Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

19/02/2012

Od 11 IX, przez Bałkany, do Warszawy

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 20:13

Od 11 IX, przez Bałkany, do Warszawy

Po atakach w Londynie 7 VII 2005 roku okazuje się, że gniazda islamskiego terroryzmu, założone z przyzwoleniem USA-NATO na Bałkanach, maczały palce w atakach 11 IX, potem na Madryt i Londyn, a planują – na Rzym i Warszawę.

Trzech z podejrzanych sprawców 7 VII to młodzieńcy brytyjscy pochodzenia pakistańskiego, co nie powinno zdziwić brytyjskiego wywiadu. Muazzam Gill, analityk i wiceprezydent Amerykańskiego Instytutu Przywództwa w Kalifornii (UPI 26.7.2005): Radykalizacja młodzieży wśród 1,5 mln muzułmanów w Zjednoczonym Królestwie zaczęła się w połowie lat 1990tych, za wiedzą (niektórzy sugerują, że z poparciem) brytyjskich i amerykańskich służb wywiadowczych. Pakistańska grupa dżihadu, HUM, posłała wtedy kontyngent na wsparcie muzułmanów bośniackich przeciw Serbom. Wysłał ich rząd Benazira Bhutto, na żądanie administracji Clintona. Kontyngent wyszkolił były dyrektor generalny [pakistańskiego wywiadu wojskowego] ISI, emerytowany gen. Hamid Gul […] ok. 200 muzułmanów pochodzenia pakistańskiego, mieszkających w Zjednoczonym Królestwie pojechało do Pakistanu, przeszło szkolenie w obozach HUA i dołączyło do HUA w Bośni, z błogosławieństwem Londynu i Waszyngtonu.

Był wśród nich Omar Sheikh, który potem zaplanował morderstwo (z odcięciem głowy) dziennikarza „Wall Street Journal („WSJ), Daniela Pearla w styczniu 2002 roku. Perl był jednym z niewielu, którzy raportowali brak masowych grobów Albańczyków w Kosowie.

Fox News Channel (29.7.2005): mastermajnd ataków 7 VII, Haroon Rashid Aswat, pracuje dla wywiadu brytyjskiego. Były prokurator z brytyjskiego ministerstwa sprawiedliwości i specjalista od terroryzmu, John Loftus ujawnił natomiast, że londyńska grupa Al Muhadżirun powstała podczas kryzysu kosowskiego, kiedy MI-6 najął alkaidowców do walk z Serbami w Kosowie: pod koniec lat 1990tych wszyscy liderzy pracowali dla wywiadu brytyjskiego w Kosowie [który] najął facetów z Al Kaidy do pomocy w obronie praw muzułmanów w Albanii i Kosowie.

Z Maroka w świat

Raport specjalny Defense & Foreign Affairs z lipca 2005 roku: Śledztwa i dowody wywiadowcze znalazły połączenie ataków 7 VII z działaniami wspierającymi terror w Bośni. Podobnie ataki 11.3.2004 r. w Madrycie oraz 11 IX w Nowym Jorku i Waszyngtonie okazały się potem powiązane z ogniwem bośniackim. Pomimo tego, rządy brytyjski i amerykański odrzucały doniesienia wywiadu, które łączyły dżihadystów bośniackich z partią prezydenta Bośni i Hercegowiny (BiH), fundamentalisty muzułmańskiego, Aliji Izetbegowicia, SDA: Bałkańskie źródła wywiadowcze z ponad jednego państwa potwierdziły, że były systematycznie odrzucane, gdy próbowały poinformować oficerów brytyjskich tajnych służb MI-6 (SIS) lub departamentu stanu USA i CIA w regionie o działaniach dżihadu bałkańskiego, połączonego z luźnym systemem sieci Al Kaidy i z rządem Iranu.

Według źródeł w brytyjskich tajnych służbach bezpieczeństwa, MI-5 (Security Service), ich rząd polecił nie ujawniać informacji, które spowodowałyby pytania o połączeniach brytyjskich ekstremistów islamskich z Bośnią.

W USA i Zjednoczonym Królestwie mamy więc uwarunkowany zakaz polityczny, który doprowadził do fiaska służb wywiadu i niezakłóconego przeprowadzenia ww. ataków. Administracja Busha kontynuowała na Bałkanach politykę Clintona. Blair kontynuuje swą politykę lat 1990tych. Do czasu wyborczego zwycięstwa lejborzystów Johna Majora (1.5.1997), przynajmniej brytyjski wywiad wojskowy sprzeciwiał się działaniom SIS na Bałkanach, uważając je za zbyt łagodne w stosunku do dżihadystów i niebezpieczne dla wojsk brytyjskich w siłach ONZ. Od tego czasu, rządy USA i brytyjski próbowały ukryć dowody związków z rozwojem terroryzmu w Bośni oraz karzą i odizolowują swych przedstawicieli, którzy wychylają się.

Defense & Foreign Affairs dwa miesiące przed 7 VII (2.5.2005): Poza gromadzonymi dowodami na związek Bośni z atakiem w Madrycie 11.3.2004 roku, mamy teraz dowody, że ludzie Al Kaidy w Iraku pod kontrolą Abu Musab Al Zarkawi mają plany poprzez Bośnię wykonać główną akcję terroru w Europie z użyciem BMR, w tym broni atomowej. Siły USA przechwyciły tę informację z porzuconego laptopa Zarkawi […] wcześniej wysłał on do Bośni terrorystów wyspecjalizowanych w broni chemicznej i biologicznej, w przygotowaniu do ataków na cele w Europie […] W tym samym czasie, departament stanu niszczył przywódców Republiki Serbskiej [w BiH], którzy dostarczyli USA i NATO najbardziej doniosłe informacje wywiadowcze o regionalnych terrorystach. Yossef Bodansky, czołowy amerykański badacz terroryzmu (Defense & Foreign Affairs 20.6.2005): podstawowe siły dżihadu w Afryce Północnej, szczególnie w Mauretanii, Maroku i Algierii, połączyły się pod jednym dowództwem podległym Zarkawi, a przez niego – bezpośrednio Osamie ibn Ladenowi i jego doradcom.

Defense & Foreign Affairs (11.7.2005) o związku nowego ambasadora BiH w USA, z mudżahedinem, który oznajmił odpowiedzialność Al Kaidy za Madryt: [na początku lat 1990tych] mudżahedin afgański, który pojechał do Splitu [Chorwacja], spotkał się z Abu Dujam Al Afghani, kierowcą dr Bicery Turkowicia, ówczesnego ambasadora BiH w Chorwacji. Abu Dujam zadeklarował potem odpowiedzialność Al Kaidy za atak w Madrycie 11.3.2004 r. Osoby, które go spotkały, wywnioskowały z akcentu, że jest z Afryki Północnej, może z Maroka.

Do Warszawy

Według Defense & Foreign Affairs, wywiad spodziewa się ataków dżihadu na cele cywilne w Warszawie i Rzymie, w proteście przeciw poparciu państw dla wojny w Iraku. Przy braku odpowiednich działań antyterrorystycznych i kontrwywiadowczych, przypadki terroryzmu nasilą się w Europie Zachodniej, dorównując rodzajom działań w Iraku, w tym porwaniom i rytualnemu obcinaniu głów. Środki zaradcze: opanować ogniwo koordynacyjne w Bośni, a USA i Zjednoczone Królestwo muszą skończyć tam z prodżihadowym przywództwem Wysokiego Wysłannika, Paddy Ashdowna. Muszą też zaprzestać „poprawnego politycznie” podejścia, które lekceważy realia dowodzenia terroryzmem przeciw Zachodowi oraz związany z islamistami przemyt narkotyków przez Bośnię, Kosowo i południową Serbię.

Ekspansja islamu na Europę w końcu musi uderzyć w Polaków, najtwardszych obrońców wiary chrześcijańskiej w Europie, obok Serbów. Zachód osadził w Polsce grupy muzułmanów czeczeńskich i albańskich z Kosowa, jako ofiary prześladowań i wojny. Jeśli nie zostaliby użyci bezpośrednio przeciw państwu, mogą stanowić ostoję dla nasłanych bojówek islamizmu. Podobne akcje próbowały zorganizować agentury zachodnie, popierając muzułmanów w Uzbekistanie. Przedtem odezwały się nagle głosy „muzułmanów ukraińskich”, którzy byliby użyteczni w rozbijaniu Ukrainy. Jednak pomarańczowa rewolucja okazała się (na razie?) wystarczająca.

Christope Chaboud, dowódca francuskich służb antyterrorystycznych w policji powiedział (13.7.2005), że środki wybuchowe użyte 7 VII przyszły z  Kosowa. Defense & Foreign Affairs wiedziało już przedtem, że bomby w Londynie były zbudowane na bazie środka plastikowego, Semtexu, z zaopatrzenia byłej armii Jugosławii. Semtex przysłała bośniacka sieć wsparcia dżihadystów, która wchodzi w skład strefy działań islamistów Bośnia-Kosowo-Albania-Raszka [rejon Serbii przy Czarnogórze]. Po 7 VII, źródła w greckich służbach bezpieczeństwa (mają bardzo dobre dojścia na Bałkanach) powiedziały, że od lat przekazują informacje sojusznikom o działalności islamistów w Bośni, Kosowie i Albanii. Sojusznicy nie wspierają greckich wysiłków swoimi informacjami wywiadowczymi. Na podstawie informacji z greckich służb, wspólna akcja CIA i MI-6 nakryła trzy komórki Al Kaidy w Kosowie.

W lipcu 2000 roku, wspólna akcja grecko-amerykańska odkryła tajny magazyn broni i środków wybuchowych na Górze Kourkoulitsa, k. peloponeskiej wsi Nepodible. Były tam m.in. karabiny snajperskie, nowoczesne rakiety przenośne i elektronika zdolna jednocześnie odpalić z odległości kilku kilometrów środki wybuchowe w różnych miejscach. Grecy ustalili, że broń pochodziła z Bliskiego Wschodu, skąd islamiści dostali ją przez Wyzwoleńczą Armię Kosowa, WAK. Grecki kontyngent w siłach NATO w Kosowie, KFOR, aresztował tam islamskich fundamentalistów trzykrotnie i przekazał ich siłom USA. Greckie służby nadzorują też Raszkę (islamscy terroryści ulokowali się tam od 1996 roku) i północną Czarnogórę. Uważają, że są tam ważne komórki Al Kaidy, które planują ataki w Europie.

Od dekarza

Przeszwarcowany do USA z Meksyku w bagażniku auta, albański dekarz Florin Krasniqi mieszka w Brooklynie i szmugluje amerykańską broń dla WAK, tym razem przeciw NATO i ONZ. Zebrał na to 30 mln USD od Albańczyków w Ameryce. Holenderska reżyser, Klaartje Quirijns zrobiła o tym nagrodzony film pt. „The Brooklyn Connection”. Bezpieka USA (Department of Homeland Security) wszczęła dochodzenie, chociaż reżyser zamierzała przekazać w filmie sympatię dla sprawy niezależnego Kosowa i zasygnalizować łatwość kupna broni w USA. Świadomy zagrożenia dla imienia Albańczyków wśród Amerykanów, Krasniqi wystąpił w programie 60 Minutes (17.7.2005) jako obywatel przeciwny posiadaniu broni.

Na filmie, Krasniqi, wypisując tysiącdolarowe czeki na kampanię wyborczą Johna Kerry’ego na prezydenta USA w 2003 roku: Pieniędzmi osiągniesz zadziwiające rzeczy w tym kraju. Senatorowie i kongresmani potrzebują datków, więc jeśli zbierzesz fundusze na ich kampanie, oni się odpłacą. Na tej samej imprezie Krasniqi wita się z Wesleyem Clarkiem, głównodowodzącym atakiem US-NATO na Jugosławię w 1999 roku (patrz: „Ludobójcy na Prezydenta”, „Wir“ nr 3-5): Panie Clark, oto Pana grupa, Pana WAK i przedstawia kilku wakowców, którym pomógł osiedlić się w USA. Clark podaje rękę każdemu z nich, przywołuje Richarda Holbrooke’a, byłego szermierza polityki bałkańskiej USA, żeby się przywitał. Żartują wspólnie, potem Holbrooke wygłasza mowę odnośnie szybszych działań ONZ o niepodległość Kosowej. Albański Amerykanin Jim Belushi zwraca się do zebranych poprzez teletkast: Jeśli cenisz los Albańczyków na Bałkanach oraz bezpieczeństwo i dobrobyt Ameryki, jestem pewien, że zrobisz wszystko, by John Kerry został wybrany na naszego następnego prezydenta.

Julia Gorin (Jewish World Review 19.7.2005): jeśli wygrałby Kerry, architekci naszego wstecznego fiaska z 1999 r. (Clark, Albright i Holbrooke) mogliby dokończyć to, co zaczęli – oficjalnie ustanowić niepodległe państwo terroryzmu, Kosowo. Podczas gdy wiszą nad nami rozmowy ONZ nt. statusu Kosowa w tym roku, Clark gorączkowo kończył błąd administracji Clintona: w lutym 2005 roku przestrzegł w „WSJ, że do końca roku może nastąpić gwałtowna kolizja, jeśli Ameryka nie posłucha się Albańczyków kosowskich. Niepokój w prowincji kompromituje udaną wojnę Clarka, którą podczas swej kampanii wyborczej kontrastował z niepowodzeniem USA w Iraku. Próbuje więc zamknąć sprawę Kosowa, gdzie na Dzień Niepodległości Ameryki (4.7.2005) były dalsze cztery wybuchy – komunikat dla przekonania ONZ i NATO, że do przyjęcia jest tylko bezwarunkowa niepodległość, bez kompromisów granicznych z Serbią czy gwarancji bezpieczeństwa dla mniejszości.

Krasniqi: ONZ nie wie, na co nas stać. Jeśli zdołaliśmy zyskać pomoc NATO, myślę, że możemy także wyrzucić ONZ. I wyrzucimy, jeśli trzeba. Gorin: Świadczą o tym potyczki między Albańczykami a KFOR przez ostatnie 6 lat [oraz] kosowska organizacja dobroczynna, która zbierała fundusze dla Osamy ibn Ladena i wakowiec, którego podanie znalazło się w biurze rekrutacji Al Kaidy w Afganistanie: „Mam doświadczenie bojowe z WAK przeciw siłom serbskim i amerykańskim […] Polecam [samobójcze] działania przeciw parkom [rozrywki] typu Disney”. Niemniej jednak Clark obiecał już swym sponsorom kampanii wyborczej, NAAC [Narodowa Amerykańska Rada Albańska] że „Kosova” będzie niepodległa. W WSJ sugerował nawet ponownie zlać Serbów, jeśli Belgrad będzie przeszkadzał. To łatwiejsze, niż zwalczać albańskich terrorystów.

Mimo że w USA rządzą teraz konserwatyści, pełna secesja jest prawdopodobna, skoro Kongres, departament stanu, ONZ i organizacje pozarządowe Sorosa (patrz: cykl o nim w byłym „Info nurt“) napierają na to. Otworzy się droga dla stworzenia Wielkiej Albanii, 3 razy większej od obecnego państwa, ze stolicą w Prisztinie, a nie w Tiranie. Zielony Półksiężyc islamu, rozciągający się od zachodniej, muzułmańskiej prowincji Chin po Bośnię, byłby bliższy urzeczywistnienia (patrz: cykl „Bałkańscy łowcy głów“).

Pomiędzy opisami przez Krasniqi ładunków broni wysłanych do Albanii, skąd mułami i ciężarówkami docierają do Kosowa, film pokazuje jego zamerykanizowaną córkę. Tańczy ona w domu do rytmu pop-muzyki, po czym autem udają się na imprezę u krewnego, zorganizowaną w ośrodku albańskim. Tam przypominają Krasniqi, żeby wypisał czek na kampanię wyborczą. Goście tańczą do piosenki o Kosowie i WAK, na banknotach rozrzuconych po parkiecie niczym konfetti.

Kto stanowi zagrożenie na Bałkanach
James Bissett, były ambasador Kanady w Jugosławii, Bułgarii i Albanii, po konferencji w Belgradzie w maju 2005 roku, zorganizowanej przez Instytut Badań Politycznych w Belgradzie i Instytut Rockford w stanie Illinois, pt „Bałkany: zasadnicze ogniwo w wojnie z terroryzmem” (2): Uwzględniwszy działalność USA w Bośni i Kosowie, trzeba zapytać, czy największym zagrożeniem dla pokoju i równowagi na Bałkanach jest terror islamistów, czy dyplomacja USA? (16.5.2005 www.serbianna.com/columns/borojevic/020.shtml).

Polityka bałkańska miałyby reperkusje dla Europy i Polaków. Bałkańskie działania islamistów zwrócone są przeciw chrześcijaństwu (patrz: cykl „Bałkańscy łowcy głów”, rozpoczęty w byłym „Info nurt”). Radykalna mniejszość muzułmańska, która zdobyła władzę dzięki pomocy międzynarodowego islamizmu i poparciu Zachodu, rządzi w BiH. Podobnie w Kosowie, tylko na dodatek Albańczycy opanowali tę prowincję Serbii demograficznie. Tito, któremu (przy poparciu Kominternu) zależało na osłabieniu Serbów, popierał albańską politykę ekspansji, a społeczność międzynarodowa przypieczętowała ją agresją NATO w 1999 roku i okupacją, na niekorzyść serbskich interesów narodowych.

USA, Pakistan, Arabia Saudyjska i in. państwa islamu zorganizowały i poparły grupy terrorystyczne (w tym Al Kaidę) przeciw ZSRR podczas wojny w Afganistanie lat 1979-1992. Osama ibn Laden najmował na całym świecie mudżahedinów, ochotników muzułmańskich. Wyszkolono ich dziesiątki tysięcy w obozach w Afganistanie – w robieniu bomb, sabotażu i taktyce walki partyzanckiej. Obozy pomogło założyć CIA w latach 1985-1992. Po wycofaniu się Rosjan z Afganistanu, służby USA potrzebowały mudżahedinów w Bośni, by wzmocnić miejscowych muzułmanów przeciw Serbom. Pomimo embargo ONZ na zbrojenia, Pentagon przerzucił kilka tysięcy mudżahedinów z Iranu do Bośni. Później USA wyszkoliło mudżahedinów dla Wyzwoleńczej Armii Kosowa (WAK).
Bissett: To było bardzo ważne dla powstania sił mudżahedińskich i obecnych nadgranicznych grup terroru islamskiego. Przemieszczanie się z jednego państwa do drugiego w poszukiwaniu celów jest niczym w ich misji dżihadu. Wojowników islamskich przywieziono do Bośni i Europy z jaskiń afgańskich i z Bliskiego Wschodu. Z przestarzałego pola bitwy zimnej wojny – do głównego frontu współczesnej wojny. Z zapomnianych żołnierzy – do walki obok strony faworyzowanej przez Zachód w bałkańskim konflikcie. Podczas gdy zachodnia interwencja w Afganistanie stworzyła mudżahedinów, wydaje się, że w Bośni zglobalizowała ich. 
Organizacja najemników z USA, Military Professional Resources Incorporated (MPRI), dla której, jak mówią, pracuje więcej generałów z czterema gwiazdkami niż w Pentagonie, była zaangażowana w naborze, szkoleniu i uzbrajaniu mudżahedinów do działań na Bałkanach. MPRI wyselekcjonowało setkę mudżahedinów-kombatantów bałkańskich i posłało ich do Turcji, gdzie wcielono ich do armii tureckiej na szkolenie specjalistyczne za miesięczne wynagrodzenie 1,5 tys. USD. Na początku 1999 roku weszli w skład WAK. Ich specjalizację w identyfikacji celów wykorzystano w nalotach NATO [...] 5 z 19 terrorystów wmieszanych w ataki 11 IX walczyło w Bośni. Osama ibn Laden dostał bośniacki paszport w ambasadzie Bośni w Wiedniu. Same te fakty powinny rozwiać jakiekolwiek wątpliwości o bałkańskim powiązaniu z działalnością islamistycznych terrorystów.
Mimo to USA popiera islamistów na Bałkanach. Bissett: To jest niepojęte, lecz polityka Ameryki zdaje się opierać na przesłance, że w jej interesie leży popieranie islamistycznych terrorystów, jeśli nie popełniają ataków terroru przeciw Amerykanom. Zaledwie dwa lata po bombardowaniu Jugosławii, WAK i MPRI przeprowadzały działania w południowej Serbii i w Macedonii w 2001 roku. Użycie przez nich przemocy w poparciu sprawy albańskiej wyraźnie poparł rząd USA.
Narzędzie globalnej hegemonii
Niektórzy myślą, że zadowalanie muzułmanów na Bałkanach służy odciążeniu krytyki USA za Irak i Palestynę przed światem islamu. Srdja Trifkovic, dyrektor Instytutu Rockford i autor książki pt. „The Sword of the Prophet: Islam-History, Theology, Impact on the World“ (Szabla Proroka: Historia, Teologia i Wpływ Islamu na Świat): Czarują się ci, którzy wyobrażają sobie, że USA zarobi punkty u dżihadystów, będąc miłym dla muzułmanów w Bośni i Kosowie […] tak się nie stało w wyniku poparcia administracji Clintona dla muzułmanów bośniackich w latach 1992-1995, ani kosowskich w latach 1998-1999 […] To samo dotyczy zalotów Waszyngtonu do uczuć muzułmańskich przez ambiwalencję w stosunku do Czeczeńców, poparcie Pakistańczyków w konflikcie z Indiami od dziesiątków lat, czy przez niezwykłą tolerancję wykroczeń muzułmańskich w południowych Filipinach, Indonezji i na pograniczu z islamem w Afryce. 
Zupełnie mylą się ci, którzy myślą, że islamiści przyjmą faworyzowanie bałkańskich muzułmanów jako odszkodowanie za poparcie USA dla Izraela, Guantanamo Bay, czy więzienie Abu Ghraib. Zachód wyeliminował możliwość przekształcenia tego poparcia w atut geopolityczny, nadając muzułmanom w konflikcie bałkańskim status ofiar z moralną wyższością nad Serbami. 
Trifkovic: trzeba wskazywać na słabe ogniwo w wojnie z terroryzmem – Bałkany. W USA trzeba uczulić decydentów na fakt, że poparcie niezależnego Kosowa i zcentralizowanej [w rękach islamistów] Bośni oznacza otwarcie wrót dżihadowi w samo serce Europy. Były i są powiązania islamskiego zaangażowania w Bośni z atakami terrorystycznymi na całym świecie. Powiązania tzw. WAK, czy jaką tam nazwę przyjęło w międzyczasie, z ibn Ladenem i międzynarodowym dżihadem. Ich system wartości jest bardzo podobny do innych ruchów dżihadu na całym świecie, szczególnie w Czeczenii. Tak wywnioskowali eksperci Instytutu, ostrzegając, że narzucenie rozwiązania politycznego w formie suwerenności dla tych sił w Bośni i Kosowie sprzyjałoby infiltracji islamistów, jaka miała miejsce w innych regionach. 
Natomiast serbskich decydentów należy skłonić do nacisku na Zachód. Trifkovic: przed Komitetem Stosunków Międzynarodowych Kongresu USA 19.5.2005 r. nie było strony serbskiej, by wskazać, że USA zaszkodziłoby samemu sobie, bo stworzyłoby warunki do założenia bazy dżihadu w Europie. Trifkovic uważa, że jedynym wytłumaczeniem tego paradoksu jest nienawiść zachodnich decydentów do społeczeństwa, w którym się urodzili: te same demony, które prowadziły ich ojców i dziadków do poparcia Stalina i komunistycznej subwersji??? na Zachodzie, teraz prowadzi ich do poparcia muzułmanów i stworzenia islamskiej piątej kolumny w świecie zachodnim.
Czy niezależne Kosowo i zjednoczona Bośnia usprawiedliwiłyby wojny NATO? Według Trifkovica, poparcie NATO dla muzułmanów na Bałkanach jest narzędziem USA do udowodnienia Europie, że Waszyngton wciąż jest bossem polityki bezpieczeństwa. Wychodząc poza statutową strefę działań i gwałcąc inne zapisy swego statutu, NATO przekształciło się ze ściśle obronnego paktu w grupę zbrodniczo agresywną. Stało się narzędziem postmodernistycznej inżynierii społecznej i politycznej, globalnej hegemonii. Podobnie jak ONZ i UE.
Kto straci na ustanowieniu muzułmańskiej władzy na Bałkanach? Trifkovic: cały Zachód. Wszyscy, którzy nie chcą ekspansji dżihadu w sercu Europy. Stracą zwolennicy litery prawa w stosunkach międzynarodowych, pokoju i trwałości na Bałkanach. Zyskają wrogowie tego wszystkiego, szczególnie wojownicy globalnego dżihadu.

 

Bluźnierstwo

 

Patriarcha Kościoła Serbskiego, abp Pawle pisze w liście odczytanym na prawosławne Boże Narodzenie (7.1.2006 r.) w serbskich cerkwiach na całym świecie: nikt nie ma prawa jednostronnie zmienić statusu państwowego ani prawnego naszego południowego regionu bez zgody wszystkich obywateli Serbii, z Serbami włącznie. W Serbii żyją także umiarkowani Albańczycy i muzułmanie bośniaccy wyparci z Bośni i Kosowa przez terror ekstremistów, oraz uchodźcy ze wszystkich byłych republik Jugosławii objętej wojnami domowymi – wciąż kilkaset tysięcy, mimo licznej emigracji na Zachód.

 

Co więc sądzić o możliwości procesu negocjacyjnego, który „społeczność międzynarodowa“ wprowadza na siłę? Arcybiskup Pawle: Życie, pokój, wolność, równe dla wszystkich szanse życiowe i prawa, zachowanie sanktuariów serbskiego prawosławia, swobodny powrót wypędzonych i uchodźców, absolutne przestrzeganie wartości europejskich i międzynarodowego porządku, a przede wszystkim Karty ONZ (o ile wiemy, nikt jeszcze nie ogłosił jej wygaśnięcia) – to są jedynie kroki i „standardy“ na drodze do uczciwego rozwiązania, dzięki któremu wszyscy zyskają, a nikt nie straci.

 

Arcybiskup przypomina, kto właściwie rządzi: dla nikogo ani niczego nie ma „ostatecznego“ statusu tu na ziemi. Czyjeś porównywanie rzekomych narodzin nowego państwa z Kosowa i Metochji z Narodzinami Chrystusa, nie jest frazą służącą albańskiemu nacjonalnemu fetyszyzmowi, tylko właściwie i naprawdę – bluźnierstwem.

 

Europa XXI wieku?

Od czasu nalotów USA-NATO w 1999 roku, prowincja Serbii, Kosowo-Metochja jest protektoratem ONZ, „pilnowanym“ przez siły NATO, KFOR. Od tego czasu Albańczycy wypędzili stamtąd ok. ćwierć miliona Serbów, a zabili ponad 2 tys. Ich domy, cerkwie, szkoły splądrowali, spalili, zniszczyli. ONZ sprzedało własność serbską i firmy państwowe inwestorom. Witryna prawosławnych mnichów w Kosowie (www.kosovo.com 21.5.2005): Od 6 lat z małymi wyjątkami Serbowie kosowscy są ciągle nękani, pozbawieni podstawowych praw człowieka, odizolowani w enklawach, bez wolności poruszania się i prawa do pracy czy korzystania z własnych posiadłości, których większość zabrano, zniszczono lub spalono. Za wyjątkiem północnej dzielnicy w Mitrowicy, gdzie Serbowie stanowią większość, dzieci Serbów kosowskich nie mają podstawowych warunków normalnego życia […] KFOR eskortuje je do szkoły, chroniąc od częstych ataków, obraz i prześladowań przez ekstremistów albańskich jak i sąsiadów.

Tymczasem ONZ-owski zarządca Kosowa, duński dyplomata Soren Jessen-Petersen raportował Radzie Bezpieczeństwa, że Albańczycy kosowscy osiągnęli znaczny postęp we wprowadzaniu standardów demokracji. Dlaczego? Bo wynik jest dla Kosowa przesądzony, podobnie jak w pokazowym procesie Miloszewicia w Hadze.

Opracował © Piotr Bein 2006

Advertisements
TrackBack URI

Create a free website or blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: