Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

13/07/2011

Holo-szwindle Jedwabne i Kielce (1)

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:21

Holo-szwindle Jedwabne i Kielce (1)

Piotr Bein 10.7.2011, na podst. opracowania, obecnie tłumaczonego na polski; odnośniki w klamrach w oryginale

Holokaust to ludobójstwo na ponad 20 grupach, od Słowian (najliczniejsi) po świadków Jechowy. Syjoniści „zawłaszczyli” pojęcie na rzekomo unikalną zbrodnię na Żydach (Szoa) – celem utworzenia Izraela, zaćmienia ludobójstwa na Palestyńczykach, nelegalnych restytucji mienia żydowskiego i utrzymania mitu o prześladowaniach Żydów przez chrześcijan (zamiast na odwrót). To jest największy Holo-szwindel, przy którym bledną przekłamania o Szoa.

Na 1-szą połowę lipca przypadają rocznice 2 propagandowych „zbrodni” Polaków z II wojny kompleksu jot przeciw gojom. Hasbara zmusiła Polaków do defensywy wobec Jedwabnego (hitlerowska eksterminacja Żydów) i Kielc (4.7.1946, NKWD-owski „pogrom” zwany teraz Holokaustem-bis). A ja uważam, że to okazja ofensywy na hasbarę: przypomnienie zażydzenia struktur sowieckich, powyższego mega-szwindla oraz Golgoty Polskiej z rąk żydowskich. Skupiając się na prostowaniu kłamstw, autorzy polscy zaniedbują prawdy ważniejsze. Grają więc kartami rozdanymi przez judeocentryków dla tuszowania ich sprawstwa bolszewizmu, II wojny światowej, Holokaustu (w tym bratobójstwo Żydów, Szoa), żydokomuny oraz wielu in. ludobójstw i podbojów przez wieki, aż po dzisiejsze jewrounię, US-rael, Palestynę, Irak, Afganistan, Pakistan i Libię.

Temat Jedwabnego i Kielc jest obszerny i doniosły również z powodu zazębień z Przemysłem i Religią Holokaust oraz powiązaniami z rewizjonizmem ukraińskim i niemieckim, co przedstawię w następnych odcinkach.

Atak żydowski z trzech stron

W koordynacji z inwazją (1.9.1939) III Rzeszy (tworu syjonistów i żydobanksterów) na Polskę, sowieci (zdominowani przez judeocentryków) napadli (17.9.1939) na Kresy. Aż do niemieckiego ataku na ZSRR (22.6.1941), obaj najeźdźcy realizowali tajną umowę (28.9.1939) o eksterminacji polskich przywódców, zapobiegając akcjom odwetowym. Okupanci zorganizowali zbrodnie w Jedwabnem, a niektórzy miejscowi Żydzi pomagali, ale to Polaków winiono od samego początku.

W dodatku do pacyfikacji bronią, granatami i ogniem, hitlerowcy tępili Polaków głodem, redukcją płodności, ograniczeniem szkolnictwa, zachęcaniem do aborcji, oraz przez mentalną i moralną degradację, wg koncepcji Untermensch (podrzędnych rasie niemiecko-nordyckiej) – Słowian, Żydów, Romów. [34] Większość przedwojennych polskich Żydów w Polsce skupiała się w  miasteczkach i własnych dzielnicach dużych miast. Hitlerowcom było dogodnie odseparować Żydów do gett i zabijać ich w miejscowościach jak Jedwabne. Zanim rozpoczęto systematyczną ich likwidację, „Niemcy wiedzieli, że najpierw muszą sterroryzować Polaków”, więci zaczęli ich masowe egzekucje. [35] Masowe przesiedlenia skończyłyby się dużą liczbą ofiar śmiertelnych, a polski opór spowodowałby terror dla posłuszeństwa. Hitlerowcy wielokrotnie oznajmiali, że wszystkich Polaków trzeba zniszczyć, a nie wysiedlić, natomiast „znacznie słabiej definiowali los europejskich Żydów”. [36] Hitlerowskie tępienie Żydów było równie zaciekłe; gen. Blaskowitz pisał von Brauchitschowi (luty 1940), że wywołała ona w Polakach „wielki niesmak do sprawców” i „głębokie współczucie” dla Żydów. [37]

Polscy pracownicy przymusowi musieli nosić opaski identyfikujące długo przed Żydami. Braki w sile roboczej zmusiły Himmlera do opóźnienia Endlösung i zachowania niewolników do pracy. Niemcy eksterminowali polską i czeską inteligencję, a po inwazji na ZSRR, traktowali sowieckich cywili i jeńców wojennych jak Żydów. Nie byli jednak w stanie eksterminować Słowian i Żydów razem; na Wschodzie było za dużo Słowian, by Niemcy mogli wkroczyć. Hitler, Himmler i Bach-Zelewski dyskutowali wstępne plany eksterminacji 30 mln Słowian. Opracowywano metody sterylizacji tysięcy osób dziennie, a 3 mln sowieckich jeńców wojennych miało być pierwszymi ofiarami na wielką skalę. [38] Nawet antypolski, żydowski autor wspomniał, że hitlerowska okupacja w Polsce („wyjątkowo bezlitosna i sroga”, „nieustające rządy terroru”) była okrutniejsza niż na Litwie, Ukrainie i Białorusi, a zwłaszcza w Europie Zach. [39] Niemcy najpierw zastosowali ludobójstwo na skalę przemysłową na Polakach; ok. 200 tys. Polaków zagazowali i spalili w mało znanym obozie śmierci KL Warschau.

Przez pierwsze 2 lata hitlerowskiej okupacji, Polacy przebierali się za Żydów, bo częściej groziła im śmierć. Niektórzy Polacy „zaczęli nosić żydowskie opaski naramienne”, by uniknąć przymusowej pracy w Niemczech. [40] Żydzi z gettach oczekiwali na przesiedlenie w stosowny region; rady żydowskie w gettach i policja żydowska współpracowały z hitlerowcami, licząc na zadowalające dla Żydów rozwiązania. Utworzenie Getta Warszawskiego doprowadziło do wysiedlenia „113 tys. Polaków i 138 tys. Żydów […] skonfiskowano 11567 mieszkań należących do nie-Żydów w dzielnicy żydowskiej i ok. 13800 mieszkań żydowskich w innych rejonach miasta”. Polacy współpracowali z Żydami przeciw niemieckim planom zagłodzenia na śmierć w gettach. Przewodniczący utworzonej przez hitlerowców rady Getta Warszawskiego (Judenrat), Adam Czerniaków wspominał także o Treblince, kiedy jeszcze była obozem pracy głównie dla Polaków. Napisał (1.7.1940), że Żydzi początkowo nie byli celem eksterminacji, tylko mieli być przesiedleni na Madagaskar. Brutalność hitlerowskiej okupacji zdeprawowała Polaków jak i Żydów; Czerniaków potępiał Żydów usłużnych hitlerowcom: „informatorów, wyłudzaczy, osoby z półświatka, które degradowały i korumpowały getto.” [41]

Żydów z Polski wschodniej, którzy chcieli przedostać się do strefy okupowanej przez Niemców, wysłano na Syberię. [42] Wielu Żydów współpracowało z sowietami. Jan Karski, którego Jad Waszem wyróżniło za dostarczanie Zachodowi informacji o Szoa, doniósł do polskiego rządu w Londynie, że Żydzi bardzo często denuncjują Polaków do gestapo i potajemnie dowodzili w komunistycznej milicji. Setki opublikowanych sprawozdań, także żydowskich, potwierdzają zaangażowanie Żydów w obławy na polskich żołnierzy i oficerów oraz w aresztowania, egzekucje i deportacje Polaków. Sowieci deportowali ponad milion Polaków ze wschodniej Polski. [43]

Żydzi byli ofiarami hitlerowców, ale zarówno hitlerowcy jak i sowieci uczynili z Polaków swoje ofiary. Przy okazji wielu Żydów współpracowało z obydwoma oprawcami. Hitlerowcy obrali sobie Polaków jako cel ludobójstwa, zanim uczynili to z Żydami. W l. 1933-1939, Żydzi byli wyłączeni z niemieckiego społeczeństwa poprzez dekrety z Norymbergii, bojkoty i zdarzenia takie jak pogrom kryształowej nocy, oraz różne formy dyskryminacji, które zmusiły Żydów do emigracji do Palestyny, zgodnie z planami syjonistów.

Wspólny los

Do ataku na ZSRR, hitlerowcy szukali skutecznych metod do pozbycia się Żydów z Rzeszy i ziem okupowanych oraz koncentracji ich w gettach. Kilka masowych morderstw wynikło z niesubordynacji Żydów, ale nie wcielono w życie ich planowej, masowej eksterminacji. Przeciwnie, jesienią 1939 r. był plan utworzenia żydowskiego państwa (ze stolicą w Lublinie, jak w koncepcji Judeopoloni), gdzie Żydzi cieszyliby się przywilejami kulturalnymi i ekonomicznymi w zamian za zwalczanie Polaków. Szoa zaczęło się dopiero, gdy Niemcy zaatakowali ZSRR, stając się ludobójstwem (operacja Reinhardt) po decyzjach podjętych na konferencji w Wansee (20.1.1942), ponad 2 lata po napadzie Hitlera na Polskę i systematycznym mordowaniu Polaków, także w obozach zagłady jak Auschwitz na długo przed pierwszymi transportami Żydów do Birkenau.

Przykład Jedwabnego (populacja ok. 3000) w płn.-wsch. Polsce  ilustruje sekwencje terroru wymierzonego w obie grupy. [33] Hitlerowcy przejęli Jedwabne (2.9.1939), a już cztery tygodnie później oddali je sowietom, którzy okupowali je do czasu ataku Wehrmachtu na ZSRR. Sowieci zastrzelili ok. 20 Polaków z Jedwabnego, aresztowali ok. 250 za działalność opozycyjną. Do Gułagu deportowano ok. 300 osób (w tym do 10 Żydów), gdzie ok. 50 z nich zmarło. Co najmniej 100 młodych Polaków i Żydów wcielono siłą do Armii Czerwonej. Rejon Jedwabnego był pod kontrolą hitlerowców (25.6.1941-26.1.1945), którzy spalili ponad 400 lokalnych Żydów w lipcu 1941 r., zastrzelili lub zagazowali ok. 300 w Treblince od listopada 1942 r. Hitlerowcy zabili co najmniej 220 Polaków: ok. 120 spośród setek Polaków wysłanych z rejonu Jedwabnego zginęło podczas robót i w obozach koncentracyjnych; ok. 60 starców zabito najwyraźniej po to, by wyeliminować potrzebę karmienia ich; zastrzelono w 1943 r. 16 Żydów i polską rodzinę, która ich ukryła. Żołnierze Armii Czerwonej zastrzelili i spalili żywcem 41 wieśniaków (31.12.1944) za schronienie dezertera z Wehrmachtu. II wojna światowa zniszczyła ok. 10% Jedwabnego; co najmniej 50 posiadłości poważnie uszkodzono, zniszczono 13 z 38 wiosek gminy Jedwabne, zburzono 232 z 532 przysiółków dotkniętych działaniami wojennymi.

Antypolskie publikacje Grossa zbiegły się z medialnym nagłaśnianiem “polskich zbrodni” przeciw Żydom. Zakazany polski historyk, Jerzy Robert Nowak sądzi, że żydowskie uczucia względem Szoa szanuje się, lecz brakuje szacunku dla Polskiego Holokaustu, w tym krzywd wyrządzonych przez Żydów. Kłamliwość Grossa jest nawet humorystyczna: oskarżanie Polaków o rzucanie kamieni z  placu w Jedwabnem na Żydów stojących obok stodoły oznaczałoby, że miotacze mogli rzucać na odległość 350 m. [193]

Nowak przytacza filosemitów (Karski i Kot) i autorów żydowskich (Sarner, Pinchuk, Smolar, Steinhaus, Levin, Sterzer, Zable, Gelman, Wat, Reiss, Verstandig, Arad, Szapiro, Erlich), którzy zaprzeczają Grossowi nt. rzekomo rzadkich przypadków żydowsko-sowieckiej kolaboracji. Powstały na okupowanych wschodnich terenach, w pełni podporządkowany ZSRR rząd Polski składał się w 75-90 % z Żydów. Żydowskie morderstwa Polaków pojawiły się w okupowanej przez sowietów wschodniej Polsce w 1939 r. [194], a morderstwa Polaków i Ukraińców – w sowieckiej niewoli, gdy sowieci wycofywali się podczas niemieckiej inwazji.  Miejscowi Żydzi zaangażowali się masowo w działania antypolskie po inwazji Armii Czerwonej; pomagali rozbrajać polskich żołnierzy, upokarzając ich.  Żydzi często pomagali sowietom spędzać Polaków i identyfikowali ich w celu uwięzienia lub deportacji na Syberię. Pomogli niszczyć pomniki polskich bohaterów, profanować kościoły, a w udawanej ateistycznej paradzie, nawet przebrać konia w szaty liturgiczne księdza katolickiego. [195]

Wielu polskich Żydów na terenach wsch. wywodziło się z Litwaków, których przyjął do kraju marszałek Piłsudski.  Nie odczuwali oni żadnej lojalności w stosunku do Polski i współpracowali przeciwko Polakom w kilku miastach, gdzie przedwojenne stosunki żydowsko-polskie były dobre. Wśród kolaborantów znajdowało się wielu czołowych Żydów. Wg logiki, powinni oni najpierw odpłacać sowietom za poważny antysemityzm. Nowak również obala twierdzenia Krystyny Kersten, jakoby Żydzi działali tak anty- jak i prosowiecko; niewielu Żydów aresztowano lub wywieziono na Syberię. [196]  Nowak powołuje się na żydowskiego historyka z Białorusi, Eugeniusza Rozenblata, który udowadnia ogromną żydowsko-sowiecką kolaborację. Gros powołuje się na krytykę przez Karskiego polskiego antysemityzmu, ale przymyka oczy na potępianie przez niego żydowsko-sowieckiej współpracy przeciw Polakom; cytuje fragmenty Klukowskiego o polskich prostakach pomagających Niemcom ujawniać Żydów, ale ignoruje jego stwierdzenia o żydowskich kolaborantach, których Niemcy uważali za wartościowszych w tego typu akcjach. Gross przytacza Klukowskiego o polskich bandytach rabujących Żydów, ale przemilcza bandytów żydowskich. [197]

Sąsiedzi Grossa o Jedwabnem zaprzeczają jego wcześniejszej, uczciwej pracy o żydokomunie. Żydo-komunista Hilary Minc i większość jego podwładnych masowo przywłaszczali sobie mienie Polaków. Mimo to Gross twierdzi, że “ci zachłanni Polacy” zabrali posiadłości pozostawione przez Żydów. Żydzi zawłaszczali polskie nieruchomości już pod rządami sowietów. [198] Czasem  wiedzieli, którzy Polacy mieli zostać wywiezieni na Syberię, i pochlebstwami nakłaniali ich do taniej sprzedaży własności, podobnie jak po upadku polskich powstań w XIX w.

Polska Policja Granatowa, przekłamana jako składnik ukraińskich i bałtyckich kolaborantów w Szoa, faktycznie nie brała nigdy udziału w masowych egzekucjach ani nie pilnowała obozów pracy.  Czasem wykorzystywano ją przeciw Żydom, nie była jednak odpowiedzialna za przypadki śmierci wśród nich. Niektórzy z jej funkcjonariuszy pomagali Żydom, a wielu było w Podziemiu. Granatowa policja i polscy urzędnicy byli zakładnikami niemieckiego terroru, a nie jego stereotypowymi współpracownikami. [199]

Niemcy uskarżali się, że Polacy przymykają oczy na żydowskich uciekinierów. Nikt z Podziemia nie kolaborował z Niemcami przeciw Żydom. Szkalowane teraz za potajemny zamiar “dokończenia dzieła Hitlera”, Podziemie przyjęło znanych Żydów w swoje szeregi, ocaliło schwytanych Żydów i pomagało żydowskim uciekinierom. Podziemie nie dostarczyło więcej broni obrońcom Getta Warszawskiego, bo brakowało jej dla swoich jednostek. Żydowscy uciekinierzy tworzyli bandy, które okradały i zabijały polskich wieśniaków i przyłączalo się do dywersyjnych jednostek komunistycznych, prowokując polskie kontrataki.  Sporadyczne zabójstwa przez Polaków na ukrywających się Żydach, były częścią ogólnej anarchii wskutek brutalnej niemieckiej okupacji. Polskie interwencje przeciw przestępczości były rzadkie, nawet względem zbrodni Polaków na Polakach.  Niemcy masakrowali całą wieś za jednego mieszkańca pomagającego Żydom, więc niektórzy sąsiedzi nie wspierali  pomocników, ale Strach maluje to jako polską cechę. Gross żali się, że większość Polaków nie pomagała Żydom z obojętności lub wrogości; faktycznie, do większości Polaków nigdy nie zwrócił się o pomoc żydowski uciekinier. Ocalał tylko niewielki procent polskich Żydów, gdyż Szoa było niespodziewane i tak szybko przeprowadzone, że Żydzi nie zdołali uniknąć gett i starać się o pomoc Polaków. [200]

Pomimo drakońskiej okupacji niemieckiej, Polacy ryzykowali karę śmierci, działając na czarnym rynku i w Podziemiu. Dlatego, wg Grossa, Polacy powinni byli wyratować więcej Żydów. Ale czarny rynek zawdzięczał swój sukces spontaniczności, mobilności i decentralizacji, tj. sytuacji na wskroś przeciwnej do ukrywania Żydów na szeroką skalę. Ratowanie ich było również bardziej ryzykowne niż wtapianie się członków Podziemia w ludność. Fakty historyczne niemieckiego sukcesu w aresztowaniu wielu członków Podziemia oraz staranne planowanie akcji przez Ruch Oporu, aby zminimalizować akcje odwetowe przeciwko Polakom, czynią niedorzecznymi argumenty Grossa.

Jedwabne i Kielce

Z inwazją Niemiec na Kresy (czerwiec 1941) rozpoczęło się masowe mordowanie lokalnych komunistów i Żydów, pozorowane na polskie akty zemsty za zabójstwa NKWD, które z kolei wspierali miejscowi Żydzi za okupacji sowieckiej. Zmyłka ta działała, ponieważ Polacy pogardzali komunistami, a wielu Żydów współpracowało z sowietami. [212] Jednostka Gestapo Hermana Schapera dokonała kilku takich zabójstw na Żydach. [213] Główny administrator okupowanego przez hitlerowców dystryktu Łomży, van der Groeben zeznał, że Schaper dokonał masakry w tym dystrykcie, włączając Jedwabne. Wstrzymano procesy sądowe przeciw Schaperowi (2.9.1965), mimo zidentyfikowania go przez ocalałych Żydów. W 1976 r. niemiecki sąd uznał Schapera i 4 in. członków jego jednostki winnymi egzekucji na Polakach i Żydach. Schapera skazano na 6 lat więzienia, ale został uwolniony z przyczyn medycznych. [214]

Sowieci wykorzystali pogrom kielecki do antypolskiej propagandy i by wygnać Żydów do Palestyny, zgodnie z planem żydobanksterii i syjonistów. Spośród 16 pogromów w bloku ZSRR, najbardziej nagłośniono zbrodnię fałszywej flagi w Kielcach, wskazując na Polaków jako hitleropodobnych morderców Żydów, by przekonać Zachód do pozostawienia Polski ZSRR oraz odwrócić uwagę od brutalnej sowietyzacji i oszustw podczas polskich wyborów. [215] Pośpieszny, pokazowy proces stalinowski „udowodnił” polski współudział 5 dni po „pogromie”. Przygotowane zawczasu oddziały rozstrzelały 9 Polaków, nieobecnych w czasie pogromu. Bp Czesław Kaczmarek stracił 19 zębów w brutalnym  przesłuchaniu, aż przyznał się do niepopełnionej zbrodni. [216] Jego pokazowy proces zaczął się 14.9.1953, a 8 dni później on i czworo innych duchownych poszło do więzienia. Te ofiary sowieckiego planu przedstawiono jako oprawców. NKWD zabiło świadków i zniszczyło dokumenty. Dziennikarz śledczy Kąkolewski próbował dostać się do sowieckich archiwów, ale generalny prokurator Federacji Rosyjskiej ani organizacja pamięci zbrodni komunistycznych, nie odpowiedzieli na jego prośby. Kiedy grupa lewicowców w Kielcach przeprosiła światowe żydostwo, Kąkolewski próbował odszukać domniemanych cywilnych uczestników pogromu; „byłaby to bezcenna informacja dla oskarżycieli oraz sądu, więcej, okazałoby się, że żaden z oskarżonych i skazanych na śmierć w procesie kieleckim nie brał udziału w zbrodni. Jednak nie uzyskałem odpowiedzi po dziś dzień.” [217]

Propaganda judeocentryczna obróciła obce zbrodnie w Kielcach i Jedwabnem przeciw Polakom, co wymagałoby współpracy kompleksu jot z Rosją i Niemcami. Pogonowski napisał (1996) jeszcze przed oszczerstwami Grossa: „Ci którzy mogą badać historyczne zapisy, a potem podejmują decyzje, by ignorować i celowo zniesławiać cały naród i grupę etniczną, są po złej stronie historii: używają metod Hitlera i Stalina.” Nic dziwnego – te same zasady siania kłamstw i nienawiści dla podbojów kierują współczesnym kompleksem jot.

Oszustwo Jedwabne

Parędziesiąt Polaków wzięło udział w zbrodni w Jedwabnem (10.7.1941). Polacy i Żydzi, żyli tam w dobrych stosunkach przed wojną. Sowiecki spis ludności w 1940 r. donosi o 1400 Żydach w dystrykcie Jedwabne; wielu później zbiegło wraz z sowietami przed niemiecką inwazją. 10.7.1941 umundurowani Niemcy otoczyli Żydów z Jedwabnego, rozkazując niektórym Polakom by pomogli. Inni Polacy uciekli ratując kilku Żydów. Ok. 50 Żydów oddzielonych od kobiet, dzieci oraz starszych, musiało kopać grób w środku stodoły, przygotowanej do egzekucji; [218] Niemcy rozstrzelali ich i kazali kilkorgu Polakom złożyć zwłoki do grobu. Potem skierowano do stodoły drugą grupę; 7 świadków widziało niemieckich żołnierzy rozlewających paliwo na wewnętrzne ściany stodoły, zapalających je i duszących ofiary. [219] Żydowski partyzant potwierdza tą wersję: „Każdy kto próbował się wydostać był powalany ogniem z broni maszynowej.” [220] Polacy musieli pochować ciała w drugim grobie. IPN odnalazło oba groby –zawierające jedynie  10-25% z liczby ofiar postulowanej przez Grossa, zaprzeczając tym samym tezie o pogromach; zbrodnia była wcześniej planowana i realizowana etapami, ofiary nie miały połamanych kości, a ich kosztowności nie skradziono. Niemcy wykorzystaliby przestarzałą broń do egzekucji: IPN odnalazło na miejscu zbrodni łuski z okresu I wojny światowej.

Rabini sprzeciwili się zakłócaniu miejsca zbrodni, stąd opóźnienia w śledztwie IPN i w procesie dochodzenia sądowego. Pytania pozostające bez odpowiedzi dyskredytowały wiarygodność raportu IPN; niektórzy autorzy poczytali to jako potwierdzenie tez Grossa, np. dyrektor Instytutu Tam dla Studiów Żydowskich na U. Emory, rabin Donald: „Gross przedstawił historię prawidłowo […] wiele innych miast czyniło dokładnie to samo.” [221] Twierdzenia Grossa [222] o tym, że Polacy z Jedwabnego zagonili jakieś 1600 Żydów do stodoły, podpalili, i pochowali ich ciała było powodem do wszczęcia śledztwa przez IPN. Polonofobi od USA po Rosję karmili się tymi kłamstwami; setki niemieckich artykułów triumfowało – wreszcie Polaków ukazano jako oprawców. Prof. U. Nowojorskiego, Tony Judt opisał przyszły hit Sąsiedzi: „prawdziwie innowacyjna” praca „mistrza historii”. NYT opublikował wywiad z Grossem. Pamflet w sztywnej okładce, a nie „książka”, ma dużą czcionkę i marginesy, by zapełnić przestrzeń.

Studium [223] zmywa rzekome zbrodnie z Polaków w Jedwabnem. Żydowscy i Polscy badacze odrzucili tezy Grossa, ale po publikacji Sąsiadów, media w popłochu zaczęły oskarżać Polaków o udział i negacje Szoa. Polegając na sprzecznych zeznaniach kilku Żydów, Gross nie posiada nawet historycznej bazy ani dowodów i ignoruje sowieckie, niemieckie oraz inne źródła i archiwa. „Świadkowie” Grossa, agent UB, Szmul Wasersztajn, był nieobecny w Jedwabnem podczas masakry, [224] a Eljasz Gradowski był deportowany do ZSRR przed masakrą. Gross rozważył „bardzo ograniczoną pulę dowodów, przez pryzmat zeznań jednego ocalałego”, ale odrzucił jako antysemickie jakiekolwiek niewygodne mu dowody, np. archiwa Instytutu Hoovera nt. żydowsko-komunistycznej współpracy. Gross odrzucił też niewymuszone, powojenne zeznania żydowskie i polskie, identyfikujące niemieckich zbrodniarzy. [225] Gross przytacza polskie zeznania dziennikarzom i polega na dokumentach z l. 1949-1953 z prowadzonego przez UB procesu 22 Polaków, który był kpiną z prawa. Polacy z Jedwabnego orzekli, że ich ojcowie zeznawali pod wpływem tortur, które miały „potwierdzić”, że Polacy to  „faszyści” i „reakcjoniści”. Sędziami i śledczymi w procesie byli Żydzi. Wasersztajn był funkcjonariuszem rządzącego aparatu władzy.

„Antysemicki” szantaż

Polski naród nie odpowiada za Jedwabne. Gross (przeżył II wojnę światową dzięki polskiej rodzinie) drwi z żydowskiej współodpowiedzialności za prowadzenie śledztw Polaków pod sowiecką okupacją. NKWD deportowało lub zabiło około 300 Polaków z Jedwabnego, zadenuncjonowanych przez Żydów. Strzembosz cytuje wcześniejsze prace Grossa o tym. Świadkowie powiedzieli IPN, [226] że mniej niż 2 lata sowieckiej okupacji zabiło oraz deportowało więcej Polaków niż 4 lata niemieckiej okupacji; tak więc zemsta kusiła niektórych powracających z deportacji oraz rodzin tych, którzy nie wrócili. Napadnięta Polska nie miała broni potrzebnej do urządzenia obławy, przeprowadzenia i egzekucji ofiar. Stodoła nie mogła pomieścić 1600 osób,  zabić ich gorącem pożaru i uduszeniem, a tym bardziej spalić ich ciała, wobec skąpego zaopatrzenia w kerozynę podczas okupacji. Z pomocą kilku etnicznych Niemców z Jedwabnego, grupy prymitywnych Polaków i być może paru polskich mścicieli, hitlerowcy kontrolowali wykonanie swojej zbrodni, grożąc werbalnie i nadzorując Polaków i Żydów. Wymusili posłuszeństwo groźbą śmierci za najmniejszą pomoc Żydom, kopniakami i batami. [227]

Joanna Michlic z Międzynarodowego Centrum Studiów nad Antysemityzmem Vidal Sassoon na U. Hebrajskim (SICSA) nazwała debatę nad Sąsiadami „przepisywaniem historii” polsko-żydowskich relacji wojennych, oraz „ponowną oceną zbiorowego obrazu Polaków” jako ofiar. Jedno polskie ugrupowanie „sprzeciwia się staremu, stronniczemu wyobrażeniu” relacji i własnego wizerunku, a drugie „szuka sposobu utrzymania starego przedstawiania sprawy”. [228] Michlic wzywa do „tworzenia większej ilości programów poświęconych nauce o demokracji, pluralizmie oraz obywatelskiemu nacjonalizmowi”, które byłyby chwalebnym, gdyby oceniała twierdzenia Grossa bez założenia polskiej stronniczości oraz defensywności. Fałszerstwa wzbudzają nienawiść – efekt przeciwny do judeocentrycznych deklaracji  dobrej woli przedstawianych przez Michlic.

Jej analiza prowokuje politycznie, pomimo reprezentowanej przez SICSA „niezależności, apolitycznego podejścia […] koniecznego do zrozumienia” antysemityzmu. Dla Michlic, reakcja zwrotna „większości obywateli Jedwabnego” i narodu dowodzi „negatywnych rezultatów stanowiska defensywnego”. Polacy zareagowali gwałtownie na zarzuty Grossa, z powodu niepoprawnego, programowego antypolonizmu. Antypolska propaganda łączy hitlerowców z chrześcijańskimi Polakami, czyniąc Kościół odpowiedzialnym za Szoa. Polacy są oskarżani o nauczanie polonocentrycznego obrazu II wojny światowej, podczas gdy świat jest indoktrynowany judeocentryczną egzaltacją żydowskiego cierpienia oraz umniejszaniem cierpienia milionów Polaków;  „(przypuszczalnie) chęć zabicia nawet 1600 Żydów, to kropla w oceanie porównując z 5-6 milionami zabitymi przez Niemców, ale teraz też czyni Polskę uczestnikiem a Holokauście. Co za relatywizacja Holokaustu!” [229]

Przerwane śledztwo IPN dowodzi, że „ważne segmenty polskiej politycznej i kulturowej elity są w stanie przezwyciężyć ciemną przeszłość”, ale Michlic przyjęła oklaskami w 2001 r. upamiętnienie masakry, kiedy to prezydent Kwaśniewski [230] uhonorował pomordowanych „w nowym pomniku ofiar”. Stary pomnik, najprawdopodobniej nie mówił „prawdy”. Wg Michlic, wśród negujących „prawdę o masakrze” znalazły się „nacjonaliści i partie konserwatywne, elity polityczne, reprezentanci Zamkniętego Kościoła oraz nie-elity, które ich popierają”. Dla niej, „popieranie silnie defensywnego podejścia przez szanowanych profesjonalnych historyków takich jak Tomasz Strzembosz” było „najbardziej szokującym i dającym poczucie zawodu aspektem tej debaty”. Strzembosz podważył wiarygodność opowieści Wasersztajna i oszacował liczbę polskich uczestników zdarzenia na „mniej niż 50 osób”, a nie na „polską połowę ludności Jedwabnego”. [231] Zeznania z procesu w Łomży (1949), podstawa książki Sąsiedzi, wskazują na sprawstwo Niemców i zmuszenie Polaków do pilnowania zebranych Żydów.

„Pogrom” kielecki [232]

Oficjalna wersja jest niespójna. [233] Ofiary nie były przedwojennymi mieszkańcami, którzy wrócili do Kielc, ale emigrantami którzy zatrzymali się w budynku mieszczącym również śmietankę kieleckiego UB oraz partii komunistycznej, wielu pochodzenia żydowskiego. Pogrom wziąłby za cel obie grupy, ale zaatakowano tylko emigrantów. Wskazuje to na wiedzę żydokomuny o planie, opartym na sfałszowanej historii chłopca, którego Żydzi mieli porwać, zabić i użyć jego krwi w rytuale. Ojciec, agent UB Walenty Błaszczyk powiadomił policję dopiero 3 dni po zaginięciu syna i dzień „ucieczce” z piwnicy, gdzie był przetrzymywany. Jeden szczegół niepasował: budynek nie miał piwnicy. Przechodnie zastanawiali się, dlaczego niezwykle duży, 14-osobowy patrol policji zachęca ich do przyłączenia się do antyżydowskiego protestu, ponieważ nawet zgromadzenie 2-3 osób było karalne. Żołnierze i jednostki UB byli już na miejscu, gotowi do akcji przeciw Żydom, którzy „więzili i mordowali dzieci”.

NKWD zaplanowało wydarzenia z Kielc. NKWD-owiec ds. Żydów, mjr Dyomin przybył parę miesięcy przed, a wyjechał 2 tygodnie po zbrodni, którą dowodził przedwojenny agent NKWD, później agent NKWD i Gestapo, mjr Władysław Sobczyński-Spychaj. Adam Humer z NKWD przybył do Kielc, by zdefraudować referendum wyborcze. Podczas „pogromu” pouczał swoich ludzi, kogo aresztować, by potem skazać na śmierć, telefonował do ministra bezpieczeństwa wewn. i do Bermana. Obaj NKWD-owcy powiedzieli Bermanowi, by udaremnił starania o powstrzymanie przemocy w Kielcach, [234] co świadczy, że żydokomuna nie zawahała się zabijać Żydów dla sowieckich celów. Kąkolewski rozmawiał z Humerem, zanim tego skazano (l. 1990-te) za zbrodnie komunistyczne, ale nie za Kielce. Kąkolewski wie o sowieckiej roli: „Moskwa planowała i przygotowała morderstwo. Wykonawcami byli Polacy z UB, policja oraz rezerwowe jednostki policji. Sowieccy żołnierze także uczestniczyli, ponieważ ich wojskowi i ochrona byli tam obecni […] co najmniej 395 funkcjonariuszy z różnych formacji.” Tylko jednego z nich sądzono, mimo że nie był winny nawet zranień. W czasie „pogromu” kieleckiego, Proces Norymberski badał katyński mord dziesiątek tys. polskich oficerów i intelektualistów, za którą sowieccy oskarżyciele bez skutku próbowali obwinić Niemców. Wg Kąkolewskiego, Moskwa musiała przedstawić jakieś szokujące wydarzenie, dla wyrównania tej przegranej. Wersja sowiecka mówiła o „tłumie” tysięcy „Polaków”, lecz żadna taka grupa nie brała udziału w zdarzeniu. Rano, grupa policjantów przyprowadziła 100-120 przechodniów na miejsce zdarzenia, gdzie stali w pewnej odległości, ponieważ ulicę zablokowano dla przeprowadzenia operacji. Żaden polski tłum, tylko UB oraz inne formacje splądrowały i okradły pomordowanych Żydów. Kieleccy cywile nie mogli wejść do budynku chronionego przez funkcjonariuszy.

Tuż przed 60-tą rocznicą Kielc, polscy profesorowie i stowarzyszenia apelowali do polskiego rządu i IPN, by zakończyć śledztwo i odtajnić dokumenty, dla „przyjaznych relacji i jedności” oraz dialogu. [235] Ale Adam Michnik [236] nazywa Kielce największą polską zbrodnią. Minister spraw zagranicznych pokomunistycznej Polski, Dariusz Rosati przeprosił Żydów w 50-tą rocznicę Kielc, kosztem Polaków rozgrzeszając żydokomunę i sowieckich kierowników. Artykuł towarzyszący w polskiej prasie załączył sfałszowane zdjęcie z kieleckiego „pogromu”, w rzeczywistości z pogromu na Litwie w 1941 r. [237] Oficjalne zdjęcia wydarzeń z Kielc znaleziono w archiwach poza Polską; „ciała” w kostnicy wyglądają jednak na specjalnie ułożone lub nie mają zranień, o których mówili „świadkowie”. [238] 60-tą rocznicę Kielc upamiętniła książkę Grossa [239] „pełna faktograficznych błędów i bibliograficznych przeoczeń”. Wspierają one jej stalinistyczne tezy,  metodą „wytnij-wklej”, w której autor „tylko wybiera to, co pasuje jego opinii”, [240] by ukryć prawdziwego zbrodniarza. Wszystkie instytucje, które nie są ateistyczne, komunistyczne oraz socjalistyczne (chrześcijaństwo oraz katoliccy hierarchowie i kler), ale tradycyjne i definiujące polski naród (Podziemie, antykomuniści, harcerze), Gross piętnuje złem antysemityzmu, tj. rzekomym powodu polsko-hitlerowskiej współpracy i powojennych pogromów. [241] Gross posiadał dokumenty na Sobczyńskiego-Spychaja, ale nie odnotował (s. 73-80), że ten oficer UB/NKWD był zamieszany w „pogrom” w Rzeszowie (1945), gdzie nie udało się eskalować przemocy, ale Żydzi uciekali, jak z Kielc.

Media judeocentryczne wychwalają grossowską „naukowość” „profesora historii” i jego Strach oparty na „nieskazitelnych źródłach”. Sceptycy, głosiciele prawdy są „antysemitami”, „negatami” Holokaustu. Judeocentrycznie obwiniając [242] Polaków, ofiary bolszewicko-hitlerowskiego i komunistycznego terroru, Gross twierdzi, że żydokomuna to mystyfikacja „uwikłanych Polaków dla rozmycia własnej winy w przyczynieniu się do triumfu komunizmu”. Stalin zniewolił Polskę oraz wygnał miliony z Kresów, ale Gross nazywa wejście Armii Czerwonej „wyzwoleniem” (s. 7), okupowaną Polskę „niepodległą” (s. 82), a wygnanych „repatriantami” (s. 22). Konfiskata ziem jest wg niego „redystrybucją, która naprawdę przynosiła zyski ich odbiorcom” (s. 18), podczas gdy w rzeczywistości chłopi odmawiali przejmowania działek. Po 1944 r. Polacy opierali się komunizmowi, ale Gross wierzy (s. 246, bez odnośnika), że ludzie nie żywili „zapalnej nienawiści do komunizmu, gotowej wybuchnąć z niszczącą furią przy najbliższej okazji”. Gross ignoruje badania nt. Podziemia („różnych gorących głów, niedostosowanych, oraz działających na własny rachunek oportunistów” s. 21). Pisze on o „wojnie domowej” w powojennej Polsce (s. 28, 35), tylko po to, by stwierdzić w sowieckim stylu, że Kielce były największym europejskim pogromem w czasach pokoju. Zaniża liczby polskich ofiar II wojny światowej do 2 mln, przez kopiowanie b. i post-komunistycznych badaczy Krystyny Kersten, Czesława Madajczyka i Czesława Łuczaka. Marksistowsko-stalinistycznie, Gross oskarża polskie elity o intelektualne i moralne wsparcie dla rzekomego morderstwa oraz plądrowanie Żydów przez polską „niższą klasę średnią” w czasie wojny. [243] Bohaterscy mieszkańcy wiosek, którzy szmuglowali jedzenie do zagłodzonych miast i gett, są czarnymi owcami, a powojenne pogromy wywodzą się ze zduszonego strachu o polskie sprawstwo Holokaustu i Żydów powracających do swoich domów oraz zawodów. Ignorując inne badania [244] do czasu „alternatywnych wyjaśnień”, Gross utrzymuje (s. XIV, 164, 247-248, 258), że pogromy spowodowała autoagresja z powodu wcześniejszych polskich zbrodni.

Doniesienia o masowym, niestalinistycznym potępieniu Kielc cenzurowano, a śledztwa Sejmu nigdy nie było. [245] Gross powiela hipokryzję zależnej od sowietów „śmietanki polskiej inteligencji”, np. apologetów antypolskiego terroru, którzy sprzeciwiali się antyżydowskiej przemocy, ale nie antypolskiemu terrorowi. Za potępienie Polaków oraz oddzielenie ich od polskich wartości, paradygmat Grossa oferuje polskiej inteligencji stalinistyczną, wyłączną sprawiedliwość. „Wyłoniwszy się z intelektualnej pustyni”, nie dającej wolności własnych poszukiwań i niezdolni do odwrócenia matactwa, postkomunistyczni intelektualiści na ogół podążają za Grossem. Reformy systemowe wypełniły intelektualną próżnię zachodnim sekularyzmem; polskim historykom nie ufano, a cokolwiek pozytywnego o Polsce uznawano za nacjonalistyczne, podczas gdy komunistyczni naukowcy „wciąż dominowali, przekształceni w liberałów, jak klony propagujący swą miernotę, kontrolujący w sowieckim stylu machinę „nauk” humanistycznych w Polsce.” [246]

Advertisements
TrackBack URI

Create a free website or blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: