, but bookcases are filled with supplies, while finished models and components of future projects fill up the space under the ceiling and sofa and in every vacant spot on the floor, ready for the garbage bin when the time comes. This is my year-round “precision” (no claim to such :)) workshop. To the desk whose surface I’ve damaged (to my wife’s horror) when straigtening out 70 ft. of bent/broken LGB rails, I added a freebee table with nice wood surface (it’s cut all over now with the suitcase dollhouse project :)) https://piotrbein.wordpress.com/2015/06/07/jak-zrobic-z-walizki-domek-dla-lalek/ […]

    Pingback by RRRailways się podkuwa: warsztat w piwnicy na zimę / Basement workshop | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina — 15/11/2016 @ 02:05


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Create a free website or blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: