Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

27/01/2011

Holokaust II wojny światowej: nieuniukalny, nienajwiększy, nie tylko Żydzi

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:21

Holokaust II wojny światowej: nieuniukalny, nienajwiększy, nie tylko Żydzi

Piotr Bein na podst. wstępu do Iraq Silent Death pod redakcją prof. Christophera Scherrera

 

Żydowskiego pochodzenia Polak, Rafael Lemkin uzasadnił swój projekt Konwencji o Ludobójstwie dotąd nieopublikowaną Historią ludobójstwa w trzech tomach. Największe ludobójstwo popełniły hordy mongolskie w XI-XII w. i europejski podbój obu Ameryk pod koniec XIV w., który był ok. 15 razy większy od Szoa. Dobrze uzbrojeni Hiszpanie z pomocą miejscowych kolaborantów zgładzili wysoko rozwinięte społeczeństwa indiańskie, rozbierając ich państwa i rabując skarby. Początkową ideologią ludobójstwa było chrześcijaństwo i oświadczenie papieskie, że Indianie nie są ludźmi, potem – zwykła chciwość. W XVI-XIX w. ludobójstwo towarzyszyło kolonizacji. Np. Indian zredukowano z 80 mln w 1492 r. do 3,5 mln w 1750 r. Niszczenie Indian twa, np. w Paragwaju, Gwatemali i w regionie Amazonki w Brazylii.

 

Od kolonialnego do wewnątrzpaństwowego ludobójstwa

Od 1500 r. Afryka straciła 100 mln ludzi w niewolnictwie europejskim. W Ameryce Płn. siły brytyjskie wybrały (1763) likwidację Indian poprzez broń biologiczną – zarazę. Apel o zupełną likwidację nielicznych Indian (1891) wypełniono rychło masakrami. Podczas gdy iberyjscy mordercy w końcu wymieszali się z narodami likwidowanymi, Brytyjczycy stosowali regułę dziel i rządź, co przetrwało do dziś, np. w płn. Sri Lanka.

Największe ludobójstwo XIX-XX w., terror króla Belgii Leopolda II w Kongo, zrujnowało dobrze zorganizowane i prosperujące królestwa Bakongo, Luba, Azande i in., redukując ludność do 1/3. Okropne metody Niemców w ich koloniach Herero. Nanimbia i Tanganika, które też już nigdy się nie podźwignęły, przeszły do repertuaru współczesnych ludobójstw. Poza Hiszpanią, Portugalią, Anglią, Belgią, USA i Niemcami, ludobójstwo w swych koloniach i na terytoriach okupowanych popełniły Francja, Włochy, Holandia i Dania, a także inne państwa Europy w mniejszym stopniu. Ostatnie badania ludzkiego genomu odkryły, że Tyle o przewadze cywilizacji łacińskiej.

Od 1910 r. i coraz bardziej po I wojnie światowej, ludobójstwo przybiera postać wewnątrzpaństwową w b. koloniach, przez dominującą grupę polityczną lub etniczną, na miejscowej ludności: ludobójstwo chrześcijan w Turcji, rzezie reżimu Khmer Rouge (1975-1979) po agresji USA, ludobójstwo w Ruandzie (1994) na tle etniczno-rasowym po utracie władzy.

 

Szoa nie prototyp

Zagłada Żydów podczas II wojny światowej to nie kolonialne ani państwowe ludobójstwo. Nie jest też prototypem ani modelem współczesnego ludobójstwa. Żydzi europejscy byli jedną z ponad 20 grup skazanych na śmierć w tzw. obozach koncentracyjnych (niem. KZ). Od początku władzy (31.1.1931) hitlerowcy aresztowali komunistów do likwidacji w KZ, dwa miesące zanim NSDAP podjęło środki przeciw Żydom (bojkot żydowskich sklepów i interesów przez SA 1.4.1933, następnie zwolnienia Żydow w sektorze publicznym), tj. sześć lat przed masowymi likwidacjami Żydów, Romów i in. na Wschodzie (1939) i osiem lat przed rozpoczęciem pełnej eksploatacji obozów śmierci (1942). Tylko w NRD mówiło się o tym. Do dziś Niemcy nie wiedzą, że pierwszymi ofiarami Holokaustu była lewica przeciwna hitleryzmowi. Światowa opinioa nie wie też, że pierwszymi ofiarami komór gazowych w Auschwotz były setki tys.  radzieckich więźniów wojennych. Miliony ich hitlerowcy zastrzelili, zagłodzili, zapracowali na śmierć.

 

Słowianie głównym celem Holokaustu

Ponad 30 mln ofiar w Holokauście to Słowianie. Rosjanie, Polacy, Serbowie, Macedończycy ucierpieli najbardziej. A jednak to ci Undermenschen przyczynili się do pokonania hitlerowców, niemal bez pomocy zachodnich Aliantów. Po raz pierwszy przed UE, kontynent zintegrował Hitler, obejmując ok. 20 krajów i terytoriów Eurazji, o różnym stopniu kolaboracji i oporu względem hitleryzmu i faszyzmu. Niewiele z nich przeszło okupację tak długą i niszczącą jak Polska, ojczyzna Lemkina i kiedyś największej populacji żydowskiej na świecie. Niemal połowa Żydów z przedwojennej Polski zginęła w Szoa z rąk hitlerowców i ich wspólpracowników.

Atak Hitlera na ZSRR obalił różnicę między wojną a ludobójstwem (niem. Vernichtungskrieg, wojna eksterminacyjna), przypominając tym hordy mongolskie i europejską kolonizację Ameryk, Afryki, Azji i Australii. Rozkaz Hitlera o likwidacji radzieckich komisarzy zaczął serię ukazów obalających prawo międzynarodowe i wprowadzających wolną rękę w zabijaniu na Wschodzie. Zwolmiły one od kary za morderstwo, kradzież, zagłodzenie na śmierć, tortury i gwałt na milionach cywili. Istnieją setki książek o Szoa, znacznie mniej nt. Holokaustu innych grup, a tylko jedna w jęż. angielskim o największym współczesnym ludobójstwie – wśród Słowian.

 

Wniosek

Ludobójstwa hitlerowskie ustępują tylko europejskim z okresu kolonialnego od 1500 r. Największy z Holokaustów, atak na Słowian był judeocentryczną kontynuacją zamachu na chrześcijaństwo słowiańskie od czasu wywrotu polskich dążeń niepodleglościowych w okresie rozbiorów, poprzez rewolucję bolszewicką i powojenne żydokomuny, po dzisiejszy zespół zagrożeń biologiczno-gospodarczo-finansowych dla świata słowiańskiego, szczególnie Rosji, Białorusi i Ukrainy ostałych poza strukturami euroatlantyckimi.

 

Genetically Modified Soy and Corn is Linked to Sterility, Infant Mortality

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 16:24

Genetically Modified Soy and Corn is Linked to Sterility, Infant Mortality

http://www.responsibletechnology.org/article-gmo-soy-linked-to-sterility

URGENT  Ref. Draught Opinion of the Committee on Agriculture and Rural Development 2010/0208(COD)   10.1.2011

To Members of the European Parliament:

We hereby refer to the report of the European Parliament’s Committee on Agriculture and Rural Development as addressed to the Parliament’s Committee on the Environment, Public Health and Food Safety concerning Directive 2001/18/EC as regards the possibility for the Member States to restrict or prohibit the cultivation of GMO in their territory.

This document is cause for deep concern. It appears to fail to address the key concerns which confront both the majority of farmers and the majority of the general European public, as regards their wish to ensure an extension and further implementation of a European environment and food chain free from the threat of GMO contamination.

In spite of the fact that we now have the expert advice of some of the most respected independent laboratories in Europe that GM is a direct and insidious threat to animal and human health and a proven environmental contaminant, nowhere is the issue of considering a GMO moratorium or ban even raised.

Instead, The European Parliamentary Committee on Agriculture and the Rural Economy appears to have leaned over backwards to ensure that the World Trade Organisation’s insistence on the supremacy of  ’free trade’ over ‘public health’ never be called into question. As we know, exercising the  ’precautionary principle’ on GM imports into the EU is seen by the WTO as a ‘restrictive’ ‘anti free trade’ measure and therefore in violation of WTO principles. But how can the European Commission establish a health and safety based ‘precautionary principle’ if it cannot challenge the WTO’s sanitary and phito-sanitary rulings and extend the safety measures of such a ruling to include socio-economic criteria resulting from the views of bona fide citizens who are negatively affected by applications of GMO – instead of only taking the opinion of outside scientists?

Public participation is a crucial component of reliable GMO risk assessment and is indispensable for legitimate WTO and EC regulatory safety measures.

It is clear to us that this Commission’s proposed revision of Directive 2001/18/EC is not the result of public pressure (which is well known) but a result of US government pressure to release 16 new GMO ‘events’ (most of which carry considerable safety concerns) that are currently awaiting approval. Thus, gaining Member State approval for a new agenda of national and regional administration of GM controls is seen as a way of softening these Member States resistance to new GM varieties that are waiting to be put on the European market.

This document is full of recommendations that, in practice, could either never be put into effect, or, could only be done so on a temporary basis and at the expense of the farmer (and citizen) who is defending his/her right to a GMO Free environment and GM Free food.

However, the most outstanding admission in this document lies in the European Parliamentary Committee’s full acceptance of ‘coexistence’: the right to plant GM crops and seeds within polluting distance of conventional, traditional and organic crops. This recommendation makes a mockery of millions of European citizen’s demand for GM free foods and a GMO free Europe. It also is a totally incomprehensible proposal in view of the hundreds of cases of cross-contamination that have already taken place between GM and non GM crops in all parts of the world, resulting in a gross distortion of the fundamental rights of rural stakeholders.

It would appear that either the European Parliamentary Committee has failed to grasp this reality. Suggesting that governments could somehow devise ‘robust coexistence’ to ensure no cross contamination between GM and non GM crops is a completely unrealistic expectation.

As if to reinforce the controversial nature of this position the document states:

“In accordance with Article 2(2) Member States should therefore be entitled to have a possibility to adopt rules concerning the effective cultivation of GMO’s in their territory after the GMO has been legally authorised to be placed on the Union market, provided that those rules do not affect the free movement and marketing of GMO products and seeds.”

What will the 70% of European citizens who have stated their clear opposition to GMO and who have been expecting the European Parliament to represent their views have to say about that?

While appearing to offer the regions the chance to ‘control’ GM planting regimes, the European Parliament Committee and the EU Commission are quietly absolving themselves of responsibilities to protect the health of European citizens, and instead appear to be preparing to open the door to US corporate trade cartels and the US government which have long since been pressurising for a freeing-up of EU restrictions on the import of foreign GMOs.

It seems all too clear that the European Parliamentary Committee has singularly failed in its duty to represent the voice of the great majority of its constituents. It has instead reinforced the Commission’s failure to act responsibly - through banning the import and planting of what have now been proved, by independent scientific bodies of the highest calibre, to be dangerous, life threatening and environmentally disruptive gene engineered products.

Our recommendation is for a thorough reworking of all aspects of this paper. As it stands today, it is an unacceptable document and should not be accepted by any member of the Committee.

We call upon all Euro Deputies to urgently review the advice which the Parliamentary Committee on Agriculture and the Rural Economy is proffering to the Committee on Environment, Public Health and Food Safety, and to reach a more genuinely representative position on the adoption of measures, such as a moratorium on GM planting and using GMO in processing food and animal feed. Measures which adequately reflect the public expectation of a GMO Free food chain and an environment free from GM contamination.

Krzysztof Tarnawski, M.Sc.
Institute of Environmental Engineering
Wroclaw University of Environmental and Life Sciences
Pl. Grunwaldzki 24, 50-363 Wroclaw , Poland

25/01/2011

Katastrofa w Babimoście – opowiadanie science fiction

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 08:26

Katastrofa w Babimoście – opowiadanie science fiction

JAK DEGENERUJĄ SIĘ NARODY I ZNIKAJĄ PAŃSTWA

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 07:43

Z książki Nadieżdy Siemionowej Szkoła zdrowia, nadesłał Roman Kafel

JAK DEGENERUJĄ SIĘ NARODY I ZNIKAJĄ PAŃSTWA

W ciągu tysiącleci swojej historii człowiek nie wymyślił niczego
lepszego, niż rodzina.
Nadieżda Siemionowa

Być może, drogi Czytelniku, takie postawienie kwestii wyda Ci się nieco
dziwne, chcę jednak przytoczyć jeszcze jeden przykład zadziwiających
właściwości organizmu ludzkiego jako radioukładu. Pragnę opowiedzieć o
żeńskich genitaliach jako o urządzeniu zapamiętującym. Zaprogramować
genitalia kobiety może zawsze tylko pierwszy mężczyzna. Wszyscy
pozostali – nawet jeśli postrzegają dzieci urodzone przez kobietę jako
swoje powinni w końcu poznać prawdę. Są to dzieci pierwszego mężczyzny
ich matki. Kim on był? Wesołym kolegą z klasy, podpitym gawędziarzem,
który uwiódł już niejedną dziewczynę nie chcąc brać na siebie
odpowiedzialności? Lekkoduchem lub po prostu pasożytem? Dlatego
dziewczyna, wykorzystana przez to zwierzę dla zaspokojenia i naturalnego
instynktu i porzucona uważana była za zepsutą. Pierwszy mężczyzna
zaszczepił jej dzieciom swój genotyp. Dlatego nasi przodkowie gardzili
tymi, które nie zachowywały dziewictwa i nie pozwalali swym synom żenić
się z nimi.

Zjawisko utrwalania pamięci o genotypie pierwszego mężczyzny w żeńskich
genitaliach nazywa się telegonią. Pierwszy zaś mężczyzna, który nie
zostaje jednak ojcem dziecka, umieszcza biologiczną podstawę potomstwa
kobiety niezależnie od tego, kiedy i z kogo je urodzi. Mężczyzna, który
pozbawia kobietę dziewictwa, zostaje genetycznym ojcem jej przyszłych
dzieci.

Odkrycie telegonii było ukrywane. W celu oszukania ludzi nawet w
encyklopediach pisano, że telegonia nie jest potwierdzona przez naukę.
Ale tylko w stosunku do ludzi. Nie zrezygnowali jednak naukowcy z
wykorzystywania telegonii w hodowli zwierząt. W przeciwnym razie Rosja
nie dysponowałaby najlepszymi rumakami, krowami mlecznymi ani
wspaniałymi, dającymi najlepsze futro sobolami.

A teraz zwróćmy uwagę na dzisiejsze czasy. Minęło 150 lat od odkrycia
telegonii. W czasach, gdy zachowujemy dziewictwo klaczy i samic sobola,
by po raz pierwszy inseminować je najlepszymi przedstawicielami gatunku,
pozwalamy swym dzieciom brać udział w bachanaliach rewolucji seksualnej.
Uwielbiamy porównywać się z USA. Tam już dawno słowa “miłość i rodzina”
znaczą coś innego. Tak! Zbyt dramatyczne okazały się dla USA następstwa
niemoralności. W kraju mają 55 milionów narkomanów. Obraz upadku
dopełniają inne liczby. Z różnych powodów nie pracuje tam około połowy
ludzi w wieku produkcyjnym. Połowa dorosłej ludności USA nie jest w
stanie napisać listu. “Czterdzieści cztery miliony dorosłych Amerykanów
nie są w stanie obliczyć, ile pieniędzy wydają na zakupy w
hipermarkecie, porównać cen produktów, uzyskać informację z tekstu
umieszczonego na najprostszych drukach” (Godzina szczytu, nr 44, 1993 rok).

Globalny upadek narodu wywołał w USA popyt na dziewice. To naturalna
reakcja obronna społeczeństwa na degenerację, kiedy oczywistą normą jest
fakt, że dziewczyny, które hulały przed zamążpójściem, rodzą zboczeńców,
narkomanów, inwalidów i chorych psychicznie. Dzisiaj w Stanach
Zjednoczonych, według danych bardzo znanego na świecie doktora Kinsi, 37
milionów ludzi wymaga pomocy psychiatry. (R. Klimów, Książę tego świata).

Nowoczesny świat, zlekceważywszy normy moralne i telegonię, w zamian
otrzymuje zwyrodnienie narodu na straszną skalę. Te jasno wyrażone formy
zwyrodnień już dają o sobie znać w wielu upadłych moralnie państwach,
nie wyłączając Rosji. Jeszcze trzy lata temu było u nas 30 tys.
narkomanów. Teraz jest ich już 5 mln. Szybko i jawnie rośnie grono
złodziei, zboczeńców i gwałcicieli. Ich negatywny wpływ wzmacnia tylko
efekt wywołany przez kryzys gospodarczy. Jedna z głównych przyczyn
obecnego światowego kryzysu to ignorancja ludzi, wyrażająca się w
niemoralności społeczeństwa, które pozwoliło kobiecie ignorować prawa
dziedziczenia.

Na eksponowane stanowiska pretendują, a nawet już je zajęli, błędnie
zaprogramowani przez przyrodę ludzie. Zaczęli oni w negatywny sposób
przeobrażać społeczeństwo. Dzisiaj w Rosji jest bardzo wysoki procent
alkoholików. Dziewczęta godzące się na stosunek z mężczyzną, który
wypił, powinny wiedzieć, że ich dzieci mogą być pijakami. Może to ominąć
jej dzieci, ale odbije się na wnukach, czyniąc je niepełnosprawnymi.
Zepsucie, jakim jest niemoralność, przekazywane jest dziedzicznie z
tendencją wzrostową z pokolenia na pokolenie i wcześniej lub później
przerywa istnienie rodu.

Przykładów potwierdzających związek różnych form niemoralności z
urodzeniem upośledzonego potomstwa istnieje więcej niż wystarczająco.
Droga do przywrócenia zdrowia każdego narodu, niezależnie od tego czy to
Amerykanie, Francuzi czy Rosjanie, biegnie wyłącznie przez przywrócenie
przestrzegania norm moralnych. Bez rozwiązania tego problemu ani jedno
państwo
nie zgromadzi wystarczającej ilości odpowiednich kadr, które mogłyby
wyprowadzić ludzkość z globalnego kryzysu.

A teraz przejrzyjcie programy telewizyjne, które kształtują nasze
dzieci: opery mydlane, w których wszystkie pary splotły się w seksualnym
kłębku, filmy akcji z gwałcicielami, talk-show z udziałem prostytutek i
propaganda upadku norm.
Kiedy rozpadł się Związek Radziecki, kraj ten stał się dostawcą
prostytutek do różnych państw świata. A przecież było inaczej…

“W szczytowym okresie II wojny światowej niemiecki lekarz, badający
porwane z ZSRR do Niemiec dziewczyny, w wieku od 18 i do 20 lat,
postanowił zwrócić się do Hitlera z apelem, by natychmiast rozpoczął
rokowania z naszym krajem. Zadziwiło go, że 90% dziewcząt było
dziewicami. Pisał, że niemożliwym jest zwyciężyć naród z tak wysokim
poziomem moralności” (Słupów, Petersburskie nowostki, nr 31, 1995 rok).
W ten sposób niespodzianie jeszcze raz przekonujemy się o negatywnym
wpływie ignorowania znaczenia nieodzowności krzemu jako pierwiastka
życia. I jeśli za pomoc,| układów opartych na krzemie można zapisać na
taśmie magnetofonowej pieśń, to na żeńskich genitaliach raz i na zawsze
zapisuje się pieśń życia. I bardzo ważne jest to, kto dokonuje tego zapisu.

_________________

Zrobiono w XIX wieku w Anglii doświadczenie ( Lord Marton ) . Do klaczy
pełnej krwi arabskiej dopuszczono samca zebry. Wiadomo ze potomstwa z
takiego układu nie było, ale stało sie coś innego.
Po jakimś czasie urodził się źrebak tej klaczy spłodzony przez innego
ogiera rasy arabskiej, źrebię miało maść po ojcu lecz w delikatne paski
Shocked jak zebra.

Energetyka istot żywych podczas kontaktu seksualnego “przechodzi” z
samca na samicę.

23/01/2011

Przemówienie inaugurujące objęcie funkcji prezydenta Republiki Białoruś przez Aleksandra Łukaszenkę

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 08:01

Przemówienie inaugurujące objęcie funkcji prezydenta  Republiki Białoruś przez Aleksandra Łukaszenkę

Tłumaczył Paweł Ziemiński

Drodzy rodacy, szanowni goście!
W ten znamienny( wyjątkowy) dzień nie mogę nie wyrazić osobistego uczucia, które mnie dzisiaj przepełnia
Składając przysięgę wierności Ojczyźnie i Narodowi, ja odczuwam przede wszystkim ogromna wdzięczność za wasze zaufanie i poparcie. I wielka nasza wspólną odpowiedzialność za nasz wspólny los.
Głosy oddane przez miliony godnych i wiernych ludzi, z którymi wspólnie pokonaliśmy najbardziej ostre zakręty historii, wzmacnia ducha i dodaje nowych sił
Tak, my odnieśliśmy przekonywujące zwycięstwo. Ale problem polegał nie tylko na wyborze prezydenta.
W istocie decydował się przyszły los naszego państwa. To, czy będzie ono samostanowić o sobie, czy popadnie w niewolniczą, poddańczą zależność. Czy będzie dane narodowi białoruskiemu samodzielnie wyznaczać swoją drogę rozwoju, czy wszystko oddać pod zastaw tym, którzy chcieliby za bezcen sprzedać ziemię rodzinna i zburzyć nasz wspólny dom.
Zaufanie narodu nakazuje spełnić szczególne oczekiwania i obowiązki. Zmusza do tego, aby być przede wszystkim odpowiedzialnym i sprawiedliwym przywódcą tak w odniesieniu do swoich zwolenników, jak i dla ludzi o przeciwnych poglądach. Ponieważ istota demokracji opiera się nie tylko na spełnieniu woli większości, ale i na obronie praw mniejszości.
Obiektywnie oceniając kampanie wyborcza, zauważę, że ona przebiegła absolutnie otwarcie ( już bardziej nie można), demokratycznie, w pełnej zgodzie z narodowym prawodawstwem, międzynarodową praktyką i ostrymi wymaganiami tych obserwatorów, którzy do nas przyjechali.
Szczęśliwie, dowiedzieliśmy się wczoraj, że także przedstawiciele UE do naszych wyborów i do ich rezultatów nie zgłaszają zastrzeżeń. No dzięki Bogu.
Dla mnie szczególnie cenne jest to, że białoruskie wybory stały się wymownym świadectwem nierozerwalnej jedności władzy i naszych ludzi, naszych obywateli.
Naród jeszcze raz dobitnie potwierdził, że Białoruś- wolne, demokratyczne państwo. Dokonany przez niego wybór- uświęcony i niepodważalny: nie na darmo dawnymi czasy przyrównywano głos narodu do głosu Bożego.
Niektórzy politycy zagraniczni, działacze państwowi i różnych struktur międzynarodowych chcieliby podać w zapomnienie, tę starą jak świat zasadę ludowładztwa. No to ich sprawa, pozostawmy ich na marginesie. I oświadczmy to, że nasz naród nie drgnął w decydującym momencie, nie uległ ani ekonomicznemu dyktatowi, ani politycznym prowokacjom, ani histerii małomiasteczkowych, sprzedajnych polityków i dziennikarzy. Razem obroniliśmy najważniejsze – pokój na ziemi białoruskiej, jedność i narodową godność.

W tym w istocie historycznym momencie chciałabym wam podziękować, drodzy rodacy, za waszą stanowczość, mądrość i wytrwałość.
Wrażam wdzięczność państwom, przywódcom politycznym i wszystkim zagranicznym przyjaciołom, którzy byli z nami w tym nieprostym czasie. A żle życzącym Białorusi chciałbym przypomnieć mądrość ludową: nie rozniecaj pożaru u sąsiada- ogień mimo woli może przenieść się na twój dom.
Wirus „kolorowych rewolucji” powala tylko słabe kraje, których organizm państwowy przemęczony gospodarczymi i społecznymi problemami, a władza znajduje się w konfrontacji z mieszkańcami. W Białorusi  nie ma dla niego po prostu pożywki.
Dlatego daje wam twarde zapewnienie: limit rewolucji i wstrząsów wyczerpał się, żadne „majdany”( to od kijowskiego majdanu- P.Z.), ani „place”( białoruska „płoszcza”, czyli „plac” – oznacza to miejsce , do zbierania się na którym nawoływali, niedoważeni rebelianci 19 grudnia -P.Z.) naszemu społeczeństwu nie grożą.
Bezpieczeństwo, stabilność w białoruskim domu obronimy przed dowolnymi intrygami i knowaniami tak z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Czym byłaby władza, a tym bardziej władza narodu, jeśli nie umiałaby się bronić!

Drodzy przyjaciele!

 

Niemało kopii złamano w sporach o to, kto gra większą rolę w historii – jednostka i osobowość przywódcy politycznego, czy naród. Myślę, że istota tkwi nie w przewadze jednego z zestawianych elementów. A w ich zgodności, wzajemnym zaufaniu i współdziałaniu.
Właśnie dzięki takiej jedności i wzajemnemu zrozumieniu w ciągu piętnastolecia razem zrobiliśmy gigantyczny, gwałtowny skok do przodu, z powodzeniem pokonując wszelkie niedogodności i trudności.
Przypomnijcie sobie, kim był kraj w połowie lat 90-tych – nędzarzem, doprowadzonym do żebrania „przez świadomych demokratów”, w którym setki tysięcy ludzi wychodziło na ulicę żądając pracy, wynagrodzenia za nią i kęsa chleba. Gdzie rozwalano i rozkradano wszystko, co tylko było można. Gdzie do roli państwowej ideologii pretendował rozpasany nacjonalizm z jego rusofobią i obskurantyzmem.
U nas nie było ani solidnych rezerw w walutach i w złocie, ani bogactw naturalnych, ani mocnego wsparcia finansowego z zewnątrz. Byli tylko pracowici ludzie, jasny umysł i talent naszego narodu. A i jeszcze coś – nasze zaufanie jeden do drugiego i nasza wiara wyłącznie we własne siły. I ta prosta społeczna recepta zdziałała więcej niż wszystkie zawiłe ekonomiczne teorie i polityczne technologie.
Nie daliśmy rozwalić kraju, nie pozwoliliśmy wdeptać w błoto dążeń narodu, wzmocniliśmy naród, ochroniliśmy spokój i zgodę w społeczeństwie. Dzięki naszej polityce w Białorusi nie ma oligarchicznych struktur, masowego bezrobocia i poniżania ludzi.

Z roku na rok staramy się pracować jeszcze lepiej, eksportując 75 procent wszystkiego cośmy wyprodukowali. I wszystko co zarobimy nie idzie do kieszeni oligarchów, nie wycieka za granicę, a wraca do narodu w postaci wynagrodzeń, dóbr socjalnych, inwestycji w narodowa gospodarkę. I tak będzie zawsze.
Staraniami załóg pracowniczych, wojewódzkich i republikańskich organów kierowniczych w ostatnim pięcioleciu w Białorusi 2,5 krotnie wzrósł krajowy produkt  brutto w wyrażeniu nominalnym.
Dzisiaj chciałbym wyrazić uznanie i poprzedniej ekipie rządowej pod kierownictwem Siergieja Siergiejewicza Sidorskiego za owocną pracę.
Formowany  skład nowej Rady Ministrów będzie się zmieniał. Jednak i ci, którzy do niego nie weszli, będą do dyspozycji naszego narodu w naszym państwie.
Nowe czasy wymagają od nas wszystkich, i szczególnie od kierowników na różnych szczeblach większej dynamiki i większej efektywności.
W minionych latach zbudowaliśmy mocny fundament dla długookresowego, stabilnego rozwoju. Teraz jest głównym zadaniem – przejść od zbudowanego i ochronionego ku wielokrotnemu pomnożeniu wszystkiego co zostało stworzone.
To jest nasza strategia i kierunek na najbliższe pięć lat.
Główną siła uruchamiająca wzrost winny stać się pracownicza aktywność, inicjatywa i twórczy potencjał obywateli.
Nasz cel strategiczny – wprowadzić Białoruś do grupy liderów technologicznego i intelektualnego rozwoju. Nadać białoruskiej gospodarce nowe oblicze, modernizując jej strukturę, a także przemysł i rolnictwo w oparciu o przodujące przedsiębiorstwa i technologie, tworząc bodźce dla rodzimych i zagranicznych inwestycji.
Przyjdzie nam niemało zrobić, żeby nasze społeczeństwo doskonaliło się, rozwijało się, a państwo żeby było jeszcze bardziej sprawiedliwe i opiekuńcze w stosunku do naszych ludzi.
Będąc świadomi geopolitycznej roli Białorusi, jako ogniwa łączącego między Wschodem i Zachodem, jako nieodłącznej części Europy i poradzieckiej przestrzeni, będziemy kontynuować realizację wielosektorowej polityki zagranicznej, opartej na priorytecie narodowych interesów. A także budowę państwa Związkowego, umocnienie międzynarodowych powiązań w ramach Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej. Związku Euro-Azjatyckiego, WNP i innych międzypaństwowych inicjatyw.
Będziemy dążyć do osiągania maksymalnie wysokich efektów współpracy tak z Rosją, Ukrainą, Chinami, Wenezuelą i innymi partnerami strategicznymi , jak i Unia Europejską i Stanami Zjednoczonymi oraz wszystkimi państwami społeczności światowej.

Drodzy Przyjaciele!
Przed nami jeszcze dużo do zrobienia dla kraju, dla siebie i dla naszych dzieci. Dla osiągnięcia postawionych sobie celów mamy u nas wszystkie możliwości, nagromadzone doświadczenie, jasne zrozumienie priorytetów rozwoju i olbrzymi twórczy potencjał, niewyczerpalną energię naszego narodu
Wszystkich nas winna łączyć troska o nas wspólny dom – ojczystą Białoruś
Według mądrego powiedzenia, jedynie Ojczyzna łączy w sobie to, co drogie jest wszystkim. Opierając się na historii i tradycji, na konkretnych cechach narodowego charakteru – solidności, pracowitości, odwadze i sprawiedliwości, tolerancji, obowiązkowości i patriotyzmie, my możemy należycie i godnie odpowiedzieć na wszystkie wyzwania czasów.
Chwalebna przeszłość powinna być umocniona skalą dokonań dzisiejszych pokoleń. I dlatego słowo „Białoruś” z szacunkiem zadźwięczy w całym świecie. A nasze dzieci i wnuki będą żyć w rozkwitającym, europejskim państwie i chlubić się tymi stronnicami, które my wpiszemy w biografię, naszej Ojczyzny.

Drodzy przyjaciele!
Jeszcze raz chcę wyrazić wdzięczność wam za dokonany przez was wybór. I życzyć wam wszystkim zdrowia, sukcesów, w najważniejsze – niewyczerpanych sił dla twórczej pracy dla dobra kochanej Ojczyzny.
A jeśli ktoś w tej sali i za jej ścianami, kto nas widzi i słyszy jeszcze waha się , czy dokonał on prawidłowego wyboru, to wybaczcie mi nieskromność, powiem, dokonaliście prawidłowego wyboru. Wasz prezydent – oto wasz prezydent. I on was nigdy nie zawiedzie.

Dziękuję wam.

…………

Paweł Ziemiński: Szanowni Państwo, jakie uczucia wywołuje taki tekst, jak przytoczony wyżej? Pierwszym jakie mnie się nasunęło, to zazdrość.

Zazdroszczę Białorusinom, że mają takiego prezydenta, który z godnie podniesioną głową, ze spokojem i pewnością siebie -  jaką daje mu olbrzymie poparcie narodu, który właściwie ocenił efekty kilkuletnich rządów swego przywódcy -  przemawia jak prawdziwy mąż stanu, jeden z niewielu we współczesnej Europie.

Drugie uczucie, to szacunek do narodu białoruskiego, że ze spokojem i determinacją poparł swego przywódcę, atakowanego ze Wschodu, ale głównie z Zachodu za swą niezależność, za odwagę mówienia prostych prawd o źródłach rozwoju i samostanowienia o sobie państwa i narodu oraz konsekwencję w urzeczywistnianiu tych pogladów.

Trzecie uczucie, to smutek i zawstydzenie, że my Polacy, spadkobiercy starej kultury europejskiej pozwoliliśmy i pozwalamy w dalszym ciągu, aby przez ponad 20 lat rządziły nami karły polityczne, moralni nikczemnicy i orędownicy demolowania Polski przez  zagranicznych złodziei i złoczyńców, którym drogę do bezkarnego występku moszczą krajowe gangi polityczne wywodzące się ze zmowy okrągłego stołu. Żenujący spektakl rozpoczęty 10 kwietnia 2010 roku, którego apogeum dopiero przed nami, dopełnia czary wstydu i dokumentuje skalę występku postkomunistycznych i postsolidarnościowych polityków.

Czwarte uczucie jakiego doświadczam, to nadzieja, że przykład Białorusi, suwerennego państwa, ojczyzny skromnych, ale pełnych godności ludzi, w tym Ojczyzny wielu wspaniałych Polaków – natchnie zniewolone i zhańbione narody Europy do zrzucenia jarzma poprawności politycznej, narzuconej im przez międzynarodowych gangsterów politycznych i gospodarczych.

Wszyscy ci w Europie -  którym bliska jest suwerenność ich Ojczyzn oraz marzą w sposób uzasadniony o godnym życiu, w ramach nieskrepowanych w swej sile twórczej narodów – powinni jak jeden mąż krzyczeć: DZIŚ WSZYSCY JESTEŚMY BIAŁORUSINAMI !!!

22/01/2011

Izrael Szamir: Białoruskie wybory i Tajemnice Wikileaks (cz. 2)

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:07

Izrael Szamir: Białoruskie wybory i Tajemnice Wikileaks (cz. 1)

(także na prawda2)

Tłumaczył: Roman Łukasiak

Część I

Część II Tajemnice Wikileaks

W pierwszej części tego długiego artykułu udowodniliśmy, że USA tajnie przemyca pieniądze na Białoruś w celu wsparcia opozycji pozaparlamentarnej. Poprzednio, twierdzeniom tym rutynowo zaprzeczano. Obecnie mamy niezbity dowód w postaci depeszy z ambasady USA do Departamentu Stanu, której nie można zaprzeczyć. Oczywiście, jeśli znajdzie się tę depeszę i można będzie ją zrozumieć. A także, jeśli rozumie się polityczne tło tej depeszy. Depesze to tylko surowiec. Nie tak chaotyczny jak materiały afgańskie, poprzednia sensacja Wikileaks, lecz wciąż po prostu surowiec. Pisane są w ponurym żargonie Departamentu Stanu; większość historii z depesz była tworzona dla kolegów, i absolutnie nie dla osób postronnych. Przed ostatecznym oddaniem do rąk czytelnikowi trzeba je objaśnić, zinterpretować, skomentować. Przekopiowanie surowych depesz na stronę internetową nic nie da; czytelnik nigdy nie znalazłby właściwych depesz i prawdopodobnie nie mógłby zrozumieć ich znaczenia, nawet gdyby je znalazł.

Głównym zadaniem gazety lub strony internetowej z wiadomościami jest przetworzenie surowych danych i przedstawienie ich czytelnikowi. Praca ta wymaga od pracowników doświadczenia i wysokich kwalifikacji. Nie każda gazeta lub portal internetowy ma takie możliwości, i żadna z niezależnych stron nie może współzawodniczyć z materiałami do czytania produkowanymi przez media głównego nurtu. Jeśli wszystkie depesze byłyby opublikowane w lokalnej gazecie w Oklahoma lub Damaszku, któż by je czytał? Aby dostarczyć nasze wiadomości do naszego czytelnika, zmuszeni jesteśmy wykorzystywać te okropne media głównego nurtu.

Dlatego Julian Assange postanowił współpracować z kilkoma ważnymi zachodnimi liberalnymi gazetami z głównego nurtu mediów. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie media głównego nurtu tak naprawdę są zależne; zależne od Pentagonu, CIA, Wall Street i wszystkich ich odpowiedników. Należy sobie także uświadomić, że nie każdy etatowy dziennikarzGuardianaLe Monde lub New York Times jest nieuczciwym poplecznikiem ideologii imperialistycznej; a nawet nie każdy redaktor. Ale wiemy też, że nie każdy chce poświęcić swoją karierę by opublikować artykuł, który wywoła burzę protestów. Z tego punktu widzenia, różnica między liberalnymi mediami łagodnym a tymi o twardej linii imperialistycznej jest jedynie w guście. Na przykład, jeśli planują zaatakować Afganistan, to twardogłowy Fox News po prostu zażąda precyzyjnego uderzenia na szczury pustyni, natomiast liberalny Guardian opublikuje artykuł Polly Toynbee lamentujący nad gorzkim losem Afganek. Ostatecznie chodzić będzie o to samo: o wojnę.

Nowoczesne uzależnione media są najsilniejszą bronią naszych władców. Współczesny pisarz rosyjski Wiktor Pielewin zwięźle wyjaśnia ich modus operandiMedia uzależnione nie martwią się o zawartość strumienia informacji i nie starają się jej kontrolować; one po prostu w odpowiednim momencie dodają kroplę trucizny do tego strumienia. Ponadto, media te zręcznie organizują informację, aby nas zmylić. Nagłówek może wołać: „NAJBARDZIEJ ODRAŻAJĄCE MORDERSTWO!”, lecz artykuł opisuje przypadkowy wypadek. Nie czytamy tego, co jest pod nagłówkiem, a nagłówek zredagował redaktor a nie dziennikarz, który napisał artykuł. Twitter jest niczym innym jak tylko nieuporządkowaną masą nagłówków (wyróżnień); musimy się nauczyć rozumieć wyrażenia hasłowe.

W przypadku Białorusi, Guardian w przeddzień wyborów opublikował trzy depesze, co miało na celu zwiększenie zainteresowania i wpłynięcie na wyniki wyborów. Jeden z nagłówków, opublikowany 18 grudnia 2010 roku, głosił: „Wikileaks: Majątek Łukaszenko oceniany jest na 9 miliardów dolarów USA”. Był to nagłówek bardzo mylący. Wikileaks niczego nie powiedziała o bogactwie Łukaszenki. Po przeczytaniu całego tekstu, okazuje się, że były to jedynie domysły pracownika ambasady USA, który słyszał plotkę i przekazał ją Departamentowi Stanu. Jedynie w przedostatnim zdaniu artykułu mówi się, że w depeszy przyznano: „pracownik ambasady nie mógł sprawdzić źródeł (sic!) ani dokładności informacji”. Tak więc, poprawny nagłówek powinien wyglądać następująco: „Wikileaks donosi: Dyplomaci USA rozpowszechniają niesprawdzone pogłoski o osobistym majątku Łukaszenki”. Lecz Guardian zredagował go inaczej i zasugerował, że to sama Wikileaks tak twierdziła.

Przypuśćmy, że pewnego dnia Wikileaks opublikuje depesze z rosyjskiej ambasady w Waszyngtonie do moskiewskiej centrali. Czy mamy się spodziewać, że w Guardianie zobaczymy krzyczący nagłówek w rodzaju: Wikileaks: Za 11 września stał Mossad!! Byłoby bardziej prawdopodobne, gdybyśmy po prostu powiedzieli: „Wikileaks ujawnia, że Rosyjscy dyplomaci donoszą z Waszyngtonu o uporczywych pogłoskach o izraelskim zaangażowaniu w zamachy z 11 września”.

Inną depeszę o Białorusi opublikowaną w tym samym dniu opatrzono nagłówkiem: „Ambasada USA depeszuje: Białoruski prezydent usprawiedliwia przemoc wobec przeciwników”. Znowu, jest to nagłówek mylący, i ponownie większość nigdy nie przeczyta, co pod nim napisano. W rzeczywistości, ten bardzo interesujący raport zawiera omówienie długiej rozmowy, jaką z prezydentem Łukaszenko przeprowadził Minister Spraw Zagranicznych Estonii. Oto najbardziej interesujący, lecz niesprawdzony fakt, którego rozmyślnie nie wyróżniono w artykule w postaci nagłówka: Łukaszenko powiedział estońskiemu gościowi, że opozycja na Białorusi nigdy się nie zjednoczy, a istnieje jedynie by „pasożytować na zachodnich grantach”. Gdy czytamy artykuł, oczy nasze ciążą ku części wyróżnionej, przeskakując cenne informacje nad nią. W rzeczywistości, część wyróżniona nagłówkiem nic nie mówi o usprawiedliwianiu przemocy przeciwko oponentom. Tekst mówi coś całkiem innego: „Łukaszenko oznajmił, że opozycja powinna liczyć się z obrażeniami, gdyby zaatakowała policyjne oddziały prewencji”. A jest to czysta prawda: w każdym kraju, ludzie atakujący oddziały prewencyjne ponoszą obrażenia. W Izraelu do nich się także strzela, lecz to inna historia. W ten sposób Guardian wykorzystał Wikileaks, aby wpłynąć na społeczeństwa zachodnie i białoruskich wyborców, i przygotować ich do zamieszek w dniu wyborów.

Reasumując: aby dostarczyć ludziom cenną informację, Julian Assange zawarł kontrakt z diabłem: mediami głównego nurtu. To normalne, że zawarł kontrakt z liberalnym skrzydłem głównego nurtu, ponieważ twardogłowi nigdy by na to nie poszli. Lecz ponieważ gazety liberalne także są osadzone w istniejącej rzeczywistości, więc swobodnie zniekształcają depesze, dodając mylące nagłówki i wyróżnienia oraz mylnie cytując tekst.

Dla mnie, czytelnika Guardiana od czasu, gdy pracowałem w BBC w połowie lat 1970, przykro jest mówić, że Guardian stał się oszustem. Gazeta ta ma ambicje dostarczania prawdziwej informacji myślącym liberałom i socjalistom w Anglii; lecz w godzinie prawdy, Guardian, podobnie jak zwolennicy Tony Blaira, zmieni poglądy. Ponadto, Guardian najwidoczniej postanowił zniszczyć Wikileaks po jej wykorzystaniu. Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Osadzeni w obecnej rzeczywistości redaktorzy Guardiana, dobrze wiedzący, że zespół Wikileaks nie da się obłaskawić ani zdyskredytować, przygotowują książkę pod tytułem Wzlot i upadek Wikileaks. Jeszcze jej nie wydano, bo muszą najpierw doprowadzić Wikileaks do upadku. Można to będzie zrobić na dwa sposoby.

Po pierwsze, przez skompromitowanie szefa Wikileaks, Juliana Assange. Zniszcz głowę, a ciało uschnie i obumrze. Nie ma tu miejsca na szczegółowe zajmowanie się zarzutami, lecz nigdy nie widziałem artykułu bardziej oczerniającego i kłamliwego niż ten ostatnio opublikowany o Assange w Guardianie, a widziałem niejedno. Jest to proces prowadzony przez media według najlepszej tradycji radzieckiej Prawdy z roku 1937. Jego autor, Nick Davies, dostał się w otoczenie ufnego Juliana a następnie zaatakował go, jak skorpion. Przed laty Davies pisał w swoich Flat Earth News (Wiadomościach z Płaskiej Ziemi), że normalną praktyką dziennikarską w Wielkiej Brytanii jest „przekupstwo”; obecnie udowadnia to ponad wszelką wątpliwość własnym pisarstwem.

Nie ma wątpliwości: Assange nigdy nie był gwałcicielem.  Nazajutrz po rzekomym gwałcie, ofiara chwaliła się swoim przyjaciółkom na Twitterze, że miło spędziła czas z rzekomym gwałcicielem. Wszystko to opublikowano. Ponadto, jeśli władze szwedzkie pierwotnie skoncentrowały się na oskarżeniu Juliana o gwałt, to dlaczego do swoich żądań o ekstradycję dołączyły warunek specjalny, zastrzegając sobie prawo przekazania go władzom USA? Nick Davies wyraźnie podjął się wykonania podejrzanej roboty. Lecz czy opublikowanie tego artykułu było zwykłą omyłką Guardiana, czy też początkiem kampanii oszczerstw? „Jeden raz oznacza przypadek, dwa razy to zbieg okoliczności, za trzecim razem należy obawiać się ataku wroga”, tłumaczył James Bond w filmie Goldfinger. Tutaj można znaleźć drugi atak. Natomiast trzecim artykułem była nieoczekiwana próba oczernienia Assange przez skojarzenie go ze mną.

Ostatniego ataku dokonał notoryczny wróg Kościoła, Andrew Brown, człowiek, który uporczywie twierdził, że papież jest gejem. Ów Andrew Brown został, całkiem słusznie, określony, jako „przygłup z Guardiana”. Mam zawsze satysfakcję broniąc w dyskusji moich poglądów, chociaż Brown kompletnie nie rozumie dowcipów i niuansów mego pisania. Andrew Brown jest człowiekiem, który rozumie, że publiczność potrzebuje wrzaskliwych nagłówków. Nie mówimy teraz o mnóstwie zwariowanych blogerów, którzy twierdzą, że jestem wtyczką Mossadu w Wikileaks, i że Wikileaks jest całkowicie zależna od Mossadu. W ogóle nie uważam, że ktokolwiek przy zdrowych zmysłach bierze poważnie te śmiechu warte oskarżenia – chodzi po prostu o to, aby coś jeszcze zarzucić Julianowi. Nie jestem członkiem Wikileaks, ani jej rzecznikiem, a jedynie przyjacielem. Lecz nawet beze mnie, Brown wciąż będzie mógł zaatakować Assange za cytowanie Sołżenicyna, nagrodzonego Noblem „notorycznego antysemity, którego książki są publikowane przez stronę rasistowską”. Oto cytat z popularnego blogu: Brown „jest poniżej wszelkiej krytyki, a od teraz, jest niczym”. Tak więc, redaktorzy Guardiana od czasu do czasu spuszczają go ze smyczy, narażając się na wstyd.

Drugim sposobem atakowania Wikikleaks jest wykorzystywanie jej, jako źródła dezinformacji. Depesze Departamentu Stanu USA są obosieczne. Są one pełne plotek, balonów próbnych i myślenia życzeniowego. Czytelnicy często nie rozumieją, że nagłówki trochę dodają do tego, co będzie za nimi, i są bardzo swobodną interpretacją zawartości artykułu. Mają oni skłonność wierzyć mylącym nagłówkom, które głoszą: „Wikileaks: Iran przygotowuje broń nuklearną” lub „Wikileaks: Wszyscy Arabowie chcą, by USA zniszczyło Iran”. Wikileaks nigdy tak nie twierdzi! Głosi tak na całe gardło GuardianNew York Times. Prawidłowy nagłówek mógłby wyglądać następująco: Wikileaks ujawnia, że w celu przypodobania się Departamentowi Stanu dyplomaci USA rozpowszechniają bezpodstawne plotki o irańskim programie nuklearnym. Lecz za naszego życia nie doczekamy się takiego nagłówka. Coraz więcej ludzi mówi, że Wikileaks jest po prostu narzędziem Departamentu Stanu, CIA lub Mossadu. Jest to cena za wykorzystanie mediów głównego nurtu, które potrafią zatruć najczystsze źródło.

Jednak ja stawiam na Assange. Jest bystry i ma intelekt pierwszorzędnego szachisty. Ma w zanadrzu wiele niespodzianek. Być może Guardian będzie musiał zmienić dotychczasowy tytuł swojej książki Wzlot i upadek Wikileaks.

Izraelski Anioł

Teraz możemy zrozumieć tajemnicę izraelskiego zadowolenia z Wikileaks.  Podczas gdy oficjele z USA byli po wyciekach wściekli, Izraelczycy byli raczej zadowoleni. Haaretz zamieścił taki nagłówekNetanyahu: rewelacje Wikileaks były korzystne dla Izraela. Naiwni zwolennicy teorii spiskowej natychmiast wywnioskowali, że Wikileaks jest izraelskim narzędziem, natomiast twardziele – że sączy „syjonistyczną truciznę”.

Prawda jest mniej dziwaczna, lecz bardziej przygnębiająca.  GuardianNew York TimesLe Monde Spiegel w ogóle nie są w stanie opublikować wiadomości, której nie zaakceptowałby Izrael. Mogą wypichcić całkiem kłopotliwy tekścik, lub lekko krytyczną analizę techniczną mającą na celu przekonanie krytycznych czytelników o swojej obiektywności. A od święta mogą nawet pozwolić przeciwnikowi na głoszenie jego poglądów. Lecz nigdy nie mogą opublikować wiadomości przynoszącej rzeczywistą szkodę Izraelowi. Odnosi się to do wszystkich mediów głównego nurtu.

Ponadto, żaden amerykański ambasador, który nie zamierzałby pójść na emeryturę w następnym miesiącu, nigdy nie wysłałby depeszy z którą nie zgodziłby się Izrael. Nawet gdyby przypuścić, że taki ambasador kamikadze wysłałby tę depeszę, gazety zignorowałyby ją.

Mając tysiące poufnych depesz o Izraelu, media nurtu głównego zwlekają i kręcą. Nic chcą puścić pary z gęby. Dlatego opóźniły publikację artykułów. Gdy już zostały zmuszone przez okoliczności lub konkurencję do opublikowania zawartości depesz, można się założyć, że przekręcą rewelacje na nagłówki pochlebne a w ostatnim paragrafie ukryją prawdę.

Zawsze życzliwy, Julian Assange przypisuje takie zachowanie „wrażliwości publiczności angielskiej, niemieckiej i francuskiej”. Ja nie jestem tak uprzejmy; nazywam to tchórzostwem, lub jeśli wolicie, ostrożnością. Każdy dziennikarz przeciwstawiający się państwu żydowskiemu przejdzie gehennę. Mają tysiące blogerów i setki gazet, przygotowanych do zaatakowania w sposób zmasowany, jak kiedyś zaatakowali prezydenta Cartera. Ataki przeciwko mnie są na porządku dziennym, z całego świata: od wielkiej gazety norweskiej do mało znaczącego blogu z antypodów.

Dziesięć lat temu, młody dziennikarz szwedzki opisał historię, jak przedstawiciele Izraela współpracują ze szwedzkimi mediami i jak na nie wpływają. Zrobił wywiady z sześcioma kolegami. Niestety, później dwóch z tych sześciu zaprzeczyło swoim słowom. To jest normalne: ludzie pozostający w cieniu syjonistycznego roju często zaprzeczają temu, co powiedzieli. Obecnie mamy magnetofony, lecz nawet one nam nie pomogą, ponieważ zaprzeczający będzie po prostu twierdził, że jego słowa zostały wyjęte z kontekstu. Przez te dziesięć lat, rój ciągle atakował biednego dziennikarza.

W takiej sytuacji, media nurtu głównego po prostu nie mogą nam pomóc. Zawodowi dziennikarze muszą bronić swoich rodzin i karier. Jak przychodzi co do czego, nie możemy na nich liczyć. Dopóki depesze znajdują się w rękach mediów głównego nurtu, nigdy niczego nie będziemy dokładnie wiedzieć ani nigdy w pełni nie zrozumiemy, jaka prawda kryje się za dowolnym wydarzeniem związanym z Izraelem.

Dlatego musimy prosić Juliana Assange o udostępnienie stronom spoza nurtu głównego, dostępu do wszystkich nieopublikowanych materiałów. Jesteśmy mediami alternatywnymi, i jeśli chcemy być prawdziwą alternatywą, musimy dostać szansę na sprawdzenie się w ogniu polemik.

21/01/2011

Gross and his lies

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 01:49

Gross and his lies

Jan Czekajewski, member of the Polish Institute of Arts and Sciences in New York (PIASA), Columbus, Ohio, janczek[at]aol.com

Corrections Piotr Bein to a translation from Polish

In an article titled Gross: Poles helped Jews for profit, published in Nowy Dziennik in New York on January 12, 2011, I learn that J.T. Gross questions the fact of common death penalty in [German Nazi-occupied] Poland for all those who:

1. Gave shelter to Jews
2. Provided Jews with food
3. Sold food products to Jews
4. Transported Jews by any means of transportation
5. Purchased any goods from Jews, etc. etc.

Gross maintains that Getting money from Jews in hiding, calls into question the accepted truth of postwar Polish historiography that harboring Jews during the Nazi occupation has been unconditionally punished by death, also of all family members.

Gross’s statements transgress not only moral but also legal limits. British historian David Irving has been jailed in Austria in 2006 for questioning the existence of gas chambers in the Auschwitz concentration camp. In Poland, police has escorted the same David Irving, and his publisher, out of the International Book Fair at the Palace of Culture in Warsaw. Dr. Dariusz Ratajczak from the city of Opole, who had self-published 200 copies of a brochure quoting Holocaust revisionists like Irving, was tried in Poland for a similar offence under Article 55 of the Institute of National Remembrance (IPN).

Personally, I am against this kind of methods against lies. A lie is fought with truth, not with a police truncheon. However, if such laws have been established, they must be enforced equally to all, including Gross, who so far has been appearing on Polish TV, esteemed by government institutions and universities. (In 1996, Gross has received the Knight’s Cross of Merit of the Polish Republic from President Kwasniewski).

Gross’s statement undermines the well-known truth documented with thousands of victims: whole families of Poles have been murdered for any help to Jews. His words qualify as THE CRIME OF HOLOCAUST DENIAL and should be treated as such, while Gross stands trial during his next visit to Poland or Israel. He should be punished in accordance with governing local laws. Similar legal consequences should be applied to the publishers of his books.

In Israel, 6,195 trees were planted in memory of Poles called in Israel the Righteous Among the Nations – those who had saved Jews in the Holocaust, without any material gain. It is high time to erected a monument in Warsaw to commemorate Poles honored by Yad Vashem Institute, as well as thousands of nameless others, who could not be awarded this honor because the Germans had murdered them together with the Jews. (According to Israeli law, the application to Yad Vashem for the title of “Righteous” must be a submitted by a saved person.)

Many if not most of these nameless “Righteous” have been Polish peasants. Not all of these unfortunate persons have died with the Jews. Sometimes their blue-eyed, fair-haired little children have been spared and sent to Germany for Germanization. Many of them never learned the circumstances of their parents’ death, nor that they were Polish.

Those Polish, Catholic heroes have earned the respect, in human memory at least. Yad Vashem in Jerusalem has posthumously honored many of them, including my two friends. Their descendants feel not as much offended as bespitted by Gross. Two of them are my close friends and have “adopted” Jewish sisters, rescued by their mothers, who, by exposing own families to the risk of death, took the Jewish girls out of the Warsaw and Czestochowa Ghettos.

One of my friends is Professor Karol Pelc from Michigan Technological University, who in an interview for U.P. Catholic magazine of January 5, 2001, relayed his life as a child during the German occupation and the story of his “adoptive” Jewish sister, Irene. This interview is on the university website. The other friend, Dr. Szwarocka-Priebe, a native of Warsaw and a veteran activist of Kosciuszko Foundation, lives in Houston, Texas.

I reproduce two two copies of German posters that refute Gross’s lies. One of them announces to Warsaw residents that even minimal assistance to Jews would be punished by death. Dated on September 5, 1942, it is signed by the Head of the SS and Police for the District of Warsaw in accordance with the October 15, 1941, decree of Governor General, Hans Frank, file number (VB1 GG. S. 595). The other poster with similar content is from Czestochowa , a city of my, Professor Pelc and his Jewish sister residence during the war.

By the same author…

††††††††††††††††††††††††††††

Interview with Professor Karol Pelc

[...] In 1943, the Germans began emptying the Jewish ghettos. Many residents went to their deaths, while others were diverted to work as forced labor. One such couple had a young daughter, and sympathetic Poles contacted Pelc’s mother and asked if she could take the child. “Otherwise, she could be sent to the camps,” he says. His mother said yes, she would take care of her.

Irene“Irene was introduced as the daughter of a cousin from another town, and she called my mother Aunt Kamilla,” Pelc says.

It was something of a stretch, particularly in those times. “Irene was three-and-a-half years old, very beautiful, and had a very typical Jewish face,” he said, with her big, brown eyes, prominent nose, and dark hair. Fortunately, the Pelc’s also had dark hair, so the deception, if not seamless, certainly bordered on the believable.

To help assure her safety, Kamilla Pelc asked a priest to forge Irene’s birth certificate. “He risked his life to do this,” he said. “Anyone who helped the Jews was punished by the death penalty–Poland is the only country in Europe where the Germans had such a law.

“So my mother was risking her life, my life, and the neighbors’,” he said. “We lived in a courtyard, with twenty families all looking at each other. They all could have been held responsible for not reporting Irene. Forty people risked their lives.”

Several years ago, Pelc’s wife, Ryszarda, began pressing him to have his mother declared “Righteous among the Nations” by the state of Israel, a designation reserved for those who risked and often lost their lives helping Jews during the Holocaust. At first, he was reticent.

Kamilla“My mother didn’t do it for an award,” he notes. “She did it because of her religious faith, that she should help people and love your neighbor as yourself. But my wife thought we should do it to document what she and other people did on behalf of the Jews in Poland, and now, I think she was right.”

In 1999, six years after they began the process, Pelc went to Chicago to receive the award on behalf of his late mother. Irene, who is now a sociology professor in France, provided important testimony on behalf of her “Aunt Kamilla.” Miraculously, Irene not only survived the occupation but was also reunited with her parents, who were among the few lucky Jews to live through the Holocaust.

Many Polish children were not so lucky. And those who did survive were changed forever. “I consider myself to be a Holocaust survivor. There is some strength that comes from this kind of experience,” Pelc said. “You know you can survive in very hard conditions.”

And you receive a blessing, a certain rare and irrevocable clarity of vision.

“You know,” Pelc says, “that the knowledge you’ve been given is the only thing they can’t take away from you.”

19/01/2011

Izrael Szamir: Białoruskie wybory i Tajemnice Wikileaks (cz. 1)

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 04:38

Izrael Szamir: Białoruskie wybory i Tajemnice Wikileaks (cz. 1)

(także na prawda2)

Tłumaczył: Roman Łukasiak

Część I Białoruskie wybory

Wikileaks ponownie udowodniła, że wyjawia dobrze skrywane tajemnice. Nie jest to materiał na przykuwające uwagę nagłówki, lecz ilustruje, jakie możliwości ma Departament Stanu USA, by organizować rozruchy w spokojnym wschodnioeuropejskim kraju. Jako obserwator międzynarodowy na grudniowych wyborach na Białorusi w roku 2010, byłem świadkiem zarówno praworządności głosowania jak i skandalicznych rozruchów. Jest to opowieść o Białorusi i o tym, w jaki sposób przy pomocy dolarów chciano obalić i podporządkować sobie tę pokojową konstytucyjną republikę.

Wprowadzenie

Grudzień na Białorusi jest mroźny. Piękne północne leśne nimfy ubrały się w grube luksusowe śnieżnobiałe płaszcze – jest za zimno by kusić w stroju Ewy. Za miastem wzrok ginie w nieskończonej białej przestrzeni, przerywanej jedynie nielicznymi domami i cerkwią. Puste drogi ożywiają białe zające zeskakujące z oblodzonych poboczy i stada dzikich ptaków lecących po pochmurnym niebie. O tej porze, w tym kraju wszystko jest białe, nie darmo nosi piękną nazwę Białej Rusi.

Białorusini niewiele się różnią od swoich rosyjskich sąsiadów, lecz mają własny charakter. Są rzetelni i opanowani, pojednawczy i uporządkowani, posłuszni i wytrwali. Słabo zasiedlone białoruskie kresy były w ciągu wieków polem konfliktów między Wschodem i Zachodem. W ostatniej wojnie Białoruś straciła jedną trzecią mieszkańców, były to największe straty poniesione spośród wszystkich krajów w Drugiej Wojnie Światowej. Stołeczny Mińsk był całkowicie zniszczony przez Luftwaffe. Wtedy to, w jej puszczach i bagnach ginęły wyborowe niemieckie dywizje SS. Obecnie Białorusini żyją w spokoju, pośród śnieżnych zasp.

Po tej białej pustyni, Mińsk nieoczekiwanie jawi się, jako cywilizowane miasto dla nowoczesnych ludzi. Został odbudowany w latach 1950, a ostatnio poddany gruntownej renowacji. Ulice są zadbane, i nie zapomniano o ruchu pieszym. W przytulnych małych kawiarniach jarzą się kominki, na każdym stole leżą angielskie gazety. O nadchodzącym Bożym Narodzeniu przypomina wielka świąteczna choinka na głównym placu miasta, który przekształcony został na lodowisko, gdzie cały dzień ślizgają się piękne młode dziewczyny w białych spódnicach i czerwonych szalach, razem z elegancko ubranymi chłopcami. Lodowisko jest otwarte i bezpłatne dla wszystkich, jak w Skandynawii. Białoruś jest wschodnioeuropejskim odpowiednikiem niegdysiejszych socjalistycznych państw skandynawskich; lecz, gdy Szwedzi i Duńczycy zajęli się demontażem swoich socjalnych osiągnięć, Białoruś dotychczas opiera się prywatyzacji. Trudno tutaj znaleźć policjanta, najczęściej trafiają się ci z drogówki. Nie ma oznak państwa policyjnego: brak jest tajemniczych czarnych samochodów, nie ma niepokojącej ciszy, radzieckiego ponuractwa ani poradzieckiego bałaganu. Młodzież jest elegancka, przyjazna i otwarta. Ulice są zatłoczone, równe i czyste. Prezydent Białorusi, nazywany przez Departament Stanu USA ostatnim dyktatorem Europy, chodzi swobodnie wśród ludzi.

Lecz co teraz oznacza być dyktatorem? Epitety nadawane światowym przywódcom są zadziwiająco logiczne, lecz używane słowa zostały przedefiniowane. Wydaje się, że aby zasłużyć na miano „dyktatora”, przywódca powinien jedynie odrzucić rady Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Jeśli przywódca nie zgadza się z NATO, to może zostać zakwalifikowany do otrzymania tytułu „krwawego dyktatora”.  Mówiono, że Castro jest „dyktatorem”. Mówiono też, że Chavez jest „dyktatorem”. Teraz mówi się, że Ahmadinejad jest „krwawym dyktatorem”. Długotrwałym i zdecydowanym sprzeciwianiem się imperialnej potędze USA można w końcu zasłużyć na tytuł „tyrana”, którym wyróżniono Stalina i Mao. Sama Białoruś została przez Departament stanu nazwana „państwem buntowniczym”. Gdy ZSRR rozpadł się na łatwe do połknięcia kąski, jedynie maleńka Białoruś postanowiła zachować radziecką flagę, radziecką armię, i socjalistyczny etos. Białoruś nie porzuciła tak szybko, jak inne kraje, tego, co było dobre i trwałe w radzieckim systemie. Gdy inne kraje ucierpiały z powodu narzuconej przez MFW prywatyzacji, Białoruś wybrała powolną, ale pewną drogę inteligentnego doskonalenia i odbudowy przemysłu i miast. W rezultacie Białoruś jest taka sama, jak każde nowoczesne państwo na Wschodzie.

19 grudnia 2010 roku

Byłem na Białorusi, aby obserwować wybory prezydenckie i, prawdę mówiąc, spodziewałem się zainscenizowania jakichś zdarzeń mających na celu zepsucie tego dnia. Wyniki wyborów nie wywoływały większych wątpliwości. Naród był zadowolony z pełnego zatrudnienia i popierał rząd. Dobrze wiedział, co się stało, gdy sąsiednie kraje przyjęły warunki MFW, i dlatego nie czuł ideologicznej potrzeby podążania tą samą zwodniczą drogą. Jednakże, do niektórych ludzi silniej przemawia dolar niż patriotyzm, i spodziewałem się ich zobaczyć. Można zawsze liczyć na tłum prozachodniej bananowej młodzieży protestującej przeciwko temu, kogo wybrała większość. Protestowali w Iranie po wyborczym zwycięstwie Ahmadinejada. Protestowali w Palestynie, gdy wyborcy oddali władzę Hamasowi. W roku 2005 doprowadzili do obalenia wyników głosowania na sąsiedniej Ukrainie, i pomarańczowe gangi zdołały ukraść prezydenturę na pięć długich lat. Jeśli nie zdołają przekonać ludzi za pomocą dolarów, to po prostu doprowadzają do zamieszek i dochodzą do władzy siłą.

Przez cały dzień obserwowałem Białorusinów tłoczących się przy urnach wyborczych. Rozmawiałem z wieloma z nich. Ich prezydent Łukaszenko jest wschodnioeuropejskim Chavezem, który uparcie trzyma się socjalizmu. Będąc przyjacielem Hugo Chaveza i Castro, kupuje ropę w Wenezueli i w Rosji, robi interesy z Chinami, i stara się utrzymać dobre stosunki z sąsiadami. Ludzie go znają, i wiedzą, czego od niego oczekiwać. Rzadko kto znał nazwiska kandydatów opozycyjnych. W każdym punkcie wyborczym wisiały oficjalne plakaty wyborcze, na których było nazwisko i fotografia każdego kandydata, lecz ci całkiem nieznani politycy i ich optymistyczne slogany były narodowi obce. Głosowanie było przejrzyste, jak wszelkie inne wybory w Europie, i było na nich setki obserwatorów międzynarodowych; żaden z nich nie zauważył jakichś nieprawidłowości. Każdej osobie zapewniono tajność głosowania, oddawali swoje głosy bez obaw. Nawet najbardziej prozachodni analitycy, jak Alexander Rahr z Niemiec, stwierdzili: Łukaszenko przeprowadził wybory przy zdumiewającej popularności 80%. Podobne wyniki dały sondaże wśród wyborców opuszczających lokale wyborcze.

Dopiero po tym, jak w wiadomościach podano sondaże przeprowadzone wśród wyborców opuszczających lokale wyborcze, siły opozycyjne w Mińsku, jakieś pięć tysięcy ludzi, zaczęły maszerować z głównego placu w kierunku budynków rządowych. Marsz był pokojowy, i nie przyciągał wielu policjantów. W rzeczywistości, było o wiele mniej przygotowanej policji niż w przypadku podobnych marszów w Londynie lub Moskwie. Rząd oczekiwał zbiegowiska na placu. Jednak nie oczekiwano, by odpowiednio ubrani ludzie zaczęli szturmować budynek, w którym podliczano głosy. Tłum wykształconych i dobrze ustawionych mińszczan rozbił okna i wyłamał drzwi, próbując siłą dostać się do budynku. Dla wszystkich świadków było jasne, że zamieszki te na pewno nie były spontaniczne, i że była to przemyślana próba zniszczenia kart do głosowania i unieważnienia wyborów.

Przekazywana na żywo transmisja pokazująca buntowników szturmujących budynek rządowy, zaszokowała republikę. Naród białoruski jest przyzwyczajony do porządku i wymaga od ludzi działań uporządkowanych i praworządnych. Dla władz nastąpił moment prawdy; niepraworządnym prowokacjom trzeba było natychmiast przeciwstawić praworządną siłą. Policja spełniła swój obowiązek, zastosowała siłę i powstrzymała buntowników. Lecz Białoruś to nie Chiny, i nie był to plac Tien-An-Mien. Nie było to także Seattle ani Goteborg. Nie było ofiar; całe zdarzenie można było porównać do zamieszek spowodowanych przez kibiców piłkarskich, niezadowolonych z wyniku rozegranego meczu. Lecz zdarzyła się rzecz haniebna; nagle, jak gdyby na jakiś znak, moi koledzy, moi kumple dziennikarze zaczęli w centrum prasowym wysyłać histeryczne telegramy opiewające straszny rozlew krwi spowodowany przez tajną policję ostatniego dyktatora Europy. Dzięki Bogu, że Białorusini są zbyt spokojni by pójść na takie ekscesy. Nawet opozycyjna partia komunistyczna uznała za właściwe wysłanie policyjnych oddziałów prewencji. Zagrożenie wolnych wyborów oznacza zagrożenie wolności każdego obywatela; jest to groźba podważająca demokrację.

Mój cyniczny przyjaciel, profesor miejscowego uniwersytetu nie będący sympatykiem Łukaszenki (w jego opinii prezydent jest gburem i kretynem), powiedział: opozycja miała zrobić dobre widowisko, aby zasłużyć na wszystkie granty i subsydia jakie dostała. Dolary z Departamentu Stanu, NED (Narodowej Fundacji Demokracji), od Sorosa i CIA, miały na celu obalenie ostatniego socjalistycznego reżymu w Europie. Pieniądze te miały pozwolić liderom opozycji zachować fason, do którego się przyzwyczajono, lecz raz na jakiś czas oczekuje się, że pokażą prawdziwą krzepę.

Wikileaks ujawniła obecnie, w jaki sposób te nielegalne pieniądze przepływają ze skarbców w USA do białoruskiej „opozycji”. W poufnej depeszy 000732 z Wilna, z dnia 12 lipca 2005, amerykański dyplomata informuje Departament Stanu, że litewski urząd celny zatrzymał białoruskiego pracownika USAID (Amerykańskiej Agencji do Spraw Rozwoju Międzynarodowego) obwiniając go o przemyt pieniędzy. Kurierka została aresztowana, ponieważ próbowała przejechać z Litwy na Białoruś z 25 000 dolarów. Ponadto, przyznała się, że podczas dwóch poprzednich podróży przemyciła z Litwy ogółem 50 000 dolarów. Dolary te są jedynie wierzchołkiem pieniężnej góry lodowej, która płynie od podatników amerykańskich do opozycji na Białorusi. Litewski urzędnik chwalił się, że rząd litewski „wykorzystuje różne osoby i drogi do przesyłania pieniędzy do poszczególnych ugrupowań na Białorusi, łącznie z dyplomatami”. Łukaszenko zawsze utrzymywał, że USA wydaje miliony dolarów na obalenie rządu maleńkiej Białorusi. Przedstawiciele Zachodu automatycznie temu zaprzeczają. Zachodnia prasa była oburzona: KRWAWY DYKTATOR WINI OPOZYCJĘ ZA WTRĄCANIE SIĘ YANKESÓW. Dowód znajduje się w poufnej depeszy ambasady USA do Departamentu Stanu. Nie da się temu zaprzeczyć.

Czarodziej Łukaszenko

Dlaczego USA musi płacić ludziom, by przeciwstawiali się Łukaszence? Jaka tajemnica kryje się za popularnością Łukaszenki? Został on wybrany demokratycznie w roku 1994, już po rozpadzie ZSRR. W pewnym sensie, zdołał on przekształcić chaotyczny upadek w całkiem dobre rozwiązanie. Zatrzymał prywatyzację, zapewnił wszystkim pełne zatrudnienie, zmierzył się ze zorganizowaną przestępczością i ją pokonał; jednym słowem, zabezpieczył porządek i utrzymał istniejące stosunki społeczne. Dla gości z Zachodu, Białoruś jest raczej dobrze utrzymanym doskonale funkcjonującym małym państwem wschodnioeuropejskim, nie różniącym się bardzo od swoich bałtyckich sąsiadów. Lecz dla przybywających z Rosji lub Ukrainy, jej bezpośrednich sąsiadów, jest cudownym, wyrosłym z poradzieckiej republiki ideałem państwa, którym one także mogły się stać. Jak Białoruś, mogłyby mieć czyste ulice, pełne zatrudnienie, sklepy sprzedające miejscowe produkty, policję nie wymuszającą łapówek, emerytury dla starych ludzi, i równość ekonomiczną.

Łukaszenko powstrzymał te rodzaje prywatyzacji forsowanej przez MFW, które zrujnowały sąsiadów Białorusi. W Rosji, kilku kolesi byłego prezydenta Jelcyna, jak obecnie więziony miliarder Chodorkowski, zagarnęli cały przemysł, kopalnie rudy żelaznej i tereny roponośne. Większość z ukradzionego narodowi mienia sprzedali przedsiębiorstwom zachodnim, które złupiły Wschód z pazernością nie mającą miejsca od czasów podboju Meksyku przez Corteza. Zwykli Rosjanie stracili pracę, mieszkania, i zostali pozbawieni usług socjalnych, natomiast superbogaci oligarchowie zaczęli kupować nieruchomości w luksusowych dzielnicach Londynu i na Lazurowym Wybrzeżu, wielkie jachty i drużyny piłkarskie. Dopiero prezydent Putin powstrzymał tę organizowaną pod auspicjami MFW szaloną wyprzedaż zasobów, i ocalił Rosję, lecz nikt nigdy nie zapomni koszmaru „szalonych lat dziewięćdziesiątych”.

Na obszarach poradzieckich wielkim problemem jest zorganizowana przestępczość. W ostatnim miesiącu obywatele Rosji dowiedzieli się o gangu, który narzucił swoje rządy na bogatym Kubaniu na południu Rosji, gwałty i bezkarne morderstwa trwały latami, gangsterzy i policjanci   współuczestniczyli w zbrodniach i dzielili się łupami. Jednak na Białorusi nie ma zorganizowanej przestępczości, nie ma tajnych struktur na podobieństwo mafii. „Gangsterzy uciekli stąd w latach dziewięćdziesiątych”, powiedzieli mi tubylcy. Na Białorusi policjanci nie biorą łapówek, czym dotychczas nie mogą się pochwalić inne państwa poradzieckie. Łukaszenko osiągnął to przez zagwarantowanie emerytowanym policjantom przyzwoitych emerytur, dobrze przekraczających średnią, i przez bezlitosne zwalnianie ze służby skorumpowanych policjantów.

Na Białorusi nie ma oligarchów. Socjalizm ograniczony jest do większych pracodawców; własność prywatna i prywatny biznes są absolutnie respektowane. Miejscowi biznesmeni mówili mi, że korupcja jest mała, o wiele mniejsza niż w sąsiednich państwach. Jest wielu zamożnych ludzi, lecz brak superbogaczy; na ulicach Mińska jest wiele pięknych samochodów. Ogromna większość samochodów w Mińsku to nowoczesne ekonomiczne auta europejskie i japońskie. Starych radzieckich samochodów praktycznie się nie spotyka. Na Białorusi nie ma konfliktów na tle narodowym lub religijnym. Kościoły katolickie i cerkwie prawosławne stoją na tych samych placach; przed pojawieniem się wielokulturowości, w ciągu wielu wieków zbudowano meczety i synagogi. Wschód był zawsze wielokulturowy: prawosławni chłopi, katolicka szlachta, żydowscy kupcy i tatarscy żołnierze mieszkali razem na Białorusi na długo przed XV wiekiem, kiedy to kraj ten stał się częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego, największego wtedy państwa w Europie. Oficjalnym językiem Księstwa był język starobiałoruski. Białoruskie oddziały, razem z polskimi rycerzami i smoleńskimi pułkami, 500 lat temu pobiły Krzyżaków na polach Grunwaldu.

Przeciwnicy Łukaszenki próbowali zagrać kartą etniczną, która okazała się tak skuteczna na Ukrainie i Litwie dla poróżnienia tradycyjnych przyjaciół. Popierali białoruski nacjonalizm i stary język białoruski, lecz obie te idee nie wypaliły. Romantyczna wizja opozycji – odrodzenie narodowe Białorusinów – jest bardzo poetyczna, jak odrodzenie innych mniejszości w Europie, lecz naród praktycznie nie chce za to walczyć. Radziecki styl Łukaszenki w gospodarce pozwolił zachować źródła produkcji miejscowej, i okazuje się, że obok wszędobylskich towarów importowanych, podstawowe produkty są pochodzenia miejscowego. Białoruski ser, mleko, chleb i warzywa są ekologiczne i rosyjscy goście zawsze kupują i wiozą do domu tyle, ile mogą, smacznych, zdrowych i tanich produktów. Białoruski przemysł także się zachował. Podczas gdy MFW, w gwałtownym procesie deindustrializacji, wpędził sąsiadów do Trzeciego Świata, Białoruś wciąż wszystko produkuje, od odbiorników telewizyjnych do traktorów, od olbrzymich ciężarówek do kostiumów zaprojektowanych przez Yves Saint Laurena.

Na Białorusi nie ma partii politycznych. Nie ma tu jednej wielkiej partii politycznej, jak w Rosji, ani dwupartyjnego systemu, jak w USA. W ogóle nie ma tu partii politycznych. Partie nie są zakazane, lecz po prostu nie powstały. Była to jedna z wielkich idei Simone Weil, francuskiej filozofki marksistowskiej i przyjaciółki T.S. Eliota, chociaż ona zakazałaby partii całkowicie. Białoruś przedstawia sobą interesujący udany model postępu ekonomicznego. Przypomniała światu, że mądry władca może uratować kraj. Lekcja ta jest szczególnie na czasie, ponieważ MFW doprowadził wiele krajów do bankructwa i niewypłacalności. Świat obecnie z dezaprobatą przypatruje się MFW i innym międzynarodowym inwestorom. Monetaryzm zbankrutował. Agresja militarna, na której polegał Bush, zawiodła. Żyjemy w erze pokryzysowej. Obecnie poszukiwane są inne drogi rozwoju. Ludzie zaczynają pytać: czy nie ma lepszej drogi? Białoruś udowodniła, że jest.

Jedno z głównych osiągnięć Białorusi polega na tym, że obroniła się przed wielkimi międzynarodowymi korporacjami. Podczas 20 lat, w ciągu których Zachód podporządkowywał sobie świat, maleńka Białoruś zdołała zachować swoje aktywa. Jest to bardzo ważna lekcja dla wielu krajów. Białoruś nie może pochwalić się żadnym Abramowiczem [rosyjski oligarcha], lecz kraj ten jest prawdziwą ojczyzną dla milionów raczej zadowolonych zwykłych obywateli. Ogromna większość narodu białoruskiego jest zadowolona ze swego życia. Mają skromne zarobki porównywalne z sąsiednią Rosją, lecz nie ma bezrobocia i nie obawiają się, że ich zakład pracy zostanie zamknięty. Ich miasta są czyste, żywność tania, ogrzewanie i emerytury są dotowane, a komunikacja działa dobrze. Nie są sługami Wall Street, banku Goldman Sachs, Pentagonu, ani Panów Dyskursu. Swoim istnieniem zmuszają sąsiadów do zrobienia rachunku sumienia, są żywym dowodem na to, że Związek Radziecki nie musiał upaść, że socjalizm może działać dobrze, i że często działa lepiej od kapitalizmu finansowego.

To właśnie dlatego źli ludzie chcą zniszczyć Białoruś. Kraj jest odizolowany od Zachodu: Białorusinowi bardzo trudno odwiedzić swego kuzyna w sąsiedniej Polsce lub Litwie, ponieważ UE nie da mu wizy. Szczególnie wrogo usposobiona jest Polska. Panując kiedyś na Białorusi, Polacy uważają siebie za uprawnionych do narzucania Wschodowi siłą zachodnich porządków. Wizy są bardzo drogie dla miejscowych. Jedyne lotnisko międzynarodowe jest praktycznie puste; jest bardzo mało lotów do i z Białorusi. Stosunki z Rosją są dalekie od doskonałości. Rosyjscy oligarchowie usiłowali wykupić białoruski majątek, przemysł i rurociągi. Łukaszenko oparł się spekulantom z Nowego Jorku i Berlina, i nie ma zamiaru oddać narodowych bogactw w ręce złodziei z Moskwy. Zaczęły się więc naciski na Białoruś. Wiele można byłoby powiedzieć o ścisłym sojuszu z Rosją, lecz Białoruś zdaje sobie sprawę, że gdzieś za szerokim rosyjskim uśmiechem, czai się kłamstwo oligarchów. Im bardziej Rosja zdoła okiełznać zachłanność oligarchów, tym mniej będzie podejrzeń, co do zamiarów cynicznego wykorzystania naturalnej bliskości i chęci wzajemnego wspierania się obu narodów.

Obecnie, Łukaszenko prowadzi skomplikowaną grę z UE, mówi się nawet o możliwości wejścia Białorusi do zjednoczonej Europy. Nie jest to niemożliwe: ekonomicznie Białoruś jest w o wiele lepszej sytuacji niż większość państw wschodnioeuropejskich będących członkami UE. Białoruś ma przyjacielskie stosunki z Wenezuelą i Kubą, z Chinami i Wietnamem. Jest krajem socjalistycznym, lecz ten socjalizm jest łagodny, pozostawia wiele miejsca dla przedsiębiorczości prywatnej i wolności osobistej. Białoruś znalazła sposób na zakonserwowanie i rozwój tych elementów socjalizmu, w które gdzie indziej całkowicie zwątpiono na początku lat 1990. Nie zważając na rozpacz MFW, socjalizm nieoczekiwanie rusza sprawnym chodem, w nowych szatach i z nową nadzieją. Wspaniale, że Białoruś dała radę przejść linę rozpiętą między wolnością i odpowiedzialnością, lawirując między rozpadem i obcymi wpływami. Szczególnie ważna, a nawet gorzka, jest ta lekcja dla sąsiedniej Rosji. Rosyjski analityk polityczny Sergiej Kara Murza powiedział, że system białoruski mógłby posłużyć za wzorzec wskrzeszenia państwa socjalistycznego.

Słowa te przypomniały mi historię meczetu Cristo de la Luz. Legenda mówi, że koń króla Alfonsa VI wkraczającego do Toledo zatrzymał się nagle i ukląkł przed ścianą meczetu; gdy odmurowano niszę, ukazał się krucyfiks oświetlony lampką oliwną, która płonęła nieprzerwanie przez 373 lata mauretańskiej okupacji. Był to wyraźny znak, że chrześcijaństwo niechybnie powraca nawet po długich latach ciemności. Gdy już socjalizm ponownie zwycięży, zwycięzcy odkryją jaśniejącą lampkę socjalizmu, wciąż palącą się na Białorusi.

18/01/2011

List otwarty do władz i sponsorów Wyższej Szkoły Filologii Hebrajskiej w Toruniu

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:25

List otwarty do władz i sponsorów Wyższej Szkoły Filologii Hebrajskiej w Toruniu

Szanowni Ojcowie Franciszkanie i sponsorzy,

WSFH, pierwszą tego typu uczelnię w UE, utworzono dla lepszego poznania języka i kultury żydowskiej, a w przyszłości również wyeliminowania niezrozumienia pomiędzy narodami polskim i żydowskim. Możnaby przyklasnąć, gdyby nie stronnicza realizacja celu i konflikt z chrystocentryczną duchowością franciszkanów.

Stary Testament uczy, że żydzi byli nieposłuszni Bogu, prześladowali Proroków, w tym Jezusa, którzy potępili większość Hebrajczyków za ich grzechy. Krytyka złych Żydów czy żydów nie jest więc odrażająca ani “antysemicka”. Wasze WSFH nie tylko nie robi tego, ale szerzy judeocentyczną hasbarę wybielającą ludobójcze zbrodnie syjonistycznego państwa i globalnego kompleksu władzy judeocentrycznej (kompleks jot)!

Wigilia-Chanuka

Duchowość chrześcijańska to oddanie Jezusowi (Łukasz 14:33). Nie służy jej powrót do Chanuki. Chrześcijańscy naśladowcy mesjanistycznych żydów myślą, że tak trzeba, skoro sam Bóg dał żydom te nie-biblijne święta. Nic podobnego! Biblijne rytuały miały przygotować (nielicznych) wiernych Izraelitów do powitania Mesjasza. Z przyjściem Chrystusa, rytuały i święta poszły do muzeum. Dla chrześcijan jest zbędnym i niestosownym obchodzić święta oczekujące I Przyjścia. Mamy darzyć Oblubieńca niepodzielną miłością i uwagą. Skoro Chrystus zjednoczył żydów i nie-żydów (Gal. 3:28 i 5:1) zapoczątkowując erę nowotestamentową, chrześcijanom przystoi jedynie rozkoszować się Jego obecnością, oddając się Mu całkowicie w zamian za to, co dla nas uczynił z woli Ojca. A Wy sankcjonujecie nierząd Oblubienicy po Zaślubinach.

Parę lat temu na Boże Narodzenie w Mołdawii, prawosławni wynieśli menorę z centralnego placu w Kiszyniewie. Miejscowa Cerkiew oświadczyła: niewłaściwym jest wystawić symbol żydowskiego kultu w miejscu publicznym związanym z historią i wiarą naszego narodu, gdyż w księgach kultu judaizmu Chanuka to “święto błogosławieństwa” symbolizujące zwycięstwo żydów nad nie-żydami. Ostro zaprotestowała judeomasońska “policja moralności” w USA, ADL (odłam Bnai Brith zakazanej w Polsce przedwojennej), która nienarzuca jednak Izraelowi symboli islamu i chrześcijaństwa podczas Chanuki.

W przeważająco chrześcijańskim USA, gdzie Żydzi stanowią poniżej paru procent ludności, ADL zorganizowało kampanię antychrześcijańską Grudniowy Dylemat:szkoły i rządy […] nie mogą  faworyzować jednej religii ponad inne. Nie należy więc wystawiać więcej choinek i szopek niż menor czy kapliczek buddyjskich, a w szkołach śpiewać kolęd; Boże Narodzenie nie powinno czcić Chrystusa, tylko wszystkie religie świata. W wytycznych do kampanii, ADL nalega dodać do płatków śniegu, świec, choinek i Mikołaja nawet Menorę Chanukową, bo chodzi o przesłanie nt. sezonu świątecznego, a nie promocję religijnego punktu widzenia. Ale szopka, krzyż czy inne niewątpliwie religijne symbole są nieodpowiednie do wystawiania w szkole publicznej.

Ten ”dylemat” to produkt supremacjonizmu, opracowanego przez rabinów talmudycznych. Antychrześcijańskie grupy narzucają chrześcijanom symbole żydów i ich supremacjonistyczne wartości. Upublicznienie Chanuki w Polsce świadczy, że żydowscy supremacjoniści działają globalnie. Zjudaizowawszy obrządek katolicki, judeomasoneria chce wyrugować Chrystusa z życia publicznego. Szanowni Ojcowie biorą w tym udział. Skorumpowani politycy i hierarchowie wykorzystują “zeuropeizowaną” tą indoktrynacją, satanistyczną młodzież polską do chucp takich jak przeciąganki Krzyża Smoleńskiego, mierzących w podział Narodu i odwrócenie uwagi od spraw donioślejszych.

Na podstawie prawa zainicjowanego przez ADL, aresztowano 11 chrześcijan w USA za zbrodnię nienawiści: świadczenie przeciw homoseksualistom. Aktywiści ADL pracują nad podobnymi inicjatywami na całym świecie. Co następne – kara śmierci przez ścięcie dla chrześcijan za bałwochwalstwo, wg talmudycznego Prawa Noego. O przyjęcie tych neo-faryzeuszowskich praw apeluje Watykan, sugerując bezpodstawnie i heretycko, że mają one podstawę biblijną.

Muzealne święta żydowskie przyciągają wiernych do martwego słowa, o którym Bóg powiedział Hebrajczykom: Mam w nienawiści i odrzuciłem uroczyste święta wasze, ani się kocham w ofiarach zgromadzenia waszego (Amos 5:21). Oczarowanie judaizmem i Izraelem skłania do szerzenia Babilonu Wielkiego z Objawienia Jana: antychrystowa kontrola i ucisk z ośrodkiem w Jerozolimie. Program WSFH emanuje synagogą szatana, która doprowadziła do ukrzyżowania Pana. Z faryzeuszowskiego talmudyzmu wyrosły rewolucje, a z nich komunizm, hitleryzm, liberalizm i żydowska kontrola finansów, mediów, religii, polityki międzynarodowej, historii i instytucji społecznych. Franciszkanie propagują antychrysta, podczas gdy On i Ewangelia nakazują nam baczyć na to i uciekać od Babilonu pod karą utraty duszy  (Mateusz 16:6, List do Filipian 3:2). Uwiarygadniacie judaizm mesjanistyczny, odpowiednik faryzeizmu, dziś zagrażający całemu światu.

Rock i Marsze Żywych – narzędzia plemiennej nienawiści

Na stronie głównej informujecie też o wykładzie attache ambasady Izraela nt. historii państwa Izrael w muzyce rockowej. W zw. z niedawną masakrą popełnioną w Tuckson przez satanistycznego żyda, Loughnera, reporter śledczy Texe Marrs piszeJego umysł wyjałowiły nielegalne dragi i alcohol oraz zło słów i destrukcyjny dla duszy rytm muzyki rockowej […] jego idole muzyczni, np. gitarzysta Jimi Hendrix, który zmarł od przedawkowania dragów,  przyznal że był opętany przez diabły; a Jim Morrison z zespołu Doors, również czciciel szatana, zmarł młodo także z przedawkowania. Te gwiazdy rockowe, jak Loughner, ostentacyjnie odrzuciły Boga i nienawidzili oraz pogardzali życiem, również własnym. Marrs badał wielu masowych morderców i zamachowców: praktycznie w każdym przypadku stwierdziłem to samo. Podobnie jak u Jareda Lee Loughnera, wszyscy oni w jakiś sposób czcili szatana i jednocześnie byli nałogowymi fanami muzyki rockowej heavy metal. Marrs wylicza wsród nich żydów, Dylana Klebolda i Erica Harrisa, morderców w masakrze w gimnazjum w Columbine: Wybierali na ofiary zwłaszcza młodych kolegów szkolnych, o których wiedzieli, że są chrześcijanami.

Służby państwowe Izraela wykorzystują znany mechanism rockowy do indoktrynacji o zbrodniczym państwie, które straciło  suwerenność, gdy pogwałciło warunki nałożone przez ONZ. Wyczyściwszy etnicznie ziemie arabskie, Izrael popełnia ludobójstwo w Gazie, a niespełna 2 lata później zabija międzynarodowych uczestnikówFlotylli Wolności. Sądy izraelskie odmawiają prawa do małżeństwa mieszanego, podczas gdy kompleks jot wciska społeczeństwom zachodnim multi-kulti i rasowe mieszanie. Rada praw człowieka ONZ przyjęła Raport Goldstone’a o barbarzyńskim ataku na Gazę, który nazywa Izrael organizacją zadającą terror. Tylko Izrael posiada broń atomową w regionie i do tego wymiguje się spod kontroli międzynarodowej. Służby Izraela stoją za zbrodniami masowymi na całym świecie tak licznymi, że nie ma tu miejsca wyliczać. Wy legitymizujecie tę jedyną demokrację Bliskiego Wschodu, wysysającą ogromne środki i ofiary wojskowe od USA, poprzez Lobby Izraela, a gdzie indziej przez miejscowe “oddziały” kompleksu jot, eksploatujące szabas-gojów.

Nielepiej oceniam Waszego gościa z kwietnia ubr., Eli Rubensteina, dyrektora Marszu Żywych na Kanadę. Marsze te słyną ze skandalicznego zachowania w Polsce uczestników i izraelskiej ochrony, a co gorsze – z indoktrynacji młodzieży żydowskiej z całego świata w nienawiści do Polaków na podstawie ohydnego wymysłu “profesorów” kompleksu jot o udziale Polaków w Szoa (zgotowanym przez światowy syjonizm i żydowskich syjonistów-hitlerowców — patrz rabini Moshe Shonfeld i Michael Ber Weissmandlprzegląd po polskuLenni BrennerMark Weber i książka na indeksie – Dietrich Bronder Before Hitler Came). Rubenstein pomógł też popularnemu w USA programowi rozgłosić dziesiątkom milionów telewidzów kłamstwo o Holo-oszuście Elie Wieselu.

Panie Jezu Chryste Synu Boży zmiłuj się nad braćmi moimi Franciszkanami i sponsorami WSFH

WSFH działa w mej Ojczyźnie, od wieków umęczonej i zniewalanej przez kompleks jot, a patronują jej O. Franciszkanie, zaprzęgnięci do wywracania społeczeństwa. Zamiast odkłamania niezbędnego do rozpoczęcia pojednania, legitymizujecie chore relacje polsko-żydowskie (będące w dołku niespotykanym od czasów żydokomuny) i zgubną dla chrześcijan indoktrynację. Pracujecie dla hasbary, przeciw polskiej racji stanu, chrzecijaństwu i cywilizacji zachodniej. Szastacie funduszami “przyznanymi” niepublicznej szkole z naszej krwawicy. Jesteście narzędziem wykorzystania multimilionowych darowizn niewiadomego pochodzenia, podczas gdy polskie szkolnictwo, bezdomni, powodzianie itd. cierpią bez pomocy.

Piotr Bein, niezależny badacz ludobójstwa

grypa666.wordpress.com i piotrbein.wordpress.com

07/01/2011

Chrystus się rodzi!

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 04:45

Chrystus się rodzi!

Boże Narodzenie to obok Zmartwychwstania najradośniejsze święto w kalendarzu Cerkwi. Znane jest też jako Wcielenie Chrystusa, bo Jezus urodził się człowiekiem i przyszedł na ten świat, by nas zbawić.

Refleksje nt. znanej Ikony Bożego Narodzenia

Mark Williams 23.12.2010, przekład Piotr Bein

Autor opisuje się tak: anglikański walijski wikariusz z ewangelickiego/charyzmatycznego skrzydła Kościoła, powoli zakochuje się w Prawosławiu.

Tradycyjna ikona narodzenia Pana Naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa,  przedstawia Stwórcę wszechświata wchodzącego do historii jako nowonarodzone dziecię. Ikona pokazuje też następstwa tego wydarzenia w ziemskim życiu. Zdumiewające, jak reprezentacja narodzin Zbawiciela różni się w Prawosławiu od tej na Zachodzie, gdzie widzimy narodziny Dzieciątka oraz dobro i ludzkość Boga, który się nam rodzi. Prawosławie bardziej podkreśla wielkie misterium wstąpienia Boga między ludzi, realizacji obietnicy przyjścia Mesjasza.

Centralną figurą nie jest jednak Dziecię, tylko Maria. Większa od innych postaci, widnieje w środku, oparta na czerwonej poduszce. Przede wszystkim symbolizuje to danie nam Boga poprzez Theotokos, Matkę Boską, Bogurodzicę. Często ikony nie przestawiają Jej  zwróconej do Niemowlęcia, tylko do nas, bo jest Matką wszystkich ludzi.

Potrójny promień spływa z nieba – Święta Trójca. Józef siedzi na dole po lewej. Wg apokryfów, Szatan przyszedł powiedzieć Józefowi, że niemożliwe jest narodzenie z dziewicy.

Konstrukcja

W tle, nieprzyjazny świat od czasu wypędzenia z Raju. W środku Maria, centralna,  nieproporcjonalna postać spoczywająca w pieczarze oraz Jezus, dziecię w żłobie, owinięte w pieluszki.

Teologia

Ikonę przepełna symbolizm. Bezradna figurka w pieluszkach to zupełne poddanie Chrystusa fizycznym warunkom rządzącym ludzkością. Ziemia daje Mu pieczarę. Zwierzęta (wół i osioł) symbolizują ludzi, którzy jeszcze nie poznali Boga i wpatrują się w Niego w milczącym podziwie, a ludzkość ofiarowuje Jemu kogoś z siebie, Matkę Dziewicę. Żłobek przypomina trumnę, a Jego pieluszki odzienie pogrzebowe.

Gwiazda

Niebo wita Go gwiazdą, światłem mądrości. To jest znak, że Chrystus przyszedł dla wszystkich: Bo w nim [świetle mądrości], gwiazda nauczyła gwiazdom służących [magów] kłaniać się Tobie, Słońce Prawdy, i poznać Ciebie, Jutrzenko na wysokości (Tropar Bożego Narodzenia). Na niektórych ikonach są trzy promienie z gwiazdy, symbolizujące Świętą Trójcę.

Mędrcy [kapłani-astrologowie perscy, Trzej Królowie w tradycji łacińskiej – PB]  i pasterze przynoszą swe dary – również na znak, że Chrystus przyszedł dla wszystkich.

Kobiety na dole z lewej są położnymi. Znaczy to, że Jezus narodzil się w normalny sposób i potrzebował kąpieli, tak jak normalne niemowlę.

Przepowiednia starotestamentowa

Pod linią śodkową ikony są drzewo, wół i osioł. Drzewo to Pień Jessego z przepowiedni, że pęd wyrośnie z pnia ojca Króla Dawida: I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu… (Izajasz 11:1-2). Wół i osioł też nawiązują do starotestamentowej przepowiedni: Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela… (Izajasz 1:3). Niekiedy zwierząta pokazane są blisko Dzieciątka, ogrzewając Go oddechem.

Józef

Sprawiedliwego Józefa widać na dole z prawej, z dala od Jezusa i Bogurodzicy. A to dlatego, że nie był zaangażowany w cud Wcielenia Syna Bożego, lecz był obrońcą Marii i Jezusa. Starzec rozmawiający z nim to diabeł przynoszący Józefowi nowe zwątpienia. Diabeł sugeruje, że jeśli dziecko byłoby naprawdę boskie, to nie urodziłoby się w sposób ludzki. (Argument ten w rozmaitych formach ciągle wypływa w historii Kościoła. Jest podstawą wielu herezji.) Ilona ujawnia w osobie Józefa nie tylko jego osobisty dranat, ale też dramat całej ludzkości, trudność przyjęcia tego, czego rozum nie pojmuje – Wcielenia Boga.

Maria

Maria w środku patrzy ze swej pozycji spoczynku na Józefa, jakby chciała przezwyciężyć jego wątpliwości i pokusy. Nie jest Ona najważniejszą postacią ikony, lecz najbardziej dominuje. Niekiedy przedstawia się Ją klęczącą, ale wciąż zatroskaną.

Anioły

Anioły sławią Boga, doglądają wydarzenia i głoszą Nowinę pasterzom lub śpiewają. Na prawo siedzi młody pasterz ubrany w wieniec. Gra na flecie, okazując radość z Nowiny.

†††††††††††††††††††††††††††††††††

Tropar Bożego Narodzenia


W oryginale cerkiewnosłowiańskim:

W moim przekładzie:

Narodzenie Twoje, Chryste Boże Nasz,

zesłało światu promień mądrości:

bo gwiazdom służących

gwiazda nauczyła

kłaniać się Tobie, Słońce Prawdy,

i poznać Ciebie, Jutrzenko na wysokości:

Panie, chwała Tobie.

W angielskim tłumaczeniu na portalu Greckiej Prawosławnej Archidiecezji w Ameryce:

Your birth, O Christ our God,

dawned the light of knowledge upon the earth.

For by Your birth those who adored stars,

were taught by a star,

to worship You, the Sun of Justice

and to know You, Orient from on High.

O Lord, glory to You.

W angielskim tłumaczeniu Wikipedii:

Thy Nativity, O Christ our God,

has shone to the world the light of wisdom;

for in it those who served the stars

were taught by a star

to bow down before Thee, the Sun of Righteousness,

and to know Thee, the Daybreak from on high.

O Lord, glory to Thee.

Zauważ długość tekstu angielskiego, potrzebnego dla oddania treści cerkiewnosłowiańskiej: ok. 50 słów kontra 29. Mój przekład: 28 słów. Angielska wersja ok. 2/3 dłuższa! Zdumiewające! Często w tłumaczeniach z angielskiego łapię się na tym, że produkt jest krótszy od oryginału. Dlatego nazywamy się Słowianie – władający słowem? Szanujmy nasz język, jego pochodzenie i krewnych – to skarby nie do odtworzenia w świecie zachodnim.

06/01/2011

John Kaminski: 10 najlepszych artykułów 2010

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 12:56

10 najlepszych artykułów 2010

John Kaminski, przekład-skrót Piotr Bein

Wśród wiodących (wg mendiów) artykułów, nie znalazłem Iraku, Afganistanu czy wycieku ropy, tylko pijanych celebrytów i Wiki-nawijanie. Natomiast mój wybór może pomóc twemu zdrowiu, umysłowemu i w ogóle.

Wszyscy prezydenci USA otrzymują spreparowane życiorysy pasujące do skryptu historii wg jelit. Nic dziwnego, że nie podają brudnego i sekretnego życiorysu Obamy. Tymczasem jego prawdziwa historia odzwierciedla bajzel, jaki zrobili z Ameryki. Więc nr 1 na mej liście to Deanna Spingola z Barack Obama – former CIA Agent (Barack Obama, b. agent CIA). Artykuł najlepiej oddaje, jak całość publicznego życia amerykańskiego  jest oszustwem wymanipulowanym przez tych z nieograniczoną władzą nad tajemnicami. Dlatego do najlepszych reporterów należą demaskatorzy jak Spingola, wschodząca gwiazda cyber-radia.

Już latem zlinkowałem do stron Spingoli na podstawie ww. artykułu, znacznie klarowniejszego o życiu politycznym Ameryki niż plik New York Times z 10 lat:

Jako tajny agent, Obama był domniemanym agentem wiodącym w zaopatrzeniu w broń i pieniądze wyszkolonej przez CIA armii talibów przeciw machinie wojennej sowieckiej armii. Od jego działań zależało powodzenie talibów przeciw sowieckiej inwazji na Afganistan. Publicznie wiadomo, że Obama udał się do Pakistanu w 1981 r. Nie można dowiedzieć się, jak często Obama podróżował między Pakistanem a Rosją. Wg dra Manninga, Obama był tłumaczem w CIA podczas wojny afgańskiej. Kiedy zakończył swą pracę dla CIA w środku l. 1980-ych i wrocił do USA, przekonał departament stanu do wymaewrowania jego wstąpienia na wydział prawa na Uniwersytecie Harvard. Ponieważ CIA, osobista agencja prezydenta USA do czarnych działań na całym świeci, ma też koneksje z politykami federalnymi i stanowymi, zdołała załatwić Obamie w 1988 r.  jeszcze jedną elitarną uczelnię.

Pomimo braku 5 lat koledżu, przyjęto go na Harvard, gdzie osiągnąl znakomite wyniki i został wybrany (5.2.1990) prezydentem czcigodnego znamienitego Harvard Law Review, najwyższej pozycji studenckiej na wydziale prawa Harvardu, wybieranej na rok. [3] Po Po absolutorium Obama mógł pracować w każdej wiodącej firmie prawniczej, tylko że brakowało mu wymaganego obywatelstwa, co wyszłoby podczas wywiadów naborczych i normalnych w takich sytuacjach sprawdzianów życiorysu, przeprowadzanych przez firmy tego pokroju. Ponadto jego braki z Occidental College dyskwalifikowałyby go z najlepszych firm prawniczych. Na dodatek był agentem CIA na Bliskim Wschodzie w czasie, gdy powinien był studiować na Uniwersytecie Columbia. Więc pomimo swych harwardzkich osiągnięć, Obama został […] działaczem społecznym w południowym Chicago, co oddaliło potrzebę sprawdzania jego życiorysu. [4]

Podstawowe fakty w wizerunku Obamy dowodzą niezbicie, że ten demokratyczny prezydent miał w każdej chwili pomoc możnowładców, którzy ułatwili mu podróż do Białego Domu w zamian za usługi, jakie wykonał dla tych, co kontrolują wstrętną rzeczywistość Ameryki.

Uważam za artykuły roku takie, które podają informacje nigdy niewidziane w oficjalnych źródłach, a odwracające do góry dnem ogólną opinię o życiu publicznym. Nr 2 na mej liście to artykuł o innej osobistości wylansowanej na bohatera przez największych nawijaczy, Noamie Chomskym, pióra niezmordowanego badacza, Dicka Eastmana, jednego z najbardziej płodnych acz niedocenionych autorów na internecie. Zawsze  zrywa on woalki ściemy na wydarzeniach, pomagając zrozumieć, co się dzieje naprawdę. Tytuł artykułu Eastmana na Rebel News w tłumaczeniu na polski: Chomsky jest Żydem-syjonistą, który sabotażował wyższe szkolnictwo Ameryki i zmyla nas o 11 IX oraz władzy i wrogości Rotszyldów.

Nr 3 to długi tekst o tym, co każdy Amerykanin powinien wiedzieć, a nie wie – Konstytucji. Michael Tsarion w The Constitution Con ujawnia, że Amerykanie wcale nie wygrali swej wojny o niepodległość, bo pęta żydowskiej mamony nie pozwoliły powstać wolności, tak jak dziś. Tsarion dogłębnie analizuje, co narawdę zaszło w 1776 r. – dowód na nabieranie nas od lat.

Nr 4. Stephen Lendman o powolnym ludobójstwie w Palestynie.

Nr 5. O wycieku w Zatoce Meksykańskiej było wiele wspaniałych artykułów, przeciwnych doniesieniom mendialnym. Umieszczam tu ich pięć:

Ostatni wywiad z Matt Simmons

Robbie Skye Campbell Zdrada w Zatoce

Michael Edward Niebieska zaraza rozwija się w Zatoce

B. K. Lim Ropa, którą chciało ukryć BP…

Dr Tom Termotto Zatoka Meksykańska umiera

Nr 6. B. amerykański komandos w Marines, Kevin Keefe uczestniczył we Flotylli dla Gazy, zaatakowanej przez izraelskich przestępców, którzy z zimną krwią zabili wiele osób. Jego elokwentne repliki na smarowanie w żydowskich mediach podtrzymaly najwyższe standardy męskości, a pośród jego wielu inspirujących postingów demolujących żydowską hipokryzję, moim faworytem był Collecting Rocks and Getting Shot by the Israelis for Fun (Zbierać kamienie i być zastrzelonym przez Izraelczyków dla zabawy)

Nr 7. Joe Cortina tak szokująco przekazuje autentyczność z okopów z Gazy, że przez lata zelektryzował nadzieję na sprawiedliwość – Israel – My Experiences There In The Summer Of 1989 (Izrael, moje doświadczenia latem 1989).

Nr 8. Jews, Judaism and Jewishness (Żydzi, judaizm i żydoskość) o postawie rujnującej świat, pióra Australijczyka Andrew Winklera, naczelnego Rebel News.

Ostatnie 2 pozycje zarezerwowalem dla mych ulubionych. Najlepszym cyber-autorem 2010, przez czystą aklamację wszystkich, których znam, jest Gordon Duff z Veterans Today. Pasuje tu dowolny jego tekst torpedujący oczywisty sabotaż USA przez Izrael, a on pisze coraz lepiej, więc na Nr 9 wybieram jego hołd dla reportaży Jesse Ventury nt. 11 IX.

Gorące inwektywy Duffa wykatapultowały Veterans Today na cyber-przedpole walki o wolność z żydowskimi tyranami, ktorzy porwali Amerykę. Jeszcze lepsza była jego decyzja dokooptowania J. B. Campbella na komentatora. Przemawiając na poziomie autentyczności niezrównanym na Necie, prezentacje Campbella o tym, co poszło nie tak w społeczeństwie amerykańskim, robią z wyjaśnień przez wszystkie gadające łby zwykłe badziewne bujdy. Campbell zna prawdziwą historię Ameryki, sedno jej problemów i ich rozwiązania. Mój wybór Nr 10: Jak anty-amerykanizm chwyci cię za frak, to zrozumiesz, jakimi ślepymi głupami byliśmy wszyscy wierząc w to, co nam mówiono.

To by była Dziesiątka 2010. Żadnego celebryty. Szanuję wysiłki osób próbujących poprawić świat, gdzie nawijanie wciąga nas w szambo, z którego nigdy nie wyjdziemy, chyba że …idee osób w Dziesiątce zdołają jakoś przezwyciężyć wściekłą, niekontrolowaną bestię znaną jako mogoły mamony i mendiów, którzy panują nad patetycznymi marionetkami pozującymi na naszych polityków.

………………..

John Kaminski mieszka na florydzkim wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Apostołuje o tym, że nie można naprawdę rozwiązać żadnego problemu na świecie bez analizy powiązań z żydowską perfidią, która obaliła i zredukowała każdy aspekt dążeń ludzkich w historii. Wsparcie jego pracy całkowicie pochodzi od osób, które potrafią zrozumieć, co on mówi i rozumieją, co to znaczy.

04/01/2011

Kościół i banking

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 11:16

...Kościoły i banki mają, historycznie i psychologicznie, wspólne korzenie i wspólny pień.

Kościół i banking

Marco Della Luna, fragment Euroschiavi, III wyd. 2007, tłumaczyła Ewa, pozwolenie autora na dysponowanie tłumaczeniem

Współczesna rzeczywistość, zdominowana przez lichwę i dług tworzony w zamian „za nic” przez międzynarodowy system bankowy, znana była już w latach trzydziestych XX wieku. Dość dokładnie opisał tę rzeczywistość papież Pius XI w swojej encyklice „Quadragesimo anno”:

„ 105. Przede wszystkim uderzającym w naszych czasach zjawiskiem jest skupienie się nie tylko samych bogactw, ale także ogromnej potęgi i despotycznej dyktatury gospodarczej w rękach niewielu, którzy w dodatku często nawet nie są właścicielami, lecz tylko stróżami i zarządcami kapitału, a którzy mimo to kierują nim w sposób samowolny.

106. Dyktatura ta najgorszą przybiera postać w działalności tych ludzi, którzy posiadając kapitały pieniężne i możność dysponowania nimi, owładnęli także kapitałem finansowym i uzyskali dominującą pozycję w rozdziale kredytu. Dzięki temu regulują oni niejako obieg krwi w organizmie gospodarczym i tak ujęli w swe ręce same centra życia gospodarczego, że nikt nie może wbrew ich woli oddychać.

107. Skupienie potęgi i bogactw w rękach niewielu, właściwe ostatniemu okresowi życia gospodarczego, jest naturalnym następstwem nieograniczonej wolności konkurencji, która zwycięstwo daje tylko najsilniejszym – jak często bywa – tym, którzy walczą najbezwzględniej i którzy nie znają skrupułów sumienia.

108. To skupienie potęgi i bogactw w rękach niewielu prowadzi do dalszej, potrójnej, walki: naprzód do walki o zdobycie dyktatury gospodarczej – dalej, do walki o opanowanie państwa, aby jego środki i jego władze wyzyskać potem do walki gospodarczej – wreszcie do walki między państwami, czy to w ten sposób, że poszczególne państwa dają swoje siły polityczne w służbę gospodarczych interesów swoich obywateli czy też w ten, że swojej przewagi i swoich gospodarczych środków używają do rozstrzygania międzynarodowych sporów politycznych.

109. Ostateczne zaś skutki panowania ducha indywidualizmu w życiu gospodarczym, jak to je sami, Czcigodni Bracia i ukochani Synowie, widzicie i nad nimi bolejecie, są następujące: wolna konkurencja doprowadziła do samozagłady – miejsce wolnego handlu zajęła dyktatura gospodarcza garści ludzi, – za żądzą zysku przyszła nieokiełzana dążność do panowania – całe życie gospodarcze stało się straszliwie twardym, bezlitosnym i brutalnym. Do tego dodać jeszcze należy wielkie szkody spowodowane zgubnym pomieszaniem praw i obowiązków państwa i życia gospodarczego z sobą. Jedną zaś z największych między nimi jest obniżanie majestatu państwa, które stało się niewolnikiem wydanym na łup ludzkich żądz i namiętności, podczas gdy wolne od wszelkiej stronniczości, a jedynie dobru ogółu i sprawiedliwości oddane, na wysokim winno zasiadać tronie jako władca i najwyższy rozjemca. Wreszcie w życiu międzynarodowym dwojakie zło z tego samego źródła wypłynęło: tu “nacjonalizm”, albo nawet “imperializm” gospodarczy, gdzie indziej zaś niemniej zgubny i potępienia godzien finansowy “internacjonalizm” lub “imperializm międzynarodowy”, dla którego tam jest ojczyzna, gdzie jest dobrze.”

Zajrzyjmy teraz do samych źródeł chrześcijaństwa i zwróćmy uwagę na to, jak kapłani, znający się na piśmie i trudniący pisaniem, autorzy Deuteronomium ( Stary Testament ) nauczają Zydów – naród wybrany przez boga Jahve’ – przedmiotu monetarnego i finansów ( Deut. 15, 1-8 ):

„ 1 Pod koniec siódmego roku przeprowadzisz darowanie długów. 2 Na tym będzie polegało darowanie długów: każdy wierzyciel daruje pożyczkę udzieloną bliźniemu, nie będzie się domagał zwrotu od bliźniego lub swego brata, ponieważ ogłoszone jest darowanie ku czci Pana. 3 Od obcego możesz się domagać zwrotu, lecz co ci się należy od brata, daruje twa ręka. 4 Ale u ciebie nie powinno być ubogiego. Pan bowiem pobłogosławi ci w ziemi, którą Pan, Bóg twój, daje ci w posiadanie, 5 jeżeli będziesz słuchał wiernie głosu Pana, Boga swego, wykonując dokładnie wszystkie polecenia, które ja tobie dziś daję. 6 Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują. 7 Jeśli będzie u ciebie ubogi któryś z twych braci, w jednym z twoich miast, w kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie okażesz twardego serca wobec niego ani nie zamkniesz swej ręki przed ubogim swym bratem, 8 lecz otworzysz mu swą rękę i szczodrze mu udzielisz pożyczki, ile mu będzie potrzeba.”

Już za czasów Mojżesza ( ponad 3 tysiące lat temu ) były znane i praktykowane pożyczki finansowe nie tylko w monetach ze złota czy srebra, ale także przy użyciu pieniądza symbolicznego ( mamre’, terafim ). Anulowanie długów co 7 lat powodowało, że nie mógł powstać, wewnątrz społeczności żydowskiej, dług nieskończony, niespłacalny – taki właśnie jakiego destrukcyjne efekty odczuwamy dziś na własnej skórze. Jednocześnie, biblijny zakaz odnośnie stosowania „odpustu długów” względem nie Zydów i innych nacji ( narodów ) powodował, że dług wewnątrz tych nieżydowskich społeczności mógł stale narastać ( wiersz 3 ).

Przypomnijmy, że hebraizm to religia etniczna, nie ekumeniczna; Stary Testament to historia przymierza pomiędzy bogiem Jahve’ i jednym tylko, specyficznym narodem, w opozycji do innych narodów i ich bogów. Chrześcijaństwo , podkreślmy, to religia ekumeniczna czyli otwarta dla wszystkich.

Nauki zawarte w Biblii miały przynieść dobrobyt narodowi wybranemu( wiersz 4 ) pod warunkiem, że ten naród dostosuje się do reguł podyktowanych przez Boga Wiecznego ( wiersz 5 ); jeżeli postąpi tak jak bóg przykazał, Jahve’ pobłogosławi Izrael pożyczający na procent wielu narodom ale nie biorący nigdy od innych tychże pożyczek na procent (  w tekście łacińskim mamy „fenerabis”, tj. pożyczać na procent ). W ten sposób ( tj. poprzez mechanizm długu nieskończonego ) naród wybrany miał zdominować inne narody, nie będąc narażonym jednocześnie na bycie zdominowanym.

Jednym słowem kler boga Jahve’ naucza Izrael imperializmu finansowego. Kapłani-skrybowie, autorzy Deuteronomium, uczą więc naród wybrany zawodu bankiera. Tę naukę ubierają w religijność, podając ją jako „słowo boże” chociaż jest to tylko banking, a bogiem w odniesieniu  pieniądz lub - jak kto woli – Mammona.

Niektórzy zdziwią się pewnie, że w czasach Mojżesza ( ponad 3 tysiące lat temu ) kapłani znali się na tych rzeczach. Będą też i tacy, co uznają, że niniejsza analiza zawiera argumenty do siania nienawiści względem Zydów. I jedni i druzdy są w błędzie. Rzeczywistość jest taka, że znajomość – teoretyczna i praktyczna – reguł finansowych, rachunkowości, bankingu, pożyczek bezpodstawnie zadłużających, pieniądza wirtualnego czy symbolicznego, procentu itd. jest o wiele starsza od samej Biblii ( wraz z Deuterenomium ).

Wszystko to jest udokumentowane na szerokim obszarze geograficznym ( Persja, Mezopotamia ) jak to przytacza m.inn. Richard Werner ( str. 163-167 ) i Paolo Legrenzi ( La Mente, str. 45-49 ). Transakcje finansowe były znane już tysiąc lat przed wprowadzeniem metalowych monet; dokumentują to trójwymiarowe symbole wartości i tabliczki zapisane stożkowatymi symbolami, które – w dużej mierze – zawierają typowe rozrachunki „mieć” i „dać” w odniesieniu do podatków, pożyczek, towarów.  Owe tabliczki były sporządzone przez ówczesnych skrybów w świątyniach i tam też przechowywane. Znajomość pisma i arytmetyki oraz rachunkowości i archiwistyki powstała w świątyniach i ograniczała się do terenów świątyń. I to właśnie świątynie, posiadający ziemię, uzyskiwały dochody z dzierżawy tej ziemi, a prócz tego posiadały prawa do ściągania podatków.

Wiele udokumentowanych konfliktów pomiędzy królem a kapłanami ma swoje źródło w rywalizacji o prawa do przychodów z podatków. Jak więc widać nie ma niczego dziwnego w tym, że również kapłani boga Jahve’ znają się na finansach i bankgingu: jest to wszak ich zawód. Zjednawszy sobie zaufanie jako pośrednicy boscy, jako ci co mają moc i obowiązek utrzymywać dobre stosunki pomiędzy bogami a ludem ( nota bene za pomocą kosztownych ofiar ),  kler wszystkich kultów i wszystkich czasów wymagał i uzyskiwał władzę, przywileje, dary, podatki.

Nota bene: już w „Upanishad” – najstarszej ( hinduskiej ) biblii świata, jest zawarta nauka, że bogowie ( kapłani, księża ) nie chcą by ludzie znali pewne sprawy, jako że - analogicznie jak ludziom służy bydło - tak bogom służą ludzie. Upanishad mówi: „Ten kto oddaje cześć jakiemuś bogowi, uznając, że ten bóg jest inny od niego i twierdząc: „ inny jest bóg i inny jestem ja” , ten nie wie. ”

Jak widzimy, reguły finansowe i bankowe dla zdobycia władzy i uzyskania dominacji nad innymi są uniwersalne; równie uniwersalne są systemy wdrożeniowe władzy finansowej i nie mają one żadnego szczególnego związku z Zydami.

To prawda, że wśród wielkich bankierów przeważają Zydzi, ale prawdą jest też  że większość Zydów cierpi, podobnie jak „goje”, z powodu tej dominacji. Podkreślić trzeba, że jest także wielu bankierów nie Zydów, a też i to, że obecnie jedynie nikły procent kapłanów zdaje sobie sprawę z rzeczywistości finansowej o której mowa, podczas gdy – w przeciwieństwie do nich - ich przełożeni są specami od finansów i bankingu. Procentowy udział Zydów w całej sferze aktywności intelektualnej jest bardzo znaczący i to ma niewątpliwie związek z całością historycznch uwarunkowań, które skłoniły przedstawicieli tego narodu do większego wysiłku w nauce i praktyce finansowej, a także do większej od innych solidarności etnicznej.

Nie bez znaczenia jest tu fakt, że – jak to wykazały badania wzajemnie od siebie niezależne – Zydzi posiadają współczynnik inteligencji o 10% wyższy od średniej europejskiej i aż o 25 % wyższy od rodowitych mieszkańców Afryki. Jest więc naturalne że Zydzi są obecni na szczeblach władzy – też ekonomicznej – i kultury, zwłaszcza jeśli dochodzi tu etniczna solidarność.

Z powyższych rozważań można wyciągnąć taki to ogólny wniosek, o charakterze psychologicznym: religie ( jako systemy zorganizowane ) i banki łączy, od zarania dziejów, jeden wspólny element: i banki i religie uzyskują realne bogactwo i realną władzę w zamian za „usługi” nie mające żadnej wymiernej wartości poza wartością psychologiczną. Tak to religie oferują pośrednictwo z wymiarem boskim, a banki oferują odsetki od pożyczek pieniędzy, których nie mają.

Działalność obu systemów władzy wymaga od swych „partnerów” jednego: wiary oraz przekonania o braku własnej samowystarczalności i niezależności. Islam, jak wiadomo, stawia absolutny zakaz pożyczaniu na procent i jednocześnie eliminuje pojęcie grzechu pierworodnego. W Islamie człowiek nie jest skazany ani na urodzenie się grzesznym, ani na urodzenie się dłużnikiem - w przeciwieństwie do tzw. cywilizacji Zachodu..

Grzech - jako rodzaj długu - może być odpokutowany lub odpuszczony, a to wymaga istnienia figury mogącej domagać się „pokuty” od każdego przychodzącego na świat. Tą figurą, tym wierzycielem jest kler, powołany celem wybawiania ludzkości od grzechu. Widzimy jak grzech pierworodny to struktura polityczna analogiczna do długu publicznego: jesteśmy tą strukturą opasani odkąd przychodzimy na świat. Jesteśmy zmuszani do płacenia podatów bez względu na to, co robimy.

Dług publiczny jest jednak możliwy do ominięcia i może być całkowicie anulowany – jak to zostało obszernie wykazane w niniejszej pracy. Narody które to wiedzą są niezależne finansowo, żyją poza zasięgiem wyzysku bankowego, nie są więc bydłem żywiącym bankierów; oczywiście ta wyzwoleńcza wiedza nie jest na rękę bankierom, jak uczy Upanishad.

Jednakże już Nowy Testament zawiera przekaz zupełnie odmienny od Starego Testamentu. Zakaz pożyczek na procent jest stanowczy i jednoznaczny, zwłaszcza w Ewangelii Tomasza ( 5, 95 ). Modlitwa „Ojcze nasz” wznosi do boga prośbę o odpuszczenie nam naszych długów ( w wersji polskiej: win ) „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. To jednak może odnosić się do obyczaju anulowania długów co 7 lat, zawartą w Starym Testamencie ( Deuteronomium ).

Najprawdopodobniej właśnie występowanie Jezusa przeciwko biznesowi finansowemu i demonstrowanie tego czynami ( jak przepędzenie handlarzy walutą ze świątyni ) było zasadniczym powodem podjęcia przez kapłanów zdecydowanych kroków przeciwko niemu – tak przynajmniej wynika z tekstów ewangelicznych.

Apokalipsa 13, 16-18 wydaje się przepowiadać naszą epokę, w której za sprawę Złego nie można ani pracować, ani płacić, ani kupować, ani sprzedawać - jak nie za pośrednictwem banków, rachunków bankowych, faktur Vat, a ostatnio i microchipów wszywanych pod skórę :

„ 16 - ... wszyscy

mali i wielcy

bogaci i biedni,

wolni i niewolnicy

otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło

17 - i nikt nie może kupić ani sprzedać.

Kto nie ma znamienia-

Imienia Bestii

Lub liczby jej imienia

18 - tu jest potrzebna mądrość

Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:

Liczba to bowiem człowieka.

A liczba jego: 666 ”

Dopiero późno w historii papież Klemens V ustanowił całkowity zakaz lichwy, tj. zabronił stosowania jakiejkolwiek formy i miary procentu od pożyczek. Według protestantów zaś o lichwie można mówić dopiero wtedy, gdy jest stosowane nadmierne oprocentowanie; oprocentowanie umiarkowane jest według nich dopuszczalne. Podobne stanowisko wykazuje Benedykt XIV w encyklice „Vix Pervenit”, ogólnie potępiając pożyczki na procent, dopuszczając jednak istnienie niewielkiego procentu.

Widzimy na tych przykładach brak jednoznaczności i niepewność w temacie lichwy. Wszystkie te wahania mogą być jednak z łatwością pokonane -  wystarczy oprzeć się w tym celu na prostym fakcie, tj. na samej istocie pożyczek bankowych. Bank, jak wiadomo z poprzednich rozdziałów, udzielając rzekomych pożyczek, nie posługuje się w tym celu realnymi pieniędzmi, nie przekazuje ich kredytobiorcy. Bank stwarza jedynie moc nabywczą bez użycia pieniędzy i robi to jedynie w oparciu o czynność pożyczania, udając – poprzez operacje rachunkowe – że cokolwiek od siebie daje, że z banku wychodzą realne pieniądze.

W tak skonstruowanym systemie każde, najmniejsze nawet oprocentowanie jest lichwą. Jest to oczywiste.  Dług powstały z niczego przekracza istniejącą w obrocie masę monetarną. Coś, co nie zostało przekazane, nie może być zwrócone, a nadodatek powiększone o odsetki. Jeśli kapitał nie istniał i ten nieistniejący kapitał zostaje obciążony odsetkami, to stopa procentowa będzie zawsze nieskończona ( jako że każdy numer podzielony przez zero daje nieskończoność, więc jeśli kapitał = zero, to stopa procentowa jest nieskończona ).

Niedawno brałem udział w spotkaniu zorganizowanym przez pewne stowarzyszenie katolickie. Niektórzy z zebranych zwrócili się do biorącego udział w tym spotkaniu profesora, specjalisty od spraw finansowych ( również z kręgu katolików ) z pytaniem czy książka „Euroniewolnicy” mówi prawdę. Profesor przytaknął. Wtedy spytano się go czy katolicy mogą liczyć na poparcie Kościoła w projekcie reform systemu bankowego i monetarnego. „ To niemożliwe – odparł zapytany - Kościół zależy finansowo od IOR-u  ( Instytutu Dzieła Religijnego ), tj. banku nie tylko uczestniczącego w systemie finansowym, ale także bardzo w nim aktywnego. IOR korzysta ze szczególnych rękojmi i gwarancji prawnych w związku z faktem, że jest to bank państwa Watykan.”

Obecni na spotkaniu katolicy byli bardzo przygnębieni tą odpowiedzią: uważali oni, że Kościół, wyznając wartości duchowe, chrześcijańskie, nigdy nie będzie krył lichwiarzy, że nie będzie kierował się logiką zysku. Przeciwnie, oczekiwali, że – odkąd zostanie poinformowany o sytuacji – powstanie przeciwko lichwie, stając na czele „wyprawy krzyżowej” o przywrócenie prawdy i sprawiedliwości i wybawiając ludzkość z niewoli bankierskiej i nieskończonego długu.

W rzeczywistości Kościół już od ponad wieku jest w pełni świadomy mechanizmów monetarnych, a mimo to postępuje tak, jak postępuje. Wiemy, że również prof. Giacinto Auriti i krąg jego zwolenników, którzy – nota bene – uznają siebie za gorliwych katolików, już od dziesięcioleci z wielkim zaparciem i ogromną dozą dobrej woli informują Kościół w temacie lichwy. Nie uzyskali dotąd żadnych rezultatów, poza sporadycznymi i jednostkowymi przypadkami poparcia przez księży. Watykan nie odpowiada. A przecież Kościół łatwo mógłby interweniować, chociażby wychodząc z encykliką w temacie lichwy i zadłużającego pieniądza.

Kościół jednak, jak każda zorganizowana religia, milczy i bierze udział w systemie ukierunkowanym na zysk. Wynika to z samego faktu, że Kościół, będąc dużą i stabilną organizacją, kieruje się - jak każda tego typu organizacja -uniwersalnym motywatorem, tj. pieniądzem.

To jest oczywiste: jest to rzeczywistość namacalna, poznawalna. Jak wygląda to prowadzenie się Kościoła od strony wiary – a więc rzeczywistości niepoznawalnej – nie jest przedmiotem naszych rozważań.

To co postrzegamy, co jest dostępne oczom każdego, zapewne nie odpowiada oczekiwaniom tych, co uznają, że Kościół powinien być prowadzony przez Ducha Swiętego. Duch Swięty jednakże – jak to wydaje się bardziej prawdopodobne – może prowadzić jednostki czy ew. nieformalnie zorganizowane grupy ludzkie, które nie zajmują się raczej obrotem majątkowym.

Jeśli więc chcemy spowodować by Kościół podjął temat reformy monetarnej, nie trzeba „informować” go w temacie, który dobrze zna, ale trzeba przedłożyć mu taki projekt, który Kościół mógłby uznać za korzystny dla siebie zarówno w sensie lukratywnym jak i pod względem wizerunku zewnętrznego Kościoła.

Nie wydaje się trudny taki projekt. Nadarza się nawet po temu sposobność: światowy kryzys monetarny. Ten kryzys może sprawić, że Kościół mógłby ( np. poprzez IOR ) zaproponować siebie jako gwaranta nowego porządku monetarnego, zgodnego z Ewangelią, wolnego od lichwy i mechanizmu zadłużającego. Istnieje tu jednak innego typu przeszkoda, najprawdopodobniej uniemożliwiająca Kościołowi posunięcia demaskujące istotę systemu bankowego. Tą przeszkodą jest pokrewieństwo genetyczne pomiędzy kościołami zorganizowanymi a bankingiem. Zarówno banki jak i kościoły zawdzięczają swój sukces materialny jednej wspólnej charakterystyce: umiejętności uzyskiwania od ludzi bogactw i posłuszeństwa w zamian za świadczenia obiektywnie iluzoryczne, chociaż skuteczne pod względem psychologicznym. W przypadku banków są to pieniądze wirtualne, a w przypadku kościołów przychylność bogów. Swiadczenia te zarówno banki jak i kościoły produkują po kosztach praktycznie zerowych i wymieniają je na wymierne korzyści ekonomiczne. Kościoły i banki mają, historycznie i psychologicznie, wspólne korzenie i wspólny pień.

01/01/2011

BOOK REVIEW: The Seventh Million

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 05:37
BOOK REVIEW: The Seventh Million
Review by Bruno Chapski

In this day and age nearly everyone wants peace. It’s a natural proclivity of man to have compassion for others. In the verba of cyberspace -just about from one end of the world to the other- it’s easy to sead/hear the global aversion towards media’s war indoktrynacja.

It’s also true that the kolosalny Corporate State and monopolio team, can still propagate glowing pictures of their psyche attire. Yet, in our internet era it’s an indisputable fact that billions of Mother Earth’s citizens see through spiritually dyed in the wool material, specifically weaved for cannon fodder pawns.

For centuries scholars on every continent have referred to a sociopathic sickness; the “us against them” phobia. For billions it’s easy to observe the near white washing and down playing of one element’s horrendous global disruption of peace. In microcosm, articles show why newspapers and magazines are going the way of rare birds. Mankind can be thankful that soon most carnivorous monopolistic media will follow the way of dinosaurs. General society doesn’t want self-centered interests providing myths about war. For those of us who want to love others, there’s the hope the noted impairment will disappear via evolucja.

It should be emphasized that if adjudicated by the global masses and Israeli dissidents, it’s easy to see the dual loyalty neokonski cornucopia of bloodshed absurdities. It makes compassionate man want to regurgitate. Thankfully the tube guest in homes, trying to colour over violence in Afghanistan, at least no longer speaks of Saddam endangering our children and grandchildren. No wonder billions in the world hate us innocent Americans.

Most global cyber citizens and the intelligentsia agree that Israeli desires are a major cause for US wars and (thus) global loathing against Americans. Sadly the internet shows that, in the entire family of mankind, no group of servants is thought of in such disparaging terms as the Sayanim and their marionetka souls sitting on Capital Hill. On four continents she’s succinctly seen as a pariah nation. All this loathing is unnecessary.

Perhaps it’s time for Tel Aviv to join the family of nations? The 64,000 question: Why is she so self-centered, at the expense of mankind? What makes her tick! Can the inner griffonage of her soul be deciphered to mend fences? Perhaps peace can institute friendships. What’s wrong with compassion and freedom for others?

It would be interesting to see what a respected journalist had to say about an entity that threatens world peace. It would have to be someone outside of Amdom. It would have to be a spirit not fearing the tube’s psychoanalityk hocus-pocus distortions of anti-semitism. The best bet would be a voluble author. Perhaps a ponderous Hebrew with a huge pillar of studies! But, where could such a person be found? Enter a lionized London-Paris-NY ink hero.

The author of our book, to be reviewed, is Monsieur Tom Segev. Tom’s a celebrated pugnacious Israeli journalist. His near-calm books have been global best sellers. About half a year ago I read his work and at least 20 others pertaining to variables of ethnicity. Notes were placed in a journal. While on vacation the extensive labor disappeared. My briefs would be for peace aficionados lacking time and not wishing to spend family funds that would total perhaps between 20 to 120 dollars for each book.

On one side fun topics were found amalgamated in history, politics and hostilities; the other, argumentation, compassion and diplomacy. Some of the truculent reviewed books were sent to the Baltic States, Byelorussia, Lithuania, Poland, South America… Luckily perhaps a little more than half have been retained in what’s left of my diminishing library as old age winds down my life. Because cardinal parts of books were highlighted, an effort will be made for retyping.

Ponder how the author’s rambling and jumping around labour became a bestseller. Notice how an event that took place over 60 years ago occupies a center piece in a community’s psyche. Observe the immense conniving hate towards Germans, Palestinians, neighbors and others. See the soul of a bestselling author describing Europeans.

Segev’s The Seventh Million has nearly 600 pages. This brief should contain about 12 pages. Please relax, get a snack and enjoy. Have fun. You’re about to enter minds much different from those of most Homo sapiens.

bruno

The Seventh Million (Part I of VIII)

Strangely, at the very beginning it’s noticed that the author bounces around. One anticipated Israel’s foundation to center around the year of 1914. In Segev’s prologue he opens by speaking about the John Demjanjuk trial.

Later, he goes to the early days known as the making of the Zionistic state. He does not convey that around 1918 Jews were only about seven percent (7%) of Palestine’s population and owned around eight percent (8%) of the land. Apparently Tom deems a Mr. De-Nur is representative of what Israel’s founding character symbolized. De-Nur had been born in Poland, having grown up on his father’s farm. Like many Israelis, he changed his name. De-Nur was Yehiel Feiner. His new name means From the Fire. He had been a witness at Eichmann’s public hearing. When they met the conversation was about Nazi camps and Gestapo. From start to finish, Tom Segev indicates the Auschwitz world as being pertinent to the community’s inner being.

The reader soon finds himself discovering that the interviewee had composed an unusual book. In Europe De-Nur gave it to an individual migrating to Palestine. The man looked at the manuscript and asked, “Where is the title?” The author replied, “The name is that of the author; those who went to the crematoriums wrote this manuscript!” Segev conveys that De-Nur’s publications were translated into many languages. He never allowed large publishing firms to use his picture. A man of suffering, De-Nur said he would not follow the Demjanjuk trial. He didn’t have the strength. No. Not after Israel’s Eichmann trial (p. 5).

Later we discover that he had created another fascinating book. It was about therapy he had undergone in the Netherlands. He had written about unique Jewish misery. Segev pens about a girl that De-Nur met on Rothschild Avenue. They married and both had nightmares. De-Nur’s pen touches his huge audience, on several continents, with contentious info on how Germans howled with laughter when Jews hurt in pain.

The next part of the book reads Hitler: The Yekkes Are Coming - Here we go from Europe to Jerusalem. This spotlights the downtown section and the German Consulate. In 1933 a black swastika was placed on the roof. It flew in Jerusalem for six years. It’s owners had relations with the scheming Jewish Agency. The Agency operated as a government of the conspiring- forming Hebrew state.

Many early settlers from Germany, continued to receive their monthly Social Security pensions, even though they were living in Palestine. Palestine exported to Germany and Germany to Palestine. Stories of Germany made headlines in all papers. This was almost everyday. Although the media saw Nazism as simply a new chapter in the long history of anti-Semitism, it was difficult to understand (p. 17). Revisionist leader Jabotinsky condemned the entire German nation. There were thoughts that the German persecution of Jews was a punishment for trying to integrate into German society (p. 18).

It’s been said that birds of a feather flock together. Whatever. The Zionists did negotiate with Nazis for the immigration of German Jews and (also) for the transfer of property to Palestine. The author writes about a key economist who had been born in Prussia and had lived for 25 years in Palestine. He had returned to Berlin in the summer of 1933. He had been a pioneering developer of Tel Aviv. The individual in question was named Arthur Ruppin. Ruppin said that if he had not known, from newspapers, about the political situation of Jews, he would not have known about the tragedy. He didn’t sense it on the streets. Besides, Jewish business establishments were still open. Cafes still welcomed Hebrew customers and they were served as though nothing had happened. It could be said that although the average German hated Jews, Zionists and Nazis had been in bed together.

Nazis wanted Jews out of the Reich. Zionists sought to stop assimilations with Euros and (2) increase migration to Palestine. It was like the oldest profession: One side secured money; the other temporary pleasure. Trust was zilch.

-To be continued-

The Seventh Million (Part II of VIII)

Ruppin, on August 7, 1933, attended a meeting in the finance ministry. The parties agreed that every Jew who immigrated would be allowed to take $4,000 in foreign currency -an enormous sum at that time- and merchandise worth up to 20,000 German marks. It was called the Haavara Transfer Agreement. The term was used in Nazi documents. Here we learn about Sam Cohen. Sam was a millionaire from Poland. He saw greater economic potential in Berlin and was involved in real estate. Cohen was the owner of a bank and a coal mine, and he had his own chateau. Sam, a schemer, had many connections and obtained permits that allowed Jews to take capital out of Germany and to settle in Palestine as powerful capitalists.

Jews fought Jews. Golda Meyerson (later Meir), from New York, defended the transfer agreement. Menahem Begin teamed with Jabotinsky and fought against the agreement. David Ben-Gurion referred to Jabotinsky as Vladimir Hitler (p. 24).

Jabotinsky had worked with the anti-Communist government of Simon Petlura. Even though the Ukrainian leader had massacred Jews (p. 25), it was more than evident that, above all, everything was being done to increase the minuscule Jewish population of Palestine. David Ben-Gurion stated that he did not believe the Agency could be removed; he did believe it could bring 500,000 from Germany (p.26).

David Ben Gurion said that if he knew it was possible to save all the children of Germany by transferring them to England, but only half of them by transferring them to Palestine, he would choose the second (p. 28). On the next page it’s written that Moses had no qualms about negotiating with the Pharaoh to take Israeli kids out of Egypt. Pragmatists were convinced that their ends could be best accomplished by dealing with the Hitlerites. Menahem Begin even sent a cable of condolence to Hitler when President Hindenburg expired (p. 29).

An associate of Joseph Goebbel’s was sent to Palestine to do a series of articles. Published material was not antagonistic. Information pertaining to the cozy Zionist-Nazi relationship is worth reading (p. 30). It’s written that Eichmann, in charge of Jewish affairs in Austria, met with Teddy Kollek. Mr. Kollek had grown up in Vienna. Later he became mayor of Jerusalem. Eichmann’s staff was housed in the Rothschild mansion. Eichmann wanted to know how many English entry permits could be provided.

Adolf Eichmann even allowed Zionists to open an immigration office. The Nazis helped by supplying Jewish immigrants with foreign currency. The problem was immigrants had to enter Palestine illegally.

During this time the Stern gang offered to prop up Nazis in their war against the English. Zionist logic sought their own Zionistic independent country. The reason being that Jews would always face persecution everywhere else on the planet (p. 34).

The next chapter is entitled A Son of Europe – Segev notes that they were about half a million Jews in Germany and Austria in 1933. Half of these migrated to the United States, England and other countries. Only between 50,000 and 60,000 migrated, to Palestine. Most famous Jews decided to reside amongst citizens of wealthy nations. For example, Zigmund Freud obtained worldwide fame amongst the Christian English.

Arnold Zweig, well-known in German literary circles, a writer of novels, translated into several languages, settled in Palestine. He wrote to Freud that living among Jews did not excite him (p. 37).

Zweig wrote that the Arab majority had a terrible vengeance and they would descend upon Jews. He said that the only thing in the Arabs favor was the moral position. Freud suggested that his friend not settle in the England that had given him refuge; it was a strange country (p. 39). After the war Zweig migrated to East Germany. He became a national cultural hero.

By this time the illegals outnumbered the legal immigrants. Jabotinsky declared that Israel exists only for a certain class. There was animosity among migrants. We read that “the human material coming from Germany is getting worst and worst.” It was declared that they were not willing to work and demanded assistance. There were frequent complaints about those requiring social assistance. It was demanded that Jews who were a burden should be sent back to Nazis (p. 43).

It’s true that today few communities have more whore houses than Israel. However, back then we see that a Bornstein family had shrewdly established a brothel in Israel. This was highly offensive to early citizens.

The Jewish Agency office in Berlin was warned that if it did not improve the quality of human material that it was sending, it would cut back the number of certificates set aside. Requests for family reunification for Germans with relatives in Palestine were quickly approved (p. 44). Washington negotiated with German authorities for the release of 120 Jewish prisoners from Dachau. There was extensive debate about whether or not they were politically desirable for Palestine (pp. 43 – 44). Citizens were complaining that there were too many businessmen rather than single men and women. It was established that anyone who was a merchant should not obtain a certificate under any conditions (unless the individual was a Zionist). Because of the Jewish Agency’s refusal to cooperate, passengers were dropped off at Antwerp. Arthur Ruppin complained that if there was a decline of Jews from Germany Israelis could lose money (p. 46). Jews fought amongst themselves, but welcomed wealth.

Segev has us read about migrants bringing belongings with them in wooden boxes. Crates contained mahogany furniture, grand pianos, electric refrigerators… Doctors and craftsmen brought sophisticated professional tools that were unknown in Palestine. They were among the founders of the Tel Aviv Stock exchange.

It was stated that if Hitler had not repressed Jews, they would have simply converted to become Christians. German Jews all wrote in German. Why? Because they knew no other language. When they had problems they were told to direct their inquiries in the official lingo. In other words, defenseless elderly were in a quandary. Zionists ruled the roost.

-To be continued-

The Seventh Million (Part III of VIII)

David Ben Gurion repeated almost every negative stereotype against German Jews. He needled them for being sticklers to the law (p. 59). He said that if the German Jews had not been persecuted for being Jews, they too would have supported Hitler. He said that in Germany if you want to have a revolution you need to secure a permit; that German obedience was a national character. During all this, there was talk of forcibly expelling native Palestinians from Palestine.

A few days after the Nazis invaded Poland a Tel Aviv theater celebrated its 125th performance of Jaroslav Hasek’s world-famous antiwar classic, The Good Soldier Svejk. Things were not looking good. In 1940 the Italians, at war with Great Britain, bombed Tel Aviv. The streets of Palestine were packed with foreign soldiers, Australian, British, Czech, Polish, the Free French… Unemployment just about disappeared. Rearmament does what rearmament does: Tens of thousands of laborers were employed in the defense industry.

Moshe Dayan spoke of training those with Aryan features to carry out sabotage activities against the English. Israeli papers were filled with atrocity stories. One headline said that half a million Jews were exterminated in Romania. We read about papers referring to the Jewish Holocaust. By March 1943 their Holocaust reached 3 million.

When Germany attacked Russia, the Jewish community sent food packages, money and sometimes gold, diamonds and forged identity papers (p. 89). The Romanian government offered to exchange Jews for $$$. It’s written that the Jewish Agency thought the price was too high. There were other deals. All came to zilch.

The next chapter is entitled A Warm Jewish Heart – The theme: The elite of the Jews, within Palestine. They had one major goal: The establishment of Israel as a state. It’s written that among all the nations, where the Jews live, there is anti-Semitism (p. 97). Thus, the Jewish Agency wanted to give the maximum publicity to the Holocaust.

A few weeks after the Nazi invasion of Poland, a political committee discussed the question of what should be done after the Holocaust that had come upon Jews. We read that this was not a slip of the tongue. On page 103 it’s written that, in November of 1939, the Holocaust was spoken of in the past tense.

Read those last rew lines again. Segev writes that the Holocaust was spoken of in past tense.

This leads us to the chapter entitled, Israel: The Last Jews – By 1944 everyone was prepared for the obvious Nazi defeat. It was proposed to bring a million Jews immediately to Palestine.

In Germany David Ben Gordon met with Gen. Dwight Eisenhower. It was proposed that Jewish refugees should be concentrated in villages of Catholic Bavaria. These villages would be evacuated of Germans and the Jews would have self-government. It was even proposed to set up a Jewish state in Catholic Bavaria. Eisenhower noted that it was an original idea. David Ben Gurion stated that Eisenhower was a fair-minded man (p. 120).

Arabs, stating they were Jews, were brought to Israel in large numbers. The same was true for the remaining Jews of Europe. More Jews were now in Israel than ever before.

The next part is entitled A Certain Distance – At the end of the war there were about a million Jews in territories that had been under Nazi rule. Most of the wanderers turned east; others returned from the Soviet Union, where they had fled during the war.

The next chapter is weird; it’s about a peculiar essence of 6 million. This time it about 6 million Germans. It’s written there was a Jewish Holocaust survivor who was a classic specimen of the Jewish intellectual. As a living symbol, he had sought to poison the drinking water of Germans. Abba Kovner was excited about a plant from which poison could be extracted. Germans could be mass murdered by the millions. He had 40 people in his organization whose goal was to kill 6 million German citizens. We read about arsenic power being spread into flour for the making of thousands of loaves of bread. The Zyds were unable to accomplish their deed and had to flee because police came in thinking it was a burglary. The poisoned bread was shipped to a camp. Later the Associated Press reported that prisoners came down with food poisoning (p. 145). This entire chapter pertains to revenge and war mentality.

The next section is entitled A Burial of Blood in Silence – We read about a female who thought that all Germans should be exterminated, including women and children. The woman’s name was Miriam Weinfeld. The Swedes took her in and tried to make her feel welcome. She met a Hungarian Jew. She could only speak Polish and he knew only Hungarian. Their language of J love was German.

Moving on one finds the section entitled Restitution: How Much Will We Get for Grandma and Grandpa? -In 1951 a former minister of economic affairs in Hitler’s government landed in Israel. His plane was to go to Cairo, but there was a stopover. Journalists approached him and asked whether Germany would pay reparations to the Hebrews. In an airport filled with hundreds of Jews, some of them armed, the question was quite pertinent. Here Tom Segev slips in info about Shalom Schwarzbart, who assassinated Simon Petlura, in Paris (in 1926!).

The editor of a leading newspaper proposed a special law barring Israelis from having any contact with German citizens. The Government press office announced that Israelis who settled in Germany permanently should not be allowed to return.

-To be continued-

The Seventh Million (Part IV of VIII)

Israel needed money. It was agreed that the free world owed a debt to Jews.

Jewish groups in the United States, as early as 1941 commenced network considerations about obtaining compensation from Germany. It would be called reparations. Soon 30,000 to 50,000 individuals sought money from Bonn. Then, numerous Jewish organizations were also demanding funds. In January of 1951 Israel asked the United States, the Soviet Union, Great Britain, and France to assist in a proposed bill for reparations. Israelis visited Chancellor Konrad Adenauer. The Israelis demanded $1.5 billion. They spoke in excellent German.

Before the two countries could agree to proceed Germany would have to condemn Nazi crimes. Adenauer reiterated that he had done this. Then they needed to have a ceremonial act. It was agreed that Bonn should help Israel. The Chancellor sought goodwill. He told his Israeli guests that some of his best friends were Jewish (p. 201).

On September 27, 1951 the Chancellor made an historic declaration. World opinion, he said, was concerned about the attitude towards Jews. The West German Federal Republic sought to solve the problem of restitution jointly with Israel. A Jewish member of the Bundestag participated in the draft declaration for bestowing funds. The document was revised and redrafted again and again. Next there was a Claims Conference for Jews from all the countries involved in World War II. They sought personal compensation. Germany was willing to negotiate with both the Claims Conference and the Israeli government. Adenauer, a devout Catholic, found himself in a quandary and he wanted Germany to be able to reintegrate into the family of nations (p. 205).

Israeli papers wrote about dealings with Berlin. The editor of Maariv wrote a true peace movement will arise in the world, and will ensure peace in Europe, by eradicating Germany from the face of the earth (p. 207).

A doctor who had been a concentration camp prisoner in Estonia said, “If you ask me what I want to receive from the German people,” he said, “I would say, a mother for a mother, a father for a father, a child for a child. My soul would be at rest if I knew that 6 million Germans would be dead.” (p. 208)

In the next next chapter one learns about newspaper readers being asked if they were against negotiations with Germany. According to one newspaper, of 12,000 answers received, 80% were opposed. Menahem Begin said he was also opposed to negotiations with Germany. Yet, it’s known that Begin had been a terrorist against the British.

This section is entitled The Baby Went for Free – Official negotiations between Israel and Germany began on March 20, 1952. Israeli negotiators had been German born. One of the negotiators was a Mr. Goldmann. He claimed he was a statesman without a state. He described himself as an international Jew. He had had passports from Russia, Germany, Lithuania, Poland, the United States, Switzerland and Israel. From his earliest memories he said he was an active Zionist. His idea of Zionism was worldwide networking and not only for the service of Israel. The German chancellor respected and feared him. Chancellor Adenauer wrote in his memoirs that it would be foolish to underestimate the ability of Jewish banking circles that could bring harm to his country (p. 230 – 231).

The Claims Conference demanded an additional 500 million. This would mean a total of 2 billion for the Jews. Bonn claimed they didn’t have that much money. They contended that the Jews should wait for an international conference that would discuss Germany’s debt to other countries. During the negotiations a package was sent to the Chancellor. It was picked up and exploded. An innocent life was cut to pieces and terminated.

The Jews said that half a billion could come from East Germany. East Berlin said that it refused to pay anything. Bonn proposed that they could send $750 million worth of goods. At this point Israeli and Jewish representatives walked out of the negotiations. Goldman organized and coordinated worldwide networks. He saw cabinet ministers, senior officials, members of parliaments and others within the corridors of world power. On his side was the US media and Jewish organizations of the United States of America. Jewish senators were known to be friends of Israel and even the French became interested. The global pressure was enormous and the German government committed itself to paying 3.4 billion marks.

In addition to the above agreement, Germany also obligated itself to compensating for lost property, imprisonment, slave labor and damage to health. Goldman succeeded in adding more and more groups to the list of those demanding payments. He also arranged for increases in the size of payments and for regulations to ensure governing of compensation.Then there was the argument that Israeli ships had to be used.

As the reparation argumentation was settled, Israel invaded the Sinai Peninsula. The UN considered a proposal to impose economic sanctions. The Federal Republic of Germany carried out its agreement and continued to supply Israel. Hundreds of thousands began to receive compensations from Bonn. Then thousands of inventories for property was sent to Bonn. People wrote about little chairs, about lamps, about chandeliers. At one point Germans paid compensation for having forced Jews to wear a patch. They were payments based on worsening medical conditions and psychological trauma. More than 250,000 Israelis received compensation.

This section is entitled Politics, The Kastner Affair – This was about an old man who wrote pamphlets for a few hundred people. He accused a rich member of the elite, a Mr. Kastner, of stealing half a million earmarked for rescuing Jews. This was mostly about 800,000 Jews in Hungary. This was about exposing corruption and the folly of public officials. After the Kastner trial it seems that citizens lost confidence in their government. This chapter was followed by one called Jeremiah the Prophet. Here, readers go back to the Egyptian regime of Nasser. Egypt sought to regain control of her own Suez Canal. The Israeli press, like that of Britain, France and other countries all compared Nasser to Hitler. This told plenty about Western aristokraty, corporatocracy and globalsyjonizm.

Israeli politicians like their counterparts in other countries mocked Egyptians. It was claimed that Egyptians were like Nazis. It looked as though Israel might have another victory. Nobel peace prize laureate Elie Wiesel even wrote an article against Egyptians. The Knesset used the Holocaust to justify their Sinai operation. Indeed it would be another Israeli walk in the park. Then President Eisenhower teamed up with the Soviet Union and forced Israel to give up desires to control the Suez Canal. The Russians threatened to send troops to Egypt. Washington threatened to cut off financial aid. Israel withdrew from occupied territories. Ponder if future efforts were made to hinder cooperation.

Israel’s Arab population had been restricted in freedom of movement and had to obey curfew. Some were shot to death. Despite the atrocious behavior toward its non-Jewish citizens, Israelis continued to receive assistance from Paris and Washington. There were also several military links with Bonn. From Germany the Jews received submarines and weapons. Bonn also purchased weapons from Tel Aviv. Not because the weapons were any good; because they were Jewish, according to Segev.

Conflict had cost Israelis. Also, because of media paintings, the Germans desperately needed rehabilitation (p. 316). David Ben Gurion, as though he were gavaging Bonn, said a loan of a billion was now needed. Bonn gave.

-To be continued-

The Seventh Million (Part V of VIII)

The next section is entitled Trial: Eichmann in Jerusalem – It might be interesting to note that the communist bloc, led by East Germany, sought to exploit the trial and identify the Federal Republic with atrocities. We read that the chosen defense attorney for Eichmann was paid for by Israel’s government.

In this chapter there’s a lot about Eichmann. There is also talk about the pharaohs in Egypt. We read that the history of Hebrews is steeped in suffering and tears. In recent years the Ukrainian Petlura launched activities against them (p. 347). The readership sees “the Holocaust is but one link in a long chain of anti-Semitic persecutions, which began in ancient times and went through the Ukrainian pogroms” of Bogdan Chmielnicki in the 17th century and that of Simon Petlura in the 20th. This view reflected the Zionist conception of history.

It’s noted that Adolf Eichmann planned, organized, and ordered others to spill an ocean of blood. At the center of the trial there was the suffering of Jews. An official in Austria described humiliation on the streets of Vienna.

It’s penned that, “Eichmann testified that the trucks for blood offer had been a real one…” It’s written, “as a witness, Eichmann did himself little good. He spoke like someone who had been caught up in some sort of bureaucratic misunderstanding that had to be cleared up.” We read the indictment stated that he never expressed, in any terms, reiterations that would indicate any fanaticism on his part. He also said there was no blood on his hands. He stated that he was never under the responsibility to give orders. He noted that witnesses created fabrications.

The trial of Adolf Eichmann was carried live on radio; everywhere, people listened –in homes and offices, in cafes and stores and in factories. People waited in line for hours to obtain entrance passes (p. 350). On the next page it’s written, “from time to time, people in the audience fainted and were taken out by the first aid crew.”

Readers are told that questions towards Eichmann, were laced with hostile sarcasm (p. 355). On the next page,we see that before the sentence was read, Eichmann was allowed to speak. He said, “I see that my hope for a just trial has been disappointed.” He began, “I did not want to kill;… my guilt is only in my obedience, my dutiful service in the time of war, my loyalty to the oath, to the flag… I did not persecute Jews with eagerness and passion. That the government did… I would now like to request the forgiveness of the Jewish people…”

He continued by denoting that he was ashamed of what has been inflicted upon Jews and I quote his remark, “I am not the monster that was depicted here…” The next day an editorial, in a leading newspaper, on the front page, had the headline: “Do it!” Eichmann appealed the judgment and the process kept him alive for nearly half a year. The trial obtained worldwide publicity.

It’s mentioned that one individual, Hannah Arendt “was already known for her words of history and philosophy; she was numbered among the most important intellectuals in the United States. Her book on the trial, was first in a series of articles in the New Yorker.” This woman, after leaving Germany, worked for a Zionist organization in Paris. She wrote that the trial should have been limited to Eichmann’s part in the extermination of the Jews and not the entire history of the Holocaust.

Eichmann “had sat in a glass booth; the real purpose of the trial was to give a voice to the Jewish people, for whom Israel claims to speak in the ideological spirit of Zionism.” Golda Meir told Arendt that she did not believe in God, but in the Jewish people. Arendt was shocked.

It’s shown that somewhere in the archives lies the manuscript of a book that was never published: Adolf Eichmann’s biography. The prime minister ordered the manuscript sealed. Eichmann was hung in 1962. Before death, he had requested a bottle of wine. He said Long live Germany, long live Argentina, Long live Austria; I will never forget them. His body was burned and his ashes were scattered to the sea, outside of Israel’s territorial waters (p. 365).

Perhaps the most interesting part of this chapter was on page 360. A scholar known, we read, for his “exceptional opinions and sharp tongue, said: “The Eichmann trial was a total failure; Eichmann really was a small and insignificant clog in a big machine…” It’s noted that the trial was a conspiracy to clear the name of the German people. “In exchange they paid us billions. In my opinion, when we caught Eichmann and brought him here, we should have put him on trial and given him the best defense attorney we have, to explain that this man was not guilty and was not responsible for anything… because he was the product of 2000 years of Christian history, the whole end of which is the destruction of the Jews… He did, in fact, just carry out orders – a matter of importance to us- but the main thing is that he carried out mankind’s will with regard to the Jewish people.”

Segev’s next section is entitled Gloom Shall Not Prevail – It’s here that we read about Israel building a second nuclear plant. It was being built with the help of Europeans. When an employee at the nuclear research park (a Mr. Mordecai Vanounou) smuggled documents out of the country he was apprehended. What was interesting here was an article that appeared in Floridian newspapers. This was not covered by Tom’s book; however, the piece substantiated information about a Jewish beauty, who resided in the sunshine State. She had enticed Vanounou into a honey pot trap. He was put on a plane and has now served over 2 decades of incarceration.

Soon readers become aware of one fact; without assistance from Bonn, Israel’s nuclear research could not have gotten off the ground. On pages 370 -371 it’s shown that German help in constructing -what is now an acknowledged major nuclear arsenal- was pertinent. The global Sayanim network is quite fascinating.

It seems, however, that all was not perfect. Despite West Germany’s team work with Zionists, it’s noted that individuals of German heritage could not be trusted. One gets the impression that the Mossad deemed certain elements could have dual loyalties. Soon global media emphasized the Nazi past of scientists labouring in Egypt.

Then, once again, the Holocaust popped up. Despite past assistance which made Israel’s nuclear capabilities possible, Golda Meir made an official statement in the Knesset. She called German scientists a gang of criminals with anti-Semitic motives (p. 373).

-To be continued-

The Seventh Million (Part VI of VIII)

Menachem Begin said that Israel invited Germans as educational experts and Germans sent death experts to Egypt. He continued by noting that Israelis sew uniforms for the German army and the Germans give know-how about gases that can be used against Jews. He asked if cooperation with Germans is an inconceivable friendship.

Then came an intelligence scandal. It was known as the Lavon Affair (p. 374). We read, “at that time Germany was supplying Israel with aircraft, tanks, artillery, and antitank missiles– all gratis, from NATO surpluses.” Menahem Begin warned that Egypt’s German missiles threaten to eliminate the biological existence of Israel. Golda Meir stated that she had fought against cooperation with Germans.

This was an interesting era. It’s written that the major task of West German diplomacy was to isolate East Germany. It’s goal was to prevent other countries from recognizing East Germans. While the Germans were fighting one another, in February 1965, it was announced that the West German state would start providing Tel Aviv with money rather than equipment. When Egypt invited Walter Ulbricht to visit Nasser, Menachem Begin quoted a poem in which the Jews were described as scraps of soap (p. 379).

When a German diplomat went to Jerusalem, to present his credentials, he saw thousands of demonstrators. They had been bussed to the capital. There was a violent crash. Folks were wounded, including the handicapped. It’s written that these included survivors of the concentration camps; they needed to be hospitalized. Damage hit the diplomat’s car window and roof (p. 380).

In a never-ending effort to improve its image, Bonn offered Israeli journalists trips to W. Germany. This would be at government expense (p. 384). The next chapter is entitled Growing Up: From War to War. Tom Segev informs his readership that in 1967 Egypt ousted the United Nations force that was patrolling Gaza. Less than two weeks later Egypt announced it would close the Strait of Tiran. Israelis emptied their store shelves. A stream of people left the country. We read that, “ Arabs were about to ‘exterminate Israel.’ ”

It was reported, “ Nasser’s fundamental strategy is the same as Hitler’s.” The media printed a catalog of comparable statements by Nasser and Hitler. War occurred on June 5, 1967. Egypt shelled Israeli outposts. We read that Palestinians launched a terror campaign (p. 393). It seems things didn’t get any better. Palestinian terrorists attacked a passenger plane bringing Jews from the Soviet Union (p. 393). Then came another war. This one on October 5, 1973. We read the specter of the Holocaust again stalked the land. Israel had never been in such danger as in this war. They were 2,500 dead Jews.

Then Segev writes, “An Olympic swimmer, Mark Spitz, a Jewish kid from America, swam faster than the Jewish kid from Israel.” (p. 394) The author pens that it became realistic to comprehend Israel needed political support. He tells us, “Without the Americans… we felt totally isolated: the country was about to be destroyed and no one had stepped forward. That was the basis for identification with those very people whom we had despised…” After the Yom Kippur War, Palestinian terror struck again and again (p. 395).

In 1976 an Air France jet, going from Tel Aviv to Paris, was hijacked to Uganda. With thoughts of “selection” at Auschwitz being remembered, Hebrews reacted. Defense Minister Yitzhal Peres, born in Poland, with the name of Perski, was not the stereo-typical man of Israel. He was an avid reader, wrote poetry and had never served in the Army. His grandfather was the head of the local Jewish community that stayed behind. He was burnt alive in a synagogue (p. 395). We are told Peres had loved no one as much as he did his grandfather. Peres was responsible for the rescue of the hijacked Jews by Mossad commandos. Peres eradicated the myth pertaining to Jews lacking resistance (p. 395).

The next chapter has a most unusual title,“Hitler is Already Dead, Mr. Prime Minister” - Incredibly Segev tells his huge readership that Begin was a survivor of the Holocaust. In 1942 he arrived in Palestine. Begin had been a dissident leader in the country of his birth (Poland). It’s written that the Holocaust shaped his entire political career. Nothing is mentioned about his deserting the Polish Army or his behavior against the country of his birth.

For some reason the author wants his readership to comprehend that Jews fight amongst themselves. For example, he refers to Charlie Biton. Charlie was a young Jerusalem activist of Moroccan descent. He had been elected to the Knesset and emphasized that anti-Semitism arose in industrial Europe. He said that in Morocco there was no anti-Semitism. Biton declared the European Jews were an exploiting class and in Israel they were the same. He believed the Zionist movement turned the country into an offshoot of Europe. We read that until he corrected himself, his statement was interpreted as a defense of the genocide against Jews (p. 397).

Begin understood the sensibilities of the non-European voters. He gathered them for support. He promised he would never give up the West Bank. He’d involve others in what had been, up to that time, an Ashkenazi privilege –Holocaust consciousness. He gave the impression that the entire spectrum of humanity outside of Jews, was tainted with Nazism and Israel stood alone (p. 398).

When Israel demolished an Iraqi nuclear facility, Begin noted, “…children were murdered by the Nazis in gas chambers” and he compared Arafat to Hitler and emphasized he was a two legged beast. He said that nowhere in the world can anyone preach morality to Jews.

The war in Lebanon was described as a national moral imperative resulting from the Holocaust. By this time Bonn was only second to Washington in its support for the economic and military variables within Israel.

Then, the German chancellor made a baffling remark that his country had a responsibility not only to others but also to Palestinians. Immediately a bizarre fierce global attack was made upon the Chancellor. It was even indicated that he was an accomplice to Nazi crimes. Prior to this, Begin had traded insults with the Austrian Chancellor Bruno Kreisky, even though Austria’s leading politician was a Jew. Tom Segev informs us that the German Chancellor, Helmut Schmidt, also had Jewish blood flowing in his veins (p. 404).

The 23rd chapter is entitled “Deep In Our Souls” – In 1984 Israelis cast their votes for Rabbi Meir Kahane, electing him to the Knesset. He had migrated to Israel from the USA. Incredibly, in an undiplomatic fashion, he demanded the expulsion of the indigenous Arab population from both within Israel and occupied territories. He spoke very bad Hebrew. He presented two bills; one was the law to prevent assimilation between Jews and non-Jews. A Jewish citizen of Israel would be forbidden to have sexual relations with a non-Jew.

There was animosity between those trying to change the Pal neighborhood and natives. Segev notes that Palestinian terror attacks did not stop. Thus, bus mobs of young Israelis attacked Arabs passing by and they raged through Arab neighborhoods; their cry, “death to Arabs.”

Then the intifada broke out (p. 408). Groups of individuals and soldiers sought to kill Arabs. One military entity called itself the Mengele Unit. Other units termed themselves Demjanjuks and Auschwitz platoons (p. 408). The military suppressed Palestinian protests. Violent acts against indigenous Palestinians were described as excesses. As for law, a Tel Aviv judge sentenced a Jew to six months public service for killing an Arab boy.

For some strange reason Segev tells us that an American book entitled Maus, was composed in comic form. It depicted Germans and Poles as pigs. Hard to comprehend how this fits in here.

At this time the state debated whether Hitler’s book, My Struggle, should be allowed to be published in Hebrew. However, the major event of the state, as far as publicity, was a trial. Segev goes back to a Ukrainian American (Demjanjuk). It was determined that he had been a guard in a concentration camp. Segev notes there was not enough material to convict Demjanjuk. Tel Aviv thus requested his extradition. The entire affair was based on an identity card. The document was obtained from the Soviet Union by an American Communist Jew, a billionaire, Armand Hammer (p. 413). Nothing was mentioned about Hammer’s intimacy with the Soviet hierarchy.

-To be continued-

The Seventh Million (Part VII of VIII)

People were brought to his trial and spoke of bloodcurdling detail that had befallen them. The author mocks Demjanjuk’s defense attorney, a Mr. O’Connor, as a publicity-minded American lawyer. He had clashes with judges. Halfway through the trial he returned to oblivion as an unknown.

One eyewitness tried to commit suicide after cross-examination. Another individual jumped out of a window. Segev notes that at the suicide’s funeral, an Israeli threw acid into the face of Demjanjuk’s new defense attorney. The author writes that although “it was a show trial, it was a fair show trial.” Yeah, you read that Stalinist statement by Tom correctly. We read that everything was kept within proper judicial procedure (p. 415).

The verdict spoke of German butchers and collaborators. Then, new evidence was discovered in the former Soviet Union. The media covered info on new data only slightly. Tom doesn’t mention that the Hebrew Armand Hammer’s secured ID of Demjanjuk was fake. The next chapter is entitled Memory: The Struggle to Shape the Past. This 24th section’s heading is “Holocaust and Heroism.”

The author tells us about a monument. It honors 200,000 Jewish soldiers who fell serving the WWII Soviet Army. It proclaims that, in a way, they fell for the defense of the Jewish people and for the establishment of the state of Israel. We read that some Israelis thought 7 million perished, but in the Encyclopedia of the Holocaust, the figure is estimated at 5.8 6 million (p. 426).

German anti-Semitism was discussed over and over in the Knesset. It was agreed that there was a need to bring anti-Jewish criminals to justice.This was around the time that Jimmy Carter created the OSI. Then, when Germany became unified, Israeli editorials expressed apprehension and pain.

Chapter 26 is even stranger than others. It’s entitled, “What is there to Understand? They Died and that’s it” – It begins by referring to a street in Tel Aviv. It’s named after James Balfour. He was the foreign minister who addressed Lionel Walter Rothschild about wanting to establish a national Jewish home in Palestine. In this area is an auditorium called Ohel Shem. In September of 1990 Tom went there. Taking place was the annual reunion of Israelis from Lodz.

Lodz was the second-largest city in Poland. While Segev was there he was immediately identified as an outsider. Most of the contestants were in their 60s. They had lived most of their lives in Israel, speaking Hebrew. However, at their annual assembly they spoke Polish and Yiddish. In the lobby young people were selling the Holocaust Encyclopedia. The first chairman called the meeting to order by stating “Dear Lodzers.” Speaking about a feeling of unity, we see that among their pertinent pictures was one of the chairman of the Judenrat, Haim Rumkowski. He was in the company of Heinrich Himmler.

In section 27 the headline reads, “When You See a Graveyard” – Delegations of youth visited Nazi camps within Poland. They were quoted in a pamphlet as saying, “ We left as Israelis and returned as Jews.” (p. 478)

Education within the state of Israel had gruesome descriptions of medical experimentations upon Hebrews. Textbooks describe to little children the horrors of survivors. Information spoke of Jewish resistance in military language. Jews were defenders of Masada. Then the Ministry of Education proposed a new plan: Holocaust instruction in secondary schools. Holocaust study analyzed Nazi-ism in detail. In September of 1978 Israeli television broadcasted the docu-drama Holocaust.

In an investigation pertaining to children’s education the most commonly cited book was The Diary of Anne Frank. The same survey noted that more than half of the country’s students thought they should be taught more about the Holocaust. Elie Wiesel is mentioned.

Chapter 28 was about the seeds of Israel’s future. Third generations were sent on pilgrimages to concentration camps. At certain sites in Europe Israeli students said prayers for the victims of the Holocaust. An Israeli educator demanded that children discuss what was different between the genocide of Jewish people and others.

Kids were told that Hitler was not a mad man just as Saddam Hussein was not a madman (p. 490). In Dec. (2010), as this was being read, US monopolio media was speaking of how Saddam had supported Hezbollah and Al Qaeda. The tube referred to Iraqi democracy. Papers and data from Woflowitz and Perle had portrayed Saddam as a danger to the US. Could it be that Sayanim, neokons and Israel are not disciples of peace? Turning to the History Channel one was astonished to see illuminations comparing Hussein and Hitler. It’s uncanny. Perhaps our kids weren’t duped.

Education? An educational official, Shalmi Barmor, noted his father was born in Poland. When Segev also visited the educational expert’s father (by then retired), he was told, “Jew hatred is as natural in Poland as the sky is blue.”

It’s written that educated men thought that the Holocaust was being exploited. Barmor told his students that Poles consider the mass murder of Jews as part of their national tragedy. One student replied, “We have to hate somebody, and we’ve already made up with the Germans.”

One teacher, Orit Elidar, read “every Jew has his own death camp… every Jew has his own gas chamber.” On a bus to Auschwitz, ideas from a Viennese psychiatrist, who had survived Auschwitz, were read. Primo Levi, a survivor of Auschwitz, was noted.

Children were told that the Germans were organized. They had culture. They were not like Arabs.

One student said he would rather die as an Israeli and a Jew than as a human being. Another student said Germans had murdered Jews not because they were human beings, but because they were Jews. A boy stated he was not going to Poland because of the Cambodian genocide. He was going in the name of 6 million.

-To be continued-

The Seventh Million (Part VIII of VIII)

Epilogue –In the summer of 1990 Tom Segev went to visit the general serving as a commander in Israel’s northern region. This was an area bordering on Lebanon and Syria. His parents had once lived in Warsaw. He didn’t know what his parents did for a living but he heard they were involved in the diamond business. They left for the diamond trading center of Antwerp. It was 1941and Belgium was under Nazi occupation. Children were given to Catholic families. His foster parents were not young; one of their sons served in the Belgian army. The general said he remembered the Catholics fondly, like a father and a mother. He learned to pray in Flemish. On Sundays he went to a Catholic church.

His mother managed to survive and she returned to claim him. He did not want to go with her; he didn’t remember her and it soon became clear that she couldn’t care for him. This time she gave him up. It was to a Jewish orphanage. In 1949 the children were taken from France to Israel. The mother did not come with them. A stranger, an uncle, awaited them at an Israeli port. The Israeli children tormented him; he was a refugee, without parents. He was a boy who knew only a few words of Hebrew. The Israeli army gave him a home.

Conclusion- Although the work is painted with the Germans are evil brush and it’s loaded with psychopathic “us against them” innuendos, The Seventh Million is wrapped in verified scenes of J infighting. Also, the globally acknowledged wrongful mistreatment of the indigenous Palestinians is skimmed over.

As noted at the beginning of this review, trying to plow through 600 pages takes a considerable amount of time. This is especially true if one is reading about an obsession within a population. Even the chapter titles are more than strange. The book does provide plenty, from the souls of Zionists. One has to ponder if this massive work would be better balanced if it had a chapter on normal citizens.

This work colours what a specific element is, represents and wants. If one has Zionistic tendencies Segev’s labour is worth praise and purchasing. If you’re a regular Homo sapien, you can get more bang out of your buck elsewhere. Most professional writers are more organized and have better skills than Tom.

As noted at the beginning of this brief, The Seventh Million was sought because of Segev’s global reputation as a stellar journalist. Also, he could not be accused of anti-Semitism. He’s been internationally praised. Perhaps he could supply material for building bridges. What would be his take on the sociopathic allegation of the “us against them” character?

Apparently the old adage of be careful what you seek, has some validity as time lost could have been utilized more constructively. Between the covers of Segev’s The Seventh Million, there’s page after page of rambling, skipping around, jumping, with plugs connecting similar topics. After searching for this one-time bestseller, there was disappointment. It was a difficult thick pile of pages that differed from objective historical chronicles.

Tom speaks of Palestinian terrorism. He does not realistically explain why the indigenous Palestinians continue to fight for their right to return to their homes. Also, for some reason, he neglects to inform readers on five continents the real reasons why Israel has initiated her military conflicts against neighbors. He glozes over wars. Perhaps there’s a reason why most of humanity see the Israeli J in the same colours as the media paints the Nazi.

The author ends his excessively huge dissertation by stating that the Holocaust summons all to preserve democracy, fight racism and defend human rights. The problem is, according to the author, instilling the humanistic lessons of the Holocaust. He pens that it will be difficult as long as the country is fighting to defend itself and justify its existence. He tells us this is the task of the 7 million.

…………………..

Paul_d: I had been looking for this book for three years or so.  Finally, I found it at a cheap department store on sale, many of them piled up for two bucks apiece.  Americans of the average class will not read it.  Americans who are interested in the nuances of this world maybe will read it but will not believe since their minds are totally indoctrinated by the massmedia.  Americans who are familiar with the subject will do everything they can to discard the book at cheap stores for lower class people.  It is a thorough report, where attachments and lists of supporting sources along with photographs take nearly the same part of the book’s volume as the text itself.  Tom Segev is a recognized Israeli historian.  Should he be Polish, he would have ended up the way dr.Ratajczak did.  Or maybe, he participates in the process of seeding and cultivating a new wave of antisemitism that is necessary for the Jewry to survive.

Maybe I am wrong.

Theme: Rubric. Blog at WordPress.com.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.