Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

09/03/2011

Arabowie rzucają wyzwanie hasbarze

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:31

Arabowie rzucają wyzwanie hasbarze

Ramzy Baroud 4.3.2011, przekład-skrót Piotr Bein

Oficjele Iraela udawali zaskoczonych, gdy Libijczycy powstali przeciw Kadafiemu. Wydawali się być zdziwieni alarmującą, bezprecedensową tendencją przebudzeni mas świata arabskiego. Na przekór międzynarodwej jednomyślności co do ludowej podstawy rebelii arabskich, wg ministra spraw zagr. Izraela, Avigdora Liebermana,  przebudzenie jedynie potwierdza słabnięcie Arabów. Może obawiając się racjonalnych analiz o długoletniej agresji Izraela jako głównym czynniku bliskowschodnich niepokojów, Lieberman odrzuca przesłankę (Haaretz): Ktokolwiek myśli, że konflikt Palestyna-Izrael stanowi część tych problemów, to ignoruje rzeczywistość. Inni oficjele Izraela podzielają tę opinię.

Podczas gdy Lieberman skupił się na dżihadzie (jasne dla każdego […], że największym zagrożeniem nie jest syjonizm tylko Hamas i dżihad), na zjeździe Konferencji Prezydentów Głównych Organizacji Żydowskich Ameryki w Jerozolimie, Netanjahu pchnął „debatę” w wyimaginowanym kierunku Iranu i Egiptu Mubaraka: Przywódcy na Zachodzie i w Teheranie nie chcą tej samej przyszłości dla Egiptu. Przywódcy USA i Europy chcą Egiptu wolnego, demokratycznego, pokojowego i dostatniego […] przywódcy w Teheranie chcą Egiptu stłamszonego tym samym żelaznym despotyzmem, co tłamsi prawa człowieka w Iranie od 30 lat (Jewish Tribune 24.2.2011).

Znamy wywody fałszywej historii od oficjeli Izraela, ale komentarz Netanjahu jest zdumiewający. Udział polityczny Teheranu w Egipcie jest nominalny. Znowu politycy izraelscy interpretują Bliski Wschód jedynie z egoistycznego punktu establiszmentu izraelskiego. To stare jak samo państwo syjonistów. Początkową narrację oparto zakładając, że Arabowie są zdecydowani zniszczyć oblężone państewko Żydów i reprezentują wszystko, co złe, skrajne i antyzachodnie. Izrael zaś był uosobieniem  dobra, demokracji i ucywilizowania.

Izrael polega na podtrzymywaniu tej iluzji. Od dawna służy ona hasbarze. Nawet gdy armia Izraela zdemolowała większość Gazy, zabijając i raniąc niemal  7 tys. palestyńskich cywili w ciągu 22 dni szturmu (2008-2009), hasbara nawijała pełną parą, że ofiara jest ceną wartą za wyplewienie islamskiego ekstremizmu (reprezentowanego przez Hamas).

Zawsze niezmordowana, w obliczu powstań arabskich hasbara jest niepewna. Może dlatego, że żądania (przeważnie pokojowe) demokracji w kilku krajach arabskich zupełnie zaskoczyły Izrael. Dążenie Arabów do demokracji i reform przeczy wizerunkowi utworzonemu przez hasbarę w Izraelu i mendiach Zachodu. Wg ich wizerunku, Arabowie nie potrafią wpłynąć na pozytywne zmiany, są z natury walnięci i niedemokratyczni. Toteż możemy ufać Izraelowi, jedynej demokracji Bliskiego Wschodu. Izraelscy oficjele próbowali wszczepić ten wizerunek po powstaniach krajów arabskich Afryki Płn., lecz szybko zagłuszyło go skandowanie milionów Arabów za demokracją, wolnością i sprawiedliwością społeczną.

Izraelska hasbara zwykle wyprzedza i wykorzystuje niepokoje. Tym razem nie udało się jej przejąć inicjatywy wobec skali, charakteru i geografii powstań arabskich. Przed Gazą, hasbarę zinstytucjonalizowano bardziej niż przedtem, wydaje się. Tel Awiw wezwał b. ambasadora Izraela w ONZ, Dana Gillermana, do kierowania propagandą. Powiedział on, że kampanie dyplomatyczna i polityczna trwały od miesięcy.

Chris McGreal z Guardiana donosił o tej kampanii z Jerozolimy podczas ataku na Gazę. Przytoczył Gillermana: Zrekrutowanł mnie minister spraw zagr., bym koordynował wysiłki Izraela. Nigdy nie widziałem wszystkich części skomplikowanej machiny – MSZ, ministerstwa obrony, biura premiera, policji i armii – w tak skoordynowanej akcji, tak skutecznie wysyłającej przesłanie.

Tak było wtedy, a gdy powstali Arabowie w Tunezji, spóźniona reakcja Izraela była zdezorientowana: ostrzeżenia (znowu) o jakichś islamistach powiązanych z Hamasem i Hezbollah oraz o spisku irańskim. Jedni chwalili swych upadłych sojuszników arabskich, inni szczycili się Izraelem, twierdzą stabilności, a jeszcze inni nawoływali do przyspieszenia procesu pokojowego. Niejtorzy zaprzeczyli jakimkolwiek związkom niepokoju z rewolucją arabską. A wicepremier Izraela, Silwan Szalom, który niezachwianie oskarżył Iran o próbę wykorzystania sytuacji, złajał kraje Zachodu za wyrzeczenie się swych sojuszników oblężonych w regionie.

Niespójny charakter najnowszej hasbary można częściowo zwalić na element zaskoczenia. Izrael, kupiwszy własną długoletnią demonizację arabskiego wroga, nie potrafi wyobrazić sobie ludowych pokojowych rewolucji na Bliskim Wsch. Ale nawet jak wyjdą z solidniejszą, lepiej ukierunkowaną i na pewno dobrze sfinansowaną kampanią hasbarską dla lepszego zarządzania kryzysem Izraela, to czy zrobi to jakąś różnicę? Wielomilionowa kampania ukrycia czy wyjaśnienia rzezi pt. Gaza  2008-2009 niepowiodła się. Izrael w żaden sposób nie zdoła ukryć, że już nie jest (i nigdy nie był) jedyną deomokracją w regionie arabskim.

Advertisements
TrackBack URI

Blog at WordPress.com.

%d bloggers like this: