Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

29/05/2010

VADEMECUM “JAJCARZA”

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:43

Artykuł z ”Info nurt” nr 18/2004, wydawanego w Kanadzie magazynu za polską racją stanu.

George Soros i jego “skauci” społeczeństwa otwartego

VADEMECUM  “JAJCARZA”

Marek Głogoczowski, 34-500 Zakopane, ul. Chramcówki 10a

Znawca “kontr-kultury” amerykańskich mass mediów, światowej sławy lingwista Noam Chomsky  na trudnodostępnej videokasecie “Manufacturing Consent” (Wytwarzanie społecznego przyzwolenia) celnie zauważa, że bardziej istotne wiadomości o świecie można wychwycić tylko na zupełnym marginesie “informacji” serwowanej nam codziennie przez coraz bardziej zuniformizowaną prasę i telewizję. Co więcej, według znanego szwajcarskiego psychologa Jean Piageta, człowiek musi być odpowiednio przygotowany przez swe wcześniejsze doświadczenia życiowe*, aby te ukryte na zupełnym marginesie rynku mediów fakty dostrzec i zinterpretować.

Dla mnie mini informacją, w znacznym stopniu wyjaśniającą szeroko podówczas nagłaśniane, masowe demonstracje młodzieży na początku 1997 roku w Belgradzie, była wzmianka Mirosława Głogowskiego, zamieszczona w Przeglądzie Tygodniowym nr 3/97, informująca że trwające az trzy miesiące akcje protestacyjne belgradzkich studentów podsyca miejscowa “niezależna” radiostacja “B 92” (a raczej, B 52) sponsorowana przez Fundację Sorosa. Otóż z nazwiskiem Sorosa wiążą się przemiany demokratyczne nie tylko w “kadłubowej” dzisiaj Jugosławii. W naszym kraju, wśród członków zarządu soroszowskiej Fundacji Batorego – a także i ekskluzywnego “Klubu Europa” afiliowanego przy tejże Fundacji – znajdują się nazwiska aż trojga pierwszych premierów nowej “Euro-Polski” (Mazowiecki, Bielecki, Suchocka). Co więcej, cała “wierchuszka” dzisiejszej Unii Wolności znajduje się wśród członków założycieli kierowanej przez Sorosa, wyraźnie para-masońskiej Fundacji Społeczeństwa Otwartego.

George Soros odcisnął znak swej intelektualnej jakości także i na najnowszej historii Rosji: przed czterema już laty, gdy “czerwony” Parlament Federacji Rosyjskiej zaczął blokować jelcynowski program reform, ten ustosunkowany na Zachodzie bussinesman osobiście stawił się u Jelcyna, przywożąc mu “dotację” 250 milionów dolarów na kontynuację reform. I tak się złożyło, że zaledwie w cztery dni później, tenże “nieśmiertelny” dzisiaj Jelcyn znalazł wykonawców rozkazu strzelania do zabarykadowanych w gmachu Parlamentu “komunardów”…

W zrewolucjonizowanym Belgradzie, młodzi “szoroszowcy” (określani przez swych wrogów jako “Soros Jugend”), obrzucili w listopadzie 1996 urzędy publiczne jajami w takiej ilości, że w mieście ponoć zabrakło jajek. Biedni zatem ci “harcerze Sorosa” nie są, a i ta “resztówka” Jugosławii nie wydaje się być tak biedna jak się ją maluje w naszej prasie: w “zreformowanej” Polsce co dziesiąte dziecko chodzi niedożywione do szkoły i tak masowe marnotrawstwo żywności z pewnościa nie przysporzyłoby sympatii temu typowemu ruchowi “złotej młodzieży”. Mówiąc dosadniej, jaja w Belgradzie były rozbijane wyłącznie po to, aby serbscy odpowiednicy amerykańskich “juppies” (joung urban professionals) mogli się jeszcze bardziej wzbogacić, idąc za przykładem naszych rodzimych “jajcarzy”, chociażby tych z “Unii aferałów”, względnie z rodziny telewizyjnych “pampersów”.

Sędziwy dzisiaj Noam Chomsky, w książce poświęconej etosowi obecnych reform (patrz Przegląd Tygodniowy nr 2/97) przypomina, że zarzucanie przeciwnikom politycznym “jajcarstwa” (po serbsku złodziejstwa, oszustwa) stało się obecnie politycznie poprawnym, powszechnie stosowanym chwytem propagandowym, upodobniającym zachowanie się elit władzy do zachowania się, chcących odwrócić uwagę od własnych szwindli, małych złodziejaszków oraz podrzędnych prawników. Zastrzega się on jednak, że aby ten “chwyt wyobraźni” był skuteczny, należy mieć zapewnioną kolaborację co ważniejszych mass-mediów, czego w Jugosławii (w przeciwieństwie do Polski) jak dotąd nie udało się “europejczykom” osiągnąć. Wskutek niedoskonałości tamtejszego ustroju, belgradzcy kandydaci na juppies – czyli “młode wilki interesu” – stały miesiącami po nocach w zimnie na ulicach tego miasta i wyły – a dokładniej, gwizdały – mając nadzieję, że już wkrótce, dzięki międzynarodowej pomocy, przekształcą się w dorosłe “świstaki” (jest to neologizm od wyrażenia “coś świstnąć”).

Sponsorujący ten rozwój demokracji na Wschodzie, George Soros jest traktowany na Zachodzie jako prawdziwy król afer finansowych (między innymi wykradł on – oczywiście zgodnie z prawem – aż miliard dolarów z Banku Anglii, dzięki udanej spekulacji przeciw funtowi angielskiemu). Wpływowe w USA czasopismo Fortune nadało mu nawet tytuł “Filantropa roku 1996”. Ludzie orientujący się co nieco w podtekstach nowomowy amerykańskich elit oczywiście się domyślają, że słowo “filantrop” – zwłaszcza w środowisku Fortune będącym odpowiednikiem naszego Wprost – znaczy dokładnie to samo co w wulgarnym serbskim języku “jajcarz”. Co ciekawsze, George Soros bynajmniej nie ukrywa gdzie tkwią korzenie jego iście “janosikowych” skłonności do akcji dobroczynnych. To tylko wskutek niechęci naszej rodzimej prasy do zajmowania się tym tematem, tak mało wiemy o bardzo przecież interesujących ideach nie kwestionowanego dzisiaj “Papieża Wielkiego Biznesu”.

Na czym polega tajemnica sukcesu – zarówno w interesach jak i w polityce – Soros w zdumiewająco szczery sposób się wypowiedział w wywiadzie udzielony szwajcarskiemu L‘hebdo z maja 1993: spekuluję na rozbieżności między rzeczywistością a ludzkimi wyobrażeniami o tej rzeczywistości, aż pojawi się mechanizm korekcyjny, który je zbliża. Co więcej, w tym samym roku 1993 pokazała się na rynku we Francji jego książka “Uratować demokrację na Wschodzie” (tytuł oryginału “Underwriting Democracy”), gdzie przyznaje się on, że zmyślny spekulant nie czeka biernie na pojawienie się rozbieżności między rzeczywistością, a ludzkimi o niej wyobrażeniami. Swą “twórczą” pracą poszerza on tę rozbieżność, by tym lepiej się obłowić: w normalnym biegu wydarzeń trzeba, aby jakiś ruch (zarówno polityczny jak i handlowy, a nawet i naukowy) poszedł wystarczająco daleko, zanim powstaną siły zdolne do skorygowania deformacji (obrazu rzeczywistości) na której się on oparł. Mówiąc dosadniej, według “papieża spekulantów”, im skuteczniej jakaś osoba – względnie grupa ludzka, koteria – zakłamie obraz rzeczywistości, tym dłużej ma ona szansę na utrzymanie się “u żłoba”.

Z tej soroszowskiej teorii “rozwoju społecznego” logicznie wynika, że w budowanym dzisiaj, pod znanym z niezbyt odległej historii hasłem “Nowej Europy” społeczeństwie otwartym, osobniki umysłowo bardziej niezależne, zdolne do bezinteresownego dzielenia się swymi spostrzeżeniami, winne być izolowane od reszty społeczeństwa, aby nie przeszkadzać w robieniu interesów przez rozmaitych “przyjacieli ludzkości” czyli filantropów. (Z tego właśnie powodu “studenci” w Belgradzie czynili głośne starania by usunąć nie tylko prezydenta Miloševicza, ale i rektora miejscowego Uniwersytetu, który próbował im tłumaczyć, że są manipulowani przez siatkę międzynarodowych “dealerów”. Sam Soros w swej najnowszej książce “Soros on Soros” z 1996 roku przyznaje, że zorganizowany przezeń w USA Instytut Społeczeństwa Otwartego oficjalnie stara się o legalizację handlu narkotykami w tym kraju. Ludzie pamiętający  historię grabieży bogactw Chin za pomocą “wolnego handlu” opium winni zacząć kojarzyć, że ponadnarodowa, soroszowska drużyna “skautów społeczeństwa otwartego” zaczęła już czynić podchody mające na celu złupienie tą XIX wieczną metodą bezmyślnych Amerykanów w wieku XXI).

Według danych szkoły psychologii Jean Piageta, człowiek – jak i każde inne wyższe zwierzę – jest rodzajem biologicznej maszynki do poznania (“asymilacji genetycznej”) otaczającego go świata. Deformując zatem aktywnie obraz tego świata Georege Soros, na zewnątrz reklamujący się jako filantrop, czyli dosłownie “przyjaciel ludzkości”, jest w ukryciu mizantropem, po prostu tej ludzkości wrogiem. Przez książke “Uratować demokrację” przebija zresztą wyraźnie kult dezinformacji. Będąc na przykład pewnym, że nikt publicznie nie skontruje deformacji zawartej w jego wypowiedzi, Soros w ten sposób tłumaczy “niewypał” reform jakie ponoć on sam, wraz z Jeffreyem Sachsem i Międzynarodowym Funduszem Walutowym przygotował (między innymi) dla Jugosławii. W tym nieszczęsnym kraju program reform został uruchomiony w tym samym momencie co w Polsce, w styczniu 1990 i w kwietniu 1990 sytuacja wydawała się być bardziej obiecująca niż w Polsce (…) Wkrótce potem Milošewicz obrabował Bank Narodowy Serbii i wydał niewiarygodne sumy na swą kampanię wyborczą. Raz wybrany, sabotował reformy i zaangażował się bez reszty w projekt stworzenia Wielkiej Serbii. Niewiele osób wie, że Milošewicz poszedł śladem przetartym już wcześniej, a mianowicie przez Mein Kampf  Hitlera.

Tymczasem, gdy się zna bliższe szczegóły ciągle nie zakończonej wojny w Jugosławii, to obraz rzeczywistości dość wyraźnie odbiega od jego, dość agresywnie zdeformowanej przez Sorosa wersji:

a)  Bank Serbii został w tym okresie rzeczywiście obrabowany, ale nie przez Milošewicza, tylko przez niejakiego Drasmanovicza, tamtejszego odpowiednika naszego Bagsika, który z łupem miliarda dolarów zbiegł do Izraela (inf. z Le Monde diplomatique).

b)  Milošewicz przerwał “reformę”, gdyż obawiał się, że stanie się tak jak w Polsce i nadzorowani przez profesora Sachsa lokalni ekonomiści skutecznie podetną rodzimą wytwórczość, prowokując ogólne zubożenie ludności przy jednoczesnym gigantycznym wzbogaceniu się rozmaitych “jajcarzy”, całkowicie uzależnionych od swych zaoceanicznych dobroczyńców. (Tych skutków ówczesnej “reformy” do dzisiaj nie zauważył ani nasz “Harcmistrz Wolności” prof. Leszek Balcerowicz, ani afiliowana przy firmie Opus Dei – i pobożna jak to często bywa przy uroczystości Lichwy – pani prezes NBP, Hanna Gronkiewicz-Waltz).

c)  Milošewicz nie miał po co budować w 1990 roku Wielkiej Serbii, jako że podówczas Serbowie żyli we wspólnym państwie. W sytuacji zablokowania “reform” przez Belgrad, “Harcerz Orli” z drużyny Sorosa, prof. Jeffrey Sachs pojechał do Słowenii by namawiać miejscowy rząd do secesji . To właśnie Jeffrey Sachs – który w wywiadzie wyemitowanym przez TVP 1 nie ukrywał, że jest w swej działalności “reformatorskiej” sponsorowany przez Georgea Sorosa – był inicjatorem całego łańcuszka wojen secesyjnych w Jugosławii (inf. z Wprost z 20.03.94).

d) Rzecz w końcu najważniejsza. To nie Milošewicz poszedł szlakiem przetartym przez “Mein Kampf”, ale to Soros wiernie idzie szlakiem przetartym przez inną, równie ekscytującą (i inspirującą Hitlera) książkę. Przecież to już wróble na dachu ćwierkają, że Jugosławia musiała zostać zgnieciona w ramach budowy Wielkiej Nowej Europy. Według Noama Chomsky’ego, autentycznie niepodległe kraje nie mają prawa bytu w obrębie przestrzeni życiowej (Lebensraumu) kontrolowanego przez Stany Zjednoczone. Dotyczy to także Szwajcarii, zaatakowanej niedawno, wyraźnie na skinienie druha “Niewidzialna Ręka”, przez zastęp mrówcznych “skautów” – po francusku zwanych les éclaireurs -pracowicie dziś rozjaśniających tajniki finansowe tego mrocznego kraju bankierów.

W swej najnowszej, wydanej w 1996 roku książce o sobie samym (“Soros on Soros”) ten światowej sławy filantrop się chwali iż jego dziełem są praktycznie wszystkie reformy – względnie próby reform – na Wschodzie Europy. Analizując “dzieła boże” przywódców starożytnego Izraela Jezus z Nazaretu nauczał, że “po owocach ich, poznacie ich”. .I tę metodę oceny warto zastosować do filantropijnej działalności naszego “papieża biznesu”, który bez żadnego skrępowania mieni się w swych książkach (dosłownie!) mesjaszem Europy Wschodniej z której emigrował w 1947 roku. Oceniając wyniki reform w Rosji, Soros zauważa iż panuje tam obecnie “kapitalizm złodziejski”; przy omawianiu osiągnięć reformatorskich niezwykle opornej w tej materii Ukrainy – której reformami sterował następca prof. Sachsa, jakiś Szwed nazwiskiem Aslund – możemy wycztać optymistyczne zdanie, że ekonomia tego kraju zaczęła przejawiać nareszcie tendencje wzrostowe, widoczne na razie tylko w dziedzinie ekonomii podziemnej (tzn. mafijnej). Znamy też i w Polsce społeczne koszty niedawnych reform wyrażające się, między innymi, w dwukrotnym wzroście ilości zabójstw między rokiem 1989 a 1996 i aż trzykrotnym wzroście ilości rozbojów w tym samym okresie. Należy się zatem spodziewać, że jeszcze przed końcem swej kadencji  prezydent Bill Clinton udekoruje George Sorosa orderem “za zasługi w rozwoju świata przestępczego na Wschodzie” – tak jak niedawno udekorował Jana Nowaka-Jeziorańskiego orderem za jego zasługi w działalności dla wyzwolenia Polski do “dobrowolnego zniewolenia” przez amerykańskie koncerny tytoniowo-komputerowe. (W końcu Amerykanie, zasadę rządzenia światem za pomocą uzależnionych od Waszyngtonu lokalnych mafii, mają po prostu we krwi: to przecież sam szef FBI Edgar Hoover przywiózł po wojnie do Włoch Lucky Luciano, aby ten odbudował w swym, zagrożonym podówczas porzez komunizm kraju, zniszczoną przez faszystów siatkę mafii sycylijskiej.)

Pomimo swych propagandowych deformacji, omawiana tutaj twórczość literacka Sorosa posiada niezaprzeczalną wartość poznawczą. Tylko dzięki niej  bystry poszukiwacz (po serbsku “izvidač”) może odkryć, o co właściwie chodzi w tych “Fundacjach Społeczeństwa Otwartego”, którymi nasz filantrop oplótł byłe sowieckie Imperium.  Według niego (celem fundacji) jest stworzenie międzynarodowej siatki… której sercem będzie skomputeryzowana baza danych (osobowych) zezwalających zachodnim Stowarzyszeniom na wyszukanie kandydatów, którzy im odpowiadają. Po prostu, jest to instytucja trochę podobna do agencji towarzyskiej, w której przechowuje się dane tak zwanych “agentów wpływu” gotowych świadczyć swe usługi kolonizującym obecnie Europę Wschodnią zachodnim korporacjom. I nic więcej. O tym, czy produkty tych “dobroczynnych” korporacji nie są przypadkiem na dalszą metę dla ludzi szkodliwe, czy na przykład stosowane obowiązkowo przez te koncerny trudnozniszczalne opakowania nie spowodowały już dzisiaj monstrualnego wręcz zaśmiecenia naszej części Europy, w tych “szkołach korupcji” (jak je nazywa Piotr Ikonowicz) nie ma jakiejkolwiek mowy. Tak jak w przypadku najzupełniej celowego zaśmiecania polskich mass-mediów propagandową dezinformacją, tak i w przypadku wielu innych, pozornie ułatwiających życie masowych produktów (oraz sprowadzanych z Zachodu kultów) mamy do czynienia ze zjawiskami, które coraz bardziej oddalają nas od wzorców zachowania godnego Homo sapiens.

Dość żmudna lektura upozorowanej na nowo-naukową książki Sorosa z 1993 roku nasuwa jedną generalną uwagę. Opisana w niej metoda zdobywania, czy to pieniędzy, czy wpływów politycznych, za pomocą przypominających harcerskie “podchody” manipulacji rozpowszechnianą informacją, na stałe się już rozpowszechniła w naszej “liberalnej” kulturze (patrz sprawa Oleksego a ostatnio i “agenta” Kwaśniewskiego). Nasza planeta coraz szczelniej jest dzisiaj zapchana mniejszymi i większymi “Sorosami” i każdy z nich kombinuje – na wzór biblijnego Jakuba – jak by tutaj oszukać swych bliźnich  i po ich karkach dopchać się do umiłowanego “żłoba”. Ci przedstawiciele Homo economicus zadomowili się bowiem wszędzie: nie tylko na giełdzie i w polityce, ale także w nauce (zwłaszcza w biologii i filozofii) a nawet i w religii i to nie tylko wśród mnożących się dzisiaj jak grzyby po deszczy sekt komercyjnych.

Wypracowywane zaś od blisko już trzech setek lat, w dominujących naszą kulturę krajach anglosaskich, społeczne przyzwolenie (po angielsku consent) na totalną, niczym nie skrępowaną kupiecką wolność, musi doprowadzić w swym kumulatywnym rezultacie do całkowitego skarłowacenia się  oraz debilizacji ludności. Zgodnie z teorią rozwoju osobniczego opracowaną przez Jeana Piageta, w naszym nowym, narzuconym nam przez elity kompradorskie ustroju, nie oczekuje nas w przyszłości jakakolwiek “normalność”. Będzie to tylko systematyczne przybliżanie się do ideału społecznych zachowań charakterystycznych dla coraz bardziej zbestializowanych dzieci.

Marek Głogoczowski

* Autor tego artykułu w roku 1957, w wieku piętnastu lat, wraz z delegacją odrodzonego podówczas ZHP, był uczestnikiem IV Smotry (Jamboree, zlotu) Izvidači Jugoslavije w Pale koło Sarajewa. To z tych odległych czasów datują się jego pro-jugosłowiańskie sympatie oraz harcerskie skojarzena “podchodów” – oraz międzynarodowych “harców” – jakim z upodobaniem oddaje się dzisiaj w skali światowej słynny “szczep” druha Sorosa, (który w swym środowisku z pewnością nosi indiański przydomek Wodza “Niewidzialna Ręka”).

Matczyny Soros

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:37

Artykuł z ”Wir” nr 2/2004, wydawanego w Kanadzie magazynu za polską racją stanu.

Matczyny Soros

Już w 1997 roku działało 29 fundacji Sorosa w państwach pokomunistycznych. W 1994 roku wydały 300 milionów USD, a w 1998 roku niemal dwa razy więcej, 574 millionów USD. Na co?  Fundacje twierdzą, że poświęcają się budowie i utrzymaniu  infrastruktury i instytucji społeczeństwa otwartego. Zamiast tłumaczyć neologizm, przyjrzyjmy się owocom ich działalności.

Zmniejszać zagrożenia

W programach zdrowie kobiet w Europie Środkowej i Południowej, na próżno szukać wykrywania raka piersi, opieki nad ciężarnymi i noworodkami. Soros wyłożył główny cel uczciwie i jasno: ulepszyć jakość usług aborcyjnych. Dlatego jego Program Zdrowia Publicznego poparł wprowadzenie szpitalnego przerywania ciąży w Albanii, Słowacji i na Litwie i Łotwie, a ręcznego usuwania płodu przez zassanie – w Macedonii, Mołdawii i Rosji.

Sorosowski Instytut Społeczeństwa Otwartego (Open Society Institute, OSI) współpracował również z  międzynarodowymi i lokalnymi organizacjami pozarządowymi  w odpieraniu rosnącego na sile ruchu przeciw aborcjom. Wpływając na ministerstwa zdrowia i administracje szpitali, ruch ten zdołał zmniejszyć ilość usunięć ciąży. OSI deklaruje kontynuację kształcenia w jakościuowym usuwaniu ciąży oraz działań ku legalnej, bezpiecznej i dostępnej aborcji dla wszystkich kobiet w regionie.

Czemu Soros byłby zainteresowany promocją aborcji w Europie Wschodniej, skoro nie obchodzi go los zepchniętych w nędzę i na margines społeczny przez jego „reformy gospodarcze”? Powodem nie może być przeludnienie. Region doznaje ogromnego spadku demograficznego, mając jeden z najniższych wskaźników płodności na świecie.

Niedostępność aborcji też nie może być powodem. Według raportu z ONZ, Federacja Rosyjska, Bułgaria, Białoruś, Rumunia i Ukraina miały w roku 2000 więcej aborcji niż żywych urodzeń. Wskaźnik aborcji jest znacznie wyższy w Europie Środkowej i Wschodniej oraz w byłych republikach ZSRR niż w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. Jedyna logiczna odpowiedź: Soros pragnie, by było  jak najmniej urodzeń w tym regionie.

Sorosowskie programy zdrowia publicznego również wspierają inicjatywy wokół specyficznych potrzeb kilku zmarginalizowanych społeczności oraz szerzą zmniejszanie zagrożeń: zasadniczym celem jest umożliwić narkomanom chronić własne zdrowie. Wymiana igieł i strzykawek oraz terapie substytucyjne (np. methadon) są w centrum interwencji zdrowotnych w programie zmniejszania zagrożeń. „Pomniejszacze zagrożeń” rozszerzyli działalność specjalnymi inicjatywami dla pracowników seksualnach i więźniów oraz zainicjowali działalność, by represyjne polityki narkotykowe nie przeszkadzały w  rozszerzaniu działań  zmniejszania zagrożeń.

LGBT

W ostatnich pięciu latach, sieć Sorosa rozpoczęła z powodzeniem uprzednio nieistniejący ruch gejów niemal we wszystkich państwach objętych jej działalnością. Kampania Praw LGBT (lesbijki, geje, biseksualni i transwerstyci) działa z Budapesztu, gdzie opublikowany przez OSI referat Miriam Molnar w 1999 roku zdefiniował „problem” jako dyskryminację i niską akceptowalność, widoczność i reprezentację polityczną LGBT-owców. Należało przekonać społeczeństwo, by zaakceptowało LGBT-owców jako równych i wywarło presję (sic) na politykach (przez środki przekazu), by zmienili prawo, albo przekonać polityków, że LGBT-owcy są równi i potrzebują pomocy w przekonaniu reszty społeczeństwa.

Ogólnymi celami było stworzenie dyskusji społecznej o tożsamości LGBT, uwidocznienie ich oraz stworzenie pozytywnego wizerunku i zapoczątkowanie regularnych dyskusji z innymi grupami regionu. Specyficzne zadania objęły opracowanie stron internetowych po angielsku i w miejscowych językach, założenie grup działania, które miały reagować na wszelkie „homofobiczne” wybryki prasy zapisem w „Różowej Księdze” i zorganizowanie dwutygodniowych szkółek letnich dla nauczycieli, które miały szkolić o dyskryminacji (sic) LGBT-owców, niesprawnych, otyłych itp.

W listopadzie 1999 roku rozpoczął się pilotażowy projekt w Centrum Rozwoju Publikacji (w siedzibie OSI w Budapeszcie) na temat książek o treści homoseksulanej w Bułgarii, Republice Czech, Słowenii, Słowacji i na Węgrzech. W tym samym roku Cemtrum Lesbijek i Gejów Nasz Mir (Nasz Świat) ogłosił rejestrację jako organizacja pozarządowa na Ukrainie. Od tego momentu grupa miała wolną rękę w realizacji swych zadeklarowanych celów, włącznie z walką przeciw dyskryminacji orientacji seksualnej i homofobicznych sentymentów w świadomości społecznej oraz pomocy w wyniesieniu świadomości  gejów i lesbijek jako wartościowych członków społeczeństwa. Za legalizację na Ukrainie, grupa wyraziła wdzięczność ukraińskiemu oddziałowi Sieci Fundacji Sorosa (Fundacja Renaissance), która  wstawiła się w naszej kwestii w ministerstwie sprawiedliwości i  dała nam (sic) pomoc prawną.

Sponsorowana przez Sorosa, moskiewska organizacja pozarządowa, www.gay.ru, rozwinęła się w znane i uznawane centrum rosyjskich gejów i lesbijek oraz ich centralę na cały kraj. Utrzymujemy kontakty ze wszystkimi istniejącymi organizacjami gejów, lesbijek i AIDS w Rosji i  prowadzimy bieżącą korespondencję i raportowanie z mięedzynarodowymi organizacjami gejów i lesbijek [...] Skompletowaliśmy największą bibliotekę, w której znalazło się ponad sto rosyjskich tytułów i około 50 angielskich klasyków z zakresu badań gejowskich. Została ona znacznie ulepszona Zasadniczym Zbiorem w Kwestiach Gejów i Lesbijek, podarowanym przez Fundację Sorosa w 2000 roku.

Znormalizować zjawiska

Monika Barcsy z oddziału Sorosa w Bukareszcie ubolewała nad faktem, że w Rumunii tożsamość homoseksulana uległa stygmatyzacji i jest jedną z głównych przyczyn traktowania osób jako „inne” w nietolerancyjnych postawach. Rodziny homoseksualistów stały się ofiarami uprzedzeń, tylko dlatego, że społeczeństwo nie potrafi zaakceptować słusznoóci stosunków między osobami tej samej płci jako ‘normalnego’ zjawiska.

Jako głównego winnego, autorka wytyka Rumuński Kościół Prawosławny. Problem w tym, że wiele organizacji studentów prawosławnych  i innych  popiera swój Kościół. W 1994 roku, przypomina Barcsy, ponad stu studentów teologii rozpoczęło serię manifestacji przed rumuńskim parlamentem przeciw propagandzie homoseksualnej w środkach przekazu i zebrało podpisy pod petycją domagającą się ustawodawstwa przeciw stosunkom jednej płci.

Barcsy wnioskuje, powtarzając standardowy sorosowski argument. Geje i lesbijki potrzebują prawa, które gwarantuje im publiczne wyrażanie swej tożsamości [...] status prawny gejów i lesbijek, ich zdolność publicznego poruszania się i zabierania głosu oraz wspólnego działania powinny być bardzo dobrym sprawdzianem otwartości społecznej [...] Nie można tego rozwiązać nowymi ustawami wydawanymi po presją rozmaitych organizacji praw człowieka. Rumunia potrzebuje [...] zaradzić negatywnym reakcjom większości społeczeństwa na homoseksualistów [...] Ogólnie biorąc, społeczeństwo ma “problem”, którego nie da się szybko naprawić.

Demokratyzować szkolnictwo

Ważnym filarem sorosowskich działań jest nakaz, nikt nie ma monopolu na prawdę i że obywatelskie szkolnictwo powinno zastąpić stary model apodyktycznego autorytetu. Nowe szkolnictwo nie musi ograniczać się do dialogu między nauczycielem a uczniami, twierdzi Soros. Poza tym mamy projekty takie, jak edukacja zdrowia, w którym uczestnicy stosują nowe sposoby dyskusji kwestii, jak higiena, odżywianie i seks.  Chociaż nie brzmi to jak tradycyjna edukacja, twierdzi dalej Soros, jest to nowy sposób zwracania się nauczyciela do ucznia, podobnie jak obywatele muszą zwracać się w nowy sposób do rządów i reprezentantów politycznych w społeczeństwach dążących do większej otwartości i demokracji.

We wszystkich krajach pokomunistycznych Europy Wschodniej, Fundacja Sorosa ma więc przede wszystkim za zadanie demokratyzować system szkolnictwa poprzez wprowadzanie reform programów nauczania. Co to znaczy praktyce, pokazał w ostatnich trzech latach minister edukacji Serbii, Gaszo Kneżewić, przyjaciel i powiernik Sorosa. Od pierwszego dnia kadencji, Kneżewić nalegał, by szkoły przekształcić z instytucji apodyktycznej w pola ćwiczebne służące ekspresji osobowości uczniów bez przeszkód, w procesie równoprawnej wymiany z nauczycielstwem, przezwyciężając w ten sposób przestarzałą koncepcję autorytetu i dyscypliny, zakorzeniony w uciążliwym spadku patriarchalnej przeszłości.

Kneżewić zaczął reformę programem pilotażowym warsztatów edukacyjnych dla dzieci szkół podstawowych, w wieku 7 do 12 lat. Odpowiedni podręcznik, sfinansowany przez OSI, odrzuca osobliwą przesłankę, że celem nauczania jest zdobywanie wiedzy i twierdzi, iż nauczyciel ma być projektantem klasy, a jego stosunki z uczniami powinny oprzeć się na partnerstwie.

W Rosji sorosowcy mają dużo do powiedzenia w wyborze podręczników do szkół.  Według notatki prasowej z Biblioteki Młodzieży Gaidara, środki finansowe na jej komputery, kasety wideo i dyski komaktowe przyszły z OSI, umożliwiając specjalne szkolenie dla dzieci ludzi dyskryminowanych: Zorganizowaliśmy specjalne seminarium ‘Obecne prawa dzieci’ dla wszystkich specjalistów biorących udział w naszym projekcie [...] Grupa robocza programu ‘Koło przyjaciół’ jest wdzięczna Instytutowi Społeczeństwa Otwartego (Fundacja Sorosa, Budapeszt) za możliwość realizacji projektu w całym wymiarze.

Szyderczy śmiech szatana

Moskiewskie biuro OSI zaczęło w 1999 roku poważny projekt 5-letni ‘Rozwój nauczania w Rosji’. Jego celem jest przeedukować wiejskich nauczycieli kosztem 100 do 150 milionów USD (Niezawissimaja Gazieta, 19.9.1998). Wprowadza także program ‘Tolerancja’ do szkół średnich Rosji, ale jego mastermindy zrobiły chyba pomyłkę językową.

Zdaniem rosyjskiego krytyka tego programu, rosyjskie tłumaczenie słowa o łacińskim pochodzeniu, ‘tjerpimosć’, ma drugie znaczenie  ‘prostytucja’ i może być pomylone z ‘doma tjerpimosti’, czyli domami publicznymi. Jak to jest, że ten manipulator finansowy próbuje nas uczyć o tolerancji, nas, którzy wyrośliśmy z Tołstoja, jednego z pierwszych filozofów ruchu pokojowego? [...]  Ale pan Soros jest  też okropnie wykrzywionym lustrem, które ma nam pomóc zobaczyć nasz własny, aktualny wizerunek, bez mrugnięcia ani odwrócenia się plecami. Bywają czasy, gdy diabeł otwiera oczy, kiedy jego szyderczy śmiech  jest w stanie nas obudzić i pomóc odzyskać siły. Nie powinniśmy przegapić tej okazji.

Pierwszy krok w tym kierunku zrobiono może 7.11.2003 roku, kiedy prywatna firma ochroniarska, najęta przez właćciciela budynku, z którym OSI w Moskwie prowadziło długą walkę prawną, zdemolowała biuro fundacji. Zaledwie kilka tygodni wcześniej aresztowano Michaiła Chodorkowskiego, miliardera i dyrektora wykonawczego moskiewskiego oddziału OSI, jednocześnie właściciela organizacji pozarządowej Fundacja Otwartej Rosji, z powodu unikania podatków, kradzieży, fałszowania dokumentów i oszustw.

Soros potępił aresztowanie jako prześladowanie, czyn dyskwalifikujący Rosję z członkowstwa w G-8, grupie państw uprzemysłowionych. Uważam, że działał w ramach prawa. Robię to samo w Stanach Zjednoczonych –  powiedział Soros, nawiązując do swych wielomiliardowych darowizn na rzecz zmiany reżymu w Waszyngtonie w listopadzie br. Oburzona prasa amerykańska donosiła, że obławę wycelowano w filantropijną organizację, która wydała ponad miliard USD na projekty charytatywne w Rosji w ostatnich 15 latach.

Zaakceptować Romów

„Rasizm” jest codzienną obsesją Sorosa, lecz w jednolitych rasowo krajach Europy Wschodniej, ma on trudności w znalezieniu rasizmu. Rozwiązanie: wytypować prześladowaną grupę  – Romów! Niewiele mniejszości w Europie boryka się z tak wieloma objawami dyskryminacji społecznej, gospodarczej i politycznej, co Romowie – twierdzi OSI. Być aktywistą romowskim stało się intratną funkcją społeczną. 70 najbardziej obiecujących z nich przybyło na konferencję ‘Romowie w powiększającej się Europie: wyzwania na przyszłość’, zorganizowanej w Budapeszcie latem 2003 roku.

Soros zainagurował na niej Dekadę akceptacji Romów. Konferencja zebrała rekomendacje polityczne. Niektóre z nich  brzmiały jak napisane przez Jesse Jacksona [orędownik praw Afro-Amerykanów w USA]: (1) obowiązkowe, darmowe nauczanie przedszkolne, w klasach mieszanych rasowo, (2) romowscy asystenci nauczycieli w klasach, szczególnie przedszkolnych, (3) szkolenie przeciw stronniczości nauczycieli i administratorów szkół, (4) włączenie historii i kultury Romów do podręcznikśw na wszystkich poziomach nauczania.

Dla szkół średnich i wyższych, delegacje Rumunii i Serbii-Czarnogóry zaproponowały prawnie wiążące programy akceptacji Romów. W sprawie zatrudnienia, konferencja rekomendowała  zachęty podatkowe dla pracodawców zatrudniających Romów oraz dostęp do tanich kredytów dla małych, rodzinnych biznesów romowskich. Delegacje z Czech i Słowacji zaproponowały odłożenie części rządowych kontraktów budowlanych dla firm romowskich.

W dziedzinie mieszkaniówki przedstawiono specyficzne żądania w celu zwalczania rasizmu i dyskryminacji, włącznie z legalizacją tekturowych osiedli Romów i równym dostępem do mieszkań gminnych. Konferencja wywnioskowała, że zwalczanie dyskryminacji rasowej Romów musi nastąpić przez przyjęcie daleko idącego ustawodawstwa zgodnie z dyrektywą UE o równości ras.

Delegacja rumuńska domagała się, by rząd w Bukareszcie uznał romowski Holocaust, przez publiczne przeprosiny wraz z pakietem zadośćuczynienia materialnego. Poproszono Unię Europejską, by zapewniła szeroki udział Romów w projektowaniu, wdrażaniu i ocenie wszystkich wydatków UE na romowskie programy.

Zostań sorosowcem

Jeszcze dziesięć lat temu, w docelowych krajach „programy” Sorosa wydawałyby się śmieszne czy nie z tej Ziemii. Dziś nikomu na śmiechy. Dla tysięcy młodych Wschodnich Europejczyków,  zostać sorosowcem jest tym, czym dla ich rodziców było wstąpienie do partii: obiecująca możliwość dość dobrze płatnej pracy, przynależność do uprzywilejowanych elit, a dla wielu, podróże zagraniczne. Wybrańcy uczęszczają na sorosowski Uniwersytet Centralnej Europy w Budapeszcie, gdzie uczy się ich, że obstawanie przy naukowo uzasadnionej prawdzie jest  totalitarne, a suwerenne państwo narodowe – złe.

Na listach płac Sorosa nie ma jednego patrioty z Rosji, Chorwacji, Litwy, Serbii, Rumunii, czy Węgier, ani jednego praktykującego chrześcijanina. We wszystkich państwach pokomunistycznych,  Soros polega na synach i córach  starego komunistycznego establishmentu. Jest mniej prawdopodobne, że byliby zabarwieni atawistycznym przywiązaniem do swej ziemii ojczystej, kultury i tradycji. Ci najbardziej udani i lojalni całymi latami przewijają się od jednego „projektu” do następnego, a niektórzy żyją tak już ponad dziesiąć lat. Soros wyjawił (w książce  „Underwriting Democracy”), że jego fundacje Społeczeństwa Otwartego pomogą stworzyć międzynarodową sieć, w sercu której będzie komputerowa baza danych osobistych, dająca zachodnim korporacjom spis kandydatów na bieżące korporacyjne potrzeby w regionie.

Ci neo-janisarze, tak jak ich poprzednicy w armii Cesarstwa Otomańskiego, muszą wykazać się gorliwością większą niż ich dowódca. Bałkańskie przysłowie mówi: Nawrócony jest gorszy od Turka. Nie ma silniejszych wybuchów od szalonych oszczerstw narodu serbskiego i jego historii, religii, sztuce i cierpieniom, spod piór paczki felietonistów, urodzonych w Serbii, na liście płac Sonji Licht, Gauleiterki Sorosa w Belgradzie.

Agit-propagandę OSI wpycha się codziennie masom przez media Sorosa – termin istniejący już w ponad dziesięciu językach, od „Gazety Wyborczej” w Warszawie, po „Danas” w Serbii, „Monitor” w Czarnogórze, kanał telewizyjny„Markiza” w Bratysławie i tygodnik „Vreme” oraz konglomerat elektronicznych środków przekazu B-92 w Belgradzie. Niezmiennie powtarzają, jak papugi, poglądy i ambicje Sorosa, odzwierciedlone w programach jego miejscowych fundacji, a w sprawach międzynarodowych – przez Międzynarodową Grupę Kryzysową (International Crisis Group, ICG), finansowaną przez Sorosa i prowadzoną przez jego wybranych.

Cel Sorosa w sprawach międzynarodowyach wynika z faktu, że  wybrani przez niego do ICG to: generał Wesley Clark, który dowodził siłami NATO w wojnie przeciw Serbii w 1999 roku; Louise Arbour, była naczelna prokurator w haskim trybunale zbrodni wojennych w Jugosławii; były sekretarz stanu, Morton Abramowitz, entuzjastyczny popieracz muzułmanów bośniackich i Albańczyków w wojnach secesyjnych w Jugosławii, oraz; były doradca bezpieczeństwa państwowego, Zbigniew Brzezinski, którego rusofobiczne wyjątrzenia pomogły w i obudziły powstanie zajwiska Osam ibn Laden i jego dżihadowa kohorta.

Światu – prezydenta

Gilles d’Aymery zauważył przed dwoma laty, że Soros nie jest jedynie motorem w Instytucie Społeczeństwa Otwartego, Instytucie Pokoju USA, Narodowej Fundacji  dla Demokracji, Czuwaniu nad Prawami Człowieka, Amnestii Międzynarodowej, i ICG: Jak ogromna ośmiornica Julesa Verne, [Soros] wyciąga czułki na całą Europę Wschodnią i Południowowschodnią, Kaukaz oraz byłe republiki ZSRR. Z pomocą tych wszystkich grup, [jest możliwe] nie tylko kształtowanie przekazów prasowych, oficjalnych programów i opinii publicznej dla promocji celów, które krótko mówiąc narzucają władzę nad światem i zasobami naturalnymi oraz szerzą jednolity ideał perfekcyjnego ustroju światowego‘made in America’.

Ustrój ten nie będzie jednak „amerykański” w żadnym tego słowa znaczeniu, jeśli Sorosowi się powiedzie. U nas w USA popiera on bowiem zwiększenie wydatków rządu i podatków, legalizację narkotyków, eutanazję, otwarcie granic i imigrację, feminizm, nieograniczone przerywanie ciąży na żądanie, bezkrytyczną akceptację odszczepieńców oraz prawa „gejów”.  Jest przeciwny karze śmierci w jakichkolwiek okolicznościach.

Jednym z powierników OSI jest Lani Guinier, profesor prawa, którą Bill Clinton próbował posadzić na szefową wydziału praw człowieka w departamencie sprawiedliwości. Zmienił zdanie, gdy okazało się, że popiera ona prawo mniejszości do wetowania ustawodawstwa. Prezydentem OSI jest Aryeh Neier, który przez 12 lat był dyrektorem wykonawczym organizacji Human Rights Watch (Czuwanie nad Prawami Człowieka), sponsorowanej przez Sorosa, a przedtem – dyrektorem Związku Amerykańskich Swobód Obywatelskich, na całe USA, przez 8 lat.

To, że jest przeciw Bushowi, jest niegodne uwagi, ale wypowiedź Sorosa w grudniu 2003 roku, że pokonanie Prezydenta jest sprawą życia i śmierci, byla niemądra. Jego szczodrość dla przeciwników Busha, choć duża, nie odzwierciedla wspomianej wagi chwili: 15 milionów USD dla America Coming Together (Ameryka zbiera się), 3 miliony dla nowego think-tanku Johna Podesty oraz 2,5 miliona USD dla organizacji MoveOn.org – to są skromne sumy w porównaniu nawet z miesięcznym kosztem utrzymania sieci jego fundacji na całym świecie.

Soros pozostaje wierny nadrzędnemu celowi zniszczenia pozostałych bastionów rodziny, suwerennej państwowości i wiary chrześcijańskiej na wschód od linii Triest-Stettin. Wyczuwa, że nie jest potrzebna jego pełna interwencja w Ameryce, ponieważ  bez tego sprawy i tak poruszają się w jego kierunku. Bez względu na to, kogo w jego faworyzowanej partii namaszczą w listopadzie br. na kandydata na prezydenta USA, rzeczywisty wybór będzie między George Bushem a Gyorgy Sorosem, a to nie jest żaden wybór.

© Serge Trifkovic

Wybrał, tłumaczył i dostosował do cyklu © Piotr Bein, na podstawie orginału w „Chronicles” z lutego 2004 roku,  http://www.chroniclesmagazine.org/Chronicles/February2004/0204Trifkovic.html

Redaktor tematów zagranicznych w amerykańskim magazynie intelektualnym „Chronicles”, Srdja Trifkovic jest autorem książki „The Sword of the Prophet: Islam-History, Theology, Impact on the World” (Miecz proroka: historia, teologia i piętno islamu na świecie).

Batiuszka Soros

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:24

Batiuszka Soros

Piotr Bein 28.5.2010

Time nazwał George Sorosa współczesnym Robin Hoodem, który rabuje bogatych, by obdarzyć biedną Europę Śr.-Wsch. i Rosję. Soros rabuje Zachód po to, by wykorzystać zyski do jeszcze większej grabieży na Wschodzie. Od 1980 r. Soros zaatakował Europę Śr. i Wsch. Pierwszym wielkim łupem była Polska, rozgrzewka do restrukturyzacji narodów i państw. Tego samego roku był już w Chinach. Następna była Rosja. W kolejce stały Kaukaz (Gruzja, Armenia, Azerbajdżan), Ukraina, Białoruś i b. republiki ZSRR w Azji Śr. (Kazachstan, Kirgistan, Turkmenistan, Uzbekistan). CIA rozmontowywało tam socjalizm, podobnie jak fundacje i organizacje Społeczeństwa Otwartego (w Polsce Fundacja Stefana Batorego) Sorosa. Zachłyśnięte “wolnością i demokracją” wyzwalane z socjalizmu narody nie wiedziały, że są wpędzane w inny system, masowego zniewalania, neo-liberalizm. Od bolszewizmu przez komunizm i socjalizm, kompleks jot zatoczył koło do neo-liberalizmu, tym razem mamiąc naiwnych gojów dobrobytem z wolnego rynku i wolnością z demokracji, jeśli tylko społeczeństwa otworzą się (na złupienie i poddaństwo).

Plan Szatalina

Soros związał się w l. 1991 – 1992 z przywódcami rosyjskich „reformistów”,  Anatolim Czubajsem i Jegorem Gajdarem. Po roku ich terapii wstrząsowej, hiperinflacja zmiotła oszczędności Rosjan, a z nimi – od dawna cierpiącą klasę średnią. Renciści umierali z głodu. „Prywatyzacja” ogromnych zasobów Rosji – lasów, ropy, gazu, chemikalii i mediów – stworzyła oligarchię rabusiów, odprzemysłowiając kraj. Rosja stała się neokolonialnym poddanym, eksporterem energii i surowców, importerem zaawansowanej technologii i wyrobów przetworzonych.

Dla Sorosa to było za mało. Na początku 1993 r. wywnioskował, że wzmocnienie świadczeń socjalnych byłoby zachętą do zamknięcia nierentownych przedsiębiorstw. Po zamknięciu fabryk, zużywane przez nie materiały i energię możnaby sprzedać za więcej niż wartość produkcji z nich. Soros w wywiadzie w moskiewskim Komersancie (8.8.1997): silny rząd centralny w Rosji nie może być demokratyczny, a wyzwolenie gospodarki rosyjskiej zależy od przyciągnięcia zachodnich inwestycji, ale wpierw społeczeństwo Rosji musi zaakceptować ideologię społeczeństwa otwartego.

Z poparciem prezydenta Gorbaczowa i brytyjskiej premier Thatcher, Soros osiągnął szczyt wpływu w ZSRR, gdy go poproszono o skompletowanie zespołu do krytyki Planu Szatalina, odpowiednika Planu Balcerowicza. Oba plany oparły się na zalecanym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy „wstrząsaniu” przed grabieżą. Odpowiedni wynik gwarantował skład zespołu: żydowskiego pochodzenia amerykański Żyd z Białorusi Jeffrey Sachs i Romano Prodi z Włoch (potem szycha w UE). W książce Soros on Soros, miliarder ujawnił później „bezstronność” względem rosyjskiego planu: Byłem wielkim zwolennikiem Planu Szatalina. Gdyby Gorbaczow przyjął plan, pozostałby przy władzy i ZSRR uległby reformom zamiast się rozpaść.

W książce Uratować demokrację Soros daje do zrozumienia, że zna bogactwa ZSRR: Możemy uważać gigantyczne elektrownie wodne, huty, marmurowe stacje metra i wieżowce architektury stalinowskiej za piramidy zbudowane przez współczesnego faraona. Natomiast w komentarzu w Washington Post (4.1.1993), Soros znajduje dla nich praktycznejszy użytek: Fabryki można zatrzymać, a surowce i energię, które poszłyby na produkcję,  można sprzedać za granicę za więcej niż wartość wytworzona z produkcji.

Soros proponował więc zamknąć bazę militarno-przemysłową byłego ZSRR, by móc sprzedać surowce od aluminium po złoto i energię. Soros „rekomendował”, przez kogo Rosja ma je sprzedać, np. przyjaciela-finansistę, Marca Richa, zbiega z USA do Szwajcarii. Gdy Rich rzucił rosyjskie aluminium na giełdę londyńską, cena spadła o połowę, ale on i tak zyskał. Rosyjska mafia rozkwitła.

Moskwa podbita

Po 1990 r. fundusze Sorosa wycelowały w rosyjski system nauczania. Zaopatrzyły Rosję w podręczniki, zapewniając indoktrynację młodego pokolenia propagandą Sorosa. Fundacje Sorosa oskarżono także o opracowanie strategii przejęcia rosyjskiego systemu finansowego, schematów prywatyzacji i procesu inwestycji zagranicznych w Rosji. Ingerując w ustawodawstwo, Soros rozgniewał Rosjan. Krytycy Sorosa i fundacji amerykańskich twierdzili, że celem tych manewrów było udaremnić potencjał Rosji, która jedyne mogła konkurować z super-mocarstwem, USA. Rosjanie zaczęli podejrzewać Sorosa o powiązania z CIA. Potentat biznesowy Borys Berezowski powiedział: Niemal zemdlałem, gdy dowiedziałem się parę lat temu, że George Soros jest agentem CIA. Berezowski uważał, że Soros wraz z Zachodem obawiali się wzmocnienia kapitału rosyjskiego.

Skoro establiszment “USA” obawiał się konkurencji rosyjskiej, jak lepiej trzymać ją w ryzach niż przez dominację nad mediami, systemem nauczania, ośrodkami badawczymi i nauką? Wydawszy 250 mln USD na transformację nauczania humanistycznego i ekonomicznego w szkołach średnich i na uniwersytetach, Soros stworzył Międzynarodową Fundację Naukową za następne 100 mln USD. Rosyjski kontrwywiad  FSK oskarżył fundacje Sorosa o szpiegostwo. Soros działał z fundacjami Forda i Heritage, Uniwesyteytami Harvard, Duke i Columbia oraz współpracował z Pentagonem i CIA. FSK skrytykował wypłaty Sorosa dla 50 tys. rosyjskich naukowców, przez co zebrał tysiące rosyjskich odkryć i wynalazków w nowych technologiach, objętych tajemnicą państwową i komercyjną.

W 1995 r. Rosję rozwścieczyła insynuacja agenta departamentu stanu USA, Freda Cuny, ws.  konfliktu w Czeczeni. Cuny udawał pomoc po katastrofie humanitarnej w Czeczeni, ale jego historia w regionach konfliktów międzynarodowych z udziałem USA oraz służba w FBI i CIA były jednoznaczne. W czasie, gdy znikł, Cuny pracował na kontrakcie dla fundacji Sorosa. Nie wszyscy wiedzą, że przemoc w Czeczenii wynikła z kampanii destabilizacji, którą kieruje kompleks jot. W swym bestsellerze The Sum of All Fears (Suma Wszystkich Lęków), Clancy wspomina o tym, oczywiście pisząc o “USA” zamiast nazwać oczywistego sprawcę po imieniu. Rosja oskarżyła Cuny o związek z CIA i wywiad dla poparcia powstania Czeczeńców. Sorosowski Instytut Społeczeństwa Otwartego i jego inne organizacje są wciąż aktywne w Czeczeni. Lepiej nie ryć, kto stoi za masakrą w Biesłanie.

Co najmniej jednej transakcji Sorosa z Rosją pomogła dyplomacja USA. W 1999 r. sekretarz stanu Madeleine Albright zablokowała gwarancję pożyczki na 500 mln USD. Gwarantowana przez U.S. Export-Import Bank dla rosyjskiej firmy Tjumen Oil, pożyczkę wstrzymano z racji interesów państwowych USA. Tjumen zamierzał kupić sprzęt do wydobycia ropy naftowej i usługi firmy późniejszego wice-prezydenta Cheney, Halliburton Company, oraz ABB Lummus Global. Soros był inwestorem w firmie, którą Tjumen próbował nabyć. Soros i BP Amoco wstawiły się przeciw tej transakcji, a Albright „pomogła dyplomatycznie”.

„Przewrót” w Gruzji

Prawda (6.6.2003) doniosła ostrzeżenie od prezydenta Gruzji: niektóre obce organizacje charytatywne finansują polityczną opozycję w Gruzji i dlatego wszystkie one zostaną usunięte. Prezydent nie wymienił nazw organizacji, ale korespondent agencji Rosbalt dowiedział się w kancelarii Szewardnadze, że chodziło o fundację Sorosa. Prasa gruzińska sugerowała przedtem, że fundacja sponsoruje dobrze znaną opozycję.  Gruzińskie biuro fundacji zgadło, że o nią chodzi, a szef biura,  Kaczi Lomaża,  że czeka go los siostrzanych biur na Białorusi i w b. Jugosławii, które eksmitowano. To doprowadziło do nadania famy dyktatorów przywódcom niegościnnych państw. Lomaża ostrzegł, że Szewardnadzego może spotkać podobna niesława. Podkreślił dobre uczynki fundacji w Gruzji, włącznie z powstaniem rady przeciwkorupcyjnej, czemu Szewardnadze nie przeszkadzał. Lomaża zareagował podobnie, jak mistrz Soros po aresztowaniu miliardera Michaiła Chodorkowskiego, szefa sorosowskiej agendy w Moskwie.

Pół roku po Prawdzie, australijski Herald Sun (5.12.2003) podsumował Sorosa: był zwolennikiem Szewardnadze, ale odwrócił się, nazywając prezydenta oszustem. Poparł b. ministra sprawiedliwości, Michaiła Saakaszwili, wydając 4 mln USD na  opozycję [...] sprowadził specjalistów od ‘pokojowej rewolucji’ z Serbii, dał 0,7 mln USD grupie, która zwiozła demonstrantów autobusami i sfinansował stację telewizji i gazetę przeciw rządowi. Protestujący z organizacji Kmara! wdarli się (22.11.2003) do parlamentu (jak Otpor! w Belgradzie), wrzeszcząc (jak w Serbii), że prezydent ukradł wybory i musi odejść. Nawet koszulki obu organizacji nosiły identyczny emblem. Szewardnadze zbiegł. „Ukradł” wybory, bo tak wyliczyła amerykańska agencja badań opinii publicznej. Architekta  przewrotu w Tbilisi, nazwanego przez CNN Różaną Rewolucją, nie trudno zidentyfikować: ambasador USA w Gruzji, Richard Miles był ambasadorem w Belgradzie. Na początku grudnia gruziński Goniec skomentował: Ogólnie nasza opinia publiczna przyjmuje, że pan Soros zaplanował obalenie Szewardnadze.

Tim Marshall, reporter Sky TV, w książce Shadowplay za „przewroty” współwini środki przekazu. Z l. 1998 – 2000 na Bałkanach (konflikt kosowski i obalenie Miloszewicia), Marshall wnioskuje o nieuniknionych powiązaniach między oficerami wywiadu, dziennikarzami i politykami na tym samym terenie. Toteż to, w co wplątany jest Soros, nazywamy kompleksem rządowo-wojskowo-przemysłowo-medialnym, a kieruje tym kompleks jot. Istotnie, doniesienia zachodnich agencji prasowych z Gruzji prześcigały się w propagandzie, np. o kobicinie wzdychającej przed lokalem wyborczym: Oddajemy się w ręce Saakaszwili. Jest młody i uczciwy. Ludzie tyle od niego oczekują! (Le Monde 5.1.2004). Marshall żartobliwie podaje, że kombinacja tajniaków, pismaków i politykierów wraz z ludem obaliła Miloszewicia. Satyra o ludzie polega na tym, że Marshall wykazuje, iż prezydent Jugosławii musiał odejść, bo tak zaplanowały Waszyngton i Londyn.

Szewardnadze był pewien spisku przez Sorosa. Poskarżył się prasie niemieckiej, że robił wszystko wedle życzeń USA, a niewdzięcznicy go wyparli. Jako minister spraw zagranicznych, był zaangażowany w rozpad ZSRR i zapobiegł krwawej rozprawie z Solidarnością. Jako prezydent Gruzji, poparł napaść na Irak.

Dr Głogoczowski zauważył w marcu 2004 r., że Szewardnadze miał dobre kontakty w Niemczech, a Niemcy z Francją żeglują w inną stronę niż Imperium Mundi. W dodatku Rosja Putina staje z powrotem na nogach po ‘reformach’ (Fundację Sorosa w Moskwie niedawno ‘sprawdzono’ z dokładnością do dyskietki), nie mówiąc już o Chinach w Kosmosie (gdzie samodzielnie Amerykanie nie mają się czym obecnie wybrać). A więc trzeba likwidować naiwnych kolaborantów Imperium Mundi, zanim się oni ‘przykleją’ do rosnącej konkurencji. Z tego zapewne powodu zginął, wychowany w Niemczech, premier Serbii, Dzindzić, z tego powodu ‘niepewny’, wychowany w ZSRR prezydent Litwy został oskarżony (przez Mafię Społeczeństwa Otwartego) o kontakty z mafią rosyjską i być może z tego powodu nagle stanęły aż dwa motory w helikopterze premiera Polski, też wiernie (jak dotąd) służącego w Iraku.

Naiwni próbowali nieudolnie zrobić na przewrocie pieniądze, jak Soros. Partia Pracy zażądała od USA rekompensaty w wysokości 100 mln USD za moralne szkody wyrządzone gruzińskiemu narodowi i partii. Rzecznik Partii Pracy powiedział: przewrót sfinansowany przez USA wyniósł do władzy ludzi, którzy kontynuują politykę Szewardnadze rozpadu narodowego. Nielegalny parlament ustanawia prawa. Wybory prezydenckie odbyły się nieprawnie, a nowe władze prześladują opozycję. Wszystko to popiera Waszyngton. Gruzini służą jako króliki doświadczalne dla USA, co Amerykanie przyznają, jak i to, że może się to przydać w Afryce.

Spodziewając się dalszej destabilizacji Kaukazu przez USA, rząd Adżarii, autonomicznej prowincji Gruzji, ostrzegł po Różanej Rewolucji, że nie dopuści do rozlewu krwi w próbach planowanego z Tbilisi obalenia demokratycznego rządu w Batumi,  (Radio Free Europe/Radio Liberty 29.1.2004). „Organizacje praw człowieka”, w tym sorosowskie, zbiczowały Zjednoczoną Rosję, partię Putina, za zwycięstwo w wyborach do Dumy: odwrót od demokratycznych reform. Z notatek prasowych wynikałoby, że te organizacje są co najmniej przedstawicielami Rosjan. Tymczasem są to manipulatorzy, jak w większości państw, gdzie Soros potworzył swe fundacje, by czuwały nad demokracją.

Działania Sorosa-CIA zaowocowały w ataku Gruzji na Osetię Płd. w sierpniu 2008 r. Wyszkolone przez specjalistów Izraela i USA siły Gruzji, z udziałem specjalistycznych jednostek z Ukrainy. Ludobójczy atak na cywilów w Osetii, przedstawiony w mediach kmpleksu jot jako atak Rosji, miał posłużyć obwinieniu jej za bestilastwo wg skryptu kompleksu jot. Zaskakujący kontratak sił Rosji, w tym schwytanie specjalistów ukraińskich zniweczył te plany.

Po wyborach w Rosji, felietonista amerykański, Justin Raimondo skomentował hipokryzję zachodnich obserwatorów (antiwar.com 10.12.2003):  Kiedy Republikanie nadają reklamy telewizyjne z Bushem lądującym na lotniskowcu, ciekaw jestem, czy ci sami obserwatorzy składają skargi o nieprawidłoweym użyciu pieniędzy podatnika [...] Wybory były ‘wolne ale nie fair’, bo obserwatorom nie spodobały się wyniki. Raimondo rozumie grę globalistów, nie wymieniając nazwiska Sorosa: filozofowie-królowie ruchu ku globalnej ‘demokracji’ atakują Wlada Złego od czasu, gdy złamał monopol rosyjskich oligarchów nad mediami. Ale na dobre zaczęli strzelaninę, gdy zaczął aresztować oligarchów za kradzież, kłamstwa i próby przekupstwa Dumy, by nie przyglądnęła się bliżej bardzo wątpliwym sposobom, w jaki zdobyli swe ogromne bogactwa.

Bliżej Buga

Wierchowna Rada trafiła w sedno pod koniec 2003 r. żądając zbadania obcej ingerencji przez finansowanie kampanii wyborczych na Ukrainie z pomocą organizacji pozarządowych. Otrzymują one pieniądze z Fundacji Renaissance (ukraińska fundacja Sorosa), Freedom House, Inicjatywy Współpracy Polsko Amerykańsko Ukraińskiej, USAID, National Endowment for Democracy i Banku Światowego  (Radio Free Europe/Radio Liberty 11.12.2003).

Wcale się Rada nie pomyliła. Podczas gdy naiwni Ukraińcy, przeważnie młodzi, więc wyprani po sorosowsku, zachwycali się cudem demokracji w postaci Pomarańczowej Rewolucji, „neoliberałowie” o zabarwieniu sorosowsko-CIAowskim doszli do władzy.

Soros zadbał też o Białoruś. Na ambasadora USA w Mińsku mianowano Michaela Kozaka. Zasłużył się on w CIA-owskich skrytych akcjach wywrotowych w Nikaragui, Panamie oraz na Kubie i Haiti. Współpracował ze sponsorowanym przez Sorosa “Programem Dostępu i Szkoleń Internetowych” (IATP), który kreował przyszłych liderów dla Białorusi. IATP miał miejsce jednocześnie w Armenii, Azerbajdżanie, Gruzji, Kazachstanie, Kirgistanie, Turkmenistanie  i Uzbekistanie, przy jawnym poparciu przez departament stanu USA. Na szczęście Białoruś wydaliła Kozaka i jego towarzyszy z sorosowskiego Społeczeństwa Otwartego vel departamentu stanu USA (czytaj CIA).

Rząd Łukaszenki stwierdził, że kilka lat przed mianowaniem na ambasadora w Mińsku, Kozak zorganizował przepływ dziesiątków milionów dolarów do białoruskiej opozycji. Tworzył on zjednoczoną koalicję opozycyjną, fundował strony internetowe, gazety i sondaże oraz uczył studencki ruch oporu podobny do sorosowskiego Otporu w Jugosławii, sprowadzając liderów Otporu na Białoruś. Tuż przed 11 IX, USA wzmogło kampanię demonizacji przeciw prezydentowi Łukaszence, którą odłożono na czas globalnej, “wojny z terrorem”.

Komuchy rosyjskiej mafii

Tylko teraz czekać na zdefiniowanie się ukraińskiej mafii (a po jakiejś Tulipanowej Rewolucji na Białorusi – także tam). Co prawda najlepsze kęski pozostały na przemysłowym wschodzie Ukrainy, dla sorosowców rabunek jest kwestią czasu i manipulacji. Tytani rosyjskiego przemysłu i finasów zdobyli pozycje dzięki powiązaniom z rządem nowej Rosji. Chodorkowski, zreformowany oligarcha rosyjski, siedzi w więzieniu za kradzież, oszustwo i inne zbrodnie. Niemniej jednak porównuje siebie do “baronów-rabusiów” XIX w. Chrystia Freeland w książce „Sale of the Century: Russia’s Wild Ride from Communism to Capitalism” (Sprzedaż Stulecia: Szalona Jazda Rosji z Komunizmu w Kapitalizm): amerykańscy baroni-rabusie utworzyli swe monopole z dziczy, [a rosyjskim] oligarchom bogactwa wręczył rząd.

Aresztowanie Chodorkowskiego wywołało oburzenie na Zachodzie. Richard Perle, wpływowy syjonistyczny neokonserwatysta w administracji Busha, domagał się wyrzucenia Rosji z klubu G-8. Tymczasem Chodorkowski zbudował swe imperium nie przedsiębiorczością, tylko politycznie. Za Gorbaczowa piastował wysokie stanowisko w Lidze Młodych Komunistów. Jego Bank Menatep, pierwszy komercyjny bank Rosji po pierestrojce, kupił państwową firmę petrochemiczną Jukos za fundusze rządu (podatki i przychody ze sprzedaży broni) trzymane w banku. Podobnie jak w Polsce, oferta nie była najwyższa, ale plecy pomogły.

Lista oligarchów oskarżonych przez Putina to istny poczet mafii:

Borys Berezowski.  Magazyn „Forbes” nazwał go ojcem chrzestnym Kremla, więcej niż szefem mafii. A zachodnia prasa twierdzi, że Berezowski reprezentuje wolne środki przekazu w Rosji, które zły Putin zamknął. Nic błędniejszego – pisze Forbes – oligarcha jest podejrzany o morderstwo poprzedniego właściciela największej sieci telewizyjnej Rosji.

Roman Abramowicz. Protegowany Berezowskiego, włączony w kręgi wewnętrzne oligarchii Jelcyna, hojnie wynagrodzony prawie monopolem na produkcję aluminium w ZSRR.

Wladimir Potanin. Były komunista i minister handlu. Jak polscy odpowiednicy w erze Sorosa, Potanin wzbogacił się na „prywatyzacji” przemysłu rosyjskiego, czyli przekazaniu majątku narodowego do dyspozycji nomenklatury, podobnie jak w Polsce.

Wagit Alekperow. Też komuch, który przekształcił swą karierę rządową w fortunę. Jako wice-minister energii, tow. Alekperow zagarnął Lukoil, największą rosyjską firmę ropy i gazu, dzięki lipnemu schematowi prywatyzacyjnemu, przygotowanemu specjalnie dla niego, jako zapłata za poparcie reżimu Jelcyna.

Metodami uważanymi za nielegalne na Zachodzie, rosyjska oligarchia obskubała własnych udziałowców i zagranicznych inwestorów na miliardy dolarów. Chodorkowski eliminował pomniejszych udziałowców przenosząc w ostatniej chwili miejsce zebrania do dalekiej miejscowości. Innym rozwadniał udziały, wypuszczając nowe. Po klapie finansowej w 1998 r., poukrywał pozostałe aktywa przed wierzycielami. Gdy zanosiło się na poważne śledztwo przeciw jego bankowi, Menatep, ciężarówka wyładowana dokumentami bankowymi „przypadkowo” wpadła do rzeki Moskwy.

W następnym „cudzie” wolnego rynku, Chodorkowski stał się nagle, jak doniosła zachodnia prasa, przykładnym biznesmenem. Zobowiązał się do przejrzystości transakcji oraz przestrzegania zasad korporacyjnego zarządzania i oczywiście demokracji i wolnego rynku. Praktykę w demokracji ci oligarchowie mają. Wykupywali dziesiątkami partie polityczne, by przeszkodzić śledztwom i publicznemu ujawnieniu ich mega-machlojek. Skrycie finansowali partię komunistów.

Putin zadziałał ostro i szybko, zaskakując klikę oligarchów i zyskując aprobatę Rosjan, którzy jeszcze „nie zrozumieli” złodziejskiego, prymitywnego kapitalizmu. W odróżnieniu od ich wschodnich sąsiadów, mających się za światłych Europejczyków.

Oburzenie typów jak Perle z powodu akcji Putina przeciw rodzimej mafii, nie powinno dziwić. Perle jest powiązany z firmami Trireme Partners, Boeing, i Hollinger International, które nie straciły na jego politycznych plecach w Waszyngtonie. Boeing subsydiował firmę Perlego, Trireme, gdy ten zabiegał o ogromne kontrakty rządowe dla Boeinga. Hollinger zainwestował sporo w Trireme, gdy Perle z kolegami był w zarządzie Hollingera.

Typy jak Perle, Chodorkowski i Soros trzymają sztamę – koleżeński kapitalizm. Krytykują Putina i próbują wywołać histerię nowego zagrożenia rosyjskiego, bo Moskwa wchodzi na coraz bardziej niezależne tory polityki zagranicznej i może przeszkodzi dalszym rabunkom.

Prawa autorskie © Piotr Bein: dozwolona reprodukcja w całości, tylko w niekomercyjnych celach edukacji.

Materiały źródłowe (poza wymienionymi w tekście)

Coffin H. George Soros, Imperial Wizard, Covert Action Quarterly, jesień 2002, http://www.canadiandimension.mb.ca/extra/d1207hc.htm

Laughland J., The Technique of a Coup d’État, 
http://globalresearch.ca/articles/LAU402A.html

George Soros as Rothschild Agent, selekcja tekstów przez Peter Myers, 6.7.2003, http://users.cyberone.com.au/myers/soros.html

Atak Gruzji na Osetię Płd. sierpień 2008 r.

Soros geszeftów i wojen

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:11

Artykuł z serii przygotowanej dla magazynów analiz politycznych za polską racją stanu, “Info nurt” i jego następcy “Wir” w Kanadzie, zniszczonych przez “polską” agenturę tam działającą, w osobach Zbigniewa Świderskiego (Info nurt nr 16, 2003) i Bohdana Szewczyka (Wir nr 3, 2004). — PB

Soros geszeftów i wojen

Piotr Bein 28.5.2010

Szorosz nabrudził w swym europejskim gnieździe i nie pozostawił w spokoju Ameryki, której jest obywatelem. Nagłaśnia się jednak, że sorosowskie organizacje pozarządowe są przeciw karze śmierci, b. nominacjom Busha na stanowiska w wymiarze sprawiedliwości, a także globo-faszyzmowi USA.

Soros ma jednak dla USA groźniejszy plan, zdemaskowany w raporcie Neila Hraba, pt. Program Społeczny Sorosa dla Ameryki: większe wydatki rządu i opodatkowanie ludności, legalizacja narkotyków, eutanazja, przywileje dla imigrantów i feminizm. Te przejawy „postępu” dały wyniki w innych krajach, podważając tradycyjne wartości i… otwierając nowe możliwości spekulacyjne dla Sorosa. Analityk La Rouche zauważył, że gospodarka USA beznadziejnie zbankrutowała: deficyt 500 – 1000 mld $ rocznie, zwiększające się z roku na rok wydatki na wojny. Kiedy padnie USA, pociągnie za sobą świat. La Rouche uważa, że Soros & Company próbuje utrzymać Amerykę przy życiu do czasu utworzenia rządu światowego.

Wall Street Journal (1.5.2000) opisał spekulacyjne fundusze powiernicze, dzięki którym sorosowski Quantum Fund zbił fortuny i finansuje V kolumnę: fundusze asekuracyjne spełniały potrzeby bardzo bogatych… Te właściwie tajne fundusze powiernicze, zwykle obracane na rynkach zagranicznych… dały astronomicznie najlepsze wyniki. Sam ogromny rozmiar „zakładu” często stawał się następnie spełnioną przepowiednią: pogłoski o decyzji powziętej przez duże fundusze asekuracyjne skłaniały innych inwestorów do naśladowania, co powodowało zwyżkę oferowanej ceny.

Inwestujący w fundusze asekuracyjne stara się równoważyć wartość rzeczywiście istniejącą lub spodziewaną, aby zabezpieczyć się przed stratami wskutek niekorzystnych zmian rynku w przyszłości. Wg przepisów, funduszami asekuracyjnymi wolno spekulować jedynie kwalifikującym się inwestorom, o dochodzie ponad 200 tys. $ rocznie lub o wartości majątku netto ponad 1 mln $. To dla ochrony nas ubogich przed dreszczykiem inwestycji przeznaczonych dla osób bardziej wyrafinowanych.

Krokodyl

Soros założył fundusz asekuracyjny Quantum Fund w 1969 roku i zaczął manipulacje walutowe. Wg Fortune (grudzień 1999), w l. 1970-ych jego działalność finansowa wahała się między długo- i krótkoplanową… Soros zbił fortuny na zwyżce trustów inwestycji w nieruchomościach, a następnie na ich załamaniu się. Pod jego 20-letnim zarządem, Quantum zarabiał zdumiewające 34,5 procent rocznie. Sorosa najlepiej znają (i obawiają się go) ze spekulacji walutowych…. W 1997 roku zasłużył na wątpliwe wyróżnienie jako łotr, przez głowę państwa, Mahathira Mohamada w Malezji, za udział w wielce lukratywnym ataku na walutę tego kraju.

Soros został miliarderem dzięki takim skrytym operacjom finansowym. Jego firmy posiadają nieruchomości w Argentynie, Brazylii, Meksyku oraz banki w Wenezueli i są jednymi z najbardziej zyskownych handlarzy walutą na świecie. Obserwatorzy tacy, jak Jim Freer sądzą, że Soros zawdzięcza sukcesy biznesowe wsparciu ze strony przyjaciół dla ich własnych celów politycznych i finansowych. Sorosa winią za zniszczenie gospodarki Tajlandii w 1997 r. Pewien aktywista stamtąd powiedział: Uważamy George Sorosa za swego rodzaju Drakulę. Wysysa krew z ludzi. Chińczycy nazywają Sorosa krokodylem, bo jego apetyty ideologiczno-finansowe były tam nienasycone, a spekulacje, które dały Sorosowi milionowe zyski, pogwałciły gospodarki Tajlandii i Malezji.

Po spekulacyjnym zagrabieniu (tego wyrażenia Soros unika jak diabeł wody święconej)  miliarda dolarów od Brytyjczyków, Drakula-krokodyl napisał w Soros o Sorosie: Kiedy spekulujesz na rynkach finansowych, jesteś wolny od większości moralnych niepokojów trapiących zwykłego przedsiębiorcę… Nie musiałem brać pod uwagę kwestii moralnych na rynkach finansowych. Niby schizofrenik, Soros łaknie nieskończonego bogactwa, a jednocześnie chce, by o nim dobrze myślano.

W książce z 2000 r. Open Society: Reforming Global Capitalism (Społeczeństwo Otwarte:  Reformowanie Globalnego Kapitalizmu), Soros pisze: handlarze walutami, siedząc przy biurkach kupują i sprzedają duże ilości walut krajów Trzeciego Świata. Wpływ wahań pieniądza na mieszkańców tych państw jest sprawą, która nie zaprząta im głowy. I nie powinna – mają przecież do wykonania zadanie. Ale jeśli pomyślimy, musimy sobie zadać pytanie, czy handlarze walutą… powinni wpływać na życie milionów ludzi? Widocznie przyparła go do muru krytyka, ale nie chciał pozbyć się ulubionego sposobu robienia fortun

Nie kto inny niż Soros uratował skórę George W. Busha, gdy jego zarządzanie firmą poszukiwań ropy skończyło się fiaskiem (Busznesmeni w: Info nurt nr 15). Soros był właścicielem tej firmy i wykupił spadające akcje tuż przed klapą. Przyszły prezydent zainkasował niemal milion dolarów. Soros przyznał, że zrobił to dla wpływu politycznego (The Nation 17.7.2002). Potem łożył miliony, żeby pozbyć się Busha w Białym Domu. Soros jest też partnerem w niesławnej Grupie Carlyle, powstałej w 1987 r. największej na świecie prywatnej firmie zbrojeniowej, obracającej 12 mld $, pod kierunkiem b. republikańskich osobistości, od członka CIA, Franka Carlucci, po szefa CIA, Busha-seniora. Carlyle Group zarabia najwięcej na wojnach “USA”. Mięsa armatniego nie brak z Ameryki Łacińskiej, czy od polskich lokajów, za dolara z kiesy podatnika.

Globalny spekulant

Soros manipuluje procesami politycznymi, finansując własnych kandydatów np. w wyborach prezydenckich na Ukrainie i w Peru, albo popierając opozycję, jak w „październikowej rewolucji” belgradzkiej w 2000 r. czy w “kolorowych rewolucjach” w Gruzji i na Ukrainie. W wieku informacji, spekulanci mają wtyczki w rządzie, który planują złupić. Ulubionym programem Sorosa jest przekonać dany rząd o wyższości reform neo-liberalnych w rozwiązywaniu kryzysu finansowego. Może w ten sposób spekulować ich walutą i prywatyzacją.

Soros uchodzi na Zachodzie za super-aferzystę. Jego Quantum Fund spekuluje na zmianach gospodarki światowej. Odprowadził miliard dolarów z Banku Anglii w zgodnej z prawem spekulacji. Przewidując spadek funta w 1992 roku, Soros pożyczył miliardy w tej walucie i wymienił je na marki niemieckie. Po załamaniu się funta Soros spłacił pożyczkę po niższym kursie, zarabiając miliard. William Engdahl wyjaśnia biznesowe „szczęście” Sorosa: Połączenie Sorosa z ultra-tajnymi międzynarodowymi kręgami finansowymi Rotszyldów nie jest zwyczajnym czy przypadkowym partnerstwem bankowym. Niezwykłego sukcesu Sorosa na wielce ryzykownych rynkach finansowych nie da się wytłumaczyć po prostu „spekulanckim szczęściem”. Soros jest wtajemniczony w wewnętrzną informację z najważniejszych kanałów informacyjnych świata, tak rządowych jak i prywatnych.

Wg Lyndona La Rouche (wywiad dla Executive Intelligence Review 7.7.2000), Soros zyskał nową pozycję spekulacyjną w l. 1997-98. Podczas azjatyckiego kryzysu finansowego premier Malezji, dr Mahathir Mohammad przeciwstawił się Al Gore i Madeleine Albright, którzy niezadowoleni przybyli do Azji, by bronić Sorosa. Poszło o kryzys w Malezji wywołany spekulacjami Sorosa. Premier wprowadził ograniczenia w transakcjach walutowych, które zadziałały niezwykle skutecznie. W ten sposób został zagrożeniem dla własnego kraju – słowami Sorosa niewątpliwie wyrażającymi groźbę.

Od października 1998 r. do czasu kryzysu brazylijskiego (luty 1999) Soros doradził, jak wygenerować lawinę nieuczciwych pieniędzy, które częściowo zażegnały brazylijski dylemat. W oczach niektórych obserwatorów, Soros z filantropa przekształcił się na spekulanta wykorzystującego swe doświadczenie i koneksje. Odgrywa kluczową rolę w napędzaniu globalnej hiperinflacji, podobnej do tej z Weimaru 1923 r.

Gdy Bułgaria waliła się od chaosu wolnego rynku, Soros grzebał w jej wraku, jak donosił Reuters na początku 2001 r.: Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju zainwestował 3 mln USD [w bułgarską firmę zaawansowanej technologii] Rila, pierwszą firmę, która skorzysta z nowego funduszu 30 mln USD, założonego  dla wsparcia informatyki w Europie Środkowej i Wschodniej [...] Soros, który zainwestował około 3 mln USD w Rila, a w 2001 r. dalszy milion [...] pozostał właścicielem większościowym.

Zniewalać i doić

Soros nie ukrywa, że uważa swą filantropię za moralną, a operacje finansowe – nie. Kierownictwo finansowanych przez niego organizacji pozarządowych ma jednak zadanie jednoznaczne. Jedną z jego najbardziej wpływowych organizacji jest International Crisis Group, ICG. Założonej w 1986 roku grupie ICG, przewodzą osobistości polityczne i korporacyjne: Zbig Brzezinski, Morton Abramowitz (b. wice-sekretarz stanu USA), Wesley Clark (b. głównodowodzący siłami USA w Europie) i Richard Allen (b. doradca bezpieczeństwa narodowego USA). Allen zrezygnował ze stanowiska za Nixona z powodu liberalnych tendencji Kissingera. Był równie zdegustowany Oliverem Northem w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego za Reagana i negocjacjami pociski za zakładników w skandalu Iran-Contra.

Dla tych ludzi panowanie nad konfliktami sprowadza się do panowania USA nad narodami i zasobami świata. Pod egidą Doktryny Reagana, w l. 1980-ych i 1990-ych, USA prowadziło skryte i jawne działania w Afryce, Ameryce Łacińskiej, Azji i na Karaibach. Soros otwarcie brał udział w większości z nich. Przekupywał przyszłych rewolucjonistów, finansował polityków, intelektualistów – każdego, kto mógłby dojść do władzy w momencie rewolucji.

Ok. 25 lat temu środki przekazu zaczęły rozprawiać o organizacjach pozarządowych i globalizacji. Mniej więcej w tym samym czasie zaczął się mętnie uzasadniany pęd do prywatyzacji i „reform” świadczeń socjalnych w tak luźno kapitalistycznych państwach, jak Kanada, aby zbliżyć się do modelu USA, gdzie zaczęto przykręcać śrubę. Zjadacze chleba zauważali początki neoliberalizmu. Odkąd przybyłem do Kanady w 1975 r., w USA najpierw liczył się pieniądz i własność prywatna, a człowiek był gdzieś na końcu. Znajomi młodzi Duńczycy, rozważający emigrację do USA lub Kanady, wyjechali czym prędzej, zdegustowani Ameryką. Mniej więcej od l. 1980-ych było coraz trudniej znaleźć i utrzymać pracę. Legendarne zabezpieczenie bytu, idące z posadą w rządzie, prysło jak bańka mydlana. Firmy prywatne też zrobiły się mean and lean (podłe i gołe). Obecnie, albo jesteśmy bezrobotni i angażujemy się przeciw systemowi, przedwcześnie zużywając oszczędności emerytalne, bo taka praca nie daje zysków, lub pracujemy kilkanaście godzin dziennie widząc marne wyniki. Możemy też pozbyć się skrupułów i pracować za godziwe wynagrodzenie dla kompleksu rządowo-wojskowo-przemysłowo-dezinformacyjnego. To jest neoliberalizm.

Społeczeństwo nie mogło zubożeć, bo przybyło nas i mamy większy apetyt konsumencki. Powinno więc przybywać, a nie ubywać miejsc pracy. Rząd nie jest biedniejszy, bo płacimy coraz większe podatki jawne oraz ukryte w rozmaitych opłatach i w utracie uprzednio przysługujących świadczeń socjalnych. Społeczeństwo jako całość nie zubożało, zmienił się tylko rozdział dobrobytu: z roku na rok jest nam gorzej, a coraz mniejszej grupie coraz lepiej – na jej czubku siedzą ludzie tacy, jak George Soros.

Zdaniem Jamesa Petrasa: Na początku l. 1980-ych, bardziej świadome części rządzących klas neoliberalnych zdały sobie sprawę, że ich polityka dzieli społeczeństwo i prowokuje niezadowolenie społeczne na wielką skalę. Neoliberalni politycy zaczęli finansować i popierać równoległą strategię, polegającą na faworyzowaniu organizacji „oddolnych” za pomocą ideologii „przeciw-statycznej”, celem interwencji wśród klas potencjalnie konfliktowych i stworzenia „społecznego bufora”. Organizacje czerpały fundusze ze źródeł neoliberalnych i bezpośrednio konkurowały z ruchami socjopolitycznymi o wierność miejscowych przywódców i grup aktywistów. W l. 1990-ych organizacji tych, określanych jako „pozarządowe”, były tysiące i czerpały blisko 4 mld $ w skali światowej. (Monthly Review grudzień 1997).

Czuwanie nad sprawami

Pozory filantropa dają Sorosowi możność kształtowania międzynarodowej opinii publicznej. Podobnie jak inne organizacje pozarządowe, sorosowska trąba „praw człowieka”, Human Rights Watch (HRW) unika lub ignoruje większość przypadków zorganizowanej, ale niezależnej od knowań globalistów walki klasowej. W Kolumbii przywódcy ruchu robotniczego ginęli z rąk bojówek pracujących dla rządu, sponsorowanego przez USA. Jednak te związki zawodowe są przeciwne neoliberalnej gospodarce, toteż HRW milczy.  Jose Vivanco z HRW świadczył (kwiecień 2002) przed senatem USA za Planem Kolumbia: Kolumbijczycy pozostają wierni sprawie praw człowieka i demokracji. Potrzebują pomocy. Dla HRW nie jest zasadniczym problemem, jeśli ta pomoc pochodzi z USA.

HRW nie widział działań partyzantki kolumbijskiej walczącej o wyzwolenie z opresji państwowego terroru, biedy i wyzysku, jako walki ze sponsorowaną przez USA armią i bojówkami śmierci. HRW usankcjonował rząd i wojsko Pastrany, których zadaniem było chronić własność i zachować polityczny i gospodarczy staus quo. Zdaniem HRW, tolerowane przez rząd bojówki winne są 50 % zabójstw. Właściwa liczba wynosi 80 %. HRW w zasadzie zatwierdziło także wybory i utworzenie rządu Uribe, w 2002 r. – powrót do klasycznej dyktatury popieranej w Ameryce Łacińskiej przez USA. HRW słowem nie skomentowało faktu, że większość zbojkotowała wybory, podobnie jak w Serbii.

Na Karaibach, Kuba stawia się neoliberalizmowi, więc HRW ją oczerniło. Na Haiti, działania finansowane przez Sorosa zwalczały aspiracje ludu po zakończeniu dyktatury Duvaliera. Sorosowskie organizacje kopały dołki pod pierwszym demokratycznie wybranym przywódcą, Jean-Bertrandem Aristide. Dyrektor HRW, Ken Roth przyłączył się do potępienia niedemokratycznego Aristide przez USA. Fundacje Sorosa pokazały swoją ideę demokracji, uzupełniając dokonaną przez USAID promocję osób związanych z oddziałami śmierci, FRAPH, sponsorowanymi przez CIA. Od czasu  upadku Duvaliera, FRAPH sterroryzowały Haiti.

Roth skrytykował USA, że nie stawia większego oporu Chinom. Działalność Rotha na chińskim polu obejmuje organizację Koncertu na Rzecz Wolności Tybetu, grupy propagandowej, która objechała USA ze sławnymi muzykami rockowymi, nakłaniając młodzież do poparcia Tybetu przeciw Chinom. Tybet jest od lat ulubionym tematem CIA. Roth nalegał następnie na opozycję przeciw chińskiej władzy nad bogatą w ropę, zachodnią prowincją Sinjiang. Kolonialnym dziel i rządź, Roth próbował przekonać tamtejszą religijną mniejszość Ujgurów, że interwencja USA i NATO w Kosowie jest dla nich obiecującym modelem. W sierpniu 2002 r. rząd USA poparł tę inicjatywę.

Plany amerykańskie dla chińskiego Kosowa zasygnalizował, nie pozostawiając wątpliwości, New York Times (NYT 19.5.2000), przedstawiając Ujgurów jako większość muzułmańską żyjącą krnąbrnie pod panowaniem chińskim. Ponadto są dobrze poinformowani o nalotach NATO na Jugosławię w ubiegłym roku, które niektórzy z nich świętują, jako wyzwolenie muzułmanów kosowskich; wyobrażają sobie podobne wyzwolenie tutaj. NYT (3.12.2000) odnotował: Niedawne odkrycia ropy uczyniły Xinjiang niezwykle atrakcyjnym dla międzynarodowego handlu. NYT uzupełnił historyjkę porównaniem z losem Tybetańczyków.

Niegramotni

Kiedy organizacje Sorosa liczą, gubią po drodze prawdę. HRW ustaliło, że w Jugosławii NATO zabiło 500, a nie ponad 2000 osób. W Afganistanie nie zginęło ponad 4 tys. cywilów, tylko 350 wg HRW. Kiedy USA zbombardowało Panamę w 1989 r., HRW napisało we wstępie do raportu: obalenie Manuela Noriegi… i zainstalowanie demokratycznie wybranego rządu prezydenta Guillermo Denary, wzbudziły wysokie nadzieje w Panamie. Raport przemilczał liczbę zabitych.

HRW przygotowało grunt dla ataku NATO na Bośnię w 1993 r. za pomocą historyjek o serbskich obozach zagłady i masowych gwałtach muzułmanek. USA potrzebowało stworzenia politycznej histerii dla realizacji swej polityki na Bałkanach. Soros ochoczo pomógł. HRW powtórzyło serwis dla Imperium, gdy indoktrynowało światową opinię publiczną o rzekomych czystkach etnicznych i masakrach przed i w czasie ataku US-NATO w 1999 r. HRW „zapomniało” o głoszonej przez sorosowskie organizacje literze prawa. W napadzie na Jugosławię, jak we wszystkich późniejszych wojnach, napastnik stworzył własne prawa, a Soros stał za nimi.

Manipulacje liczbami dla pożądanej reakcji publicznej stanowiły trzon kampanii prowadzonej przez Council on Foreign Relations po 11 IX. Tym razem było 2801 zabitych w WTC. CFR spotkał się (6.11.2001), by planować dużą kampanię dyplomacji publicznej.  Utworzył w tym celu Niezależną Grupę Działania ds. Reakcji Ameryki na Terroryzm. Soros dołączył do szermierzy kompleksu jot – Holbrooke’a, Gingricha, Shalikashvili (b. szef połączonego sztabu sił USA) i innych mocodawców, w kampanii przekształcenia ofiar 11 IX w narzędzie polityki zagranicznej USA. Raport CFR uzasadnił wojnę z terrorem, a Soros pozostawił odciski palców na jej kampanii propagandowej: Wysocy urzędnicy USA mają wywrzeć nacisk na zaprzyjaźnione rządy arabskie i muzułmańskie, by nie tylko publicznie potępiły ataki z 11 IX, ale i poparły uzasadnienie i cele antyterrorystycznej kampanii USA. Nigdy nie przekonamy społeczeństw Bliskiego Wschodu i Południowej Azji o słuszności naszej sprawy, jeśli ich rządy będą milczeć. Powinniśmy im pomóc odpierać jakiekolwiek reperkusje takich oświadczeń, ale ich głos musi dołączyć do naszego…

Uprzednie działania amerykańskiego bezprawia, V kolumny i propagandy, wespół z islamską, nie poszły na marne: Skłońmy muzułmańskich Bośniaków, Albańczyków i Turków, by wyedukowali zagraniczną publiczność o roli USA w uratowaniu muzułmanów w Bośni i Kosowie w l. 1995-1999 oraz o naszych długotrwałych, bliskich stosunkach z muzułmanami na całym świecie. Zaangażujmy miejscowych intelektualistów i dziennikarzy ze wszystkich stron, bez względu na ich poglądy. Systematycznie, na bieżąco obserwujmy miejscową prasę, by móc reagować na czas… Podkreślajmy przypominanie ofiar (idealnie nazwiskami, by je spersonifikować), kiedy tylko dyskutujemy naszą sprawę i cele.

Sorosa bardzo martwi upadanie globalnego kapitalizmu i chce temu zaradzić. Powiedział: Już zarysowuje mi się powstawanie końcowego kryzysu… Mogą powstać miejscowe ruchy polityczne, które będą chciały pozbawić korporacje międzynarodowe ich własności i odzyskać majątek „narodowy” (The Nation 15.2.1999). Soros poważnie myśli o pominięciu ONZ: demokracje świata powinny prowadzić i utworzyć globalną sieć sojuszów, które mogłyby działać z ONZ lub bez. Plany Sorosa odzwierciedlają myślenie tak reakcyjnych grup, jak Amerykański Instytut Wolnej Konkurencji: Narody Zjednoczone są konstytucyjnie niezdolne spełnić obietnic zawartych w preambule do swego statutu. Choć wielu konserwatystów nazywa sieć Sorosa lewicową, to nt. członkowstwa USA w ONZ Soros ma poglądy takie, jak John Bolton, podsekretarz stanu od kontroli zbrojeń i międzynarodowych spraw bezpieczeństwa. Bolton i wielu republikanów w Kongresie uważa, że ani centa nie należy wpłacać do systemu ONZ.

Prawicowa kampania przeciw ONZ trwa już dekady. Wiele witryn internetowych Sorosa krytykuje ONZ, że jest za bogate, niechętne do dzielenia się informacją, lub niedoskonałe do tego stopnia, że nie nadaje się do rządzenia światem tak, jakby tego chciał George Soros. Niektórzy poważni pismacy amerykańscy nasiąknęli pomysłami Sorosa, np. William Greiner zgadza się z Sorosem, że ONZ nie powinno być furtką dla dyktatorów i totalitarystów… traktowanych jak równi partnerzy (The Nation 15.2.1999). Założenie, że USA powinno rządzić światem, jest receptą na globalny faszyzm. Soros powiedział (The Dictatorship of Financial Capital): W starożytnym Rzymie głosowali jedynie Rzymianie. We współczesnym globalnych kapitalizmie głosują tylko Amerykanie. Brazylijczycy nie głosują.

Prawa autorskie © Piotr Bein: dozwolona reprodukcja w całości, tylko w niekomercyjnych celach edukacji.

Źródła (poza wymienionymi w tekście)

Coffin H. George Soros, Imperial Wizard, Covert Action Quarterly, jesień 2002

Improving the Public Diplomacy Campaign in the War Against Terrorism, Independent Task Force on America’s Response to Terrorism, Council on Foreign Relations 6.11.2001

Grzechu Soros

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:04

Niepojęty przez ogół George Soros działa na „wolnym” do rabunku rynku i ingeruje w politykę od Polski po Malezję, wpływa na losy miliardów ludzi i bilionów w różnych walutach. Przedstawiam na podstawie materiałów zachodnich i przemilczanych krajowych, kim naprawdę jest legendarny filantrop, sponsor Fundacji Batorego, Soros. Co robi i jaki ma związek z globalizmem, ruiną Polski, mafią rosyjską i kompleksem jot? Artykuł ukazał się w “Info nurt” nr 19 (2004), uzupełniam go materiałem nieopublikowanym z powodu sabotażu “Info nurtu” przez ”polską” agenturę, jak i wnioskami z późniejszych badań naukowych dla Hiroszima City University. – PB

Grzechu Soros

Piotr Bein 28.5.2010

Prawdziwą tragedią naszego całkowicie skorumpowanego aparatu przekazu jest to, że wielu z tych, którzy wyglądają na zwolenników sprawy wolności człowieka, w rzeczywistości zapobiega jej w bardzo wyszukany i zwodniczy sposóbmyśli John Kaminski o gatunku George Soros.

Miliarder-filantrop Soros pisze o sobie: prowadzę politykę zagraniczną …moim celem jest zostać sumieniem świata. Soros pomaga zakładać ideologiczny kaganiec globalizacji i NWO, niezwykle skutecznie wdrażając lucyferianski plan Rotszyldów w sferach podboju finansowo-gospodarczego, korupcji polityków i moralności społecznej, mediów i psychologii tłumu, demoralizacji młodych, zaogniania konfliktów etnicznych i religijnych gojów, „liberalizacji“ prawa i instytucji… Soros posługuje się agendami USA i ONZ, zgodnie z planem judeocentryków takich jak geostrateg Robert Strausz-Hupe.

George urodził się w 1930 r. w Budapeszcie, w rodzinie żydowskiej. Kształcił się w Anglii, dokąd przybył w 1947 r., cudem jakimś uchroniwszy się od Szoa. W prestiżowej wyższej szkole London School of Economics, Soros nasiąkł zaciekłym ideologiem anty-komunizmu, Karlem Popperem. Artykuły, książki i przemowy Sorosa zioną wpływem Poppera, którego filozofia streszcza zachodni indywidualizm. Nobilitowany w 1965 r. filozof ukuł slogan Społeczeństwo otwarte, który w wyszedł na szerszą scenę w sorosowskich fundacjach i instytutach. Popper musiał mieć coś z mesjasza, bo uczniowie powtarzają słowa mistrza jak święte.

Soros opuścił Anglię w 1956 r. dla  Wall Street, gdzie w l. 1960-ych wynalazł spekulanckie fundusze asekuracyjne (hedge fund). Szybko został cichym partnerem Rotszyldów, Reichmanów, wydalonego z USA za mega-przekręty Marca Richa, agenta Mosadu i handlarza bronią Saula Isenberga i wielu innych zamożnych i wpływowych, takich jak weteran Grupy Bilderberg, Henry Kissinger. Ich wspólną cechą są spekulacje finansowe żerujące na politycznych i gospodarczych słabostkach państw, jeśli nie regionów globu.

Zza Atlantyku, jako obywatel USA, miliarder-filantrop Soros przybył do Europy, by nabrudzić we własnym gnieździe. Podobnie jak inna, bardzo ważna osoba, czeska Żydówka Madeleine Albright-Korbelowa, sekretarz stanu w administracji Clintona. Oboje doświadczyli w dzieciństwie Holokaustu. George ponadto wycierpiał się w obliczu węgierskiego komunizmu, jeśli wierzyć jego biografii. Horror z dzieciństwa „tłumaczy” ich wrażliwość społeczną, uczulenie na prawa człowieka, obrotność w interesach. Co więc tłumaczy ich działalność, która nakłada się na lucyferiańskie wydarzenia globalne?

W służbie Rotszyldów

Soros przyczynił się też do rotszyldowskiego planu unikalnie – siecią organizacji pozarządowych (ang. NGO), de facto V kolumną globalizmu, która wkradła się w umysły zbyt wielu. W podróżach międzynarodowych trudno mi znaleźć młodych rozmówców, nieprzesiąkniętych środkami piorącymi Sorosa, bez względu na temat: religia, ekologia, demokracja i swobody obywatelskie, media, pokój i bezpieczeństwo międzynarodowe, UE.

Soros założył i finansuje mega-sieć NGO, emanującą z Instytutu Społeczeństwa Otwartego (OSI), powstałego w 1993 r. z sorosowskiej Fundacji Społeczeństwa Otwartego. Rozmaite fundacje OSI osaczyły b. blok ZSRR, by stworzyć międzynarodową siatkę [...] ze skomputeryzowaną bazą danych zezwalających zachodnim Stowarzyszeniom na wyszukanie kandydatów, którzy im odpowiadają, tj. gotowych na kolonialne usługi dla korporacji. Ogromna sieć Społeczeństwa Otwartego zbiera informacje, w tym gospodarcze do spekulacji Sorosa. „Instytuty” Sorosa działają lub działały w następujących państwach: Albania, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Estonia, Francja, Gruzja, Indonezja, Kazachstan, Kirgistan, Litwa, Łotwa, Macedonia, Mołdawia, Płd. Afryka, Polska, Rosja, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina, W. Brytania i USA. Wydalano jego organizacje z różnym skutkiem z Rosji, Białorusi, Gruzji, Chin, Indonezji i Czech.

Soros utworzył i utrzymuje Międzynarodową Grupę Kryzysowa ICG, aktywną m.in. na Bałkanach, od czasu zniszczenia Jugosławii. Współpracuje z jawnym narzędziem CIA, Instytutem Pokoju USA. Kiedy w lutym 2002 r. anty-globaliści marzli na zewnątrz hotelu Waldorf-Astoria w Nowym Jorku, wewnątrz Soros przemawiał do World Economic Forum. Policja ładowała demonstrantów do klatek, a Soros dołączył do Brzezinskiego, Huntingtona, Fukujamy i in. ideologów NWO, wychwalając zalety Społeczeństwa Otwartego.

Fundacje i machinacje finansowe Sorosa znacznie przyczyniły się do zniszczenia socjalizmu w b. bloku ZSRR – ustroju wymyślonego i wprowadzonego także przez judeocentryków. Soros upatrzył sobie Chiny. Wziął udział w rozbiorze Jugosławii i osadzeniu na Bałkanach islamizmu przeciw Europie i chrześcijaństwu. Jednocześnie dba o własne interesy dobroczynno-biznesowe, pozostające w pozornej sprzeczności ze sobą, utajnione, ale zawsze zgrane. Długoletnia polityczna aktywistka amerykańska i badaczka Sorosa podsumowała go: Jeśli chodzi o jego działalność gospodarczą, sam przyznał, że nie ma sumienia. Jest kapitalistą działającym z absolutną amoralnością.

Soros narzuca się liderom, był blisko Kissingera, Hawela i Jaruzelskiego. Popiera Dalai Lamę, którego instytut mieści się w tym samym ekskluzywnym budynku w dzielnicy Presidio w San Francisco, co fundacja przyjaciela Sorosa, Michaiła Gorbaczowa. Jest czołową figurą w Radzie Stosunków Zagraniczych (CFR) i World Economic Forum, plasując się na globalne wpływy polityczne i gospodarcze. Jego pozycja w radzie nadzorczej oraz komitetach na Amerykę, Europę Wsch. i Azję Śr. w Human Rights Watch (HRW, organizacji “praw człowieka” jak Helsinki Watch, z której powstała w 1975 r.) daje mu kontrolę w uskutecznianiu polityki kompleksu jot, czego dowodem jest zdemonizowanie Serbów w konfliktach bałkańskich. Sorosowskie  media, NGO i trybunał marionetkowy w Hadze odegrały decydującą rolę w masowej zmyłce o masowych zbrodniach bałkańskich, wzorując się na holokaustianizmie. Serbowie nie byli gorsi od pozostałych stron wojen domowych, a ucierpieli i stracili najwięcej.

Fundacje Sorosa od powstania wymienia się jako sponsorów finansowych. Soros-filantrop łoży w poprawę losu ludzi w zaniedbanej przez komunizm Europie i Azji. Na ten cel przeznaczał pół miliarda dolarów rocznie z zysków spekulacyjnych funduszu Quantum Fund. NGO pracujące ku wolności, demokracji, zdrowej gospodarce i rządom prawa nie mogłyby działać bez sorosowskich środków. Np. czeskie radio i telewizja przystały na jego ofertę przejęcia archiwów Radia Wolna Europa. Soros przeniósł je do Pragi i włożył ponad 15 mln USD w ich utrzymanie. Jedna z fundacji Sorosa prowadzi Radio Free Europe/Radio Liberty, utworzone przez CIA, które sięga po Kaukaz, Bliski Wschód i Azję Środkową, rozpowszechniając propagandę w tamtejszych konfliktach. Strefę zainteresowań kompleksu jot widać też z 28 języków, w których nadaje rozgłośnia (w tym większość nie-europejskich, np. kazachski, kirgiski, paszto, perski, tadżycki, turkmeński, uzbecki) do 21 państw (w tym Rosja, Iran, Afganistan, Pakistan i Irak). Nakłada się to na Wielką Szachownicę Brzezinskiego, tj. geostrategię kompleksu jot w Euro-Azji, dopracowaną przez think-tank judeocentrycznych neokonów, PNAC, do wykonania jako “wojna z terrorem” i “demokratyzacja”, a wdrażaną przez administracje Clintona, Busha i Obamy pod presją i z pomocą Izraela (np. na Kaukazie, w Iraku, Pakistanie).

Soros funkcjonuje w ramach kompleksu CIA-MI6-Mosad, który wdraża rotszyldowski plan tajnymi akcjami na całym globie i polityką przekazywaną masom przez press-tytutki i marionetki polityczne. Soros nie różni się od przemytników narkotyków w Laosie l. 1960-ych, czy mudżahedinów, którzy zarobili na opium przy okazji działań CIA w Afganistanie w l. 1980-ych. Po prostu obraca większymi pieniędzmi i działa otwarcie, co jakby tuszuje agenturalność, służąc usprawiedliwianiu polityki USA, rządzonego przez Lobby Izraela (trzon polityczno-społeczny kompleksu jot w Ameryce).

CIA jest tam, gdzie Soros „udziela się” biznesowo i filantropijnie, od Węgier, przez Polskę po Chiny. Cele agencji zbiegały się z celami OSI: rozebrać socjalizm. W Afryce Płd. CIA wyszukiwało dysydentów – antykomunistów. Na Węgrzech, w Polsce i Rosji, z ukrytą pomocą instytucji “wolnego świata”, CIA wspierało i organizowało przeciwników komunizmu cenni współpracownicy, identyczni jak rekruci do OSI. Soros powiedział: W każdym kraju znalazłem grupę ludzi – niektórych przywódców, innych mniej znanych, którzy podzielają moje zapatrywania. OSI organizowało konferencje czeskich, słowackich, rumuńskich, węgierskich, chorwackich, bośniackich i kosowskich antykomunistów. Rosnące wpływy Sorosa rzuciły podejrzenia, że jest w kompleksie wywiadowczym USA. W 1989 r. Washington Post doniósł o oskarżeniu w 1987 r. przez Chiny, że  sorosowski Fundusz Reform i Otwarcia Chin był powiązany z CIA.

Piąta kolumna

Społeczeństwa obywatelskie korzystają z pomocy USAID, Narodowej Fundacji dla Demokracji (NFD), związków zawodowych AFL-CIO i in. organizacji w USA, Norwegii, Holandii, Niemczech, w tym pozornie prywatne organizacje, np. Fundacja Społeczeństwa Otwartego związana z CIA. Agencje te finansują ludzi, którzy pracują pod przykrywką organizacji praw człowieka, demokratycznych stowarzyszeń, instytutów reform gospodarczych, niezależnych środków przekazu i innych organizacji pozarządowych. Twórca NFD, Allen Weinstein powiedział: Wiele z naszej obecnej działalności CIA wykonywało skrycie 25 lat temu (Washington Post 22.9.1991).

Raport Neila Hraba pt. Program Społeczny Sorosa dla Ameryki przypomina, że w książce Open Society: Reforming Global Capitalism (Społeczeństwo Otwarte: Reformowanie Globalnego Kapitalizmu), Soros jest raczej podejrzliwy względem samozwańczych, faryzeuszowskich międzynarodowych NGO. Z własnej witryny internetowej Soros głosi, że jego fundacje są poświęcone budowie i utrzymaniu infrastruktury i instytucji społeczeństwa otwartego. Współpracują z OSI w opracowywaniu i wcielaniu szeregu programów, które skupiają się na społeczeństwie ucywilizowanym, edukacji, mediach, zdrowiu publicznym i prawach człowieka oraz reformach społecznych, gospodarczych i prawnych.

Organizacje Sorosa służą destabilizacji miejscowych społeczeństw, podżegając konflikty poprzez grupy pokoju i zespoły mediacyjne. V kolumna wykonuje zamachy stanu pod pozorem reformy demokratycznej, zawsze stawiając wybrańców USA u władzy, np. na Filipinach i Ukrainie, w Jugosławii, Wenezueli i Gruzji  W każdym konflikcie z udziałem USA i W. Brytanii, w którym zastąpiono aktualnego przywódcę lub reżim, następuje proces uzasadniania nowych ludzi u władzy. Ogłasza się wybory, wolne i uczciwe tylko, jeśli zostali wybrani właściwi kandydaci. “Amerykanie i Brytyjczycy” przynoszą demokrację, wyzwalają naród. Nie ważne, czy naród chciał tych ludzi, czy są wiarygodni albo zdolni zrobić więcej niż poprzednicy.

Soros narzucił wątłym, nowym rządom drakońską politykę, która pozwoliła jemu i finansowym wspólnikom splądrować majątek znacznej części Europy Śr. i Wsch. Do usprawnienia gospodarek b. ZSRR, Soros zaangażował 35-letniego harwardzkiego „profesora” Sachsa, Żyda białoruskiego z amerykańskim paszportem. Jedynym doświadczeniem kwalifikującym Sachsa do tego monumentalnego zadania było doradztwo dla rządu Boliwii, w neoliberalnej reformie, która skończyła się katastrofą gospodarczą. Wg Executive Intelligence Review, Soros osobiście odpowiada za wprowadzenie terapii wstrząsowej i gospodarczego chaosu w b. bloku ZSRR. Od 1989 r.

W 2002 r. szacowano wartość majątku Sorosa na 15 mld $. Magazyn Time twierdził, że Soros zrobił ogromne zyski spekulując przeciw zachodnim bankom centralnym, by zarobić na pomoc w budowie społeczeństwa otwartego w b. bloku ZSRR. Naprawdę, Soros rabuje Zachód po to, by wykorzystać zyski do jeszcze dzikszej grabieży na Wschodzie pod płaszczykiem filantropii. Sorosa nazwano mistrzem manipulacji bezwzględnego kapitalizmu. Polska stała się jego łatwą ofiarą, z pomocą post-komunistów. Otwarte znaczy u Sorosa wynędzniałe kraje Paktu Warszawskiego, otwarte na łup jego własny i przyjaciół-szakali, którzy bezkarnie mogą zagrabić tamtejsze zasoby i majątek. Angażując ludzi takich, jak Sachs i stosując terapię wstrząsową w przeobrażających się gospodarkach, Soros znalazł receptę na „skupywanie” bogactw całych regionów świata.

Soros on Soros (Soros o Sorosie) przyznaje, że autor książki uważa się za mesjasza Europy Wsch., gdzie jego dziełem są prawie wszystkie reformy i próby reform. W „Underwriting Democracy” (Zabezpieczyć demokrację), Soros chwali się amerykanizacją Europy Wsch. Jego programy edukacyjne zapoczątkowały kadrę przywódców. Młodzi ludzie wykształceni przez Sorosa mieli pełnić rolę agentów wpływu. Obejmując posady w powstających biurokracjach państw-ofiar, rekruci mieli torować filozoficznie wolną drogę dla ponad-narodowych korporacji i banksterów. Rekrutów czekała atrakcyjna przyszłość.

Mesjasz czy lucyferianin?

Kiedy Polacy zabrali się za rozbiórkę “socjalizmu” odbierając inicjatywę twórcom NWO, Soros skupił się na skorumpowaniu autentycznego ruchu w KOR-owską Solidarność II (patrz “Reformy Sorosa w Polsce”), następnie grabieży majątku narodowego przy współudziale zatwardziałych komuchów, którzy z dnia na dzień przeobrazili się w twardzieli kapitalizmu. Jugosłowianom nie spieszno było do koszernej odmiany wolnego rynku, bo mieli własność przedsiębiorstw, zachodnie kanały TV, wszystko przy ochronie państwa.

Działałania Sorosa w ramach pierestrojki Bałkanów przez kompleks jot skupiły się więc na wytworzeniu opozycji do “komunizmu” Miloszewicia i rozbiciu Jugosławii na tle etniczno- religijnym (gdy Europa integrowała się w UE!). Zadanie Sorosa było doniosłe, bo kompleks jot próbował na Bałkanach strategii “dziel i rządź przez podsycanie zagojonych nienawiści” przed bałkanizacją Kaukazu i Azji. Doświadczenia te kompleks jot wykorzystuje w zmartwychwstaniu banderowców, “obudzeniu się” świadomości etnicznej Kaszubów i Niemców Opolskich oraz w prześladowaniach mniejszosci “polskiej” Andżeliki na Białorusi.

W serii otwierania państw na łup i zniewolenie, od 1991 r. Soros wydał ok.100 mln USD na aktywistów przeciw Miloszewiciowi. W l. 1990-ych Wyzwoleńcza Armia Kosowa zaczęła zabijać funcjonariuszy w jugosłowiańskiej prowincji Kosowo. Taktyka była brutalnie prosta: sprowokować siły serbskie do odwetu tak silnego, że przerażony Zachód wstawi się za niepodległością Kosowa.  Zadziałało to m.in. dlatego, że [sorosowski] Human Rigts Watch potępił represje Serbii tak głośno, że potem chwalił się, iż pomógł zainspirować naloty NATO na Serbię. Po ‘zwycięstwie’ NATO, Soros dał pieniądze na nowy trybunał ONZ ds. zbrodni w b. Jugosławii i opłacił szkolenie jego sędziów i prokuratora. Opłacił także dwa fakultety prawa w USA, by pomogły prokuratorowi znaleźć dowody przeciw Serbom i Miloszewiciowi, podejrzanym o zbrodnie wojenne (Herald Sun 5.12.2003). Czy miliarder Soros powinien angażować się w rozpoczęcie wojny, założenie trybunału i pomoc w procesie przeciw reżimowi, który obalił takim nakładem środków? Dlaczego wydał miliony dolarów na lobbing na rzecz trybunału, który musiałby konsultować się z grupami sorosowskimi?

Poprzez OSI i HRW, Soros był głównym poplecznikiem stacji radiowej B-92 w Belgradzie. Sponsorował Otpor, organizację opozycyjną, która otrzymała walizki pieniędzy przed „rewolucją belgradzką” (5.10.2000). HRW pomogło następnie w porwaniu Miloszewicia i pokazowym procesie w Hadze, dostarczając „dowodów” i nie reagując na pogwałcenie praw Miloszewicia przez marionetkowy trybunał. B. sędzina „trybunału”, Louise Arbour przeszła do zarządu sorosowskiego think-tanku ICG. OSI i HRW pracowały  w b. republikach Jugosławii niby mesjańskie zwiastuny. Rozwałkę b. republiki Macedonii przez m.in. antagonizmy wewnątrz prawosławia i wsparcie islamistów i kosowskich albańskich terrorystów w Macedonii, sorosowcy nazywali częścią swej misji cywilizującej. Siły NATO-ONZ grały pod kompleks jot, a nie sprawiedliwość cywilizacyjną (Scott Taylor (Diary of an Uncivil War Esprit de Corps Books, Ottawa 2002).

Z pomocą namiestnika ONZ w Kosowie, Bernarda Kouchnera, Soros przejął najcenniejsze kopalnie na Bałkanach. We wrześniu 2000 r. spiesząc się przed wyborami w Jugosławii, Kouchner stwierdził, że zanieczyszczenia z kompleksu górniczego w Trepcy podnoszą poziom ołowiu. Ten sam Kouchner  przyklaskiwał, kiedy w 1999 r. naloty NATO rozsiewały uran i spuściły w bombach 100 tys. ton innych substancji rakotwórczych. Kopalnie zamknięto z przyczyn zdrowotnych.  Soros zainwestował 150 mln USD w złoża złota, srebra, ołowiu, cynku i kadmiu wartościi 5 mld USD.

Sami swoi

W 2003 r. Soros oświadczył, że należy zrobić porządek z nazizmem i faszyzmem Busha, bo stanowią zagrożenie dla świata. Zapowiadając 75 mln dolarów na kampanię wyborczą przeciw Bushowi, Soros dołączył do sześciu innych filantropów, w tym do rodzin Bauman i Rockefeller. „New Statesman” (2.6.2003) wyjaśnił zmyłkę: Soros lubi przedstawiać się jako człowiek niezwiązany z żadną grupą [...] niepowiązany z kompleksem wojskowo-przemysłowym USA. Ale spójrzmy na zarządy organizacji pozarządowych, które Soros tworzy i finansuje…

Oto cząstkowa lista sorosowskich luminarzy i ich działalności:

  • W HRW, Morton Abramowitz okiem nie mrugnął na łamanie podstawowych zasad w procesie Miloszewicia. Ten b. zastępca sekretarza stanu USA ds. wywiadu w l. 1985-89, jest członkiem CFR, ogniwa tajnego rządu światowego.
  • Globalna klika wyreżyserowała rozpad Jugosławii. „Przypadkiem” Warren Zimmerman ambasadorował w Belgradzie, kiedy Zachód, szakale islamscy, chorwaccy neo-ustasze, słoweńscy nacjonaliści i albańscy ekstremiści rozszarpywali Jugosławię. W nagrodę Zimmerman służył potem w organizacji Sorosa.
  • Na szefa OSI Soros wybrał luminarza liberałów, b. dyrektora Helsinki Watch, Aryeha Neiera. Neier pisał felietony dla magazynu „The Nation” bez ujawnienia, że pobierał płace od Sorosa.
  • Inni luminarze w zarządzie OSI to istne Kto jest kto zimnej wojny i NWO. Główny komentator polityczny Radia Wolna Europa w Pradze, Paul Goble został dyrektorem od kontaktów w OSI. Herbert Okun w departamencie stanu Nixona doradzał Kissingerowi ws. wywiadu. Kati Marton to żona b. ambasadora administracji Clintona w ONZ i wysłannika w Jugosławii, Richarda Holbrooke, którego “dyplomacja” doprowadziła do kradzieży serbskiego Kosowa przez obcych i zbrodni masowych wobec Serbów w innych częściach b. Jugosławii. Po napaści Gruzji na Osetię Płd. w 2008 r. próbował on równie wrednej “dyplomacji” przeciw Rosji. Marton lobbowała na rzecz belgradzkiej stacji radiowej B-92, sponsorowanej przez Sorosa i Narodową Fundację dla Demokracji (ramię CIA), która dołożyła się do rozpadu Jugosławii.
  • Zawodowy dyplomata Herbert Okun w Europejskim Komitecie HRW był jak Soros powiązany z departamentem stanu USA poprzez wiele organizacji – od agencji pomocy USAID po Komisję Trójstronną założoną przez Rockefellera. W l. 1990 – 1997, Okun był w USAID dyrektorem  projektu „wolontariuszy”, którzy pomagali  zakładać wolnorynkowe systemy finansowe w b. bloku komunistycznym (http://www.yale.edu/iss/peopleadvisoryboard1).
  • Wice-przewodniczący ICG, kongresman Stephen Solarz, naczelny taktyk prawny Lobby Izraela na Capital Hill wraz z neokonami Richardem Perle i Paulem Wolfowitzem nawoływali Clintona w 1998 r. do wyczerpującej strategii politycznej i wojskowej w celu obalenia Sadama [Hussajna] i jego reżimu.
  • Inni „niezależni” luminarze w ICG: Zbig Brzezinski, Richard Allen i gen. Wesley Clark. Przestępca wojenny na Bałkanach i w Waco (Texas), gen. Clark chyba miał poparcie Sorosa, skoro nadawał podobnie przeciw Bushowi w swej kampanii na prezydenta USA.

Partnerzy interesów Sorosa nie są lepsi. W Carlyle Group, jednym z największych na świecie koncernów zbrojeniowych, gdzie Soros lokuje poważne inwestycje, byli z Sorosem: b. sekretarz stanu James Baker, b. sekretarz obrony Frank Carlucci, Bush senior, saudyjska rodzina królewska i krewni Osamy ibn Ladena.

Globalny spekulant

Soros manipuluje procesami politycznymi, finansując własnych kandydatów np. w wyborach prezydenckich na Ukrainie i w Peru, albo popierając opozycję, jak w „październikowej rewolucji” belgradzkiej w 2000 r. czy w “kolorowych rewolucjach” w Gruzji i na Ukrainie. W wieku informacji, spekulanci mają wtyczki w rządzie, który planują złupić. Ulubionym programem Sorosa jest przekonać dany rząd o wyższości reform neo-liberalnych w rozwiązywaniu kryzysu finansowego. Może w ten sposób spekulować ich walutą i prywatyzacją.

Soros uchodzi na Zachodzie za super-aferzystę. Jego Quantum Fund spekuluje na zmianach gospodarki światowej. Odprowadził miliard dolarów z Banku Anglii w zgodnej z prawem spekulacji. Przewidując spadek funta w 1992 roku, Soros pożyczył miliardy w tej walucie i wymienił je na marki niemieckie. Po załamaniu się funta Soros spłacił pożyczkę po niższym kursie, zarabiając miliard. William Engdahl wyjaśnia biznesowe „szczęście” Sorosa: Połączenie Sorosa z ultra-tajnymi międzynarodowymi kręgami finansowymi Rotszyldów nie jest zwyczajnym czy przypadkowym partnerstwem bankowym. Niezwykłego sukcesu Sorosa na wielce ryzykownych rynkach finansowych nie da się wytłumaczyć po prostu „spekulanckim szczęściem”. Soros jest wtajemniczony w wewnętrzną informację z najważniejszych kanałów informacyjnych świata, tak rządowych jak i prywatnych.

Wg Lyndona La Rouche (wywiad dla Executive Intelligence Review 7.7.2000), Soros zyskał nową pozycję spekulacyjną w l. 1997-98. Podczas azjatyckiego kryzysu finansowego premier Malezji, dr Mahathir Mohammad przeciwstawił się Al Gore i Madeleine Albright, którzy niezadowoleni przybyli do Azji, by bronić Sorosa. Poszło o kryzys w Malezji wywołany spekulacjami Sorosa. Premier wprowadził ograniczenia w transakcjach walutowych, które zadziałały niezwykle skutecznie. W ten sposób został zagrożeniem dla własnego kraju – słowami Sorosa niewątpliwie wyrażającymi groźbę.

Od października 1998 r. do czasu kryzysu brazylijskiego (luty 1999) Soros doradził, jak wygenerować lawinę nieuczciwych pieniędzy, które częściowo zażegnały brazylijski dylemat. W oczach niektórych obserwatorów, Soros z filantropa przekształcił się na spekulanta wykorzystującego swe doświadczenie i koneksje. Odgrywa kluczową rolę w napędzaniu globalnej hiperinflacji, podobnej do tej z Weimaru 1923 r.

Gdy Bułgaria waliła się od chaosu wolnego rynku, Soros grzebał w jej wraku, jak donosił Reuters na początku 2001 r.: Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju zainwestował 3 mln USD [w bułgarską firmę zaawansowanej technologii] Rila, pierwszą firmę, która skorzysta z nowego funduszu 30 mln USD, założonego  dla wsparcia informatyki w Europie Środkowej i Wschodniej [...] Soros, który zainwestował około 3 mln USD w Rila, a w 2001 r. dalszy milion [...] pozostał właścicielem większościowym.

Ogłupienie na Wschodzie i Zachodzie

Biznesy i organizacje Sorosa są zaangażowane w amerykański ekspansjonizm. Dlaczego więc nagle dezaprobował Busha? Nie przeszkadzała mu buszowska ekspansja Pax Americana i uwalnianie rynku z jarzma komunistów, terrorystów i Osi Zła. Ale przeszkadzały mu beznadziejnie głupie i niezdarne [słowa Neila Clarka] metody Busha. Soros mozolnie rozszerzał granice „wolnego świata”, że mało kto mógł się połapać. A tu napatoczył się teksański prostak z gangiem nadgorliwych neokonów i popsuł misternie tkaną sprawę.

Ogół był rzeczywiście dogłębnie ogłupiony. Gdy kilka lat temu w Kanadzie szukałem sponsora wystrzałowej metody słonczno-wodnego oczyszczania ścieków, radzono mi fundację Sorosa. W Polsce słyszałem uczciwych ludzi: wspaniały filantrop. Dopiero Andrzej Żwawa, redaktor naczelny „Zielonych Brygad”, gdzie zacząłem pisać na ochotnika w 1998 r., uczulił mnie na Fundację Batorego i pokrewne instytucje. Andrzej zaimponował mi odmową funduszy od nich, mimo ciężkiej sytuacji. Dr Marek Głogoczowski też wiedział, co w trawie piszczy i pisał, nie znajdując zrozumienia u Polaków ogłupionych zasadą co przeciw nowemu, to komuchowe. Większość dała się nabrać, w tym bojownicy o dobre rzeczy dla Polski, może dlatego, że sorosowskie fundusze motywowały do działania, tyle, że w sferach manipulowanych przez globalistów.

Otępienia dobrą famą króla globalnej hochsztaplerki doświadczyłem też w Serbii. Rekord pobiła wdowa po jednej z ofiar bestialskiego ataku NATO na pociąg pasażerski pod Grdelicą. Gdy ją odwiedziłem wiosną 2003 r., pracowała w organizacji Sorosa – człowieka, który współ-aranżował przewrót w Jugosławii i inne konflikty w imię praw człowieka, wolnego rynku i demokracji. Żona znajomego profesora z Belgradu uważała (zbieżnie z ww. zasadą o komuchach), że Soros to kwintesencja dobra, przeciwstawny wszystkiemu, co jest spadkiem po Miloszewiciu. Do spadku zaliczyła zorganizowaną przestępczość nowych „elit”, wylansowanych po trupie Miloszewicia, dzięki Sorosowi!

Dr Głogoczowski pisał, że na zjeździe europejskiej, sceptycznej młodzieży w Ljubljanie (2001), dwudziestolatki praktycznie nie znały nazwiska największego kombinatora Eurazji. Szwajcarski znajomy Głogoczowskiego podał, że zaledwie dwa procent osób w tym, teoretycznie dobrze poinformowanym kraju, wie, kim naprawdę jest miliarder Soros.

W USA nie jest lepiej. Większość lewicowych Amerykanów nie wierzy w socjalistyczne przekształcenia społeczeństwa, więc model Sorosa pociąga ich. Zubożenie wynikające z transakcji Sorosa na całym świecie kompensuje im jego filantropia. Jego filozofia i fundusze przyciągają liberalnych i lewicowych intelektualistów tak w USA jak i poza. Gdy upadł blok ZSRR, lewica USA nie opłakiwała socjalizmu. Nie płakała, gdy setki mln obywateli b. bloku w Europie i Azji Środkowej straciły prawo do pracy, przystępne mieszkania, darmową edukację, opiekę nad zdrowiem i kulturę za grosze. Bagatelizowała wzmianki, że CIA i niektóre NGO przyczyniły się do śmierci socjalizmu. Dla nich nie było związku między zachodnią wolą zniszczenia ZSRR od 1917 r. a jego upadkiem. Myślą, że socjalizm (zwą go komunizmem) załamał się z ułomności. Gdy rewolucje w Afryce i Ameryce Płd. niszczono rękami innych, neo-lewicowcy wzruszali ramionami.

Bogdan Denitch, polityk amerykański z aspiracjami w Chorwacji, udzielał się w OSI i otrzymal stamtąd dotacje. Był za czystkami etnicznymi Serbów z Chorwacji, nalotami NATO w Bośni i potem w Jugosławii, nawet za inwazją lądową, którą odradzał Pentagon. Denitch założył i przewodził przez wiele lat Demokratycznym Socjalistom Ameryki, wiodącej grupie lewicowych liberałów. Długo piastował pozycję lidera w prestiżowej Konferencji Uczonych Socjalistycznych, przez którą zdobywał sympatię wielu Amerykanów dla ekspansji NATO. Inne cele dobroczynności Sorosa w USA to Refuse and Resist (Odmowa i Opór), ACLU i wiele innych liberalnych grup. Niespodziewanym dodatkiem była Nowa Szkoła Badań Społecznych w Nowym Jorku, znana z popularności wśród lewicowych intelektualistów. Soros funduje tam Program Europy Wschodniej i Środkowej.

Prawa autorskie © Piotr Bein: dozwolona reprodukcja w całości, tylko w niekomercyjnych celach edukacji.

Źródła (poza wymienionymi w tekście)

Humming-bird Dobroczyńca ludzkości contra kanalia, http://www.pl.indymedia.org/pl/2003/11/3263.shtml, 26.11.2003

Tymiński S. Soros – Real Father of Reforms in Poland, www.maloca.com/zagloba/soros9.htm, 9.9.2002

EIR Special Report: The true story of Soros the Golem, Executive Intelligence Review, kwiecień 1997

George Soros as Rothschild Agent, wybór tekstów, 6.7.2003, http://users.cyberone.com.au/myers/soros.html

Coffin H. George Soros, Imperial Wizard, Covert Action Quarterly, jesień 2002, www.canadiandimension.mb.ca/extra/d1207hc.htm

SARTRE, Satan lives in George Soros, http://batr.org/gulag/111303.html, 13.11.2003

Soros a rozbiór Jugosławii:

http://www3.sympatico.ca/sr.gowans/soros.html

http://www3.sympatico.ca/sr.gowans/elich1.html

http://www.zmag.org/balkanwatch/herman_milosovec-trial.htm

05/05/2010

W zabójstwie Kaczyńskiego widać styl Putina

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 12:04

W zabójstwie Kaczyńskiego widać styl Putina

http://www.rupor.info/analitika/2010/05/01/v-ubijstve-kachinskogo-viden-pocherk-putina/

1.5.2010 18:43, Gieorgij Gordin, „Komentarz z Rosji” (Tłumaczenie L.V.)

Teraz, gdy ciała Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego i jego
współtowarzyszy spoczywają w ziemi, jest najwyższy czas, aby wymienić
tych, którzy zorganizowali rozbicie się samolotu, dobijanie w miejscu
upadku samolotu ocalałych Polaków i nieustannie dezinformują światową
społeczność co do wyników tak zwanego „śledztwa”.

Wiadomo, że „śledztwo” katastrofy przebiega pod kierownictwem tych
samych osób, które organizowały rozbicie się samolotu i posłały
komandosów do „oczyszczenia terenu” z tych, którzy przeżyli. Wiadomo,
jaki będą „wyniki śledztwa” przeprowadzonego przez osoby, których
głównym zadaniem jest zatarcie śladów zbrodni. Gdy ci sami zabijają i ci
sami prowadzą śledztwo, sprawcy zazwyczaj pozostają niewykryci. Jednakże
istnieje światowa społeczność.

Potomek jednego z naszych kolegów znajdował się na stanowisku, przez
które przechodziło duża ilość pierwotnych informacji z miejsca
katastrofy. Wiele szczegółów znamy z pierwszej ręki. Porównanie tekstów
rosyjskiej propagandy z materiałami pochodzącymi ze źródeł pierwotnych
umożliwia wniesienie poprawek do powszechnie znanych informacji. Niech
będzie to naszym wkładem w śledztwo jednej z najbardziej bezczelnych
zbrodni 21 wieku.

Poprawka pierwsza. Powszechnie wiadomo, że od pierwszych minut po
katastrofie zamiast informacji płynących z lotniska „Północne”, w eter
poszła pośpiesznie sklecona dezinformacja kiepskiej jakości.
Dezinformowano dokładnie o wszystkim, co się działo naprawdę. O gęstości
mgły, o dźwiękach, jakie słyszeli spotykający. O czterech podejściach do
lądowania. O rzekomym rozkazie samego Kaczyńskiego posadzić samolot w
Smoleńsku. O tym, że w ten sam sposób omal nie doprowadził do rozbicia
samolotu w Gruzji. O zachowaniu różnych służb oraz rzekomej „barierze
językowej”. O tym, o czym naprawdę zeznawali miejscowi mieszkańcy,
przede wszystkim lotnicy i pracownicy lotniska. O każdy drobiazg.

Mieliśmy możliwość odtworzenia procesu powstawania czekistowskiego
kłamstwa w trybie on line. Wyraźnie zarysowały się dwie tendencje. Jedna
polega na przeinaczaniu wiadomości tak, że dane wyjściowe stają się
zupełnie różne od danych wejściowych. Często są wręcz przeciwieństwem
informacji, która rzekomo była podstawą ogłoszonych oficjalnych
komunikatów.

Zestawienie wiadomości na wejściu i wyjściu w trybie online pozwala na
stwierdzenie, że wszystkie materiały bez wyjątku były poddawane
przeróbce według jednej konkretnej „odgórnej” wytycznej. Taka przeróbką
zajmowali się nie tylko dziennikarze poszczególnych czasopism (choć oni
także), ale przede wszystkim oficjalne rosyjskie agencje informacyjne.

Wszystkie rosyjskie agencje informacyjne i mass media – „przekaziory”
musiały przekonać swoich czytelników, słuchaczy i widzów, że „samolot
rozbił się z winy załogi, która nie sprostała swojemu zadaniu w trudnych
warunkach pogodowych”.

Drugą tendencję tworzenia czekistowskiego kłamstwa w trybie online można
określić następująco: na wejściu całkowity brak jakichkolwiek informacji
z miejsca zdarzenia. Natomiast na wyjściu – niewiadomo skąd pojawiają
się „wiarygodne wiadomości”, w tym rzekome informacje z ostatniej chwili
z miejsca katastrofy. Informacje te oczywiście nie pochodzą z miejsca
upadku samolotu. Chyba nie ma potrzeby wyjaśniać, że najczystsze wymysły
na wyjściu preparowano według wspomnianej już dyrektywy – „samolot
rozbił się z winy załogi, która nie sprostała swojemu zadaniu w trudnych
warunkach pogodowych”.

Z pierwszej poprawki wynika, że wytyczna, według której zbierano się do
kłamania po katastrofie, została opracowana jeszcze przed rozbiciem
samolotu Lecha Kaczyńskiego. Natomiast zamieszanie i rozbieżności były
spowodowane przede wszystkim przesadnym wysiłkiem kremlowskich
propagandystów, którzy starali się ze wszystkich sił, by skłamać jak
najbardziej wyraziście i przekonująco.

W pierwszych minutach zdarzenia nie mogą pojawiać się jasne i
jednoznaczne informacje. Dla porównania przypomnijmy sobie przynajmniej
jeden przykład, jak zachowują się kremlowskie agencje informacyjne i
mass media, gdy nie ma żadnej zawczasu przygotowanej wytycznej.

Gdy zmarł pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn, wszystkie rosyjskie
mass media przez kilka godzin milczały, jakby wepchnęły języki w jedno
miejsce. Wszystkie duże zachodnie już dawno ogłosiły tę wiadomość, gdy
na Kremlu dopiero opamiętano się i wydano wskazówkę, jak i co ogłaszać.
Po katastrofie samolotu Lecha Kaczyńskiego wskazówka „jak i co ogłaszać”
pojawiła się od razu. Oznacza to, że były osoby odpowiedzialne, które
zawczasu wiedziały, że samolot spadnie.

Poprawka druga. Nasi eksperci obejrzeli wszystkie dostępne materiały
wideo i doszli do następującego wniosku. Nawet gdyby straż pożarna w
ogóle nie przyjechała i wszystkie te fragmenty samolotu, które żarzyły
się w pierwszych minutach filmowania (materiał wideo Andrieja
Mienderieja), spłonęły całkowicie, nie mogło być mowy o żadnych
„dwudziestu nierozpoznawalnych zwłokach”. Nawet przy tym stromym stopniu
kątowym, pod jakim zwalono samolot prezydenta Polski.

Nie mówiąc już o tym, że pożar szybko zgaszono (widać to na późniejszych
zdjęciach tych samych fragmentów samolotu) oraz że traf chciał, iż
większość „nierozpoznawalnych” to wojskowi i ochroniarze prezydenta. Nie
da się zwrócić bliskim ciała „ofiary katastrofy lotniczej” z rosyjską
kulą w głowie, jak w 1940 roku.

Takie zwroty jak „uspokój się!”, „nie zabijajcie nas!”, „patrz mu w
oczy!”, „dawaj pistolet!” w języku polskim mogły zostać wypowiedziane
tylko przez pasażerów samolotu. Natomiast komenda w języku rosyjskim:
„Wszyscy z powrotem, wychodzimy stąd!” mogła być oddana przez dowódcę
oddziału specjalnego, który rozstrzeliwał rannych Polaków.
O innych momentach w filmie nawet nie ma co mówić. Kto jeszcze wczesną
wiosną – 10 kwietnia, rankiem, mógł stać w samej białej koszuli w
zimnych smoleńskich lasach, obok samolotu, który przed chwilą runął,
oprócz członka załogi? Inne znane i bezpośrednie dowody Katynia – 2
każdy zdrowy człowiek może zobaczyć sam.

Swoją drogą, nasz kolega – w przeszłości starszy oficer oddział
specjalnego Ministerstwa Obrony, twierdzi, że po zawaleniu operacji
(wideo, które zdążył sfilmować Andriej Mienderiej) jej wykonawcy już nie
żyją. Tak samo jak i strzelcy drugiego eszelonu – ci, którzy brali
udział w likwidacji nieudolnego oddziału specjalnego.

Polacy, którzy przeżyli katastrofę, zrozumieli, że komandosi „w czarnych
ubraniach” (w filmie) przyszli ich zabić i odstrzeliwali się. To słychać
w filmie. Wykonawcy dyspozycji Putina „pracowali” z tłumikami. Ale
nagranie wideo z dźwiękiem i widokiem zarówno atakujących jak i
ocalałych zdemaskowało wszystkie ich wybiegi.

Dlatego jedne „rosyjskie osoby oficjalne” przez dwa tygodnia nie mogą
podrobić treści „czarnych skrzynek”, a drugie, pojąwszy, że sprawa pali
się, puściły do mass mediów balon próbny na temat „kaukaskiego śladu” w
rozbiciu się samolotu prezydenta Polski. Ciąg dalszy nastąpi, rosyjskie
i polskie „osoby oficjalne” dopiero rozpędzają się. Jednakże nie zdołają
już zatrzeć śladów.

Z drugiej poprawki dochodzimy do wniosku, że „oficjalne dane” na temat
„materiału genetycznego” zamiast ciał 21 Polaków nie są zgodne ze stanem
szczątków samolotu. Oznacza to, że zginęli z innej przyczyny. Przyczynę
tę wyjaśnia film Andrieja Miendierieja.

Poprawka trzecia. Wszyscy eksperci jednogłośnie przytoczyli paralelę z
niedawnego upadku samolotu przy lądowaniu na lotnisku Domodiedowo w
Moskwie. Ale warunki tam były zupełnie inne. Załoga samolotu Ту-204
lecącego z Egiptu była na nogach od wczesnego ranka, czyli prawie całą
dobę. Po odlocie z Moskwy do Hurghady nastąpiło krótkie spięcie kabla i
pojawiło się dymienie. Po przebyciu sporej odległości trzeba było
zawracać. Oczywiście nerwy wszystkich były napięte.

Po wymianie instalacji załoga tym samym samolotem, z tymi samymi
pasażerami znowu poleciała do Hurghady. Trzeba było namawiać i uspokajać
pasażerów, że nie ma więcej żadnego niebezpieczeństwa. Bezpośredni lot
do Hurghady trwa, w zależności od typu samolotu, około 5 godzin.
Przylecieli do Egiptu. Z uwzględnieniem awaryjnego powrotu i remontu,
załoga Ту-204 miała już przepracowane 9 godzin. Norma godzin lotu
została wyczerpana. Normalnie należało iść odpocząć.
Co robić – zamawiać hotel i płacić za postój samolotu? Strata tym
większa, że planowych pasażerów już wywieziono na lot powrotny. Kompania
lotnicza za to nie podziękuje. Zgodzili się więc lecieć z powrotem.

Niedaleko od Moskwy popsuł się sprzęt nawigacyjny. W odróżnieniu od
polskiego samolotu panowała głęboka noc, i 21-22 marca nad całą Moskwą
stała gęsta mgła. Lądowanie według przyrządów „koszących” nie udało się,
załoga zmęczona i rozdrażniona, a tu jeszcze radiowy wysokościomierz
zawył. Dokucza, że niby to ziemia jest blisko – a idź ty…! W rezultacie
– typowy błąd zaufanego do siebie doświadczonego pilota, który setki
razy sadzał samolot w podobnych warunkach. Prawie na lotnisku macierzystym.

Na smoleńskim lotnisku „Północny” nic podobnego nie miało miejsca. Nie
była to noc, nie było takiej mgły, załoga nie była zmęczona, nie musiała
spędzić całego dnia w napiętej i nerwowej atmosferze. Sytuacja normalna,
załoga wypoczęta i czujna. Sprzęt nawigacyjny pracuje doskonale, aż do
postronnej ingerencji w sterowanie samolotem na małej wysokości.

Z trzeciej poprawki dochodzimy do wniosku, że warunki pogodowe i stan
załogi w danym przypadku nie mogły być główną przyczyną katastrofy.
Poprawka czwarta. Oba samoloty, których wypadki były porównywane przez
ekspertów, są podobnego typu. W Smoleńsku ТU-154, w Domodiedowo ТU-204.
Samolot, który leciał z Hurghady, też spadł do lasu, i także oderwało mu
skrzydła. W efekcie – dwie osoby w oddziale reanimacji, reszta odniosło
rany różnego stopnia ciężkości. Po upadku w lesie samolotu podobnego
typu w chwili znalezienia szczątków Tu-204, który leciał z Hurghady,
wszystkie osoby żyły!

Rzecz jasna, jest różnica między upadkiem samolotu z kilkoma członkami
załogi (ТU-204 w Domodiedowo) a upadkiem samolotu z 96 osobami na
pokładzie. Ale samolot polskiego prezydenta był załadowany mniej niż na
dwie trzecie. Pokład ТU-154 może mieścić 163 osoby. Jeśli samolot jest
załadowany mniej niż na 2/3, można nim sterować bez trudu.

Następna okoliczność – polski samolot po zaczepieniu skrzydłem drzew
obrócił się. Jednakże podczas lądowania załoga i pasażerowie muszą mieć
zapięte pasy. Nie ma powodu do przypuszczenia, że tego przepisu nie
przestrzegano przy lądowaniu w niezbyt gęstej, ale jednak mgle.
Ostatnia okoliczność mogąca wpłynąć na liczbę ofiar śmiertelnych to kąt
ataku samolotu w momencie uderzenia o ziemię. Istnieje informacja od
doświadczonych lotników wojskowych, że TU-154 Lecha Kaczyńskiego
„schodził do lądowania, jak myśliwiec”. Czyli pod bardziej stromym kątem
niż zwyczajnie. To faktycznie może zwiększyć liczbę ofiar śmiertelnych.
Świadczą o tym także szczątki samolotu oraz ich rozmieszczenie.

Wersja oficjalna – „podczas katastrofy zginęli wszyscy”. Orzeczenie
ekspertów: prawdopodobieństwo zgonu wszystkich co do jednej osoby w
samolocie polskiego prezydenta jest takie same, jak gdyby woda z
odkręconego kranu poleciała do góry zamiast na dół – prosto do sufitu.
Innymi słowy, prawdopodobieństwo, że w tej katastrofie zginęły wszystkie
96 osób znajdujących się na pokładzie samolotu TU-154, jest zerowe.

Z czwartej poprawki dochodzimy do wniosku, że w każdym przypadku ktoś z
pasażerów musiał przeżyć katastrofę polskiego samolotu, a może nawet
uniknąć zranień. Wszyscy zginąć mogli tylko w jednym przypadku: jeżeli
oddział specjalny dobił ich już po upadku.

Nie jesteśmy w stanie nawet wymienić liczby dostrzelonych – liczba ta
waha się od 10 do 21 osób. Zgodnie z oceną najbardziej doświadczonych
ekspertów, nierozpoznawalnych (zmasakrowanych lub spalonych) mogło być
najwyżej 10 – 12 ciał. Nie wszyscy podczas katastrofy znajdowali się w
przedniej części samolotu. Płomień szybko zgaszono. Naprawdę nie
rozpoznawalnych zwłok na miejscu upadku zapewne było bardzo mało lub nie
było w ogóle.

A więc „jedynie materiał genetyczny pozostały po 21 osobach”, o którym
mowa w wersji FSB, w rzeczywistości jest liczbą osób, którzy przeżyły
katastrofę prezydenckiego samolotu Lecha Kaczyńskiego. Dobili ich
rosyjscy komandosi, po czym wywieźli i zamienili w kawałki spalonego
mięsa, aby ukryć ślady zbrodni.

Poprawka piąta. W jaki sposób zorganizowano rozbicie samolotu polskiego
prezydenta? Eksperci nam wyjaśnili, że to bardzo proste. Samolot został
strącony przez rosyjskie specsłużby na małej wysokości, po podmianie
parametrów lądowania. Tego dokonać można kilkoma sposobami. Na przykład,
poprzez sekundowe zmanipulowanie systemu naprowadzania na niedużym
wysokości tuż przed lądowaniem.
Albo poprzez impuls elektromagnetyczny skierowany do bocznych kanałów
sterowania samolotem (sterów, lotek) przed lądowaniem. Piloci wszystko
widzieli i rozumieli, ale nic już nie mogli zrobić. Zabrakło czasu.

Właśnie dlatego, aby ukryć ślady zbrodni, ocalałych członków załogi i
tych, którzy mogli słyszeć ich rozmowy, należało dobić na ziemi.
Wykonawcy rozkazu Putina przeliczyli się jednak w tym, że wśród
ocalałych były osoby uzbrojone i odważne, które nawet w tej sytuacji
stawiały czynny opór. Oddział specjalny nie mógł bez przeszkód
powystrzelać rannych Polaków w przewidzianych ramach czasowych. Musiał
zatrzymać się na miejscu kaźni, gdzie ich zastały osoby, które
przybiegły na miejsce katastrofy, przede wszystkim Andriej Mienderiej,
który nagrywał sytuację kamerą.

Następnie wszystko potoczyło się dokładnie według przewidzianego w
Kremlu planu. Miejsce katastrofy zostało otoczone, nikogo nie
przepuszczano, a ciała ofiar katastrofy lotniczej i zastrzelonych na
ziemi wywieziono. Ślady napadnięcia i egzekucji zostały usunięte.
Ta poprawka jest kluczem do zrozumienia, co się zdarzyło; wyjaśnia ona
wszystko, i komentarze tu nie są potrzebne.

Poprawka szósta. Dlaczego Putin postanowił popełnić zbrodnię na swoim
terytorium? Zdaniem ekspertów, w ten sposób strącić samolot i zapewnić
wiarygodne przykrycie aktu terrorystycznego można jedynie na terytorium
całkowicie kontrolowanym przez rosyjskie służby specjalne.
Po pierwsze, niezbędnego impulsu elektromagnetycznego nie można nadać na
odległość tysięcy kilometrów. A na system naprowadzania oddziaływać
można tylko ten, kto siedzi za pulpitem kontrolera lotów lub kontroluje
go z zewnątrz. Ale owo „z zewnątrz” powinno być tuż obok, na niedużej
odległości.

Po drugie, na swoim terenie są najlepsze możliwości zatarcia śladów. Co
miało miejsce od pierwszej sekundzie po katastrofie, ma miejsce obecnie
i dopiero nastąpi, gdy zaczną ogłaszać wyniki oficjalnego „wspólnego”
śledztwa.

Eksperci wymienili mnóstwo pozycji. Niezbędność dwukrotnej wymiany
fizycznych źródeł zakłóceń – „żarówek” przed przylotem samolotu
Kaczyńskiego i od razu po katastrofie.

Dostrzelić tych, którzy przeżyli, rozerwać na strzępy i spalić ciała
zastrzelonych pasażerów i członków załogi. Zapewnić „tajemnicze
zniknięcie” dowodów, na przykład, broni, z której odstrzeliwali się
ochroniarze Lecha Kaczyńskiego i wojskowi, którzy przeżyli katastrofę.
Wyszukiwać naboje wystrzelone przez oddział specjalny i polskich
wojskowych w szczątkach samolotu i drzewach w miejscu egzekucji.
Podrabiać wskazania „czarnych skrzynek”. Podawać wykaz pogody oraz inne
parametry katastrofy niezbędne do potwierdzenia fałszywej wersji o
rzekomej „winie załogi, która nie zdołała wylądować w trudnych warunkach
pogodowych”. Itd.

Z szóstej poprawki dochodzimy do wniosku, że rozwiązanie techniczne
zamachu, a przede wszystkim „środki przykrycia” wymagały, aby samolot
został strącony na terytorium kontrolowanym przez putinowskie specsłużby.

Przechodzimy do poprawki siódmej – „celowości politycznej” (z punktu
widzenia Kremla) tego aktu terrorystycznego.

Lech Kaczyński był względnie bezpieczny, dopóki Putin nie upatrzył sobie
„polskiego Janukowycza” – ciężko myślącego „przyjaciela Rosji”,
polskiego premiera Donalda Tuska. Był to zwrot, po którym czekistowską
wierchuszkę Rosji zajmowało tylko jedno: jak przeczyścić drogę dla
swojej marionetki lub komuś podobnego z tegoż grona „przyjaciół Rosji”.
Wiedząc o zwyczajach i wcześniejszych czynach Putina, nietrudno domyśleć
się, w jaki sposób planowali tego dokonać. Co i jak oni zrobili, cały
świat dowiedział się rankiem 10 kwietnia.

Z siódmej poprawki dochodzimy do wniosku, że stawka Kremla na „polskiego
Janukowycza” – Donalda Tuska, jego towarzyszy i elektorat uruchomiła
mechanizm fizycznej likwidacji Lecha Kaczyńskiego. Najlepiej razem z
najwybitniejszymi jego zwolennikami. Metody – najzwyczajniejsze z
arsenału Putina oraz jego towarzyszy z KGB.
Poprawka ósma. Na co liczyli organizatorzy zamachu w tak ryzykownej
sprawie? Przecież skutki naprawdę mogą być – i niechybnie będą –
najbardziej niekorzystne dla Kremla. Nic nowego: tak samo, jak i w ciągu
ostatnich dziesięciu lat, stawiano na najzwyczajniejszych durniów.
Przywódców państw zachodnich na Kremlu zawsze uważano za nieco
głupawych. Takich, którzy przysłuchują się opinii swojego społeczeństwa
i obnoszą się z jakimiś prawami człowieka, jak kurwa z kapeluszem. Tę
tezę ja mogę uzasadnić i zaświadczyć osobiście.

Na Kremlu po dziś dzień uważają, że nikt nie uwierzy, iż lider Federacji
rosyjskiej mógł zdecydować się na coś takiego. Zobowiązać swoich
podwładnych do zorganizowania zabójstwa prezydenta innego państwa na
swoim terytorium! Nie uwierzą także własnym oczom i uszom. Nawet gdyby
politykom i mieszczanom z krajów dobrobytu zostały przedstawione
niezbite dowody – i tak nie uwierzą.

W głowach zachodnich obywateli są własne wyobrażenia na temat granic
kremlowskiego podstępu. Takie ryzyko! Takie okrucieństwo! Po co? Moi
drodzy, przecież to Rosja! Tu nigdy nie było inaczej. Kto nie ryzykuje,
ten nie pije szampana!

I nikt z zadowolonych sobą mieszczan nie przypomni sobie prawdziwej
twarzy Putina, gdy ten w porywie nieokiełznanego gniewu obiecał
„powiesić za jaja” prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Mówił to w
obecności przywódców krajów zachodnich.
Nikt nie przypomni sobie szczerego żalu Putina, że nie udało się do
końca otruć Wiktora Juszczenki. Prezydenta Ukrainy – państwa, które,
zgodnie z publiczną wypowiedzią Putina, „w ogóle nie istnieje”.
Nikt nie przypomni sobie nadania przez Putina trucicielom prezydenta
Ukrainy Wiktora Juszczenki stopni generałów rosyjskich resortów siłowych
i specsłużb.

A przecież Lech Kaczyński był trzecim prezydentem sąsiedniego państwa po
Saakaszwilim i Juszczenką, którego Putin nienawidził bardziej od
pozostałych. Nikt nie spodziewał się takiego spotkania? Do tego jest
szkoła rosyjskich specsłużb. Wśród ścian KGB Putin był długo szkolony do
działań zaskakujących i niespodziewanych dla przeciwnika.
Z ósmej poprawki dochodzimy do wniosku, że Putin zawsze mordował ludzi,
których uważał za swoich wrogów. Przy czym zawsze ryzykował,
przeprowadzając najbardziej skandaliczne operacje specjalne, w tym za
granicą. Lech Kaczyński znajdował się w pierwszej trójce wrogów Putina i
był jedynym, do którego mógł dobrać się. A tu jeszcze „polski
Janukowycz” nadarzył się.

Co zaś tyczy się liczenia Kremla na beznadziejne durnie, którzy nie
dadzą wiary nawet niezbitym dowodom popełnionej zbrodni, to na dzień
dzisiejszy sprawdza się to nawet w Polsce.

Poprawka dziewiąta. Każdy człowiek posiada swoją „firmową” cechę
określającą jego postępowanie. Posiada ją także Putin. Zachód tak i nie
potrafił prawidłowo odpowiedzieć na pytanie: „Who is Mister Putin?”.
Słusznie zauważono jego skłonność do rozwiązań siłowych, ale to drobiazgi.

Wyróżniająca cecha Putina od razu rzuca się w oczy. Jest to skrajne
okrucieństwo na granicy szaleństwa.

Uczniowie w Biesłanie we wrześniu 2004 roku. Rozkaz Putina – przerwać
negocjacje i zielone światło do spalania dzieci z dział czołgów. W
efekcie – ponad 350 ofiar śmiertelnych, grubo ponad 500 rannych,
włącznie z najlepszymi komandosami rosyjskich oddziałów specjalnych
wystawionych na ogień zaporowy powstańców. Ogromna ilość inwalidów.
Zakładnicy w teatrze muzycznym „Nord-Ost” na moskiewskiej Dubrowce w
październiku 2002 roku. Powstańcy zabili trzech osób, na rozkaz Putina
otruto co najmniej 174 widzów spektaklu. To tylko te ofiary śmiertelne,
których rodzinom udało się udowodnić ich nazwiska. Fałszywej oficjalnej
liczby nawet nie warto wymieniać.

Od swojego patrona nie odstają zaufani Putina, na przykład, „mały
Kadyrow”. Dzisiaj oni popełniają bestialstwa, które raz już były poddane
ocenie prawnej w Norymberdze. Całe najbliższe otoczenie Putina to
naturalni kandydaci na ławę oskarżonych Międzynarodowego Trybunału
Wojennego.

Co jeszcze należy wiedzieć, aby przewidzieć postępowanie Putina i jego
podwładnych przy spotkaniu zajadle znienawidzonego na Kremlu prezydenta
sąsiedniego państwa?

Z dziewiątej poprawki dochodzimy do wniosku, że zabójstwo Lecha
Kaczyńskiego i 95 jego współtowarzyszy pasuje do podstawowej
charakterystyki Putina tak samo dokładnie, jak nabój do komory.
Poprawka dziesiąta. Punkty przełomowe w biografii Putina. Są monotonne,
ale bardzo wymowne w świetle zabójstwa Lecha Kaczyńskiego oraz znacznej
części polskiej elity.

Czy pozostały jeszcze jakieś wątpliwości, gdy jesienią 1999 roku
wysadzono domy w Moskwie i Wołgodońsku? Przy czym na poziomie rządowym
zawczasu wymieniono miejsce wybuchu! Nawet Adolf Hitler nie pozwalał
sobie wysadzać spokojnie śpiących Niemców. Ograniczył się do podpalenia
Reichstagu.

A nieprzerwany szereg „tajemniczych” zabójstw poważnych przeciwników
politycznych Putina, obrońców praw człowieka, dziennikarzy,
przedstawicieli organizacji młodzieżowych i publicznych? Od momentu, gdy
Putin otrzymał władzę, zabójstwa polityczne w Rosji i poza jej granicami
stały się codziennością.

Bezbronnym kobietom w bramie strzelają w plecy lub mordują prosto w
putinowskiej milicji. Zdrowych mężczyzn wyrzucają przez okna, trują i
strzelają zza rogu. Aby złamać niepokornych, rosyjskie struktury siłowe
spalają ich domy, porywają ich dzieci i mordują ich rodziców. O czym
jeszcze trzeba wiedzieć, aby po kolejnej zbrodni władzy rosyjskiej nie
ględzić: „Tego nie może być! Na to nikt nie pójdzie!” i podobne głupoty.
Z dziesiątej poprawki dochodzimy do wniosku, że cała dotychczasowa
biografia Putina jest nasycona takimi samymi monotonnymi zbrodniami,
jakie popełniono 10 kwietnia na lotnisku „Północne”. Byłoby nawet nieco
dziwne, gdyby Putin nie spróbował przynajmniej otruć swoich wrogów.
Teraz podchodzimy do istoty zagadnienia.

Pozycja jedenasta – styl Putina. Postępowanie każdego zbrodniarza
posiada charakterystyczne cechy i niuanse, które są nie do podrobienia.
Nawet gdyby ktoś bardzo tego chciał – nie da rady.
Przyjrzyjmy się przykładom.

Akt terrorystyczny w lutym 2004 roku w stolicy Kataru Ad-Dauhy.
Wysadzono znienawidzonego przez Kreml Zelimchana Jandarbijewa oraz jego
13-letniego syna. Źle przygotowani dywersanci z Moskwy wpadli jak
frajerzy. W wynajętym samochodzie zostawili skrawki kabli i kawałki
taśmy izolacyjnej. Zostali schwytani , jak należało. Putin dopiął, aby
zwrócono ich Moskwie.

A teraz uwaga! Podchodzimy do najważniejszej rzeczy. Przekazanych z
Kataru bandytów średniej rangi na lotnisku spotykano jak głowy obcych
państw. Są teraz bohaterami i przykładem dla kremlowskiej młodzieży.
Tu właśnie kryje się charakterystyczny wykrętas jego stylu. Jest to,
można rzec, podpis Putina pot tymi zbrodniami, których ideowym
inspiratorem on był, jest i będzie, aż zasiądzie na ławie oskarżonych
Międzynarodowego Trybunału. Jest to styl Władimira Władimirowicza Putina.

Ta właściwość stylu rozszyfrowuje się następująco: oficjalnie nic
wspólnego z tym nie mamy, ale wszyscy muszą wiedzieć i rozumieć, że
tylko my mogliśmy uczynić coś takiego! I tak będzie ze wszystkimi, kto
wystąpi przeciwko nam!

Przykładów są tysiące. Znane są przeważnie te zbrodnie, w sprawie
których prowadzono śledztwa w innych krajach. Na przykład, sprawa
otrucia Saszy Litwinienko. Jego truciciela nazwiskiem Ługowoj
demonstracyjnie mianowano do Państwowej Dumy. Macie wy wszyscy,
Europejczycy i inni Anglicy! Żeby wszyscy wiedzieli, kto naprawdę zabił
swojego wroga i za co. I tak będzie z każdym, kto ośmieli się
sprzeciwiać majorowi rezerwy KGB.

Nie odstają jego ulubieni mianowańcy. Czy mógłby „mały Kadyrow” bez
wiedzy Putina organizować serię zamachów za granicą? Śmiech pomyśleć.
W Rosji wszystko jest o wiele prościej. Sami zabijają i sami
„poszukują”. Wszystkie bez wyjątku „zamówienia” Putina nie zostały
wyjaśnione. Przebrzmiało publiczne porwanie Magasa na lotnisku i
demonstracyjne rozstrzelanie – prosto w milicyjnym samochodzie –
właściciela inguskiej witryny internetowej Mahometa Jewłojewa.

Drodzy blogerzy! Nawet jeżeli zostaniecie demonstracyjnie, na oczach
dużego skupiska ludzi zastrzeleni przez usłużnego pułkownika
putinowskich specsłużb, odpowiadać będzie szeregowy gliniarz –
„zwrotniczy”. I ten więcej niż rok w zawieszeniu nie dostanie.
Szczególnym przypadkiem było zabójstwo Anny Politkowskiej. Tu Putin
pozwolił sobie nawet publicznie zakpić, mówiąc, że „jej zabójstwo
spowodowało nam szkodę o wiele większą niż to, co ona napisała.
Zarozumiała forma tegoż przesłania – drżyjcie, my możemy nie tylko
zabić, ale także zabić, splunąć i nie zauważyć!

Ta matryca jest nie do podrobienia. Wylazła ona od razu po zabójstwie
Lecha Kaczyńskiego. Od nagłówków „Wszyscy nieprzyjaciele Rosji znajdą
swój koniec pod Smoleńskiem” do form bardziej zakamuflowanych – „czy
teraz przyjaciele Rosji wezmą górę?”.

Ten sam styl – oficjalnie była to katastrofa, ale wszyscy powinni
wiedzieć i rozumieć, kto i dlaczego zakatrupił prezydenta Polski oraz
jego współtowarzyszy. I tak będzie z pozostałymi, w razie czego. A poza
tym – ubolewamy i jesteśmy pogrążeni w żałobie razem z przyjacielskim
narodem polskim po strasznej katastrofie lotniczej”.
Z jedenastej poprawki dochodzimy do wniosku, że Putin zawsze umieszczał
swój autograf pod organizowanym i przeprowadzonym aktem terrorystycznym.
Umieścił i teraz.

Ostatnia uwaga – dwunasta. Jak będą reagować oficjalne osoby innych
państw? Nietrudno przewidzieć. Bardzo wielu postara się przemilczeć
oczywiste i niezbite fakty. Będą zamykać oczy, zatykać uszy, nie
widzieć, nie wiedzieć, i nie słyszeć.

Dlaczego? To bardzo proste. Jak w świetle dzisiejszych wydarzeń muszą
wyglądać wszyscy ci kozły tudzież, przepraszam za neologizm, koźlice
polityczne, które przez lata całowały się i zadawały z majorem rezerwy KGB?

Kto zapraszał tego czekistowskiego chłopca do swojego stołu obiadowego,
wygadywał pochwalne peany, prawił komplementy i namawiał do odpoczynku
na prywatnej wyspie wśród ciepłego morza?
Kto po dziś dzień walczy za „dobre stosunki” z taką putinowską Rosją i
taką jej władzą, wszelcy budowniczowie rurociągów i inni „pragmatycy”?
Przecież teraz poły ich galowych marynarek i mankiety spódnic są
splamione krwią Lecha Kaczyńskiego i polskiej elity.

Nie zdziwię się, jeżeli Putina i „polskiego Janukowycza” – Donalda Tuska
– dwóch głównych partnerów w sprawie zabójstwa prezydenta Polski – w
najbliższym czasie znowu zobaczymy razem. I obaj będą w dwa gardła będą
opowiadać jedna i te samą kremlowską fabułę na temat „osiągniętych
wyników wspólnego śledztwa” i nierozłączną przyjaźń między narodami
rosyjskim i polskim”.

A w dalszym planie usłużni komentatorzy, niby ot tak, napomkną, że przed
pewnym czasem niejaki Lech Kaczyński i jego kamraci próbowali skłócić
dwa „brackie narody”. Ale im się nie udało.
Dlatego zabójstwo prezydenta Polski oraz znacznej części jej elity
politycznej obecnie staje się poważną próbą dla wielu krajów zachodniej
demokracji.

Jednak są na tym świecie tacy politycy i przywódcy państw, którzy nie są
niczym zobowiązani wobec Putina. Co więcej, są tacy, którzy już
wcześniej widzieli istotę Putina i jego reżimu. Znali prawdziwe poglądy
majora rezerwy i dlatego wcale nie są zdziwieni tym , co zaszło. Są
widzący parlamentarzyści, organizacje pozarządowe i prasa.
W tych krajach Europy, których elity polityczne dokarmia rosyjski
„Gazprom” i inne deripaski, jest opozycja.

Są zachodnie służby specjalne, NATO i światowa społeczność.
Wreszcie jest wideo nakręcone przez Andrieja Miendiereja, zawodowi
eksperci oraz mnóstwo uczciwych, porządnych i odważnych ludzi. Dlatego
zbliża się wasz koniec, kremlowskie małpy.

P. S. Użytkownicy czeczeńskiego forum Adamalla (www.adamalla.com
<http://www.adamalla.com/>) pisali, że pod imieniem „Gieorgij Gordin”
ukrywa się Proszyn Sergiusz, syn Aleksandra, rosyjski wicekonsul w
Stambule. Forum ten został wyczyszczony, wiadomość o Gieorgiju Gordinie
zachowała się w „pamięci podręcznej” Google pod następującym linkiem:

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:sB4EYyN_UowJ:www.adamalla.com/showthread.php%3Ft%3D1543+%D0%93%D0%B5%D0%BE%D1%80%D0%B3%D0%B8%D0%B9+%D0%93%D0%BE%D1%80%D0%B4%D0%B8%D0%BD&cd=17&hl=ru&ct=clnk&gl=ua&client=firefox

<http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:sB4EYyN_UowJ:www.adamalla.com/showthread.php%3Ft%3D1543+%D0%93%D0%B5%D0%BE%D1%80%D0%B3%D0%B8%D0%B9+%D0%93%D0%BE%D1%80%D0%B4%D0%B8%D0%BD&cd=17&hl=ru&ct=clnk&gl=ua&client=firefox>

Theme: Rubric. Blog at WordPress.com.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.