Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

03/04/2011

Myśli o skażeniu

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 04:18

Myśli o skażeniu

Lucky 2.4.2011

Rejestrowane obecnie stężenia są dziesiątki tysięcy razy niższe i nie zagrażają w żaden sposób mieszkańcom Polski ani środowisku naturalnemu naszego kraju

Prawda jest taka, że ciężko to porównywać do katastrofy w Czarnobylu (tablica 1),  który też posłał nam skażenie, w tym pluton, co prawda w mniejszej ilości, jednak dołożył się wydatnie do skażenia. Czarnobyl jest najbardziej eksploatowanym argumentem specjalistów, którzy nie czekając na całkowite opanowanie sytuacji w Fukushimie kłamią w mediach jak najęci. Pewni siebie rozpoczęli już kampanie za energią nuklearną i zrobią wszystko, byśmy zapomnieli. Kompletnie się z nami nie liczą, uznają nasze umysły za plastelinę do dowolnego formowania. W wywiadzie TVN24 z pewnej kliniki  –  (po kilku materiałach filmowych) słyszymy zabawną informacją o zbawiennym wpływie promieniowania w terapii. Tak nas uczą ignorancji, nie tylko w temacie skażeń.

Z pewnością w przypadku skażenia po prawdziwym wybuchu jądrowym znaleźliby jeszcze bardziej uszczęśliwiającą rozbieżność dla ciemnego ludu. Że nikt się o to do tej pory nie pokusił? Będą kurczowo trzymać się Czarnobyla i idealizować temat jako wykładnik katastrofy w Japonii.

Odwołują się do naszego doświadczenia. Ludzie pamiętają Czarnobyl i wielu nadal zdrowo przecież żyje, więc bardzo łatwo jest uogólnić, że Fukuszima to taki tam sobie nieszkodliwy wyziew, tak bardzo daleko od nas, że nie ma się czym martwić,  chmura jest przecież taka rozrzedzona… Wcale się nie zdziwię jak wyprodukują jakieś sondaże, dyskusje i szydercze show na takie tematy. Przytoczę tutaj jak pociesza nas organizacja UNSCEAR: Ogólne perspektywy zdrowotne dla ludności w rejonie Czarnobyla są pozytywne.  No to jak teren nie nadaje się do zamieszkania przez kilkaset lat, występują tam Hot-spoty (tak jak i w Polsce plamy cezowe, leśne dolinki z podgrzybkami o kapeluszach do góry sitkiem), to rzeczywiście perspektywy są pozytywne!

Ludzie którzy mieszkają w rejonie Hot-spotów w Polsce są pod stałą kontrolą medyczną. Życie toczy się nadal, tylko statystyka ulega zmianom i jeśli chodzi o zachorowalność na raka to nie daje się ukryć wzrostu zachorowań.  Ale o tym się nie mówi, nie myśli i ignoruje.  Przykładowe dane statystyczne.

Dziś w porównaniu z wynikami pomiarów dokonywanych po katastrofie Czarnobylskiej faktycznie mamy dużo mniejsze skażenie całym szeregiem izotopów promieniotwórczych, co jest jednak tylko wątpliwym pocieszeniem. Długotrwałe narażenie na małe dawki promieniowania zewnętrznego nie jest bezpieczne dla naszego zdrowia. Problem jest od dawna znany, opisany w literaturze i określony jako bardziej szkodliwe narażenie niż krótka, intensywna ekspozycja.

Na naszą sytuacje wpływa fakt ciągłego napływu powietrza z Japonii oraz to, że teraz otrzymujemy „mikroelementy” drogą wziewną a wkrótce pokarmową, czyli mamy wewnętrzne narażenie, zależne od czasu rozpadu i ew. wydalenia z organizmu.

Tego już nie można sobie porównywać do jakiegoś tam pobytu w pobliżu źródła promieniowania i mierzyć sobie dawki pochłoniętej w Sivertach,  utożsamiać z wizytą w Roentgenie, lub badaniem tomograficznym, albo podróżą samolotem.

Porównania z Czarnobylem z 1986 r. są tylko o relatywnej różnicy w skażeniu izotopami, Nie uwzględniają skażenia plutonem,  który został przecież uwolniony do atmosfery w wyniku eksplozji, przegrzania i prawdopodobnie co najmnuej częściowego zniszczenia-stopienia zawartości do 4 przechowalników zużytego paliwa (MOX czy uranowe,  zawiera pluton). Pluton jest też wytwarzany w reakcjach w uszkodzonych, najprawdopodobniej przeciekających 3-4 reaktorach. Z reaktora 3 na paliwo uranowo-plutonowe wydobywał się dym.

Po ok. tygodniu od pożaru 22-23.3.2011 mieliśmy śnieg/deszcz i ciekawe zanieczyszczenia uwydatniające się na szybach naszych samochodów jako tłuste żółte zacieki, lub w kolorze zbliżonym do cementu,  srebrzanki. Normalny kurz nie ma takiego zabarwienia. Nigdy nie spotkałem takiego kurzu pochodzenia drogowego. Dziwne są też spostrzeżenia zarówno moje jak i rozmówców. Po deszczu pieczenie skóry głowy, twarzy i powiek, kropla deszczu  po pewnym czasie  piecze dziwnym ciepłem podobnym do ostrej papryki, suchość w gardle i pieczenie języka, leciutkie nudności. To około 31.3 – 01.4.2011 w Warszawie — na 100% “radiofobia” lub inna “psychoza”. Nie ma normy przy długotrwałym narażeniu zewnętrznym, a przy skażeniu wewnętrznym to wszelkie głosy rozsądku i spokoju w radiu TV i prasie niech już dadzą sobie zupełnie spokój.

Skutki

Na pewno jakieś tam będą, na pewno nie masowe, lecz poważne jednostkowo i oczywiście wpłyną na statystyki. Tego nie da się już przemilczeć i pominąć, to będzie może za 10 – 20 lat dramat wielu rodzin jak i pojedynczych ludzi. Teraz myślimy sobie oby nie nas to dopadło. A czy dziś ktoś mówi, że jest ofiarą Czarnobyla i powiadamia wszystkich, że właśnie z tego powodu na coś cierpi? To jest taka tajemnica Poliszynela. I w tym przypadku będzie podobnie.

Z badań CLOR-u faktycznie widać silny wzrost radiacji.  Pomimo mojego niedowierzania w zwielokrotnienie aż 45000  razy dla Warszawy, a dla Łodzi 377318 (!) razy, udowodniłem sobie obliczeniem, że niestety prawda. Gdyby to były bzdury, to możnaby się tym zupełnie nie przejmować. Dane CLOR są w mikro Bekerel (uBq) – milionowe części Bekerela. Wyniki ze stacji pomiarowej ASS500. 1 Bekerel = jeden rozpad cząstki na sekundę. 45000 razy – czyli musimy wiedzieć. jaki padł  rekord w mikro Bekerelach i podzielić go przez wynik  w mikro Bekerelach sprzed awarii zachowując te same jednostki. Niech to będzie np. dla Warszawy 3219 uBq z 30.3 / 0,07 uBq z nie skażonych dni = 45985 razy pomnożyło się nasze 0,07 uBq.

3219 mikroBq = 3,219 miliBq, ułamek całego Bekerela. Przez godzinę zajdzie ok. 11 rozpadów w każdym metrze sześciennym powietrza. Po Czarnobylu zakładając, że skażenie miało 200 pełnych! Bekereli to w godzinę każdy metr powietrza uwalniał nam 720000 rozpadów. Te 200 Bq to najczęściej używane hasło przez mącących nam w głowach panów z PAA. Oni odnoszą wszelkie pomiary z dzisiejszej sytuacji do tego domniemanego 200Bq, które gdzieś tam w Polsce zmierzono na 1 m sześcienny powietrza po kat. Czarnobylskiej. Wyraźnie poddaje to pod wątpliwość, bo przy takiej dawce to po pewnym czasie snulibyśmy się na czworaka i wymiotowali. To służy im jako wspaniały, nieosiągalny punk odniesienia dla ciągłej bagatelizacji problemu.

Skala porównawcza ogromna,  lecz obecnie substancje promieniotwórcze są tak samo jak wtedy sztuczne i nawet w małej ilości nie są obojętne dla organizmu. Zważywszy ww. wątpliwości i manipulacje, daleko do pełni szczęścia:

  • długotrwałość emisji skażeń do atmosfery,
  • niezmierna wiarygodność mediów,
  • utajnianie niewygodnych faktów,
  • pełna blokada informacyjna,
  • zawartość plutonu, uranu i in. oderwanych mikroskopijnych fragmentów paliwa w chmurze,
  • niejednorodność zawartości przepływających zanieczyszczeń,
  • zróżnicowanie co do rejonu i wysokości na jakiej występują – (nagłe skoki gamma rzekomo normalne ?! ).

Ocenić szkodliwość skażenia radiologicznego można tylko statystycznie – jaką szanśe mamy dostać raka lub inne choroby? Mimo długotrwałego skażenia musimy wyjść do pracy, do sklepu, na spacer …beztroskich spacerów  na razie nie polecam  – szczególnie w deszcz. Zagrożeniem może być dalsza intensywna emisja. W granicach zdrowego rozsądku możemy ostrożnie spożywać suplementy jodowe dostępne bez recepty, sól jodowaną. Nie narażać naszych dzieci na kontakt z deszczówką, kurzem, glebą, częściej się kąpać [woda jest skażona, a izotopy przechodzą przez skórę, uszy, oczy – PB] i prać rzeczy. Im szybciej zakończą się wyziewy z Fukuszimy tym lepiej, o co możemy się zawsze modlić. A szczególnie za ludzi w Japonii, bo dla nich to w wielu przypadkach prawdziwy koniec świata.

Advertisements
TrackBack URI

Create a free website or blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: