Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

12/05/2012

Zagadki 11 IX – Cz. III: Coś walnęło w Pentagon

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 10:14

[Tekst Piotra Beina sprzed kilku lat, przygotowany do publikacji w Wir.]

WIR analiz

Zagadki 11 IX – Cz. III: Coś walnęło w Pentagon

 

Zważywszy wymiary Boeinga 757 i niską pozycję ataku, maszyna lotu American Airlines 77 powinna była pozostawić rozsypane szczątki samolotu. Precyzja podejścia i trafienie w parter, tuż nad gruntem, wyklucza niewyszkolonego terrorystę islamskiego.

Esy-floresy Boeinga na niebie waszyngtońskim, które obserwowały setki świadków, a pracownicy sterowania ruchem powietrznym oglądali z niedowierzaniem na ekranach radarowych, zdaniem specjalistów, powodowały przyspieszenia, które obezwładniłyby pilota. Według reportażu CBS z rozmów w wieży sterowania ruchem powietrznym, o 9:30 radar wykrył samolot, gdy ten zbliżył się na 50 km do Waszyngtonu. O 9:36, lotnisko waszyngtońskie zleca samolotowi C130, który właśnie wyleciał z bazy lotniczej w Andrews, by przechwycił i zidentyfikował podejrzany samolot. C130 raportuje, że jest to Boeing 767, lecący nisko i bardzo szybko  (
http://professor2222.tripod.com/Flight-93/Fl93.Pentagon.htm
).

CBS, na podstawie dialogów w wieży: Ale Boeing, lecąc ponad 600 km na godzinę, był za wysoko i leciał za szybko, kiedy znalazł się nad Pentagonem o 9:36. Piloci-porywacze musieli wtedy wykonać trudny zakręt przy wielkiej szybkości, jednocześnie obniżając prędkość. Radary pokazują, że lot 77 wykonał spiralę w dół, wykonując niemal kompletny okrąg i pokonując ostatnie 2,1 km wysokości w dwie i pół minuty. Mniej więcej wtedy wykrył go C130.

Boeing musiał być zdalnie kierowany – wywnioskowali Donn Grand Pre oraz inni lotnicy cywilni i wojskowi USA, którzy od początku podejrzewali spisek („Teorie i spiski”, były „Info nurt”, nr 14). „Wielka szachownica” (nr 12) poruszyła obawy Roberta Hicksona z dowództwa sił specjalnych USA, o korupcję elit USA.

 

Planiści „ataku” wybrali sekcję Pentagonu, poddaną renowacji. Nie było wewnątrz normalnej liczby pracowników i oficerów departamentu obrony USA. Według oświadczenia kierownika renowacji w Pentagonie, uderzona część budynku była po remontach wzmacniających: Mogło być o wiele, wiele gorzej. Samolot pasażerski uderzył [...] w dopiero co odnowioną część koło lądowiska helikopterów po zachodniej stronie budynku, zanim przebił się do niewyremontowanej części. Renowacje objęły ponoć pokaźne wzmocnienia: pionowe belkisłupy stalowe, okna pancerne z szybą grubości 25 mm i panele z kewlaru w ścianie zewnętrznej

(www.defenselink.mil/news/Sep2001/n09152001_200109153.htm)

 

Pamiątki narodowe

 

Boeing 757 ma rozpiętość skrzydeł ponad 37 m, wysokość i szerokość kadłuba odpowiednio 3,7 m i 4 m (www.boeing.com/assocproducts/aircompat/acaps/753sec2.pdf). Podobno uderzył w parter, lecąc poziomo pod kątem 55 stopni do fasady, lotem lekko koszącym z małym przechyłem w lewo, nie ryjąc trawki. Lewe skrzydło teoretycznie „weszło” w parter, ale zdjęcia nie pokazują dziury od silnika, tylko wybite szyby i utratę wapiennych okładzin fasady od wstrząsu (http://perso.wanadoo.fr/jpdesm/pentagon/pages-en/dam-front.html).

 

Górna część kadłuba wylądowałaby na I piętrze, „obcięta” przez strop nad parterem. Tymczasem w miejscu rzekomego uderzenia (i tylko tam) jest wybity strop, jak od wybuchu z dołu. Podobnie na bok odgięte są kolumny i ściany. Kolizja samolotu wyłamałaby je w kierunku ataku. Na pierwszym piętrze nie znaleziono odpowiedniej części samolotu, mimo że strop chronił przed pożarem paliwa poniżej, na parterze.

 

Być może koniec prawego skrzydła odłamałby się, uderzając w kant zagłębionej części elewacji, nie uszkadzając przy tym okien w zagłębieniu. Reszta skrzydła zostawiła ślady na fasadzie, co oznaczałoby, że roztrzaskało się ono i odbiło od twardych powierzchni, a reszta weszła do środka przez okna (jeśli to było skrzydło i Boeing).

 

Paliwo normalnie wybucha na styku z budynkiem. Na przedpole lecą kawałki samolotu, siedzenia, bagaż i części ciał – wynik miażdżenia maszyny oraz wybuchu. Zdjęcia przy Pentagonie pokazują porozrzucane nieosmalone, małe części jakiegoś samolotu, ale żadnych siedzeń pasażerskich czy bagażu i fragmentów zwłok.

 

Dwa kawałki blachy z kadłuba nosiły fragmenty liter „c” i „n” z American Airlines. Christopher Bollyn, reporter niezależnej agencji prasowej American Free Press: dużego kawałka, który pozornie należał do samolotu American Airlines, nawet nie wciągnięto na listę znalezisk Departamentu Obrony. Bollyn bez skutku próbował dowiedzieć się z Pentagonu o losie tak ważnej części samolotu, którą media pokazały milionom ludzi.

 

Za to do muzeum narodowego dostał się podejrzanie wyglądający (jak na część należącą do Boeinga) kawałek tworzywa sztucznego. Darująca, Penny Elgas, oświadczyła, że przejeżdżała właśnie obok Pentagonu, a przedmiot wleciał na tylne siedzenie jej auta przez otwarty dach, co odkryła dopiero później. Tak zdumiał ją widok samolotu o kolorach American Airlines, lecącego nad jej głową, obcinając wierzchołki lamp i uderzającego w Pentagon, że nie zauważyła wpadającej „pamiątki”. Czując, że jej patriotycznym obowiązkiem było zachować przedmiot jako relikwię, zrobiła specjalne na niego pudełko i wyścieliła je czerwonym, białym i niebieskim materiałem (http://americanhistory.si.edu/september11/collection/record.asp?ID=28).

 

Porównanie

 

Samoloty rozlatują się przy uderzeniu w solidny obiekt. Pokazują to zdjęcia z eksperymentu z myśliwcem F4, który z szybkością 215 m na sekundę (ponad 700 km na godzinę), uderza w solidny blok betonu – symulacja ataku w ochronę reaktora jądrowego (www.sandia.gov/media/NRgallery00-03.htm).

 

Z samolotu zostaje konfetti, a w betonie – skazy od dziobu i silników, głębokości kilku cm. Dziób F4 rozlatuje się na kawałeczki w momencie kolizji. Reszta posuwa się nietknięta w stronę tej „maszynki do mięsa”. Skrzydła ani ogon nie odłamują się, tylko lecą z resztą kadłuba na „przemiał”, odpryskując w kawałeczkach od betonu. Paliwo, zastąpione w eksperymencie wodą, rozbryzguje się w wielką „chmurę”. Prawdziwe paliwo wybuchłoby.

 

ZDJECIA www.sandia.gov/media/NRgallery00-03.htm także na http://www.911-strike.com/missing-confetti.htm

 

Nie można bezpośrednio porównać obu uderzeń. F4 ma stosunkowo mocną konstrukcję, ale masę (19 ton) mniejszą ok. 5 razy od Boeinga. Kolizja spowolniła ogon F4, do 185 m/sek. w momencie jego uderzenia. Ze względu na większą masę Boeinga, nie byłoby większego spowolnienia ogona, mimo że jest on ok. 3 razy dłuższy od F4.

 

Blok betonu to nie ściana Pentagonu z cegły między słupami żelbetowymi w odstępach ok. 3 m, wszystko podobno wzmocnione kewlarem i stalą na ścianie „wlotowej” Boeinga. Strop, w który powinna była uderzyć górna część kadłuba, jest sztywną przeszkodą, która przekroiłaby „miękki” samolot. Uderzając weń, części maszyny rozleciałyby się, jak w ww. eksperymencie.

 

Pod trajektorią

 

Na drodze lewego skrzydła stały: murek oporowy wokół podziemnego wlotu wentylacyjnego, płot druciany oraz budki robót renowacyjnych. Na drodze prawego – płot i generator prądu w budce. Pod trajektorią samolotu stało kilka szpul kablowych. Większość z nich nie przewróciła się od podmuchu samolotu i wybuchu.

 

Prawy silnik przebił płot, roztrzaskał generator i odtrącił budkę alternatora. Na jej dachu, „płetwa” skrzydła wyryła bruzdę pod kątem 55 stopni (
http://perso.wanadoo.fr/jpdesm/pentagon/pages-en/trj-before.html
). Lewy silnik zaczepił o róg ścianki oporowej wlotu wentylacyjnego, wyrywając dziurę. Następną ściankę obalił.

 

Trudno przez dym i strumienie gaśnicze dopatrzyć się pozycji ewentualnych dziur od silników. Potem fasada zawaliła się. Niektórzy tłumaczą brak dziur od silników faktem, że rozleciały się one, uderzając w przeszkody przed Pentagonem. Zdjęcia zrobione właśnie tam, nie pokazują szczątków silników. Natomiast dziura w płocie i stosunkowo niska pozycja szkody w budce generatora wskazują, że niemożliwe byłoby uderzenie prawego skrzydła w I piętro. Oba „dowody” wykluczają się wzajemnie.

 

Raport Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierii Budownictwa (ASCE,
http://fire.nist.gov/bfrlpubs/build03/PDF/b03017.pdf
): końce skrzydeł i statecznik pionowy nie wniknęły do wewnątrz. Przez analogię do F4: części Boeinga uderzające w sztywne części fasady, rozleciałyby się, spadając przed Pentagonem (www.911-strike.com/missing-confetti.htm).

 

Zdjęcie przy generatorze prądu nie pokazuje konfetti na trawie. Właśnie tam Frank Probst, cytowany przez ASCE, widział kawałki metalu i betonu, spadające jak konfetti. Uderzenie w budkę i generator powinno roztrzaskać silnik, jeśli nie skrzydło. Części z wirników, lądując z obrotem, powyrywałaby dziury w trawniku. Zdjęcie pokazuje nienaruszoną trawę (www.tradoc.army.mil/pao/viwebpage/pentagonattackrescue/pages/07my8.htm).

 

Pentagońskie srebro

 

Brakuje na zdjęciach (www.911-strike.com/missing-confetti.htm) „deszczu” odpadków. Świadkowie twierdzą, że widzieli to z autostrady Washington Boulevard, która biegnie równolegle do zaatakowanej fasady Pentagonu (
http://perso.wanadoo.fr/ericbart/witness.html
).

 

Mark Faram: Na całej powierzchni szosy były kawałeczki powłoki samolotu, żaden nie większy niż moneta półdolarowa. Terry Mitchell: Nie było śladu po samolocie. Michael Tamillow: Wydaje się, że nie przetrwały żadne większe kawałki samolotu. Clyde Ragland widział srebrne kawałeczki spadające z nieba: wyglądały jak białe konfetti, które spadało wszędzie niby deszcz. „Konfetti” składało się z kawałeczków samolotu. DelawareOnLine: Kiedy opad kawałków ustał, ludzie zaczęli wychodzić z aut.

 

Donald R. Bouchoux, kombatant z Wietnamu i były dowódca eskadry samolotów marynarki wojennej („Washington Post”, 20.9.2001): samolot przeciął mu drogę ok. 200 m z przodu i uderzył w fasadę budynku. Bouchoux widział ogromną kulę ognia, a parę sekund później spadł „deszcz”.

 

Tony Terronez, ok. 9:40 przejeżdżał koło lądowiska śmigłowców przed Pentagonem (www.counseling.org/ctonline/news/amazing1001.htm): Ok. 100 m dalej [...] usłyszałem głośny piszczący dźwięk, który narastał, następnie potężne CHUSZ! Kiedy podniosłem wzrok, zobaczyłem wybuch na fasadzie Pentagonu. Z podnoszeniem się kuli ognia, widać było unoszące się kawałeczki [...] usłyszałem stukanie kamyczków i kawałków betonu, które odbijały się od mojego auta. Coś stłukło tylną szybę pojazdu przed Terronezem. Nie wiedziałem wtedy, że to był samolot. Myślałem, że to był atak pociskiem. Odjeżdżając, Terronez zauważył wokół na ziemi tony odpadków: duże kawałki metalu, betonu, wszystko. W jednym punkcie drogi leżał duży, naprawdę duży jakiś przedmiot. Wyglądał jak część silnika [...] strażnik, a może wojskowy [...] chronił to przed dostępem. Popatrzyłem do tyłu i zobaczyłem ogromny pożar.

Publiczne wideo

FBI skonfiskowało wideo ochroniarskie ze stacji benzynowej „Citgo” i hotelu „Sheraton” naprzeciw sceny uderzenia. Nagrania z dwu kamer obserwacji ruchu drogowego, które powinny były uchwycić widok lecącego nisko Boeinga oraz scenę uderzenia w ścianę, nie są do wglądu.

Jedyne „wideo” dla publiki pochodzi z kamery ochroniarskiej Pentagonu. Kamera patrzy z boku na (podobno) Boeinga lecącego tuż nad ziemią. Podobno – bo na okrojonej, oficjalnej wersji, nic takiego nie widać, poza ogonem ponad skrzynką biletową, stojącą tuż przed kamerą. Za „tym” ciągnie się smuga, ale nie wygląda na smugę z odrzutowca ani z rakiety pocisku.

Nałożono na to obraz Boeinga (www.911-strike.com/pentagon.htm). Z nałożenia wynika, że jest niemożliwe, żeby ta sama klatka nie uchwyciła dziobu Boeinga, rzekomo schowanego za skrzynką. W wersji alternatywnej nie widać również Boeinga, przelatującego nad dachem, podczas gdy pocisk trafia w parter.

Samo zatajanie i manipulowanie dowodami na aż 5 nagraniach wideo, inkryminuje sprawców. Jeśli był atak samolotem, to dlaczego nie ujawnić pełnych nagrań wideo ze stacji benzynowej, hotelu, 2 kamer obserwacji ruchu drogowego i Pentagonu? Wszak po atakach na WTC pokazywano nagrania pochodzące od wielu amatorów, na dowód zbrodni.

Pokaz hollywoodzki

Wideo z Pentagonu podrobiono. Ogon i smugę dodano, a wymazano Boeinga i pocisk. Możliwe też, że nie było samolotu i pocisku, tylko hollywoodzki spektakl, np. głowica plazmowa i bomba zapalająca w ciężarówce przy parterze budynku (www.911-strike.com/pentagon.htm): w Pentagon uderzył samolot pasażerski, albo odpowiedzialny za to był pocisk. Jednak nigdy nie ukazał się żaden wymierny, sprawdzalny dowód uderzenia samolotu. Według naszej analizy, użyto zaawansowanej techniki ładunku kumulacyjnego, by stworzyć scenę przypominającą katastrofę samolotu pasażerskiego, podczas gdy 757 przeleciał nad sceną i wylądował na pobliskim lotnisku państwowym im. Reagana.

 

Jeśli ten scenariusz jest prawdą, dowodzi on, że agencje wywiadu USA osiągnęły niesamowitą zdolność stwarzania zawiłych pokazów magicznych na scenie światowej, fabrykowania fałszywych zeznań i dowodów oraz kontroli i manipulacji nie tylko „oficjalną wersją”, ale też jej dialektycznym przeciwstawieniem ze strony krytyki.

 

Według tej teorii, relacje świadków byłyby sfałszowane, a opisane szkody i znaleziska wewnątrz budynku – zainscenizowane, co raczej nie jest prawdopodobne. Prawdopodobnie w Pentagon uderzył mały samolot zdalnie kierowany lub pocisk CALCM, równocześnie z odpaleniem głowicy plazmowej i przelotem Boeinga o niewyjaśnionej tożsamości. Lecąc na małej wysokości, mały samolot lub pocisk byłby niewidoczny dla radarów sterowania ruchem na lotnisku waszyngtońskim.

 

WirCopyright Piotr Bein

Zagadki 11 IX – Cz. II: Samoloty-upiory

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 10:06

[Tekst Piotra Beina sprzed kilku lat, przygotowany do publikacji w Wir.]

Zagadki 11 IX – Cz. II: Samoloty-upiory

 

W odróżnieniu od „samolotów” lecących 11 IX 2001 roku na WTC i Pentagon, UA 93 zestrzelono (nad Pensylwanią), choć pasażerowie mogliby obezwładnić porywaczy. Los innych samolotów pozostaje nieznany. Mimo to, publicyści rozwodzą się na temat samolotów.

 

Jak wynika z rozmów, kilku pasażerów, wśród nich doświadczony pilot i zawiadowca ruchu lotniczego, miało w godzinę po starcie plan ataku na terrorystów („Toronto Sun”, 16.9.2001; „Boston Globe”, 23.11.2001; Jere Longman: „Among the Heroes”, Harper-Collins, New York, 2002, str. 264).

 

FBI monitowało rozwój sytuacji. Około kwadrans później, gdy grupa wyłamuje drzwi do kabiny pilotów, w telefonie, w tle słychać było krzyki, świst wiatru, więcej krzyków i połączenie urywa się („Pittsburgh Post-Gazette”, 28.9.2002; Longman). Inny pasażer, dzwoniąc tuż przed urwaniem się kontaktu, słyszał coś w rodzaju eksplozji i widział biały dym wydobywający się z samolotu (ABC News, 11.9.2001; Associated Press, 12.9.2001). Po kilku miesiącach, FBI zaprzeczyło, że była mowa o dymie czy wybuchu, a osobę, która odebrała tę rozmowę, FBI odsunęło od prasy („Mirror”, 13.9.2002; Longman).

 

Osoba, która przysłuchiwała się otwartej linii z samolotu: Cisza trwała 2 minuty. Po czym był dźwięk mechaniczny, a po nim więcej krzyków. W końcu dźwięk mechaniczny i po nim już nic („San Franciso Chronicle”, 17.9.2001). Według źródeł, ostatnie nagranie magnetofonowe w kabinie to dźwięk wiatru, co sugeruje, że samolot został przedziurawiony („Mirror”, 13.9.2002).

 

Engage!

 

Rozkaz 11 IX przechwycenia i zestrzelenia samolotu padł zaraz po  9:56, po czym F-16 zaczął ścigać UA 93. Gdy myśliwiec zbliżył się do samolotu, zapytano głównodowodzącego akcją wice-prezydenta Cheney, dwukrotnie, czy ma być zestrzelenie (ang. engage). Odpowiedział twierdząco („USA Today”, 16.9.2001; „Pittsburgh Post-Gazette”, 28.10.2001; „Washington Post”, 27.1.2002; ABC News,  11.9.2002).

 

UA 93 był jedynym samolotem z 11 IX, którego nagrań pokładowych rząd USA nie opublikował. Brakuje na nich m.in. ostatnich 3-4 minut, bo według sejsmologów, samolot spadł o 10:06, a według rządu – o 10:03. Rząd ujawnił 16.10.2001 roku, rozmowy wszystkich samolotów z wieżami sterowania, za wyjątkiem UA 93 („Philadelphia Daily News”, 16.9.2002; „New York Times”, 16.10.2002).

 

Telewizja CBS podawała przed katastrofą UA 93, że 2 myśliwce tropią porwane samoloty. Łamiąc zakaz milczenia, pracownik sterowania ruchem powiedział: F-16 tropił z bliska lot 93 (Associated Press i „Nashua Telegraph”, 13.9.2001).

 

Pewien pilot F-15, powróciwszy wczesnym popołudniem z patrolu nad Nowym Jorkiem, słyszał, że F-16 zestrzelił nad Pensylwanią czwarty samolot („Aviation Week and Space Technology”, 3.6.2002; „Cape Cod Times”, 21.8.2002).

 

13.9.2001 roku, kongresowy Komitet ds. Sił Zbrojnych przesłuchiwał gen. Myersa. Senator Carl Lewin zapytał, czy departament obrony powziął działania przeciw jakiemukolwiek samolotowi. Myers: oświadczenia, że samolot, który spadł w Pensylwanii, zestrzelono [...] w dalszym ciągu istnieją. Chociaż Myers powiedział, że Siły Zbrojne USA nie zestrzeliły żadnego samolotu (Thierry Meyssan: „9/11: The Big Lie”, s. 162), zastępca sekretarza obrony, Paul Wolfowitz, oświadczył: Lotnictwo USA tropiło porwany samolot, ten który spadł w Pensylwanii [...] mogło zestrzelić go w razie konieczności (Nafeez Mossadeq Ahmed, „The War on Freedom: How and Why America Was Attacked September 11, 2001”, Tree of Life Publications, 2002, s.160, cytując „Boston Herald”, 15.9.2001).

 

Jak kamień

 

Kilka osób widziało katastrofę. „Independent” (13.8.2002): widzieli drugi samolot [...] nad miejscem katastrofy parę minut po upadku lotu UA [...] mały, biały odrzutowiec z tylnymi silnikami, bez widocznych znaków rozpoznawczych. FBI: Fairchild Falcon 20 dla biznesmenów. Świadek: To z pewnością nie był jeden z tych odrzutowców dla biznesmenów. FBI przyszło do mnie na rozmowę, powiedzieli, że nie było tu żadnego samolotu [...] Ale ja go widziałam, właśnie tam przed katastrofą, 12 m nad moją głową.

 

Kilka osób słyszało uderzenia w UA 93, zanim samolot spadł. Pewna kobieta będąca świadkiem słyszała silnik samolotu, głośne uderzenie, potem następne dwa głośne uderzenia i silnik samolotu zamilkł. Inna osoba słyszała dwa huki i zobaczyła, że samolot zaczął spadać. Kto inny: dziwny dźwięk, po czym samolot nagle zaczął spadać, jak kamień. Jeszcze inny, po głośnym trzasku, zobaczył, że samolot przechylił się na prawe skrzydło i zaczął spadać. Burmistrz miejscowości Shankesville powiedział, że zna 2 ludzi (jeden służył w Wietnanie), którzy słyszeli pocisk. („Philadelphia Daily News”, 15.11.2001; „Pittsburgh Post-Gazette”, 12.9.2001; „St. Petersburg Times”, 12.9.2001; Cleveland Newschannel 5, 11.9.2001).

 

Półtonowy kawał silnika znaleziono w odległości ponad 1,6 km od miejsca uderzenia samolotu w ziemię. „Independent” (13.8.2002) cytując „Philadelphia Daily News” z 15.11.2001: pociski Sidewinder z F-16 prawdopodobnie naprowadzałyby się na dwa duże silniki Boeinga 757. Świadkowie widzieli płonące szczątki, które odpadały z samolotu ok. 13 km od miejsca upadku samolotu. Robotnicy w Indian Lakes widzieli chmurę szczątków spadających niby konfetti na jezioro i pobliskie farmy parę minut po eksplozji (Reuters, „Pittsburgh Tribune Review” i „Pittsburgh Post-Gazette”, 13.9.2001).

 

Dlaczego?

 

Paul Thompson, autor chronologii 11 IX, wnioskuje, że UA 93 zestrzelono, bo był jedynym samolotem, na pokładzie którego istniała realna szansa opanowania porywaczy przez pasażerów. Gdyby wylądował bezpiecznie, władze miałyby prawdziwych porywaczy do przesłuchań.

 

Teolog David Ray Griffin, autor bestsellera „The New Pearl Harbour” (Olive Branch Press, 2004): brak kompetencji czy koordynacji nie był przeszkodą, kiedy władze chciały zestrzelić jakiś lot. Dowody z UA 93 sugerują, podobnie jak z poprzednich, czynny udział przywódców wojskowych USA w planowaniu ataków [...] musieli powziąć kroki zaradcze, z powodu niespodziewanego rozwoju wypadków.

 

Griffin zauważa, iż los UA 93 mógł przypieczętować fakt opóźnionego o 41 minut wylotu. Wszystkie samoloty 11 IX miały wylecieć i atakować prawdopodobnie także o jednej porze. Pozostałe samoloty wyleciały z opóźnieniem 10 do 16 minut. Pasażerowie UA 93 wywnioskowali więc z rozmów telefonicznych po atakach na WTC, że oni też są skazani na śmierć. Postanowili ratować swoje życie.

 

Misje

 

UA 93 miał ponoć uderzyć w budynek Kongresu USA. Ewakuacja rozpoczęła się tam dopiero 28 minut po ukazaniu się niezidentyfikowanego samolotu nad Waszyngtonem i 10 minut po ataku na Pentagon. Thompson: jeśli ten lot nie byłby opóźniony o 40 minut przed startem, być może zginęłaby większość senatorów i kongresmanów (cytując Associated Press, 19.8.2002). Thompson zakłada, że ci ludzie byliby w budynku.

 

Według innej hipotezy, UA 93 miał uderzyć w Biały Dom. Wiceprezydenta Cheney i doradczynię ds. bezpieczeństwa państwowego, Rice, ochrona ewakuowała do schronu pod Białym Domem ok. 9:03 („New York Times”, 16.9.2001; ABC News, 11 i 14.9.2001). Dopiero o 9:45 rozpoczęła się ogólna ewakuacja Białego Domu.

 

Dlaczego nie ewakuowano wszystkich o 9:25, kiedy waszyngtońskie lotnisko Dulles raportowało samolot lecący na Biały Dom? Pytanie jest tym bardziej frapujące, że według oficjalnej relacji, porywacze powiedzieli pasażerom AA 77, że lecą na Biały Dom i zginą („Scotland Sunday Herald”, 16.9.2001; Cox News, 21.10.2001).

 

Upiory

 

Gerard Homgren znalazł szczegóły dotyczące rozkładu lotów 11 IX (13.11.2003,
http://thewebfairy.com/911/noplane/index.htm
). Oficjalnie, lot American Airlines nr 11 (AA 11) wyleciał z Bostonu do Los Angeles ok. 8 rano, został porwany ok. 8:25 i uderzył w północną wieżę WTC ok. 8:46.

 

United Airlines 175 (UA 175) wyleciał z Bostonu do Los Angeles, porwany ok. 8:55, uderzył w południową wieżę ok. 9:03.

 

AA 77 wyleciał z lotniska Dulles w Waszyngtonie do Los Angeles, porwany ok. 8:55, uderza w Pentagon ok. 9:45.

 

UA 93 z Newark pod Nowym Jorkiem do San Francisco, porwany ok. 9:45, spadł w Pensylwanii ok. 10:10.

 

AA 11 i 77 nie istnieją w aktach Bureau of Transportation, www.bts.gov/ntda/oai/index.shtml. Dnia 11.9.2001 roku, nie były one w rozkładzie lotów, chociaż przedtem i potem figurują. Akta na 11.9.2001 roku pokazują UA 93: wylot minutę po planowanym 8:00 (niezgodność z chronologią Thompsona!), „zboczył”, nie przyleciał. UA 175: wylot 2 minuty przed planowanym 8:00, „zboczył”, nie przyleciał.

 

Nie ma zapisu dla AA 11. Najwcześniejszy planowany lot AA tego dnia do Los Angeles był AA 181 o 11:00. Nie ma też lotu 77, bo najwcześniejszy lot do Los Angeles to AA 135 o 11:15.

 

AA 11 i 77 występują w aktach co dzień, do 10.9.2001 roku włącznie: wyloty o 8:00 i 7:45. Wypadają z planu 11 IX, nie skasowane, tylko niezaplanowane. Powracają do rozkładu 12 września, jako skasowane do 20 września, kiedy zmieniają numer. Rzekome rozmowy telefoniczne z AA 11 i 77 byłyby więc kłamstwem. Jeśli były jednak rzeczywiste samoloty, co się stało z pasażerami? Jeśli nie te loty uderzyły w północną WTC i Pentagon, to co?

 

UA 175 wyleciał 11 IX z tego samego lotniska o tej samej godzinie, o której innego dnia miałby lecieć AA 11. Można założyć, że regularnych pasażerów AA 11 skierowano krytycznego dnia na UA 175 „z przyczyn technicznych”. W spisek terrorystyczny 11 IX mogły być wmieszane linie lotnicze American Airlines.

 

Wątpliwości

 

Poza jednym podejrzanym wideo, nie ma zdjęć „samolotu” AA 11 wlatującego na północną wieżę WTC. Przecież lecąc na małej wysokości z poddźwiękową prędkością, maszyny przyciągają uwagę. W Nowym Jorku, z setkami turystów gotowych do filmowania, nie znalazło się ani jedno wiarygodne zdjęcie.

 

Parę wzmianek o rakietach ukazało się w „Washington Post”, a wywiad ze świadkiem, nazwiskiem Bryant Gumble, był sugestywny: w WTC uderzył mały samolot, nie z linii lotniczych. Więcej o Gumble nie usłyszeliśmy. Sekretarz obrony Donald Rumsfeld przejęzyczył się (?) w „Parade Magazine”, że to był pocisk.

 

Reporter w śmigłowcu nadzoru ruchu drogowego nie zauważył żadnego z atakujących samolotów, chociaż był w doskonałym do tego miejscu. Sean Murtagh, wice-prezydent CNN, był pewien, że widział uderzenie dużego samolotu pasażerskiego w WTC 1. Mówił do telewidzów zdecydowanie, lecz zaskakiwał jego brak podniecenia. Bardziej zależało mu na zyskaniu wiary publiki w samolot, niż w fakt, że w ogóle coś walnęło?

 

Dużo rozgłosu uzyskało teoretycznie przypadkowe ujęcie przez filmowców, braci Naudet. Okoliczności ich filmowania w dniu 11 IX, jak i same ujęcia, wzbudziły jednak uzasadnione podejrzenia o uprzednią wiedzę o katastrofie (www.media-criticism.com/Naudet_Brothers_09_2004.html). Strażak, którego bracia filmowali krytycznego ranka przy wycieku gazu na nowojorskiej ulicy, wygląda na pozbawionego zainteresowania samolotem, lecącym prosto na WTC 1. Czyżby tak go poinstruowali bracia Naudet i sfilmowano to przed 11 IX? Strażak patrzy do góry w kierunku samolotu, potem spuszcza spojrzenie na ulicę. Faktycznie żaden z jego drużyny przed kamerą Naudetów nie reaguje na samolot. Kamerzysta przenosi uwagę na AA 11 tak bezbłędnie, że krytyk (sam z branży filmowej) podejrzewa, iż kamera stała na trójnogu, a ruch był przećwiczony (
http://911hoax.com/gNaudetWTC1_1.asp?intPage=35&PageNum=35
).

Na pełnym filmie braci Naudet, kamera przenosi swą uwagę ze sceny ulicznej na wieżę WTC, podczas gdy ktoś wyraża zdumienie wobec kolizji i wybuchu. Kolidujący obiekt jest zamazany. Jest niepojęte, że filmowiec znał moment i miejsce, w które wycelować kamerę, ze zmianą oświetlenia, nastawieniem na ostrość itp. – od kadru ze strażakiem, pozbawionym zainteresowania tym, co się dzieje, do zdjęcia ognistego wybuchu na wysokościach wieży nr 1 – szybciej niż w sekundę (
http://911hoax.com/gNorthTower.asp?intPage=2&PageNum=2
).

 

Jest kilka innych zdumiewających, choć nieprzypadkowych aspektów filmu Naudetów. Musieli wiedzieć o 11 IX przed 11.9.2004 r.

 

Ten jedyny „dowód” fotograficzny katastrofy w pierwszej wieży „pokazało” CNN, „ulepszając” swoim zwyczajem zdjęcia Naudetów. Przeniosło strażaka na koniec sekwencji, fałszując fakty.

 

Gdzie są samoloty?

 

„Boeing 757” w Pentagonie przeanalizujemy w „Coś walnęło w Pentagon”. W WTC 2 mamy zdjęcia-widma UA 175. Uderzenie pozostaje „zgodne” z prawami fizyki – tylko dla naiwnych (patrz: następny odcinek „Wbrew prawom fizyki”). Scott Loughrey wierzy, że podłożono ładunki wybuchowe i zapalające, w pozycjach przypominających uderzenie przez samolot (www.media-criticism.com/No_Planes_Summary_2004.html).

 

Jedynym prawdziwym samolotem, po którym zostały rzeczywiste szczątki i autentyczni świadkowie, jest UA 93 zestrzelony nad Pensylwanią. Pasażerów z AA 11 zabrał UA 175. Gdzie się podziały UA 175 i AA 77, ich pasażerowie i załogi?

 

Copyright Piotr Bein

Zagadki 11 IX – Cz. I

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 10:01

[Tekst Piotra Beina sprzed kilku lat, przygotowany do publikacji w Wir.]

Zagadki 11 IX – Cz. I

Ilość pytań nt. 11 IX urosła do setek – nieomylny znak, że mamy do czynienia ze zmyłką. Nowe informacje uzasadniają powrót do tematu. Następne odcinki przeanalizują „zjawiska” związane z tą tragedią. Od początku wyjaśniamy kwestie natury technicznej, politycznej, propagandowej i społecznej tej katastrofy – tak doniosłej, że powołują się na nią nasze także artykuły na inne tematy.

 

W nr 2, 3, 4 i 11 byłego magazynu „Info nurt”, opublikowaliśmy wstępne wnioski techniczne („Co się wydarzyło…”, „Jak zawaliły się…”, „Mateczki…”). Przeszliśmy do aspektu społecznego, cytując dyrektorkę amerykańskiej korporacji, a zarazem konserwatywną dziennikarkę, Wandę Fish, która zmieniła swój punkt widzenia po 11 IX („Przebudzenie”, nr 9). Na tym aspekcie koncentruje się wiele tekstów naszego współpracownika, Johna Kamińskiego, amerykańskiego krytyka oficjalnej wersji 11 IX.

 

Artykuły „Rurociągostan” (nr 11), „Wielka szachownica” (nr 12) i „Busznesmeni” (nr 15) sondowały możliwe korporacyjno-ekonomiczno-polityczne tło. „Obrazki…” (nr 12), „Teorie…” i „Demaskowanie…” (nr 14) oraz parę odcinków cyklu „Nowomowa…”, zgłębiły propagandę 11 IX, przedstawiając mechanizmy dezinformacji i działań psychologicznych, stosowanych przez kompleks rządowo-wojskowo-przemysłowo-medialny.

 

Od „Wir” nr 1, kontynuują temat Marek Głogoczowski („Epidemia terroryzmu…”), Henry Makow („Inne spojrzenie…”) i John Kamiński („Nie ma już…”). Krytykę zaledwie jednego rozdziału raportu skandalicznej komisji „śledczej”, przedstawiły aż trzy odcinki „Analizy raportu Komisji 11 IX” („Wir“ nr 3, 4 i 5, tłumaczenie nowozelandzkiej publikacji badacza Mike Kane’a).

 

Potem były: recenzja głośnego filmu dokumentalnego von Kleista („Teraz wiemy…”, „Wir“ nr 3), „Niebezpieczna gra” („Wir” nr 4) i wyciągi pióra Stanisława Chęcińskiego z niemniej głośnej broszury George’a Humphrey’a (obaj są współpracownikami „Wiru”), „9-11 the Great Illusion (Wielkie Złudzenie 11 IX). Mark Rys nawiązał zaś do związku 11 IX z napadem USA na Afganistan („Najbardziej ocenzurowane historie…“, „Wir“ nr 9, 10 i 12). Natomiast w poprzednim wydaniu nawiązały do 11 IX artykuły nt. dżihadu i państwowego terroryzmu.

 

Istnieje wiele książek i opracowań, ale żadne z nich nie potrafi pomieścić w jednym tomie wszystkich kwestii i niepokojących odpowiedzi. Wspomniana wyżej komisja śledcza, to ludzie ze skazą ciemnych poczynań kolejnych administracji USA. Rozeznanie się w którymkolwiek z podtematów dotyczących 11 IX jest niełatwe. Na ciekawskiego czekają liczne książki i witryny, często o sprzecznych opiniach.

 

Zapaleńcy

 

Ludzie, którzy nie przyjęli oficjalnych wyjaśnień, zorganizowali międzynarodowe konferencje: w San Francisco (26-28.3.2004), Toronto (25-30.5.2004) i Nowym Jorku (12.9.2004), (www.911inquiry.org, www.911truth.org). Na konferencję w Toronto zgłosili się m.in.:

 

- Barry Zwicker, krytyk mediów od ponad 30 lat, jeden z dyrektorów ruchu „11 IX” i autor książki „Ground Zero” (Punkt Zerowy)

 

- Ellen Mariani, wdowa po zabitym w WTC (napisała oskarżający list otwarty do Busha) i jej adwokat, Phil Berg

 

- Michel Chossudovsky, książka „War and Globalization: The Truth Behind September 11” (Wojna a Globalizacja – Prawda o 11 Września),


http://globalresearch.ca/globaloutlook/truth911.html
; nowa książka o 11 IX w przygotowaniu

 

- Thierry Meyssan, francuski aktywista i autor bestsellera „9/11: The Big Lie” (11 IX: Wielkie Kłamstwo)

 

- Paul Thompson z amerykańskiej organizacji Center for Cooperative Research, wyczerpująca chronologia 11 IX (www.cooperativeresearch.org)

 

- Michael C. Ruppert, były policjant i detektyw, obecnie autor i gospodarz cyber-stron „From The Wilderness”, książka „Crossing the Rubicon” (Przekroczenie Rubikonu), 31.8.2004 r. ujawnił szczegóły ćwiczeń przechwytywania porwanych samolotów dnia 11.9.2001 r. (patrz także: „Wir” nr 3, 4 i 5)

 

- Ken Jenkins, aktywista 11 IX, psycholog, książka „Psychological aspects of 9-11” (Psychologiczne Aspekty 11 IX)

 

- John McMurtry, książka „Value Wars: The Global Market versus the Life Economy” (Wojny o Wartości: Globalny Rynek a Gospodarka Życia)

 

- Jim Marrs, bestsellery „Rule By Secrecy” (Rządy Tajemnicami), „Crossfire: The Plot That Killed Kennedy” (Ogień Krzyżowy: Zmowa Która Zabiła Kennedy’ego)

 

- Walter Davis, „September 11th and the Bush Administration: Compelling Evidence for Complicity” (11 Września a Administracja Busha: Nieodparte Dowody Współudziału w Zbrodni)

 

- Thomas K. Kimmel Jr, były oficer marynarki wojennej USA, emerytowany agent FBI, prawnuk admirała Kimmela, którego rząd USA zrobił kozłem ofiarnym po Pearl Harbour

 

- Mathias Broeckers, „Conspiracies, Conspiracy Theories, and the Secrets of September 11th” (Konspiracje, Teorie Konspiracyjne i Tajemnice 11 IX)

 

- Kee Dewdney, książka „Ghost Riders in the Sky” (Podniebni Jeźdźcy-duchy)

 

I wielu innych. Lista uczestników, to istne „kto jest kto” demaskatorów kłamstw 11 IX i… dezinformatorów, którzy w swym zapale obwiniania globalistów czy syjonistów za 11 IX, rozpowszechniają subiektywne informacje, pozując przy tym na poważnych badaczy.

 

Książki i książeczki

 

Wśród uczestników konferencji w Toronto zabrakło pastora Davida Raya Griffina, autora „The New Peral Harbour: Disturbing Questions about the Bush Administration and 9/11” (Nowy Pearl Harbour: Niepokojące Pytania o Administracji Busha i 11 IX), Olive Branch Press, 2004, zamówienia przez Amazon.com). Naszym Czytelnikom nie trzeba tłumaczyć związku ataku islamistów na USA z atakiem japońskim na Pearl Harbour („Info nurt”, nr 12, „Obrazki, które zmyliły świat”). Dopuszczając szokujące szkody (szok porusza do działania), w obu wypadkach rząd USA wykorzystał przewidywany atak, by zmobilizować Amerykanów do wojny.

 

Przytaczając dokumentację, Griffin prowadzi czytelnika do logicznego wniosku. Richard Falk we wstępie: niezwykła książka. Jeśli ją uważnie czytać, nawet z umysłem otwartym na 30 procent, jest niemal pewne, że zmieni sposób, w jaki rozumiemy funkcjonowanie demokracji konstytucyjnej w USA na najwyższym szczeblu rządu. Jako taka, książka niepokoi, przedstawiając głęboki kryzys słuszności politycznej w najpotężniejszym suwerennym państwie w historii świata. Państwie, które poza tym rozpoczęło pierwszą wojnę bez granic, bez znaków zwycięstwa czy porażki.

Nierzetelni autorzy wprowadzają natomiast zamieszanie. Weźmy jedną z pierwszych książek o 11 IX, pt. „Ghost Riders in the Sky” (
http://feralnews.com/issues/911/dewdney/ghost_riders_1-4_1.html
). Na dowód, że ataki były robotą rządu USA, kanadyjski, emerytowany profesor Dewdney pisze w niej m.in.:

 

- Al Kaida nie potrafiłaby wykonać i utrzymać w tajemnicy zaawansowanej operacji: wysoki stopień wymaganej koordynacji i potrzeba utrzymania absolutnej tajemnicy, mają skalę nawet nie 10 razy, tylko 100 razy większą niż jakakolwiek dotychczasowa robota jakiejkolwiek grupy terrorystycznej. Dewdney wymienia liczbę ok. 50 agentów potrzebnych do wykonania operacji 11 IX – mogłaby tego dokonać tylko duża agencja.

 

- Osama ibn Laden nie wziął odpowiedzialności za ataki na WTC i Pentagon, więc Al Kaida tego nie zrobiła. Dewdney cytuje ibn Ladena (28.11.2004): Jak już powiedziałem [11.9.2001], nie mam nic do czynienia z atakami 11 IX na USA. Jako muzułmanin, staram się jak mogę najlepiej, by unikać kłamstw. Nic nie wiedziałem o tych atakach, ani nie uważam zabijania niewinnych kobiet, dzieci i innych ludzi za godny akt.

 

- Egzemplarze Koranu, znalezione wraz z podręcznikami pilotowania w autach zaparkowanych przy lotnisku, nie mogą być dowodem winy: Żaden muzułmanin (a szczególnie „fanatyk”) nigdy nie zostawiłby Koranu w wynajętym samochodzie, zwłaszcza, jeśli wie, że nie wróci.

 

- Pokazane w telewizji zdjęcia Palestyńczyków wiwatujących ataki 11 IX pochodzą z innego dnia i innej okazji: Cienie [...] wskazują nieomylnie, że było ok. południa miejscowego czasu. W czasie ataków była już w Palestynie 17:00.

 

- Nie ma znanych przypadków przed 11 IX, by samolot uderzył w ziemię lub obiekt naziemny, a ekipy ratunkowe nie znalazły „czarnych skrzynek” z nagraniami danych lotu i ostatnich rozmów w kabinie pilotów. Znaleziono jedynie jedną z 8 skrzynek: nagrania rozmów z lotu United Airlines nr 93, który rozbił się na pensylwańskiej wsi.

 

Te punkty podważył (23.3.2003,
http://alberta.indymedia.org/news/2003/03/6343.php
) Chris Soda, Kanadyjczyk znany z demaskowania ataku NATO na Jugosławię i związanego z tym oczerniania Serbów. Po kolei (nieoznaczone cytaty z Sody):

 

Skala operacji. Ibn Laden, alkaidowcy i pokrewne grupy terroru są zdolni zaplanować i wykonać złożone zadania. Wszyscy oni brali udział w działaniach na wielką skalę – wyparcie sił ZSRR z Afganistanu w latach 1980tych, co zapewne wymagało dotrzymania tajności. Wielka skala działań nie musi mieć nic wspólnego z prawdopodobieństwem przecieków.

 

Ibn Laden i Al Kaida udowodnili swe zdolności na Bałkanach. Sterroryzowanie nie-Muzułmanów muzułmanów, koordynacja z celami politycznymi USA, Francji i Niemiec oraz wykorzystanie do swych celów sił NATO i ONZ oraz tysięcy mudżahedinów w Bośni, Kosowie, Albanii i Macedonii dowodzą, że grupy islamistów mogą prowadzić działania na wielką skalę. Najnowsze dowody są w pogromach Serbów w Kosowie w marcu 2004 r. („Bałkańscy łowcy głów”, „Wir” nr 1 i 4), w akcjach w Macedonii oraz w związkach ataków bombowych w Madrycie i Londynie z bałkańskim dżihadem.

 

Profesor Dewdney zapomniał o fakcie, że grupa silnie umotywowana, choćby mniejsza i gorzej wyposażona, potrafi zwyciężyć wroga. Podobnie, autor nie uzasadnia swych ilościowych szacunków – 50 wykonawców i 100 razy większej skali akcji 11 IX w porównaniu z poprzednimi atakami.

 

Odpowiedzialność. Wielu sprawców niemoralnych lub zbrodniczych czynów nie bierze odpowiedzialności za swe uczynki, nawet nie przyznaje ich niemoralnego czy zbrodniczego charakteru. NATO jest jednym z przykładów – porównaj ich przeszłe i obecne niemoralne i kryminalne działania na Bałkanach, włącznie z morderstwem tysięcy niewinnych w 1999 roku.

Gdy chodzi o żądania polityczne, terroryści się identyfikują. Kiedy terror jest karą, wówczas się nie ujawniają. Po utworzeniu swego Frontu Międzynarodowego w 1998 roku, Osama ibn Laden [...] zarządził szereg czynów terroru karnego przeciw USA, za które nie poczuwał się do odpowiedzialności (
http://www.subcontinent.com
). Do terroru „bez winnych” należą eksplozje w Nairobi i Dar-es-Salaam, w 1998 roku oraz atak na okręt wojenny USA w Adenie, w 2000 r.

 

Sprawę odpowiedzialności komplikuje to, że Osama ibn Laden pełnił w 2001 roku dwie funkcje. Był przywódcą Al Kaidy, wyłącznie arabskiej organizacji Saudyjczyków, Jemeńczyków, Egipcjan i Algierczyków. Jednocześnie przewodził Międzynarodowemu Frontowi Islamskiemu, grupie ponad 10 organizacji terrorystycznych z Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Pakistanu, Afganistanu, Uzbekistanu, prowincji Xinjiang w Chinach i południowych Filipin.

 

Ibn Laden zachęcał do zabijania: zgodnie z nakazem Boga, publikujemy następującą fatwę do wszystkich muzułmanów. Nakaz zabijania Amerykanów i ich sojuszników, cywili i wojskowych, jest obowiązkiem każdego muzułmanina, który ma możność to zrobić (www.ict.org).

 

Koran w porzuconym aucie. Czy wiedząc, że to jest ostatni dzień jego życia, oddany muzułmanin-alkaidowiec nie przyniósłby ze sobą swego najdroższego egzemplarza Koranu, choćby po to, by poczytać go dla inspiracji i siły ducha? Nie zostawiłby świętej księgi w aucie, by uchronić ją od zniszczenia w wybuchu i pożarze samolotu? Na Bałkanach, przy poległych mudżahedinach znajdowano kieszonkowy egzemplarz Koranu.

 

Biblia zabrania mordować niewinnych. Mimo to są mordercy uważający się za chrześcijan. Talmud bezwzględnie zabrania zabijać niewinnych, a istnieją zabójcy wyznania mojżeszowego. Podobnie niektórzy muzułmanie zabijają niewinnych i popełniają samobójstwa, ostatnio jako ludzie-bomby.

 

Wiwatujący Palestyńczycy. Palestyńczycy we Wschodniej Jerozolimie, 11 IX na filmie Reutersa nie wyglądają na podróbkę. CNN pokazało to ok. 15:00 czasu izraelskiego, tj. ok. 9:00 czasu nowojorskiego. Słońce byłoby wtedy wysoko na niebie. Reporterzy Associated Press także sfotografowali Palestyńczyków w Jerozolimie, cieszących się z ataków na USA. Można sprawdzić zegar międzynarodowy na  www.worldtimeserver.com lub www.timeanddate.com.

 

Czarne skrzynki. Boeing izraelskich linii El-Al rozbił się o mieszkaniowiec pod Amsterdamem w 1992 roku, „nie pozostawiając po sobie” czarnych skrzynek i 20 ton ładunku (www.salamiran.org/Media/TehranTimes/990309.html). Los skrzynek nie jest znany także w przypadku lotu KAL 007, który zestrzeliło lotnictwo ZSRR w 1983 r.

 

Natomiast prasa poinformowała o znalezieniu skrzynek samolotu „pasażerskiego”, który uderzył w Pentagon. Najprawdopodobniej uderzyło coś innego. Władze mogą manipulować sprawą skrzynek, by ukryć prawdę, lub też skrzynki rozlatują się na kawałeczki. Znalezienie skrzynek nie wskazałoby na winnych. Należałoby najpierw ustalić, czy fatalne samoloty miały skrzynki na pokładzie w momencie startu. Czy samoloty we wrakowiskach są te same, które rzekomo wystartowały na tragiczne loty? Al Kaidzie byłoby trudno wymontować skrzynki lub zmienić identyfikację samolotu.

 

Rozmowy z niebios

 

Nie wszystkie teksty niezależnych są wiarygodne. Przykładowo, interpretuje się „cygaro” pod drugim samolotem atakującym WTC, jako pocisk podwieszony pod Boeingiem. Ale skoro nie widać „konfetti” odbitego od budynku, typowego dla uderzenia samolotu, nie można twierdzić, że coś było doń przytroczone. Boeinga nie było. Tu wchodzi na scenę teoria hologramu i zakamuflowanych pocisków.

 

Czy „cygaro” nie jest pogrubieniem kadłuba w miejscu, gdzie łączy się ze skrzydłem? Ma to nie tylko Boeingi. To „cygaro” uwidacznia się, gdy zmienia się oświetlenie i kąt widzenia kamery 11 IX. Pooglądaj, Czytelniku, samoloty na lotnisku.

 

Starszym przykładem niezamierzonej dezinformacji jest opinia Dewdney’a o rozmowach z samolotów. Z małej maszyny, która nie może się wznieść na wysokość lotu Boeinga, Dewdney wypróbował kilka rodzajów aparatów w kilku systemach telefonii komórkowej. Z negatywnym wynikiem. Na tej podstawie zwątpił, że rozmowy byłyby możliwe z dużej wysokości.

 

Połączenie nie zależy od wysokości lotu. Soda: Wiele amerykańskich samolotów pasażerskich ma „airphon”, działający dokładnie tak, jak komercyjny telefon komórkowy (zwykle na innej frekwencji). Wiele firm oferuje telefonię komórkową przez satelitę.

 

Jeden z wielu przykładów w Sieci: W książce, która ma się ukazać w listopadzie 2003 roku [steward linii lotniczych] Elliot Hester zauważa, iż długie rozmowy komórkowe z samolotów są nagminne (www.planwireless.com/cell_phones_on_airplanes.htm). Setki tysięcy pasażerów posiadających komórki muszą stukać się w czoło, czytając stwierdzenia Dewdney’a i publicystów, którzy cytują go.

 

Na dowód swej tezy, Dewdney przytacza rzeczniczkę kompanii telefonicznej AT & T, Alexę Graf, która stwierdziła, iż zwykłe komercyjne komórkowe telefony nie są zaprojektowane do użytku na dużych wysokościach, a tych 13 rozmów podanych przez prasę, musi być zmyłką. Brenda Raney, rzeczniczka firmy Verizon Wireless: komórki działają na dużych wysokościach. 11 IX, samoloty leciały nisko, kiedy pasażerowie sięgnęli po komórki. Były to telefony cyfrowe, co dało nieco szersze możliwości połączeń [...]  samoloty leciały nad terenami dobrze pokrytymi sieciami komórkowymi. Nawet lot United Airlines nr 93, który rozbił się w terenie wiejskim w Pensylwanii, miał pokrycie z kilku przekaźników

(www.wirelessreview.com/ar/wireless_final_contact_2/ ).

 

Copyright Piotr Bein

EVERYONE NEEDS TO SEE THIS : OBAMA’S DRONES WAR ON WOMEN AND CHILDREN!

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 08:32

EVERYONE NEEDS TO SEE THIS : OBAMA’S DRONES WAR ON WOMEN AND CHILDREN!

Libya mission cost Canada 7 x what the government said it would

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 08:31

Libya mission cost seven times what the government said it would: documents

 
By Lee Berthiaum, Postmedia News  |  May 11, 2012 
 
Canada’s Libya mission cost seven-times what Defence Minister Peter Mackay said it would, documents show.

OTTAWA — Amid allegations the Conservative government intentionally lowballed the price of the F-35 stealth fighter project, newly released National Defence documents indicate the full cost of last year’s Libya mission was nearly $350 million — seven times what Defence Minister Peter MacKay told Canadians it cost.

The revelation is likely to raise further accusations of a systemic effort to hide the true cost of Canadian military operations and equipment purchases, and lead to fresh demands for accountability.

Last October, with Moammar Gadhafi dead and NATO wrapping up its seven-month air-and-sea campaign in Libya, MacKay said the mission had cost taxpayers $50 million — or about $10 million less than the Defence Department had predicted.

“As of Oct. 13, the figures that I’ve received have us well below ($60 million), somewhere under $50 million,” MacKay told the CBC on Oct. 28, three days before the mission officially ended. “And that’s the all-up costs of the equipment that we have in the theatre, the transportation to get there, those that have been carrying out this critical mission.”

But buried in a report tabled in the House of Commons this week are Defence Department figures pegging the full cost of the mission at more than $347.5 million.

Even taking into account the Defence Department’s controversial practice of only reporting “incremental costs” — those deemed to be above and beyond normal operating expenses — the mission still came in at $100 million, or almost twice what MacKay claimed.

The minister’s office did not respond to questions by time of press.

The Conservative government and Defence Department have been under fire in the past few weeks for using incremental costs instead of full costs when reporting the price Canada will pay for the F-35 stealth fighter — a difference of $10 billion.

By the same token, some observers were questioning the true cost of the Libya mission last year.
 
The Defence Department has admitted it dropped $25 million in bombs during the mission, and some found it difficult to understand how deploying 11 planes and a frigate to the Mediterranean for seven months cost roughly the same amount.
 
Steve Staples, president of the Rideau Institute, the Ottawa-based think tank that discovered the Defence Department figures, alleged that the discrepancy is yet another example of MacKay and the military trying to hide the truth.
 
“Just like the F-35, Minister MacKay has been caught lowballing costs and minimizing overspending in his department, to the point now where I think a lot of Canadians are questioning his credibility and whether we can continue to believe his funny numbers,” Staples said. 

The Rideau Institute actually had projected in June 2011 that the Libya mission would cost tens of millions more than the Defence Department was saying. MacKay publicly declared at the time that “the Rideau Institute, as so often is the case, is wrong.” As it turns out, the Rideau Institute’s prediction was much more closer.

MacKay also described Parliamentary Budget Officer Kevin Page’s report in March 2011 — which said the F-35 would cost $30 billion — as “flawed,” though many observers now believe that estimate was much more accurate than the figures provided to Parliament by National Defence.

University of Ottawa defence expert Philippe Lagasse said there is an underlying culture within the Defence Department of hiding full costs to Parliament and the public.

“This has been an ongoing problem,” he said. “It’s linked to departmental culture. We’ve seen this for a number of years and on a number of files. And it’s linked up in the nature of what they do.”
 
But Lagasse indicated MacKay and the government are not in the clear, and an explanation is required for why the real cost was hidden.
 
“The question becomes how come the defence minister has a clear, secure number, but that clear, secure number doesn’t end up in the documents,” he said. “Something doesn’t match up there.”
 
Source:
http://news.nationalpost.com/2012/05/11/libya-mission-cost-seven-times-what-the-government-said-it-would-documents/
 
Facebook Twitter More... Forward this email to your address book contacts. Not piotrbein@yahoo.com? Join us.

Theme: Rubric. Blog at WordPress.com.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

Join 297 other followers