Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

27/08/2014

CO WIDZIELI W ŁUGAŃSKU KIEROWCY BIAŁEGO KONWOJU [pl]

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 19:49

KIEROWCY Z KONWOJU HUMANITARNEGO OPOWIEDZIELI, CO ZOBACZYLI W ŁUGAŃSKU

Tłumaczył Janusz Mischke

Po zobaczeniu w Ługańsku następstw „antyterrorystycznej” operacji, przeprowadzanej przez władze z Kijowa, kierowcy z konwoju humanitarnego zamierzają pracować bezpłatnie.

– Ludzie witali nas ze łzami w oczach – powiedział kierowca ciężarówki z numerem 234 umieszczonym na przedniej szybie pojazdu, Andrej Koniejew, jadący jako wolontariusz z regionu Orienburga.

– Dostarczyliśmy towary w samym najgorszym czasie dla miasta, głód w mieście osiągnął takie rozmiary, że ludzie zamiatali z ziemi ziarna gryki, które rozsypały się, w czasie rozładowywania towarów, z nielicznych rozerwanych worków. Obecnie w Ługańsku nie ma elektryczności i jakiejkolwiek łączności, lekarstw i wody. Dlatego mieszkańcy dowiedzieli się o tym, że dostarczyliśmy im grykę, z komunikatów wygłaszanych przez wielkie głośniki. Ludzi z wózkami szukano po całym Ługańsku i w końcu ludzi dowożono autobusami do miejsc rozładunku. A potem dochodzili pojedynczo zwykli mieszkańcy miasta. Kobiety przynosiły fotografie swoich dzieci i płacząc prosiłty, by nie zostawiać ich w biedzie.

Andrej Aleksiejewicz, kierowca z regiony Wołgogradu opowiada:

– Przykro było widzieć to wszystko. Nocą pomagałem miejscowym rozładowywać samochód i niespodziewanie do mnie podeszła mała dziewczynka, mająca może z dziewięć lat. Dałem jej swoje owocowe konfitury z przydziału. Rzuciła się ona na nie jakby nie jadła niczego od wielu dni. Dałem jej swój cały przydział żywności i ona odbiegła ode mnie na stronę i coś z tego zjadła, a resztę poniosła ze sobą, może zaniosła to dla swojej rodziny, jeśli ta jeszcze żyła, a może dla siebie na później. Skąd ona przyszła i dlaczego o tak późnej porze – już nie zdążyłem się o to spytać. Swoimi przydziałami żywności podzielili się z mieszkańcami liczni kierowcy. Konwój humanitarny przywiózł do Ługańska nie tylko produkty żywnościowe, ale również najpotrzebniejsze medykamenty (szczególnie dla chorych na serce i dla diabetyków), a także generatory prądu elektrycznego. Wiedząc, że na miejscu rozładunku w Ługańsku nie uda się ich uruchomić, chłopaki z konwoju, jeszcze na miejscu postoju przy granicy, przygotowali akumulatory i napełnili baki generatorów olejem napędowym.

Ci, którzy byli wcześniej w Ługańsku, mówili, że „nie myśleli, iż zobaczą tak miłe miasto”. I ci, którzy wcześniej tu bywali teraz łapią się za głowę widząc obecne ruiny. Szczególnie mocno ucierpiał sektor prywatny – w niektórych rejonach co drugi dom jest całkowicie zburzony lub spalony do cna, spostrzegło to wielu kierowców z konwoju. Prawie we wszystkich domach są wybite okna, a szyby okienne wybite w całym mieście. Odłamkami są obsypane wszystkie drogi i otoczenia domów. Utrudniają przejazd porwane przewody elektryczne trakcji trolejbusowej. Na ulicach walają się stosy śmieci, papierów, gazet i liczne inne przedmioty, jak zabawki, odzież dziecięca, książki.

– Ja takie coś widziałem wcześniej tylko w telewizorze i było bardzo przykre oglądanie tego w rzeczywistości – mówił dalej Sieriej Aleksiejewicz – to tak tak jakby urażony i rozzłoszczony dzieciak bawił się rozrzucając wszystkie swoje rzeczy po całym domu. Tylko tu, to nie zabawa. Tu wszystko jest prawdą. To straszne.

Kierowcy mówili także, iż rozładunek przebiegał pod „salutem” kolejnych ostrzałów z automatycznej broni.

– Czekaliśmy 10 dni na Czerwony Krzyż, który w sumie nie wypełnił swojej misji. Nie doczekaliśmy się ich i pojechaliśmy sami. Oczekiwać dłużej na nich już nie było można. Nie wiem co o nas piszą w internecie, ale ja wierzę, że wszystko zrobiliśmy prawidłowo – mówi Andriej – Wyjazd ten umocnił nas wszystkich w przekonaniu, że pomoc musi być nadal udzielana. Liczni gotowi są podjąć się ponownej takiej ekspedycji choćby następnego dnia.

Advertisements
TrackBack URI

Blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: