Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

27/04/2011

Polskie naukowe kurtyzany – ludobójcy

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:39

Polskie naukowe kurtyzany – ludobójcy

Prof. Zbigniew Jaworowski, jeden z wielu krajowych i międzynarodowych ludobójców nuklearnych…

Patrz także

Naukowe kurtyzany-ludobójcy

Piotr Bein 27.4.2011, na podst. szkicu rozdziału do książki NATO na Bałkanach, po wybuchu skandalu o broń uranową użytą tam przez NATO

Na samym początku przypominam, że cały konflikt bałkański wyreżyserował kompleks jot. Niektórzy polscy atomiści wsławili się jako propagandyści NATO, narzędzia podboju gojów, jak widać dziś w Libii.  Argumenty prosorów kłócą się z: utajnionymi dokumentami rządów nt. ZU  i niezależną nauką o promieniotwórczości. Wobec rosnących sprzeciwów społecznych w państwach NATO, produkcja i poligony broni ZU mogą być przenoszone do nowych członków NATO, a więc i do Polski. Poligony i wytwórnie pancerza i broni ze ZU stwarzają zagrożenie dla zdrowia okolicznej ludności. Czy nazwa rozbrojony uran  jest prawidłowa? – zapytał mnie w styczniu 2001 r. redaktor polskiego wydawnictwa, zaniepokojony manipulacją języka. Czyżby przemianowanie ZU było przygotowaniem Polaków na odbiór materiału potępionego na Zachodzie, ale potrzebnego NATO dla utrzymania przewagi nad „wrogiem”? W lutym 2001 r. Węgry ogłosiły, że ich MiGi strzelały amunicją uranową podczas ćwiczeń w Polsce. Potem w październiku 2001 r. spadły na drawskim poligonie amerykańskie Apacze – śmigłowce wyposażone w działko na amunicję ZU i 100 kg balastu ZU w wirniku. Nawet jeśli nie miały na pokładzie amunicji ZU, pożar w wyniku kraksy mógłby spalić balast na śmiercionośny pył.

„Eksperci” z Państwowej Agencji Atomistyki, Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej oraz Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej przekazywali to, co chciało NATO, łamiąc etykę naukowca, od którego społeczeństwo oczekuje prawdy i niezależności. Propaganda żeruje na braku dostępu Polaka do Internetu, gdzie są niezależne informacje o skutkach ZU, włącznie z wojskową dokumentacją zatajoną przed opinią publiczną. Specjaliści lepiej poinformowani niż polscy „eksperci” pracowali nad badaniami, a potem dochodzeniami dla Kongresu USA, ustalając bezspornie, że ZU jest jednym z głównych powodów syndromu znad Zatoki Perskiej. Choroby kombatantów z Bałkanów mają aż za dużo wspólnego z objawami po ZU nad Zatoką Perską, mimo że nad Zatoką były na dodatek szczepionki, broń chemiczna, środki owadobójcze oraz zanieczyszczenie powietrza dymem z płonących szybów naftowych. Pentagon koncentruje się na innych przyczynach, łącznie z bronią biochemiczną Saddama (sprzedaną zresztą Irakowi przez USA przeciw Iranowi przed 1991 r.).

Skąd polscy atomiści są tak pewni skutków na zdrowie człowieka, skoro nie prowadzili badań nad ZU? Dlaczego tkwią w modelu ryzyka ICRP wykutym na studiach, wydrukowanym w mózgu podczas kariery zawodowej i  przypieczętowywanym na każdym zjeździe „ekspertów”, na które „śmietanka” polskiej radiologii podróżuje na koszt podatnika? Nie świadczy to dobrze o ich profesjonalizmie, ani o systemie ochrony radiologicznej Polaków. Czy polskiemu rządowi odpowiada, że kurnika pilnuje lis? A co na to kury? Czyżby kariery skompromitowanych „naukowców’ były ważniejsze od zdrowia publicznego? Gdzie moralne zobowiązanie do b. przyjaciół w Iraku, gdzie Polacy mieli przywilej budowy ich kraju i nieźle się na tym wzbogacili? A solidarność z brutalnie zbombardowanymi i skażonymi naszymi południowymi braćmi? Czyżby ci atomiści byli dumni z przynależności Polski do NATO wywijającego bronią zakazaną prawem międzynarodowym? Ich wypowiedzi, postawy zostały zanotowane. Na sądy przyjdzie kolej. Niech nie myślą, że są ponad prawem zbrodni wojennych. Wojna informacyjna podchodzi pod te same paragrafy, a udział w niej jest równie kryminalny.

Prof. Jerzy Niewodniczański, szef Polskiej Agencji Atomistyki zapewniał, że amunicja ze ZU jest nieszkodliwa, a rzekomy ekspert NATO, prof. Zbigniew Zagórski z Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie, porównał 300 t ZU nad Zatoką Perską z emisjami USA tzw. naturalnego uranu do atmosfery w l. 1953-1977. Porównanie jest absurdem, bo chodzi o inne rodzaje materiału radioaktywnego, inne działanie na żywą tkankę oraz nieporównywalny obszar i okres skażenia. Argument Zagórskiego o nieszkodliwości wysiadywania 2 tys. godzin na ZU ma niewiele wspólnego z tematem. Większość zachorowań wystąpiła wskutek pobrania pyłu ZU z oddechem, pożywieniem, wodą lub przez skórę. Liczni żołnierze zachorowali nosząc przy sobie odłamki i łuski ZU, ale jeśli byli na terenie skażonym, na pewno oddychali pyłem ZU. Wiele małżonek kombatantów znad Zatoki dostało syndromu od mężów. Niezależne badania amerykańskie 5 kombatantów wykazały obecność ZU w nasieniu. Można nabawić się choroby popromiennej od siedzenia na pocisku ZU, nawet gdyby nie był zanieczyszczony uranuem 236, plutonem i in. niebezpiecznymi substancjiami dodanymi do srebrnego metalu przez niechlujstwo wytwórców w USA. „Czysty” ZU (uran 238) wysyła promienie beta w ilości na godzinę rzędu dopuszczalnej dawki rocznej. Zanieczyszczony ZU jest niewspółmiernie groźniejszy tak z zewnątrz jak i wewnątrz organizmu.

W imię Skłodowskiej

Spisek dla ukrycia zbrodni przeciw ludzkości jest współudziałem w tejże zbrodni. Profesor Niewodniczański wypisywał bzdury w prasie i listach do moich znajomych, ale zamilkł, gdy posłałem mu fachową lekturę o szkodliwości zubożonego uranu (ZU). Przed uroczystością wręczenia medalu prezydentowi Amerykańskiej Rady Radiologicznej, prof. Charlesowi Meinholdowi, zorganizowaną 20.4.2001 przez Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej, Towarzystwo Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie i Państwową Agencję Atomistyki, podwładny Meinholda a zarazem pracownik naukowy placówki badań jądrowych w USA napisał mi: Wiem o tych ‘oświeconych idiotach’ spodziewanych na tym spotkaniu… ale tak działa klika atomowa. OGROMNA większość naukowców jądrowych najprawdopodobniej jest zaangażowana ze strony sektora wojskowego, bo cywilny sektor atomowy stracił na sile po katastrofach w Czarnobylu i Three Mile Island. Oczywiście ich głównym celem jest utrzymanie dopływu funduszy, które w zasadzie pochodzą od rządu lub producentów broni atomowej.

Szef Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej, „profesor” Zbigniew Jaworowski, zaniżył zagrożenie od ZU w Kosowie we wspólnym artykule z drem Rogerem Bate z Cambridge. Autorzy podzielili masę ZU w Kosowie przez obszar całej prowincji, zamiast przez skażony obszar kilka tysięcy razy mniejszy. Tak rozwodnioną dawkę ZU autorzy podzielili przez masę organów wewnętrznych przykładowej osoby w Kosowie. Wyszło oczywiście śmiesznie małe ryzyko. Tymczasem dawka wewnętrzna z drobinki ZU typowo działa na masę kilku komórek, bo promieniowanie alfa ma zasięg rzędu mikrometrów (milionowa część metra). Autorzy zastosowali procedury ICRP, które odegrało kluczową rolę w ukryciu zachorowań i zgonów po wybuchach atomowych, katastrofach nuklearnych i w produkcji uranu. Jaworowski i Bate polemizowali, że za wcześnie na przypadki białaczki z Kosowa, bo choroba rozwija się 2 lata. Naprawdę chodziło o ofiary skażone w Bośni, gdzie NATO posiało ZU w l. 1994-1995 oraz o najwcześniejsze przypadki z Kosowa.

Śmierć zaczęła kosić ofiary kosowskie od wiosny 2001 r. Wg poufnych źródeł przed Wielkanocą 2001 r. dramatycznie wzrastała ilość przypadków wśród wojskowych Jugosławii. Wdychali pył ZU bezpośrednio po utworzeniu, więc skazili się najbardziej. Jaworowski i Bate podliczyli znane z prasy na początku 2001 r. przypadki zgonów żołnierzy i wskaźnik nie przekroczył średniej np. z Anglii. Tu apologeci zagrzebali się w nonsensie. Oczywiście ofiar cywilnych „profesorowie” nie wliczyli do swej analizy, a podana w prasie ilość zgonów wojskowych była niekompletna. W b. demoludach użyto metod stalinowskich, by chronić skórę NATO ukrywając ofiary. Na Zachodzie znane są przypadki podrobienia świadectw zgonów przez władze. Czego spodziewać się od zbrodniarza „badającego” własne zbrodnie? W marcu 2001 r. nieznani sprawcy włamali się do rezydencji pani Riordan, kanadyjskiej działaczki przeciw ZU. Zniszczyli komputer i wykradli świadectwo zawartości ZU w zwłokach jej męża, kombatanta znad Zatoki Perskiej, który zmarł w 2000 r. Policja odmówiła badania zbrodni, bo sprawcy nie pozostawili żadnych poszlak. O innym kanadyjskim epizodzie uranowym, ze służby w Bośni kilka lat temu, przedstawionym jako próba zatrucia oficera kanadyjskiego przez żołnierzy płynem przeciw zamarzaniu silnika dodanym do kawy, Scott Taylor, wydawca pisma dla wojskowych, skomentował w rozmowie ze mną 24.3.2001: Jeśli koledzy podają ci osobiście kawę w wojsku, pierwsze pytanie: dlaczego, co do niej dodali? Ofiara ma objawy choroby popromiennej i skarży obecnie władze Kanady.

Ilość „kosowskich” zgonów na białaczkę nie odnosi się do przeciętnej próbki ludności, tylko do najzdrowszych osobników w społeczeństwie i to przebadanych przed służbą na Bałkanach. Natomiast Jaworowski i Bate porównali ją ze wskaźnikiem, który wlicza śmiertelność od wypadku jądrowego i przypadki wskutek produkcji atomowej w Zjednoczonym Królestwie. Mimo że wskaźnik został zaniżony przez lobby atomowe, w dalszym ciągu jest 3 razy wyższy od wskaźnika ze Światowej Organizacji Zdrowia – 5 zgonów na białaczkę na 100 tys. osób na rok. Zaniżano m.in. niszcząc akty zgonów i zachorowań w gminach najbardziej dotkniętych napromieniowaniem oraz „rozwadniając” badane grupy osobami spoza strefy zagrożenia.

Advertisements

1 Comment


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: