Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

19/02/2012

Fałszywy dylemat podsłuchów

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 20:36

Fałszywy dylemat podsłuchów

Długi artykuł w „New York Times“ z 15 grudnia ujawnił: wkrótce po atakach 11 IX, „Prezydent Bush potajemnie zatwierdził, że National Security Agency (NSA, Agencja Bezpieczeństwa Państwowego) może, bez zezwolenia sądowego, normalnie wymaganego w przypadkach szpiegostwa wewnętrznego, podsłuchiwać rozmowy telefoniczne swoich i obcych obywateli wewnątrz USA, w celu wykrywania działalności terrorystycznej.

Cytując anonimowych przedstawicieli rządu, gazeta podała, że według nakazu prezydenckiego z 2002 roku, NSA monitowała rozmowy telefoniczne i pocztę internetową podejrzanych o potencjalny terroryzm.

Niespotykaną cechą tego artykułu o długości 3800 słów na temat prawnych, konstytucyjnych i agenturalnych kwestii tej sprawy jest brak poszukiwań tożsamości „Amerykanów i innych w USA“, których NSA śledziła. Stworzono w ten sposób wrażenie, że niemal każdy „Amerykanin“ podlega tej, być może nieuzasadnionej prawnie, intruzji.  Oczywiście kontekst wskazuje, że większość upatrzonych przez NSA osób to muzułmanie, lecz artykuł o tym nie pisze. Wynikłą kontrowersję środki przekazu przedstawiły narodowi za pomocą zapalnego nagłówka „Bush autoryzował szpiegostwo na Amerykanach“.

Gazeta na pewno miała, przez swe źródła rządowe,  dostęp do danych o podsłuchiwanych osobach. Brak tej informacji przypomina przemilczenie wyznania religijnego w raportowaniu o tysiącach rozrabiaczy, którzy naruszyli spokój dziesiątek przedmieść francuskich w listopadzie 2005 roku: „młodzież“, „buntownicy“, „rozgniewani imigranci“. Fakt, że zbuntowana młodzież imigrancka jest muzułmańska, i to w większości, pominięto lub potraktowano jako nieważny. Nawet kiedy gazeta przyznaje w tamtym tekście o łącznej długości 1400 słów: „większość młodzieży popełniającej czyny [przemocy] jest muzułmańska“, robi to dopiero w miejscu poniżej dwóch-trzecich długości artykułu, licząc od nagłówka. Zaraz potem neutralizuje jednak to stwierdzenie: „rozruchy nie miały charakteru ideologicznego ani religijnego“.

W obu przypadkach, „New York Times“ i reszta głównego nurtu są winne zniekształcenia rzeczywistości z przyczyn tkwiących w ich ideologicznych uprzedzeniach i politycznych preferencjach.

Tuszowanie tożsamości osób podsłuchiwanych ma w USA podwójny cel. Przede wszystkim, przedstawia Prezydenta George W. Busha jako wyłaniającego się autokratę bez skrupułów, a jego tajni agenci mogą śledzić kogokolwiek z nas, kiedy zechcą. „Widzimy teraz jasno, że Bush myślał, iż 11 IX dało mu uprawnienia do dyktatorskiego zachowania“ –  postulował Jonathan Alter w „Newsweek“. Po drugie, sugeruje, że muzułamnie naturalizowani na obywateli USA są tak na wskroś i nieodwołalnie „amerykańscy“, że zbędne jest dodawanie „muzułmański“ do „Amerykanin“.

Za granicą natomiast, ukrywanie tożsamości buntowników pasuje do światopoglądu liberalnego, który odrzuca możliwość religijnej motywacji zachowań i nie uważa napływu muzułmańskich emigrantów za jakiekolwiek ryzyko dla przyjmującego kraju. Zredukowawszy religię, politykę i sztukę do „opowiadań“ i „metafor“, które tylko odzwierciedlają uprzedzenia wynikające z podziału władzy, dla elit reprezentowanych przez „New York Times“, okrzyki zbuntowanej tłuszczy „Allahu akbar!“ są jedynie nawykiem, uleczalnym, gdy rząd francuski da tej „młodzieży“ pracę, ciemnoskórych komentatorów w telewizji oraz, oczywiście, pełno przywilejów w stosunku do innych przy ubieganiu się o pracę i wykształcenie.

Najlepszą strategią dżihadistów w USA byłoby nie wychylać się i nie naruszać fałszywego wrażenia, że wszyscy Amerykanie są potencjalnym celem NSA. Council on American-Islamic Relations (CAIR, Rada Stosunków Amerykańsko-Islamskich) zrobiła jednak odwrotnie. Oświadczyła, że wewnętrzne szpiegostwo, włącznie z monitowaniem możliwej radioaktywności w meczetach i domach muzułmanów, może doprowadzić do percepcji, że nie jesteśmy już narodem kierującym się prawem, tylko lęk staje ponad naszymi prawami konstytucyjnymi.“ Rzecznik CAIR, Ibrahim Hooper: „Dają znać takim postępowaniem, że samo bycie muzułmaninem uzasadnia sprawdzanie ich.

Inni „Amerykanie“ tej samej wiary byli równie oburzeni.  Imam Johari Abdul-Malik, dyrektor ds. stosunków zewnętrznych w islamskim ośrodku Al Hijrah w Falls Church, Virginia, nazwał śledzenie przez NSA następnym przykładem nieuzasadnionej działalności – „nieuzasadnionej tak z punktu widzenia szpiegowania na muzułmanach, którzy po prostu chcą przestrzegać swoich obrządków, jak i z punktu braku właściwej podstawy prawodawczej.“ Mukit Hossain, mąż zaufania w stowarzyszeniu muzułmanów All Dulles Area Muslims Society w Sterling, powiedział o rządzie USA: „czepia się imigrantów i obywateli“, a nie znalazł ani jednego terrorysty.

Pan Hossain jest w błędzie. Żeby nie to „czepianie się“, mogłoby już nie być Most Brooklynskiego. Iyman Faris, jedyny wymieniony z nazwiska „amerykański“ cel tajnego, bezpodstawnego programu podsłuchu przez NSA, został skazany w październiku 2003 r. na 20 lat więzienia za materialne wsparcie dla islamskich terrorystów. Przyznał się do pomocy w planowaniu ataków Al Kaidy w USA, po spotkaniu z Osamą ibn Ladenem w afgańskim obozie szkoleniowym dla terrorystów. Faris planował zniszczyć most w Brooklynie przez podcięcie jego kabli nośnych oraz usiłował zakupić sprzęt potrzebny do tego ataku, udając imigranta przestrzegającego prawo.

Owszem, Faris był „Amerykaninem“, pod każdym względem tak amerykańskim, jak panowie Hossain i  Abdul-Malik. Urodzony w Pakistanie w 1969 roku, przybył do USA w 1994 r. i dostał obywatelstwo w 1999 r. Przez wiele lat „wydawał się być pracowitym, niezależnym kierowcą ciężarówki“ – powiedział prasówce Sędzia Najwyższy USA, John Ashcroft. Faris prowadził jednak potajemnie podwójne życie, „pracując dla Al Kaidy, naszych wrogów, w przygotowaniach do potencjalnych ataków na Amerykę i naszych obywateli tutaj, w jego przybranej ojczyźnie.“

Ojczyzna rzeczywiście „przybrana“: zaledwie parę miesięcy po otrzymaniu obywatelstwa USA, Faris  nawiązał kontakt z Al Kaidą. W roku 2000 pojechał ze swego Pakistanu do Afganistanu, gdzie spotkał się z ibn Ladenem i wierchuszką przywódców wykonawczych Al Kaidy, którzy dawali mu rozkazy po jego powrocie do USA. Zachęcony obecną kontrowersją, Faris rozważa zaskarżenie Prezydenta Busha za „nielegalne“ uzyskanie informacji użytej w wymuszeniu przyznania się do winy i następnie w skazaniu go.

Obecne zagrożenie od osób rodzaju Farisa różni się od zagrożenia podczas zimnej wojny, ale tylko ilościowo. Wymaga reakcji podobnej jakościowo, więc zaangażowanie NSA w kraju i poza USA jest właściwe i odpowiednie.

Dylemat prawno-kontstytucyjny, np. czy NSA powinna szpiegować „Amerykanów“ w kraju, albo czy potrzeba do tego nakazu sądowego, zasługuje na debatę w swej zasadzie. Jest on fałszywy i zbędny wobec zaistniałej sytuacji. Jeśli i kiedy wszystkie osoby zaangażowane w dzialania islamistów zostaną wykluczone z USA, wtedy nie będzie potrzeba żadnych z tych wewnętrznych szpiegostw. Nie potrzebujemy żadnych ustaw do ochrony klientów  CAIR, tylko prawa, które wydala z USA – na zasadzie politycznej, zamiast „religijnej“, każdego naturalizowanego obywatela czy obcego rezydenta, za znane lub podejrzewane wyznawanie światopoglądu islamskiego.

Wszyscy Amerykanie, tzn. ci prawdziwi, nie ci, którzy przysięgają fałszywie, a wyznają dżihad i Szarię – nie będą nusieli martwić się o podsłuch przez Busha, jeśli działalność islamska będzie traktowana jako podstawa do  utraty nabytego obywatelstwa USA i do deportacji. Obywatelstwo każdego naturalizowanego obywatela USA, który wyznaje dżihad, nierówność infideli oraz kobiet, wprowadzenie praw szariatu itd. należy odebrane, a  delikwenta należy niezwłocznie deportować do kraju pochodzenia.

Miejmy nadzieję, że te środki doprowadzą do szybkiego zmniejszenia się liczby meczetów i islamskich ośrodków w USA. Pozostające obiekty musiałyby rejestrować się u Najwyższego Sędziego oraz poddać się ograniczeniom  prawnym i nadzorowi przez służby bezpieczeństwa nad kultami zdolnymi do przemocy i nad „grupami nienawiści“. W całym świecie zachodnim, ośrodki islamskie stanowią platformy nawoływania wiernych do poparcia kampanii i zaangażowania się w działania, które są moralnie odrażające, karalne oraz szkodliwe dla bezpieczeństwa państwa. Głoszą wywrotowe słowo, niezgodne z Konstytucją USA i zwykłą przyzwoitością. Poddanie ich, od zaraz, nieustępliwemu nadzorowi przez wszystkie odpowiednie służby państwowe jest niezbędne i uzasadnione.

 

© Srdja Trifkovic

The False Dilemma of Domestic Surveillance, „ChroniclesExtra“, 25 grudnia, 2005 r. www.chroniclesmagazine.org/cgi-bin/newsviews.cgi/Intelligence/2005/12/27/The_False_Dilemma_o

tłumaczył © Piotr Bein 2006

 

Nasz współpracownik, dr Serdja Trifkovic, jest redaktorem działu zagranicznego w niezależnym  amerykańskim magazynie „ChroniclesExtra“. Ten wybitny obrońca chrześcijaństwa przed dżihadem jest autorem książki „The Sword and the Prophet“ o prawdziwym oblicza islamu. Jego twórczość i działalność, m.in. przeciw propagandzie globalistów na Bałkanach, jest jak powiew świeżego wiatru w stęchliźnie neoliberalnej ideologii. Wykorzystujemy jego materiały we własnych opracowaniach oraz przekładamy wybrane jego prace.

Advertisements
TrackBack URI

Blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: