Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

20/12/2014

Swedish MP Says Jews Aren’t True Swedes

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:45

Swedish MP Says Jews Aren’t True Swedes

Jews in Kurdistan

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:44

Jews in Kurdistan

The Forgotten Christmas Truce of 1914

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:43

The Forgotten Christmas Truce of 1914

Venezuela’s Maduro Rejects Obama’s Signing of Sanctions

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:42

Venezuela’s Maduro Rejects Obama’s Signing of Sanctions

Pope Benedict helped free Alan Gross from Cuba

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:40

Pope Benedict helped free Alan Gross from Cuba

Władze III RP gorliwie i aktywnie wspierają przygotowania USA do ataku nuklearnego na Rosję

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:37

Władze III RP gorliwie i aktywnie wspierają amerykańskie przygotowania do ataku nuklearnego na Rosję

Katalizowana nihilizmem III wojna światowa

Napisano 6 miesięcy temu (14.06.2014)

Trudno jest dziś wyrokować, jaką datę przyszli historycy uznają za dzień rozpoczęcia III Wojny Światowej. Z praktycznego punktu widzenia jednakowoż, jej konwencjonalna faza, rozpoczęła się w chwili zainicjowania przez reżim kijowski tak zwanej „operacji antyterrorystycznej” na wschodzie Ukrainy.

Trudno jest dziś wyrokować, jaką datę przyszli historycy uznają za dzień rozpoczęcia III Wojny Światowej. Z praktycznego punktu widzenia jednakowoż, jej konwencjonalna faza, rozpoczęła się w chwili zainicjowania przez reżim kijowski tak zwanej „operacji antyterrorystycznej” na wschodzie Ukrainy.
Jednym z rezultatów tej operacji jest stopniowe „roztapianie się” granicy państwowej z Federacją Rosyjską. Pozbawieni jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, separatyści przyjęli taktykę opanowywania ukraińskich punktów granicznych, których personel, w obliczu nadchodzącego ataku, umyka najczęściej w cywilnym przebraniu, porzucając sprzęt, broń i umundurowanie. Stanowiska graniczne przechodzą pod kontrolę powstańców, co umożliwia im ewakuację kobiet i dzieci z obszarów walk, oraz uzyskanie nieoficjalnej pomocy od swych rosyjskich rodaków z terenu Federacji.
Proces ten powoduje zmniejszanie się dystansu dzielącego wojska rosyjskie z terenu Federacji od nacierającej w kierunku wschodnim ukraińskiej „gwardii narodowej” wzmocnionej zachodnimi najemnikami i doradcami z NATO. Zetknięcie tych dwu sił będzie zapewne iskrą wywołującą konflikt nuklearny.
Na razie jednak na wschodzie Ukrainy kontynuowane jest ludobójstwo dokonywane przez lotnictwo, artylerię, wojska rakietowe i pancerne, oraz grupy terrorystyczne banderowców wspieranych zachodnimi najemnikami.
Rosyjska telewizja pokazuje te wydarzenia na bieżąco. Przedstawia ataki rakietowe z użyciem zabronionego białego fosforu (nota bene znajdującego się jedynie na wyposażeniu zbrodniczej US Army i bandyckiego Israel Defense Forces[i]), które spowodowały całkowitą likwidację ludności atakowanych wsi pod Słowiańskiem, ostrzał lotniczy cywilnych centrów miast regionu i „odstrzeliwanie” cywilów, jak przysłowiowe kaczki, przez wprowadzanych do miast snajperów, palenie ludzi żywcem przez grasujące sotnie „prawego sektora” i tym podobne zbrodnie. W dobie rozwiniętej telefonii komórkowej umożliwiającej każdemu natychmiastowe robienie zdjęć i nakręcanie filmów, materiału dokumentalnego niebudzącego żadnej wątpliwości jest pod dostatkiem. Każdego posiadającego sumienie człowieka muszą wstrząsać obrazy konających w kałużach krwi kobiet, czy przerażonych maluchów, ukrywających się w piwnicach przed ostrzałem nazistowskich bandytów; każdego, za wyjątkiem zachodnich nadludzi i aspirujących do tego towarzystwa polskojęzycznych „europejczyków”.
Obok zmasowanej i totalnie zakłamanej propagandy medialnej, unijną rzeczywistość charakteryzuje jeszcze jedna wspólna cecha- bezmyślna zwierzęca nienawiść do Rosji i Putina. Mieszkająca w Paryżu znana amerykańska pisarka, Diana Johnstone[ii] tak te zjawisko charakteryzuje:
„Media nie wymagają od nas zrozumienia Putina, a jedynie nienawiści do niego.”
Na polskojęzycznych blogach zjawisko to demonstruje się tym, że „putinożercy” nigdy nie próbują merytorycznej dyskusji ze swymi adwersarzami, a jedynie kierują na nich strumień inwektyw i oskarżeń. Dyżurujący na każdym blogu agenci wpływu pilnie baczą, czy blogerzy nie podejmą przypadkiem wysiłku samodzielnego myślenia i oceny sytuacji. W przypadku takiego zagrożenia, natychmiast w stosunku do „nieprawomyślnego” autora pada komentarz: „to agent Putina”, lub w zależności od specyfiki danego środowiska internautów, „to komunista”, „to bezbożnik”, „to Żyd”, itd.,itd. Internauci oddychają wtedy z ulgą, nie muszą już myśleć, mogą pluć na autora i wygrażać mu do woli. I być może trudno ich potępiać, w końcu, jeśli wszystkie media jednemu panu służą, wszystkie „elity” są całkowicie zaprzedane, to co ma począć prosty człowiek?
Teoretycznie obywatel IIIRP może mieć oparcie w służącym prawdzie (Bogu) Kościele Katolickim. Niestety Jego pasterzy charakteryzuje mała spostrzegawczość.
W momencie powstania III RP, hierarchowie, tak jak postkomunistyczna nomenklatura, z niezwykłą łatwością przestawili się na „nowe postrzeganie rzeczywistości”, która od momentu „transformacji ustrojowej” mogła być „jedynie słuszna”.
Tym też należy zapewne tłumaczyć fakt, że nasi duszpasterze nie spostrzegli gigantycznej pauperyzacji społeczeństwa wynikającej z rabunku jego mienia przez zachodnie koncerny. Entuzjastycznie przyklasnęli „integracji europejskiej”, której wynikiem było pozbawienie Polski tak długo oczekiwanej niepodległości. Nie przejmują się masową emigracją Polaków, która stanowiąc formę „miękkiego” ludobójstwa, prowadzi do szybkiej zagłady Narodu.
Dlatego też zapewne „twarde” ludobójstwo mające dziś miejsce na Ukrainie, nie robi na nich żadnego wrażenia. Tak jakby w sąsiadującym z Polską kraju nic znaczącego się nie działo, koncentrują się na rutynowej celebrze i działalności teologicznej. Przez to, te „książęta” dwu-milenijnego Kościoła wyrosłego na dodatek na wspaniałej kulturze i cywilizacji greko-romańskiej, coraz bardziej upodobniają się do afrykańskich szamanów, którzy ku uciesze Buszmenów w rytualnych podskokach biegają wokół baobabu.
I tak jak biblijni faryzeusze, którzy swój problem wynikający ze sprzeniewierzenia się służbie Bogu, postanowili rozwiązać poprzez próbę zabicia GO, tak współcześni ich naśladowcy, tytułami świętych pragną zagwarantować sobie, to że Boża Sprawiedliwość nie będzie kwestionowała „jedynie słusznych i nie podlegających dyskusji” decyzji, które podejmują.
Narastający obecnie globalny konflikt, zmusi ich jednak nie za długo do jasnego opowiedzenia się po stronie Dobra lub Zła.
Ostatnio, Rosyjska Cerkiew Prawosławna, oficjalnie zwróciła się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o wpłynięcie na grekokatolicki kościół unicki, by nie wspierał on aktywnie odradzającego się ruchu banderowskiego i by nie współpracował jawnie z amerykańskim reżimem w Białym Domu. Omówione to było szczegółowo w wywiadzie oficjalnego rzecznika Cerkwi dla Al.-Jazeery. W odpowiedzi, strona watykańska nie zaprzeczyła swej wiedzy na temat przytoczonych faktów, a jedynie stwierdziła, że nie ma wpływu na działania grekokatolików. Wydawałoby się, że jeśli Watykan nie ma wpływu na kościół banderowców, to przynajmniej powinien przestać go firmować swym autorytetem, ale jak na razie na to się nie zanosi.
W rezultacie ćwierci wieku takiej polityki, szumnie niegdyś reklamowane „pokolenie jp2” osiągnęło status białych murzynów Europy, którzy nie są nawet w stanie wyobrazić sobie godnej człowieka egzystencji. Możliwość zdobyci stanowiska na zachodnim zmywaku, lub wyścielenia swymi siostrami łóżek zachodnich nadludzi, czy choćby miejscowych murzynów, Arabów i Turków w pełni zadowala ich aspiracje.
Ponieważ nikt im tego nie oznajmił, to nie wiedzą oni, że żyją nie w suwerennej ojczyźnie, ale w kolonii euroatlantyckiego imperium zła (US&UE), którego struktury programowo wcielają w życie wszystkie „wartości” przeczące prawu naturalnemu i Boskim Przykazaniom.
Nie wiedzą, że imperium to od lat eksploatuje słabszych, sieje wojny i zniszczenie, pogrążając miliony w nędzy i rozpaczy.
Nie wiedzą, że największym ich wrogiem jest zachodnia oligarchia finansowa, germańska Unia Europejska i neokonserwatywne[iii] (neobolszewickie) Stany Zjednoczone.
Nie wiedzą, że w ich imieniu grupki polskich najemników, ramię w ramię z neonazistowskimi banderowskimi bandytami, amerykańskimi i zachodnioeuropejskimi mordercami, dokonują ludobójstwa na kobietach i dzieciach wschodniej Ukrainy.
Informacje o tym dochodzą nie tylko ze strony mediów rosyjskich, ale i zachodnich[iv] i nie ważne jest czy są tych najemników setki czy tysiące. Ta hańba kładzie się długim cieniem na całym tysiącletnim Narodzie Polskim, który w przeciwieństwie do swych obecnych zachodnich panów, nigdy dotąd w historii nie splugawił się taką zbrodnią.
Oczywiście trudno spodziewać się by ci, dla których honor człowieka jest pojęciem nieznanym, przejmowali się tą hańbą, ale nie wiedzą oni jeszcze jednego.
Nie wiedzą, że również w ich imieniu rozpoczęła się III Wojna Światowa. Władze III RP gorliwie i aktywnie wspierają amerykańskie przygotowania do ataku nuklearnego na Rosję. Dziewiątego czerwca tego roku ukazała się w prasie pozornie nieistotna notatka[v]. Dotyczy ona konstrukcji tak zwanych DOL (drogowych odcinków lotniskowych), których budowę realizuje się teraz na autostradzie A4. Mają one pełnić rolę lotnisk dla samolotów wojskowych. Okazuje się, że III RP, która przez ćwierć wieku „wolności i dobrobytu”, wybudowała zaledwie parę odcinków nędznych autostrad, a resztę kraju pozostawiła autentyczną pustynią komunikacyjną, potrafiła stworzyć już 21 takich DOL-ów. Należy założyć, że nie mają one służyć polskiemu lotnictwu, które nie dysponuje zapewne nawet tuzinem zdolnych do lotu maszyn bojowych. Będą one służyć amerykańskim bandytom w ataku na Rosję.
Chciałbym być złym prorokiem, ale przypuszczam, że Rosja nie pozostawi w stanie funkcjonalnym tej wojennej infrastruktury naszego państwa służącej jej wrogowi. Dwadzieścia jeden nuklearnych ataków na nasze terytorium, przypieczętuje następującą obecnie powolną agonię naszego społeczeństwa. I zapewne, co bystrzejsi jego przedstawiciele, dopiero na Sądzie Bożym, dowiedzą się tego, czego nie wiedzą dziś.

[i] http://en.wikipedia.org/wiki/Israel_Defense_Forces
[ii]http://www.counterpunch.org/2014/06/06/washingtons-iron-curtain-in-ukraine/
[iii] http://www.asme.pl/1056827346,44546,.shtml
[iv] http://www.globalresearch.ca/polands-hand-in-ukraine-security-advisor-to-former-polish-president-in-anti-terrorist-operation-in-slavyansk/5386588
[v] http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,16120049,Samoloty_beda_mogly_ladowac_na_autostradzie_A4.html

http://3obieg.pl/katalizowana-nihilizmem-iii-wojna-swiatowa

Przygotowania do 3 w.ś. — Obwieszczenie Marszałka Sejmu

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:34

Przygotowania do 3 w.ś.

Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 1 grudnia 2014 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej – patrz załącznik w PDF

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140001815

Rozmiary ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w płd.-wsch. województwach Polski

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 09:31

Rozmiary ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w południowo-wschodnich województwach Polski
Dr. Lucyna Kulińska

AGH w Krakowie

ROZMIARY LUDOBÓJSTWA DOKONANEGO NA POLSKIEJ LUDNOŚCI WOJEWÓDZTW  POŁUDNIOWO- WSCHODNICH II RP DOKONANE PRZEZ NACJONALISTYCZNE ORGANIZACJE UKRAIŃSKIE OUN- UPA I MIEJSCOWĄ LUDNOŚĆ UKRAIŃSKĄ  PODCZAS II WOJNY ŚWIATOWEJ.

Masową eksterminację ludności polskiej, dokonaną przez nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej określić należy jako ludobójstwo. Pierwszym badaczem, który zwrócił uwagę na to, że jedynie ten termin odpowiada rozmiarowi popełnionych przez Ukraińców zbrodni, był prof. dr Ryszard Szawłowski. Wykładnię i uzasadnienie zamieścił w Przedmowie do książki Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945[1], rozwijając ją w następnych pracach i wykazując, że zbrodnia wołyńsko-małopolska było trzecim ludobójstwem na narodzie polskim, po niemieckim i sowieckim popełnionym w czasie ostatniej wojny. Taką samą kwalifikację zbrodni OUN- UPA przyjęli prokuratorzy z Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej prowadzący śledztwa w sprawie. W ocenie karnoprawnej odnośnych zbrodni IPN posłużył się Konwencją o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa oraz artykułem 118 § 1 polskiego kodeksu karnego z 1997 r.[2] Takie podejście wydaje się w pełni uzasadnione, gdyż czyny, jakich dopuścili się ukraińscy nacjonaliści z OUN-UPA i ich miejscowi pomocnicy w imię budowania swego samodzielnego państwa, zasługują w pełni na to miano. Sprawcy stosowali ścisłą segregację rasistowską i etniczną – zabijali swe ofiary tylko dlatego, że były Polakami. Zdecydowaną większość ofiar, których liczba ustalana w kolejnych badaniach historyków zbliża się do 200 tysięcy, stanowili polscy chłopi, najczęściej wielodzietne rodziny. Podczas mordów nie oszczędzano kobiet (nawet brzemiennych), dzieci i starców. Dla morderców nie miało znaczenia, jaki był status społeczny czy majątkowy ofiar. Nieistotnym było, jaki wykonywali zawód i jakiego byli wyznania. Zabijano zarówno Polaków wyznania katolickiego,  greckokatolickiego, jak i prawosławnego od pokoleń, na równi z tymi, którzy mieli nadzieję, że dzięki zmianie wiary i złożeniu deklaracji wierności państwu ukraińskiemu ocalą życie. Nie mieli szans, bo Polacy zostali uznani przez rasistów ukraińskich za inny, obcy, skazany na wytępienie, gatunek. Dlatego mordowano też polsko-ukraińskie rodziny mieszane. Nacjonaliści ukraińscy uważali, bowiem, że przez taki związek małżeński krew została „skażona”. Używali wobec takich rodzin pogardliwej nazwy krzyżaki, a wobec zrodzonych w nich dzieci – pokurczi [3]. Czasem zabijano tylko małżonka polskiego i dzieci jego płci – gdyż według dawnej tradycji wiara i determinująca ją narodowość przechodziły z polskiego ojca na synów, a z polskiej matki na córki.

Nie miało też znaczenia, czy Polacy wobec swoich ukraińskich sąsiadów byli dobrzy, czy źli. Co ciekawe, ale i zatrważające, największe szanse na ocalenie mieli ci Polacy, których stosunki z Ukraińcami były złe, bo opuszczali swe domy i uciekali do większych miast na pierwszy sygnał zagrożenia. Tymczasem zdecydowana większość Polaków nie spodziewała się ataku i nie czuła się zagrożona. Ludzie żyjący od lat wśród swych rusińskich sąsiadów, nierzadko powiązani z nimi przyjaźnią i więzami rodzinnymi, razem pracujący i świętujący, musieli w bardzo krótkim czasie przełamać w swojej świadomości stereotyp gotowego do współpracy kolegi czy powinowatego i ujrzeć w nim wroga niosącego nieuchronną zagładę. W bardzo wielu wypadkach, co potwierdzają setki relacji ocalałych, do takiej przemiany nie doszło. Ludzie oszukiwali się, że straszne wieści dochodzące z innych wiosek dotyczą Polaków, którzy coś przewinili ukraińskim sąsiadom. Częste były też przypadki, kiedy nacjonaliści ukraińscy wykorzystywali naiwność Polaków, „gwarantując im bezpieczeństwo” tylko po to, by nie dopuścić do opuszczenia przez nich wsi, gdy tymczasem wyrok śmierci na nich był już wydany. To czynnik psychologiczny był główną przyczyną wysokich strat i bezbronności ludności polskiej wobec tego masowego ludobójstwa.

Kresowi Polacy ginęli zdumieni i przerażeni tym, że męczeńska śmierć spotyka ich z ręki dobrego znajomego czy krewnego. Liczenie na powiązania rodzinne okazywało się zawodne, bo nacjonaliści mordowali nie tylko Polaków, ale i Ukraińców odmawiających zabicia swych polskich współmałżonków i dzieci. Eksterminowano też rodziny ukraińskie udzielające Polakom pomocy, a nawet Ukraińców, w tym duchownych, wyrażających się krytycznie o zbrodniach i ich wykonawcach.

Okrucieństwo i bezwzględność, z jakimi traktowano napadniętych, pastwienie się nad ofiarami i stosowanie wobec nich wyrafinowanych tortur zasługują na szczególnie potępienie. Dlatego ludobójstwo to określić należy mianem genocidum atrox – czyli ludobójstwa okrutnego (strasznego)[4].

Akcja eksterminacyjna ludności polskiej rozpoczęła się już we wrześniu 1939 roku, ale dopiero w drugiej połowie roku 1942 liczba zabitych zaczęła lawinowo rosnąć – od Wołynia, Polesia aż do Małopolski Wschodniej. Wiosną 1943 roku wyniszczana ludność wiejska Wołynia zaczęła chronić się do pobliskich miasteczek i miast. Latem i jesienią tego roku terror ukraiński osiągnął niesłychane wręcz rozmiary, płonęły liczne polskie wsie, a ludzi mordowano w bestialski sposób. Apogeum ludobójczej akcji na Wołyniu nastąpiło 11 lipca 1943 roku, w dniu ukraińskiego święta Piotra i Pawła. Ukraińscy nacjonaliści i miejscowa ludność zaatakowali polskich mieszkańców równocześnie w prawie stu miejscowościach. Polacy nie mieli szans, bo stanowili na Wołyniu tylko kilkanaście procent mieszkańców. Część, szukając ocalenia, skupiała się w wybranych wsiach, gdzie tworzyła samoobrony i odpierała ataki napastników. Nie wszystkie dały im jednak ocalenie. Większość samoobron pokonano, a ludność tam zgromadzona została zamordowana. Chociaż to prawda niewygodna, gdyby nie nadejście frontu rosyjskiego nie przetrwała by żadna samoobrona, a los wołyńskich i małopolskich Polaków byłby przesądzony- Ukraińcy wymordowali by  bez litości wszystkich, których udało by się  im się dopaść.

Opis typowego napadu na polskie wsie znajdziemy w licznych relacjach, sprawozdaniach organizacji podziemnych i raportach oddziałów działającej w Generalnym Gubernatorstwie Rady Głównej Opiekuńczej. Oto grupy uzbrojone w broń maszynową i ręczną okrążały daną miejscowość i oświetlały ją rakietami, a okoliczna ludność ukraińska, uzbrojona w narzędzia gospodarcze, napadała na poszczególne domy i mordowała śpiących domowników. Po dokonaniu mordu podpalano zabudowania mieszkalne i gospodarcze. Napadom prawie zawsze towarzyszyła grabież mienia napadniętych. Tym zajmowały się głównie kobiety i młodzież[5].

Krwawa akcja ukraińska była tak rozległa, że prawie żadna wołyńska rodzina nie pozostała w komplecie. Należy tez podkreślić, że chłopi polscy do ostatniej chwili trzymali się kurczowo swego dobytku i opuszczali go dopiero wtedy, gdy było już za późno na jakąkolwiek sensowną i zorganizowaną ewakuację. Przemyślana przez Ukraińców eksterminacja nie dawała ofiarom większych szans na przeżycie. Zbrodni dokonywano nocą i we wczesnych godzinach porannych, dlatego osoby, którym udało się ujść mordercom, były nawet bez odzieży i obuwia. Była to tzw. „ucieczka z duszą”[6]. Nawet wtedy, gdy ocaleli cokolwiek uratowali, musieli ostatki mienia porzucać, bo inaczej nie przeżyliby długiej drogi w terenie opanowanym przez zorganizowane grupy napastników, którzy osaczali i nękali przemieszczających się ludzi. Dlatego regułą było, że uchodźcy wołyńscy przybywając do miast byli kompletnymi nędzarzami. W miastach panował głód i choroby, bo nacjonaliści z OUN-UPA mordowali każdego, kto chciał wrócić do swego gospodarstwa po żywność, a sami zakazali pod karą śmieci sprzedawać  jej Polakom.

Dlatego tysiące Polaków pieszo i furmankami posuwało się istnymi „marszami śmierci” w dwóch kierunkach: w kierunku zachodnim, na Chełm, Lublin i Warszawę, rozpraszając się w centralnej Polsce, i w kierunku południowym, na Lwów i Przemyśl, w kierunku Małopolski.  Większość była w położeniu wręcz katastrofalnym. Zachowały się szokujące opisy stanu uciekinierów, wśród których pełno było rannych i chorych, półnagich i bosych, sierot i rodziców poszukujących swych zagubionych dzieci. Wielu umierało w drodze. Dopiero w dużych miastach Małopolski lub centralnej Polski mogli liczyć na pomoc ze strony mieszkańców, którzy wielu z nich przygarniali pod swój dach, ale w wojenny czas nie byli w stanie ich karmić, leczyć ani ubrać. Problemem były sieroty, które oddawano ludziom dobrej woli na wychowanie.

Od jesieni 1943 roku mordy ukraińskie przeniosły się na teren Generalnego Gubernatorstwa (województw Małopolski Wschodniej). Na pierwszy ogień poszły powiaty trembowelski i sokalski. W niektórych miejscowościach zabijano Polaków od razu, w innych ustnie, lub przy pomocy ulotek grożono ludności polskiej śmiercią, jeżeli w ciągu doby nie opuści domów (np. w Sokalu). Rodaków naszych terroryzowano i zastraszano. Czuli się zagrożeni nawet we Lwowie, gdzie nacjonaliści ukraińscy nocami oznaczali krzyżami mieszkania Polaków, których planowali zgładzić.

Od drugiej połowy października 1943 roku pogorszyło się położenie ludności polskiej w kolejnych powiatach. Wielu policjantów ukraińskich z bronią w ręku zbiegło do oddziałów UPA, ale nawet ci, którzy pozostali w szeregach, bezpośrednio z nią współdziałali. Najbardziej niebezpiecznie zrobiło się na Brzeżańszczyźnie (Podhajce, Rohatyn) oraz w podgórskich okolicach Stanisławowa i Stryja. Niewiele lepiej było w północnej części województwa lwowskiego. Skutkiem mordów i ich wyjątkowego bestialstwa wśród ludności polskiej rósł strach. W takiej sytuacji wiele osób zdecydowało się uciekać, nawet wtedy, gdy wiązało się to z utratą całego dorobku i niepewną przyszłością. W opuszczonych domostwach natychmiast dochodziło do grabieży, a następnie ich spalenia, by uniemożliwić powrót właścicieli.

Z tragicznego położenia wołyńskich, a potem małopolskich Polaków konkretne korzyści czerpali nie tylko Ukraińcy, ale i Niemcy. Z jednej strony tereny wschodnie były „oczyszczane” z niechcianej przez nich ludności polskiej, a z drugiej, zdesperowanych, pozbawionych środków do życia Polaków łatwo było masowo wywozić na roboty do Niemiec. Podstawiali, więc dla uciekinierów pociągi ewakuacyjne, wydając równocześnie oświadczenie, że nie odpowiadają za bezpieczeństwo osób, które nie zdecydują się wyjechać z zagrożonego terenu. Stacjami przeładunkowymi były Równe i Dębno. W Równem mieściła się też tzw. stacja zbiorcza (Sammellager). Z kolei we Lwowie i Przemyślu zorganizowano dla nich obozy przejściowe, które bardziej przypominały obozy koncentracyjne niż ratunkowe. Jednym z punktów etapowych na drodze uchodźców wywożonych do Niemiec był wielki obóz przejściowy w Przemyślu- Bakończycach[7]. Pozostawał on pod zarządem niemieckiego Urzędu Pracy. Od maja 1943 r. przez obóz ten przechodziły transporty polskiej ludności „dobrowolnie” zgłaszającej się na roboty do Rzeszy. Polskie organizacje pomocowe ustaliły, że tylko do końca lipca 1943 roku przeszło przez Bakończyce ok. 25 transportów różnej wielkości. Liczbę przewiezionej w nich ludności szacowano na od 10 tys. do 13 tys. ludzi. Od 1 sierpnia do 1 października 1943 r. przeszło przez Przemyśl kolejnych 21 transportów uchodźców, w tym 13 tys. dorosłych i 6308 dzieci. Były to przede wszystkim obarczone dziećmi rodziny, przy czym dzieci stanowiły około 30% ogółu. W Przemyślu segregowano ich na zdolnych i niezdolnych do pracy. Odsetek uznanych za zdolnych sięgał 90%. Na roboty do Niemiec kierowano nawet dziesięcioletnie dzieci[8]. Ci mieszkańcy Wołynia, którzy chcieli uniknąć przymusowego wywiezienia, przekraczali granicę GG nielegalnie, często jednak byli zawracani przez ukraińską policję, a nawet ostrzeliwani przez opanowane przez Ukraińców posterunki graniczne.

Część osób z transportów wysłanych do Rzeszy zawracano jako niezdolnych do pracy. Ludzi tych Niemcy (prawdopodobnie za podszeptem ukraińskim) odsyłali z powrotem na Wołyń, gdzie byli oni błyskawicznie mordowani przez nacjonalistów ukraińskich z OUN i UPA. Na swój los oczekiwali w obozie „Rückerlager” Przekopana. Warunki higieniczne i wyżywienie w tym miejscu były wręcz tragiczne. Panował tam brud, robactwo, a ludzie głodowali[9]. We wrześniu 1943 roku obóz przejściowy w Przemyślu był tymczasowo zamknięty. Transporty kierowano więc do Lwowa – do obozu przy ul. Pierackiego. W pierwszych dniach września przybył transport obejmujący 1200 ludzi z Krzemieńca, Zdołbunowa, Mohylan, Korca, Ostroga, Równego, Klewania. W transporcie przeważała ludność wiejska z okolic tych miast. Jak określono w dokumencie: „wartościowy, kulturalny element osadniczy”. W transporcie tym było 380 dzieci. Czworo z nich umarło po przewiezieniu do szpitala. Wielu dorosłych i dzieci przybyło poranionych i to w sposób okrutny (jeden chłopiec – osiem zranień bagnetem w głowę)[10].

Jedynie osobom posiadającym krewnych w Generalnym Gubernatorstwie pozwalano na osiedlanie się, ale tylko poza strefami zastrzeżonymi przez Ukraińców i Niemców dla siebie[11]. Na szczegółowe badania i ustalenia rozmiarów i strat ludzkich wynikających z wypędzeń  spowodowanych tym ludobójstwem musimy jednak poczekać, nikt z historyków szczegółowo nie podejmował tych zagadnień. Można domniemywać, że straty te były bardzo wysokie.

Od wiosny 1944 roku mimo trwania mordów we wschodnich powiatach Rzeczypospolitej bandy złożone z członków OUN i UPA, policji ukraińskiej, dezerterów z SS Galizien i lokalnej ludności ukraińskiej rozpoczęły rajdy na lewym brzegu Bugu. Zaczęło się eksterminowanie ludności polskiej w południowo-wschodniej części Lubelszczyzny. Do najokrutniejszych zbrodni doszło w powiatach Chełm i Hrubieszów – które Ukraińcy ogłosili terytorium „Wielkiej Ukrainy”. Według danych Polskiego Komitetu Opiekuńczego z Hrubieszowa jedynie w marcu 1944 r. ok. 70% wsi w tym powiecie zostało spalonych, a ludność polska wymordowana lub rozproszona. Stopniowo wyludnieniu uległy całe gminy. Reszta polskich mieszkańców uciekała z obawy przed okrucieństwem Ukraińców. Były to dziesiątki tysięcy ludzi. Według szacunków Janiny Kiełboń liczba uciekinierów tylko z powiatów hrubieszowskiego i zamojskiego w tym okresie wyniosła ok. 82 700 osób[12].

Kiedy terror ukraiński dotarł w okolice Rawy Ruskiej i Lubaczowa (Dystryktu Galicja), stacjonujące tam oddziały AK, mające w pamięci rzezie wołyńskie, przeprowadziły spektakularną, ratującą życie Polaków ewakuację z najbardziej zagrożonych miejsc do powiatów Tomaszów i Krasnystaw. Trzeba stwierdzić, że dopiero na tych terenach upowcy napotkali opór ze strony polskiego podziemia zbrojnego. Ich straty zaczęły rosnąć, gdyż nie była to tylko „walka” z bezbronnymi kobietami i dziećmi sprowadzająca się do mordowania ich nocą we własnych domostwach.

W związku ze zbliżaniem się Rosjan, niebezpieczeństwo ze strony ukraińskich nacjonalistów nie malało i we Lwowie: „W ciągu miesiąca lutego […] strzelani są przeważnie ludzie młodzi, Polacy, przy czym spis taki również problematyczny osiąga mniej więcej liczby 50 osób. Osobom mordowanym zabiera się dowody osobiste”[13]. Sprawcy dokonywali kradzieży dokumentów nie bez powodu, bo z tymi dokumentami ukraińscy przestępcy uciekali dalej na Zachód. W samym mieście Lwowie Policja ukraińska strzela Polaków w wieczornych godzinach, wykorzystując zmrok tak dalece, że pojawianie się na ulicach w godzinach wieczornych zwłaszcza dla młodzieży jest połączone z dużym niebezpieczeństwem. Liczba zamordowanych waha się z pewnością między 7-9 tysiącami osób, trudno, bowiem o dokładne zestawienie zwłaszcza pojedynczych mordów, które panują wszędzie nagminnie”…[14]. Katedra we Lwowie oblepiona była klepsydrami: „zmarł po krótkich, a ciężkich cierpieniach”.

Interwencje Delegata RGO w Gouvernement u Starosty Grodzkiego , SD i apele do kleru greckokatolickiego nie odnosiły żadnego skutku [15].

Wśród ofiar ludobójstwa szalejącego w kresowych województwach było wielu księży katolickich, których zabijano w szczególnie okrutny i wyrafinowany sposób[16]. Strona polska nie miała też nadziei na jakąkolwiek pomoc i zrozumienie ze strony arcybiskupa greckokatolickiego Andrieja Szeptyckiego: „Do arcybiskupa Szeptyckiego nie ma co pisać, bo stoi na stanowisku, że tego nie robią Ukraińcy, tylko bolszewickie bandy. Jest to oczywiście chowanie głowy w piasek, żeby nie widzieć prawdy”[17].

Dobrą ilustracją krwawych miesięcy w Małopolsce Wschodniej mogą być sprawozdania  Leopolda Tesznara[18]. Można w nich przeczytać, że „Mordy ukraińskie dokonywane na ludności polskiej przybrały w pewnych okolicach to samo nasilenie, jakie panowało w swoim czasie w Wołyniu…[19] i że  „… w kamioneckim, złoczowskim, lwowskim, brzeżańskim, czortkowskim, stanisławowskim zostały zmiecione z powierzchni ziemi całe wsie i osiedla polskie „[…] można już liczyć ofiary na tym terenie na kilka dziesiątków tysięcy” [20].

Znaczący spadek liczby ofiar polskich z rąk OUN-UPA nastąpił w Małopolsce Wschodniej dopiero w roku 1945. Nie dotyczyło to jednak dwóch rejonów, w których liczba mordów w tym roku dramatycznie wzrosła. Były to wschodnie powiaty województwa tarnopolskiego oraz zachodnie powiaty województwa lwowskiego, to jest te, które od sierpnia 1945 roku znalazły się w ramach nowych granic Polski. Na południowych i wschodnich ziemiach obecnej Rzeczpospolitej napady na Polaków trwały do roku 1947, a ich przebieg był równie okrutny jak na Wołyniu i cel ten sam: wyniszczenie i wypędzenie mieszkających tam Polaków.

Akcja ludobójcza dokonana przez nacjonalistycznie nastawionych Ukraińców, jako działanie polityczne, została zaplanowana i zrealizowana z żelazną konsekwencją. Chodziło o to, by w chwili zakończenia wojny Polaków na Kresach już nie było. Wtedy nie trzeba by było przeprowadzać plebiscytu, dzielenia ziemi, jak po I wojnie światowej. Wiktor Poliszczuk w swych licznych pracach podkreślał, że gdyby OUN Bandery i UPA chciała wykorzystać konflikt niemiecko-rosyjski do zbudowania państwa ukraińskiego, to w roku 1944, gdy przegrana Niemiec była już tylko kwestią czasu, a nadzieja na choćby namiastkę samodzielności państwowej upadła, masowe mordowanie ludności polskiej straciło już jakikolwiek sens polityczny. Nieprzerwanie tej operacji w przededniu wkroczenia Armii Czerwonej i kontynuowanie jej pod sowiecką okupacją ujawniło, że prawdziwym celem Ukraińców było fizyczne unicestwienie i pozbycie się Polaków z województw wschodnich.

Zrealizowanie operacji ludobójczej podjętej z najniższych pobudek pod przykrywką wzniosłych haseł narodowych wyczerpuje wszystkie znamiona zbrodni nieprzedawnialnej zrealizowanej w oparciu o zbrodniczą ideologię ukraińskiego nacjonalizmu. Wiemy, że aktom ludobójstwa towarzyszyła także niewyobrażalna grabież mienia prywatnego i równie ogromne straty w polskim mieniu narodowym. Zniszczono dobra kultury ogromnej wartości, obiekty sakralne i świeckie. Ludziom zrabowano, urządzenia rolnicze, zwierzęta hodowlane, sprzęty i wyposażenie domostw, plony – tu też brak polskich badań i ekonomicznych oszacowań. Zachowały się jedynie zestawienia cząstkowe dotyczące poszczególnych powiatów[21]. W jednym klasztorze w Podkamieniu pow. Brody straty oszacowane przez przeora o. Marka Krasa wynosiła 718 450 dolarów[22]. Dotychczas żadna ze znanych mi publikacji nie zawiera owych faktów.

Historycy nie zauważyli też jakże istotnego wpływu wypędzenia rzesz wiejskiej ludności Kresów (których dorobek życia, w tym gospodarstwa i inwentarz, został zniszczony, a rodziny zdziesiątkowane) na przebieg późniejszych negocjacji repatriacyjnych. Jak można mówić o „wolnym wyborze”, skoro już do połowy 1944 roku polska ludność była zmuszona opuścić wbrew swej woli i pod groźbą śmierci ziemię ojczystą – a nawet gdyby mogła, nie miała po zniszczeniu gospodarstw i zrabowaniu dobytku do czego wracać. Dlatego większość polskich chłopów wyjeżdżała w nieznane, nie ze swojej zagrody, ale ze stacji kolejowych, na których oczekiwali na swój los. Tam umierały kolejne osoby.. Lista ofiar rosła.

Od tragedii upłynęło już 70 lat, jednak nie doczekaliśmy się całościowych badań dotyczących strat osobowych i materialnych wynikłych z ludobójczej akcji ukraińskiej[23]. Jedynie w pionie badawczym Instytutu Pamięci Narodowej, tj. Biurze Edukacji i Badań, od roku 2007 rozpoczęto realizowanie programu zatytułowanego „Straty osobowe konfliktu polsko-ukraińskiego w latach 1939-1947”, który niestety ograniczono do terenów powojennej Polski, co służy dzisiaj jedynie do eskalowania roszczeń ze strony ukraińskiej- szczególnie wysiedlonym w „Operacji Wisła”.

Pełna liczba ofiar ludobójstwa kresowego może sięgać nawet 200 tys. osób, gdyż w wypadku tego typu zbrodni masowej mamy do czynienia zarówno z zamordowanymi w czasie konkretnego napadu , jak i  tzw. „późniejszymi ofiarami”, czyli osobami, które zmarły w okresie późniejszym, już jako uchodźcy, w wyniku odniesionych ran, chorób, w tym psychicznych, głodu i zimna doznanych w czasie tułaczki, sieroctwa, chorób, epidemii panujących w obozach przejściowych stworzonych dla uchodźców. Ludzie, szczególnie starsi i dzieci, marli w czasie ukrywania się, transportu albo w miastach[24]. Nieznana jest liczba nienarodzonych dzieci, które ginęły w łonach matek, gdyż wiele kobiet mordowanych przez banderowców było brzemiennych, co uwidocznione jest na spisach ofiar. Także wywiezieni przez Niemców na roboty kresowi uchodźcy byli poddawani eksterminacji i eksploatacji, głodowali i ginęli w fabrykach i miastach pod bombami alianckich nalotów. Informacje o tych faktach docierały z Niemiec do centrali RGO w Krakowie.[25]. Wiemy też, że część opisywanych transportów wysłano na Dolny Śląsk, gdzie uchodźców używano do budowy sieci podziemnych schronów dla hitlerowców w Książu i Górach Sowich[26]. Wiadomo, że niewielu z przebywających tam robotników przeżyło, gdyż po ukończeniu prac, ze względu na zachowanie ścisłej tajemnicy, pracujących niewolników zamordowano. Do tych cierpień i zgonów by nie doszło, gdyby nie ludobójcza akcja ukraińska.

Polska na temat tych zbrodni milczy, uczelnie wyższe nie podejmują tematów związanych z tym straszliwym ludobójstwem. Politycy także starają się go omijać.

Tymczasem na Ukrainie doszło do odrodzenia banderyzmu. Ukraińscy badacze o poglądach nacjonalistycznych starają się za wszelką cenę zatrzeć ślady po zbrodniach, swych dzisiejszych „bohaterów”,  a jeżeli jest to niemożliwe, maksymalnie zaniżyć liczbę polskich ofiar i zrównać je z ofiarami ukraińskimi. Coraz więcej autorów ukraińskich w ogóle zaprzecza popełnionym mordom. W najnowszej pracy znanego ukraińskiego historyka Wołodymira Wiatrowycza[27] ludobójstwo autor nazywa „wojną polsko-ukraińską” i praktycznie je neguje. Ale to nie była „wojna”, bo nie toczy się wojen z cywilna ludnością z kobietami, dziećmi i starcami. Jaka armia wydaje rozkazy swym „żołnierzom” mordowania swych polskich żon i dzieci? Niestety „bohaterska” UPA 90% swych działań skierowała przeciw niewinnym, bogu ducha winnym ludziom, którzy ginęli za to tylko, że byli Polakami.

Kiedy dzisiaj „kombatanci” z UPA nagradzani i honorowani maszerują  razem z ukraińską młodzieżą i członkami „Swobody” w wielotysięcznych marszach, ku czci Stepana Bandery i Romana Szuchewycza, kiedy katom Polaków wstawia się pomniki w każdym niemal mieście Zachodniej Ukrainy, a na cześć Dywizji SS Galizien organizuje się koncerty, politycy nacjonalistyczni oficjalnie  domagają się 19 powiatów dzisiejszej Polski, a przy ogniskach młodzi śpiewają jak w 1943-1944 roku  się refren:

„Zdobywaj, zdobywajmy sławę!

Wykosimy wszystkich Lachów po Warszawę…

Ukraiński narodzie.[…]

Zdobywaj, zdobywajmy siłę!

Zarżniemy wszystkich Lachów do mogiły…

Ukraiński narodzie […][28]

Rodzi się pytanie. Czy już mamy się bać?

[1] E. Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945, t. 1-2, Warszawa 2000.

[2] P. Zając, Prześladowania ludności narodowości polskiej na terenie Wołynia w latach 1939-1945 – ocena karnoprawna zdarzeń w oparciu o ustalenia śledztwa OKŚZpNP w Lublinie, [w:] Zbrodnie przeszłości. Opracowania i materiały prokuratorów IPN, t. 2: Ludobójstwo, red. R. Ignatiew, A. Kura, Warszawa 2008, s.34-49, Materiały Pomocnicze IPN, t. 10; P. Miszko, K. Matkowski, Zbrodnie ludobójstwa popełnione przez nacjonalistów ukraińskich w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1945 na osobach narodowości polskiej – w świetle śledztw OKŚPNP we Wrocławiu, [w:] Zbrodnie przeszłości…, s. 34-52; Ludobójstwo i zbrodnia przeciw ludzkości jako kwalifikacje prawne działań ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA i SS-Galizien na terenie kresów Południowo-Wschodnich II RP, [w:] Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946, red. B. Paź, Wrocław 2011, s. 99-125.

[3] E. Siemaszko, Stan badań nad ludobójstwem dokonanym na ludności polskiej przez Organizację Nacjonalistów Ukraińskich i Ukraińską Powstańcza Armię, [w:] Prawda historyczna…, s. 327.

[4] Pojęcie i termin „genocidium atrox” jako kategorię ludobójstwa kwalifikowanego przedsta wił prof. Szawłowski po raz pierwszy w druku w haśle Ludobójstwo w „Encyklopedii Białych Plam”, t. XI, 2003. „Atrox” stanowi łacińskie określenie na okrutny, okropny, dziki, straszny. Genocidium atrox różni się od „standardowych” ludobójstw (dokonywanych w szczegól no ści przez rozstrzeliwanie czy gazowanie oraz zabijanie głodem, mrozem i pracą ponad siły) – mordowaniem połączonym z zadawaniem ofiarom sadystycznych tortur. Tym właśnie wyróżniało się ludobójstwo ukraińskie na Polakach (np. przecinanie piłą, wyry wa nie języków, wyłupywanie oczu, łamanie kończyn, wrzucanie do studni, etc.). Innym jeszcze potwornym wyróżnikiem ukraińskiego ludobójstwa było mordowanie małżeństw miesza nych polsko-ukraińskich, nieraz łącznie z dziećmi, a niekiedy nawet i ich krewnych. Szczytem było zmuszanie ukraińskiego męża do zabicia swojej polskiej żony. Pierwszą krótką komparystykę ludobójstwa na Polakach w czasie II wojny światowej (niemiec kiego, sowieckiego i ukraińskiego genocidium atrox) dał R. Szawłowski, hasło Ludobójstwo w „Encyklopedii Katolickiej”, tom XI, KUL, Lublin 2006, szpalty 125-127.

[5] Opis można znaleźć w Archiwum Akt Nowych (dalej: AAN), sygn. 1049, Raport Polskiego Komitetu Opieki w Chełmie dotyczący uchodźców z Wołynia, 8 IX 1943, s. 151-153.

[6] L. Popek, Uchodźcy z Wołynia w latach 1943-1944 w świetle dokumentów przechowywanych w Archiwum Państwowym w Lublinie, „Rocznik Historyczno-Archiwalny” (Przemyśl) t. 10, 1995, s. 175-185.

[7] AAN, sygn. 1049, Notatka o transportach Wołyniaków w obozie przejściowym w Przemyślu-Bakończycach z dnia 5 VIII 1943, s. 112.

[8] Ibidem.

[9] Archiwum Państwowe w Krakowie (dalej: APKr.), DOKr 16, Sprawozdanie Juliana Konopki z podróży służbowej do Przemyśla w sprawie uchodźców z Wołynia, Kraków dnia 12 VIII 1943, s. 143-145. Oto fragment owego sprawozdania: „Stwierdzono, że większość przebywających tam, to Wołyniacy z okolic Równego i Krzemieńca. W odchodzącym transporcie uderzała znaczna ilość dzieci. Były w nim rodziny mające pięcioro dzieci. Kierowane były do gospodarstw rolnych na cały teren Rzeszy, Pomorza, Westfalii, Nadrenii, Bawarii i Austrii. Uchodźcy skarżyli się na brak słomy (leżeli na gołych pryczach), na pluskwy, wszy i kiepski wikt dla dzieci, zwłaszcza młodszych. Była to głównie wołyńska inteligencja, narodowo uświadomiona. W Rückehrlager, obozie pod zarządem wojskowym, zastał 236 osób narodowości polskiej, w tym 56 dzieci w wieku poniżej 10 lat, które miały być z powrotem odesłane na Wołyń. Uzyskał obietnicę, że odjazd tej grupy zostanie powstrzymany do czasu rozpatrzenia interwencji RGO. W obozie tym uniemożliwiono mu kontakt z internowanymi”. Na zakończenie Konopka uzyskał dane statystyczne, z których wynikało, że „w przeciągu ostatnich 6-8 tygodni transporty uchodźców z Wołynia przechodzące przez Przemyśl objęły ok. 20.000 osób przeważnie z okolic Równego i początkowo (nielicznie) z Krzemieńca”.

[10] AAN, sygn. 1049, Notatka dotycząca transportów uchodźców z Wołynia z dn. 11 IX 1943, Kraków, s. 27.

[11] Nacjonaliści ukraińscy poprzez swój Ukraiński Komitet Pomocy uzyskali od Niemców zakaz osiedlania się polskich uciekinierów na terenie Lubelszczyzny, Radomskiego i całego Podkarpacia z Nowym Sączem i Nowotarskim, gdyż planowali tam jedynie osadnictwo niemieckie i ukraińskie (terytorium tzw. Wielkiej Ukrainy).

[12] J. Kiełboń, Napływ zza Buga do dystryktu lubelskiego w latach 1943-1944 (ustalenia liczbowe), „Zeszyty Majdanka” 1991, z. 13, s. 29-47; L. Popek, op. cit., s. 175-185.

[13] B. Ossol., sygn. 16721/II, t. 2, Pismo Delegata RGO Dystryktu Galicja we Lwowie do RGO w Krakowie dotyczące mordów dokonywanych przez Ukraińców na ludności polskiej z 1 III 1944, s. 185.

[14] AAN, sygn. 75, Sprawozdanie Delegata R.G.O. na Dystrykt Galicja za miesiąc luty i marzec 1944 z 19 marca 1944, s. 27-29.

[15] Np. pismo do Prezesa RGO w Krakowie, wysłane ze Lwowa, zawierające opisy mordów dokonywanych na ludności polskiej w Galicji z 2 III 1944 r. (B. Ossol., sygn. 16721/2, s. 269-271), czy list Jana Szczerskiego do RGO w Krakowie z 21 III 1944 r., zawierający apel o pośrednictwo do Komitetu Ukraińskiego i księży ukraińskich o powstrzymanie mordowania Polaków (ibidem, s. 123-124).

[16] B. Ossol., sygn. 16721/II, t. 2, Odpisy listów do metropolity Adama Sapiehy zachowane w zbiorach RGO w Krakowie, dotyczące strat poniesionych w archidiecezji lwowskiej na skutek napadów Ukraińców na ludność polską obrządku rzymsko-katolickiego, s. 259-263.

[17] Ibidem.

[18] AAN, sygn. 75, Sprawozdanie Delegata R.G.O. na Dystrykt Galicja za miesiąc luty i marzec 1944 z 19 marca 1944, s. 27-29, czy pismo Delegata RGO we Lwowie do RGO w Krakowie z 30 kwietnia 1944 B. Ossol. 16721/2, s. 201-204.

[19] Ibidem.

[20] Ibidem.

[21] Np. straty w powiecie Kałusz, zob.: L. Kulińska, Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich na tle losów ludności polskich Kresów w latach 1943-1947, t. 1, Kraków 2002, s. 265-266.

[22] W. Dziemiańczuk, Wybaczyć nie znaczy zapomnieć, Toronto 1996, s. 417-426.

[23] Andrzej Żupański ze Światowego Związku Żołnierzy AK odnotował: „Odwiedziliśmy kilka najważniejszych uniwersytetów (warszawski, krakowski, wrocławski, toruński, lubelski), próbując dowiedzieć się, czy są tam jakieś osoby poważnie zainteresowane sprawą wołyńską. Wszędzie wynik rozmów był negatywny. W kilku innych uczelniach było podobnie, o czym dowiedzieliśmy się od kompetentnych znajomych profesorów” (A. Żupański, Droga do prawdy o wydarzeniach na Wołyniu, Toruń 2006, s. 110).

[24] Warto zwrócić uwagę, że sieroty z Wołynia i Małopolski wschodniej, ofiary eksterminacji przekazane do sierocińców w Polsce centralnej, a także do prywatnych rodzin w Krakowie i innych miastach w Polsce centralnej marły jeszcze przez kilka lat później z powodu choroby sierocej, gruźlicy i innych chorób, mimo starań nowych opiekunów (relacje od krakowskich rodzin, np. pani Krystyny Brzewskiej, w zbiorach autorki). Podobnie dokumenty na ten temat znajdują się w Archiwum Miasta Krakowa (np. na temat Domu Dziecka w Skale). Gdyby nie zbrodnia ludobójstwa, dzieci te mogłyby żyć, podobnie jak przymusowi uchodźcy, którzy przywiezieni niemieckimi transportami z Wołynia, a potem z Małopolski Wschodniej do Krakowa i innych miast polskich umierali w przeznaczonych im schroniskach i byli chowani na cmentarzach komunalnych. Wykazów tych ofiar dotychczas nikt nie próbuje kompletować. Jednym z odnalezionych przez autorkę jest wykaz znajdujący się w APKr. (zespół 553: PolKO Kr 98, s. 282-287), który zawiera kartoteki przesiedlonych i uciekinierów z miast kresowych, poszukiwania domów zastępczych dla sierot (PolKO Kr 97, 99, 102) oraz informacje o dzieciach przybyłych ze wschodu.

[25] Por. szczególnie: Inwentarz rękopisów Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, t. 13: Rękopisy 16501-16800, oprac. i przygot. Ł. Częścik [et al.], red. W. Sonnak, Wrocław 2000 (tom zawierający rękopisy i kolekcje osobiste dotyczące drugiej wojny światowej).

[26] Autorka widziała podczas pobytu w Walimiu i Książu wykazy transportów Polaków z Wołynia. Jest to sprawa zupełnie  nieprzebadana.

[27] W. Wiatrowycz, Druga polsko-ukrajinśka wijna 1942-1947, Kyjiw 2011.

[28] Śpiewnik IPA”- wydawany od roku 1992 w Łucku, wznawiany  w dużych nakładach na dzisiejszej Ukrainie.

http://narodowikonserwatysci.pl/2013/06/13/rozmiary-ludobojstwa-nacjonalistow-ukrainskich-w-poludniowo-wschodnich-wojewodztwach-polski/

Polakom potrzebni: nowe IPN i CBA, prawdziwy Rzecznik Praw Obywatelskich, niezależny Prokurator Generalny

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 01:31

From: lew1
To: Sekretariat IPN; listy@prezydent.pl; skargi@ms.gov.pl; SEREMET
Cc: RPO prof.IRENA LIPOWICZ; bip@cba.gov.pl; hfhr@hfhrpol.waw.pl ; panstwowpanstwie@polsat.com.pl; REDAKCJA@gazeta.pl; redakcja@dwutygodnik.com; sekretariat.naczelnychŁUCZYWOoŚwiaty MAŁGORZATA KOLIŃSKA DĄBROWSKA+IRINA FRYS+HannaBŁASZYŃSKA; LISTY@gazeta.pl; JANUSZTRZCIŃSKI+STANISlawDĄBROWSKI+LechGARDOCKIprzedBRYDŻEMwNIEdzielnyPO-ranekKRS+CZUMA-senior
Sent: Friday, December 19, 2014 12:12 PM
Subject: Re: Wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego

http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/2014/12/19/potrzebny-nowy-ipn/

http://3obieg.pl/potrzebny-nowy-ipn

Potrzebny nowy IPN, nowe CBA, prawdziwy Rzecznik Praw Obywatelskich, niezależny Prokurator Generalny. W Polsce nic się nie zmieniło, a nawet pogorszyło. Nie przeprowadzono żadnych reform III władzy, a nawet dano im większe uprawnienia. Piszę zawiadomienia o przestępstwie i skargi na bezczynność Prokuratora Rejonowego, Okręgowego do PG, a pracownicy biura podawczego odsyłają je do winowajców. Przecież to kabaret. Prokurator zamiast ścigać przestępstwa to je kryje. Matka może kryć swoje dzieci, ale funkcjonariusze mają służyć społeczeństwu i dbać o państwo a nie rozgrywać prywatne interesy. Rujnować dom Polska. O ile można jeszcze teoretycznie zrozumieć instytucje te same i dostanie się do władzy w trybie awansu z niższych struktur, to nie można zrozumieć instytucji RPO. Rzecznik Praw Obywatelskich – jak sama nazwa wskazuje – ma być rzecznikiem obywateli. Nie docierają do niego jednak skargi obywateli, bo wykidajła w biurze podawczym „ukrywają” przed nim istotne skargi. Pomijam zresztą, że to funkcja również zależna, wdzięczna politykom. Korupcja zatem kwitnie jawnie na oczach wszystkich ludzi gorzej jak za NKWD. Koneksje są silniejsze od moralności. Potrzebny nowy IPN. Nie dla ocen historii. Nie dla umarłych tylko dla nas, dla żywych. Zbrodnie komunistyczne nie skończyły się w 1990 roku.

*

Jelenia Góra, dnia 18 grudnia 2014 r.
Grzegorz Niedźwiecki
ul. Działkowicza 19
58-506 Jelenie Góra

Instytut Pamięci Narodowej
ul. Wołoska 7
02-675 Warszawa
Wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego

Wnoszę o nadanie statusu pokrzywdzonego z uwagi na ewidentny fakt dyskryminacji. Od lutego 2007 roku tzw. wymiar sprawiedliwości represjonuje mnie i prześladuje całą moją rodzinę. Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze wydał wyrok karny II K 467/07 z oskarżenia prywatnego skazując Grzegorza Niedźwieckiego na fałszywej podstawie prawnej ar. 212 § 2 kk. Jest to ewidentne poświadczenie nieprawdy przez SSR Jarosława Staszkiewicza, albowiem nie było żadnych znamion zniesławienia Firmy Motoryzacyjnej „Ligęza” Sp. z o.o. w Jeleniej Górze. Nie składałem od tego teoretycznie banalnego wyroku apelacji ponieważ na drugi dzień, dnia 7 maja 2008 roku musiałem wyjechać za chlebem do pracy w Niemczech. Przebywałem tam legalnie trzy miesiące, o czym przypadkiem przekonał się Sąd Pracy w Jeleniej Górze. W tym czasie nieuczciwy powód złożył pozew w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze Wydział Cywilny o ochronę dóbr osobistych. W kapturowym procesie, przy drzwiach zamkniętych, na podstawie fikcji doręczeń, zaocznie wydano radykalny wyrok I C 1062/08. Skazano Grzegorza Niedźwieckiego tak samo jak Generała Augusta Emila Fieldorfa. Bez faktu czynu zabronionego i w sfingowanych procesach. Obecnie Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze, przy aprobacie wyższych instancji, nie podejmuje śledztw lub odrzuca akty oskarżenia zmierzające do wyjaśnienia oczywistej prawdy. Wszystko wraca do źródła zaniedbań, czyli Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze. Zasądzono niewinnemu człowiekowi siedem grzywien w łącznej wysokości 27.100 zł, które zamieniono na 180 dni aresztu. Pytam, w jakim kraju nie daje się szans, równych szans, obrony i skazuje na podstawie podrobionego dokumentu? Pytam gdzie są w Polsce realizowane prawa człowieka, w tym gwarancje, że każdej osobie przysługują te same, niepodzielne prawa zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka? Zgodnie z przepisem art. 49. § 1 k.p.k. pokrzywdzonym jest osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. Wnoszę jak na wstępie. Jeżeli Instytut Pamięci Narodowej będzie się posługiwał tak samo jak pseudo sędziowie brakiem podstaw prawnych, uprawnień, wznowienia uprawomocnionych po kryjomu i bez uzasadnienia wyroków, jeżeli będzie bierny to będzie współodpowiedzialny za tragedię.

http://socjolog61.neon24.pl/post/116666,sedziowie-oburzeni

http://3obieg.pl/za-co

http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/2014/12/01/gwalcenie-konwencji-o-ochronie-praw-czlowieka-i-podstawowych-wolnosci/

http://030267.salon24.pl/474856,poklosie

Grzegorz Niedźwiecki

Szanowny Panie Grzegorzu,

Pragnę poinformować Pana, że Instytut Pamięci Narodowej realizuje zadania w zakresie ewidencjonowania, gromadzenia i udostępniania akt wytworzonych przez organy bezpieczeństwa państwa od 22 VII 1944 r. do 31 XII 1989 r., a także przez organy bezpieczeństwa III Rzeszy Niemieckiej i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich w okresie II wojny światowej oraz podejmuje czynności mające na celu ściganie zbrodni nazistowskich i komunistycznych w okresie 1939 do 1990r.

Z wyrazami szacunku

Piotr Sakowski

specjalista

Kto ma odkręcić w Polsce tą nieprawdę, to zło? Kto ma zabronić krzywdzenia moich dzieci, gorszego jak znęcanie się w wiadomym domu dziecka. Kto ma przerwać działania współczesnej bezpieki? Kto ma zapobiec szantażowi, zastraszaniu, przemocy, ludobójstwu wykorzystując pieczątki państwowe? Proszę mi werbalnie odpowiedzieć! Nie może być wieloletnich tortur za oddychanie! Nie można w demokratycznej, wolnej Polsce – jak twierdzi Prezydent Komorowski – skazywać na maszynopisie powoda (bo nie znalazło się dowodów, mimo iż szukało się z urzędu w sprawie prywatnej), a Olewać (sorry) merytoryczne dowody i wnioski pokrzywdzonego? Jak będą mnie chcieli bezpodstawnie aresztować, to odbiorę sobie życie. Jak można o bzdurę, urojenia, prześladować człowieka osiem lat? Można w pięć minut to wyprostować. Wystarczy tylko chcieć. Wystarczy być człowiekiem. Jak może Polak Polaka mordować?

Póki co, będę chodził do psychiatry i zbierał dowody nerwicy za „demokrację”, i tak muszę zadbać o siebie, nie chodzi o odszkodowanie. Co mi z siana jak mam siedzieć i z zemsty wiecznie być poniewierany. Muszę jakimś sposobem wznowić, uruchomić postępowanie ws podrobienia dokumentu, nawet poświadczenia nieprawdy przez sędziego i bezczynności, nierównego traktowania stron. Trzeba szukać wszystkiego i pokazywać, że czasy się nie zmieniły, jak mnie zamkną to bezpodstawnie jak Czumę czy Fieldorfa. Musi być jakaś podstawa i tryb wznowienia postępowania, wyroku za nic, uprawomocnionego kapturowo. Musi być jakiś realny nadzór, sposób wymagania kreowanej demokracji.

Państwo wiedzą w jakim kraju żyjemy:

http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=99&Itemid=139

Domniemanie niewinności – zasada, według której każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, dopóki wina nie zostanie jej udowodniona. Zasada domniemania niewinności sięga swymi korzeniami prawa rzymskiego (domniemanie dobrej wiary – łac. praesumptio boni viri).

Zasadę tę przyjmuje się za oczywistą dla współczesnych państw prawa. Jest ona gwarantowana zarówno przez prawo krajowe poszczególnych państw, jak i przez prawo międzynarodowe.

Prawo międzynarodowe

Art. 11 ust. 1 Powszechna Deklaracja Praw Człowieka stanowi, że:Każdy człowiek oskarżony o popełnienie przestępstwa ma prawo, aby uznawano go za niewinnego dopóty, dopóki jego wina nie zostanie mu udowodniona zgodnie z prawem podczas publicznego procesu, w którym miał wszystkie gwarancje konieczne dla swojej obrony;

art. 14 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych przewiduje, że:Każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo być uważana za niewinną aż do udowodnienia jej winy zgodnie z ustawą;

art. 6 ust. 2 Europejska Konwencja Praw Człowieka potwierdza, że:Każdego oskarżonego o popełnienie czynu zagrożonego karą uważa się za niewinnego do czasu udowodnienia mu winy zgodnie z ustawą.

Założeniem tej zasady jest domniemanie uczciwości każdego obywatela, chyba że dowiedziona zostanie jego nieuczciwość.

Grzegorz Niedźwiecki

- – -

W załączeniu materiał porównawczy świadczący o odmiennej etyce, odmiennych procedurach tego samego sądu w zakresie badania, uwzględniania materiałów dowodowych. Obiektywizm i dowolność decyzji Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze budzi delikatnie mówiąc duży niesmak. W sprawie II K 467/07 uwiarygadnia się fikcję i szuka dowodów, a w sprawie wyborów samorządowych pozostawia bez biegu oficjalne oświadczenia powoda i nakazuje dokładnie oznaczyć fakty, wprosić się na przesłuchanie twierdząc, że to na zainteresowanym spoczywa ciężar dowodowy w zakresie przedstawionych zarzutów. W prywatnej II K 467/07 Sąd z urzędu szukał i nie znalazł a skazał, a w proteście wyborczym unika pracy i „umarza” postępowanie. O innych dwulicowościach, nieprawidłowościach (jak choćby zapewnianie Grzegorza Niedźwieckiego, że będzie miał nr 8 na liście i z taką informacją robił on kampanię wyborczą figurując w rzeczywistości na pozycji nr 7. To jest lub była podstawa do unieważnienia wyborów w okręgu wyborczym nr 2 w Jeleniej Górze) nie chcę na tym etapie mówić.

Grzegorz Niedźwiecki

*

Naziści zamykali do obozów Polaków i mordowali dzieci, które nie całkiem odpowiadały kryteriom rasowym.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/zgermanizowane-dzieci-najwiecej-bylo-z-polski/0hpq6

*

Siedem polskich grzechów ws. tortur

Polska nie spełnia obowiązku wynikającego wprost z art. 38 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który nakładał na nią obowiązek “udzielenia niezbędnych ułatwień dla skutecznego rozpatrywania sprawy”. Chodziło między innymi o odmowę współpracy z Trybunałem w takim zakresie, w jakim sędziowie, by tego oczekiwali. Polska strona zasłaniała się tajemnicą państwową oraz tajemnicą toczącego się w sprawie śledztwa i dlatego nie przekazała do ETPC wielu dokumentów, z którymi Trybunał chciał się zapoznać. W takich sytuacjach sędziowie mogą interpretować analizowane dowody na niekorzyść strony, która odmawia współpracy.
Ponadto w przypadku obu skarżących Polska naruszyła według ETPC art. 3 Konwencji. Wskazuje on, że “nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu”.

Kolejne naruszenia dotyczą:

* zapisów art. 5, który mówi o tym, że “każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego”.

* art. 8, gwarantującego “prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego”.

* art. 13 Konwencji, które to naruszenie polegało na pozbawieniu skarżących “skutecznego środka odwoławczego” oraz prawa do efektywnego śledztwa w sprawie zarzutów skarżących co do ich tajnego uwięzienia i torturowania oraz współudziału Polski w programie CIA. Trybunał uznał polskie śledztwo za “nieefektywne”.

* art. 6 par. 1, mówiącego o prawie do “sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd”.

* W przypadku al-Nashiriego,Trybunał stwierdził ponadto, że doszło do naruszenia art. 2 oraz artykułu1 protokołu do Konwencji (pod względem przetransportowania skarżącego z Polski do kraju, w którym groziła mu kara śmierci).

Artykuł ten gwarantuje każdemu na mocy konwencji “prawo do życia”. Zgodnie z nią “nikt nie może być umyślnie pozbawiony życia, wyjąwszy przypadki wykonania wyroku sądowego skazującego za przestępstwo, za które ustawa przewiduje taką karę”.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/siedem-polskich-grzechow-ws-tortur,452953.html

Grzegorz Niedźwiecki nie jest terrorystą!

Odpowiedź w sprawie przypadków stosowania tortur lub poniżającego traktowania w Polsce:

„Z kolei w art. 247 § l K.k. przewidziano odpowiedzialność karną każdego, a zatem i funkcjonariusza publicznego, za znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad osobą pozbawioną wolności. Czyn taki jest zagrożony karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, natomiast typ kwalifikowany tego przestępstwa, ze względu na szczególne okrucieństwo w działaniu sprawcy, jest zagrożony karą pozbawienia wolności od roku do lat 10 (§ 2). Nadto funkcjonariusz publiczny, który wbrew obowiązkowi dopuszcza do popełnienia przestępstwa z art. 247 § l lub § 2 K.k., odpowiada w granicach sankcji przewidzianej w tych przepisach (art. 247 § 3 K.k.). Krąg podmiotów mieszczących się w pojęciu funkcjonariusza publicznego określa art. 115 § 13 K.k.”

http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/7F8C6AC7

tortury [łac.], metoda wymuszania zeznań i przyznania się podejrzanego do winy w procesie karnym, polegająca na zadawaniu mu cierpień fiz.(np. przypalanie ogniem);
były stosowane w przypadkach najcięższych przestępstw, gdy istniały uzasadnione poszlaki, iż oskarżony popełnił przestępstwo; w Polsce tortury stosowano niekiedy już w XIV w., powszechnie w XVI–XVIII w., zwłaszcza w prawie miejskim (w ok. 10% rozpraw); w zasadzie torturowano plebejuszy, szlachciców tylko w przypadkach najcięższych przestępstw (np. zbrodni przeciwko królowi, morderstwa, rozboju); tortury zniesiono w Austrii 1776, w Prusach 1754, w Polsce 1776, w Rosji 1801; obecnie są zakazane przez międzynar. konwencję z 1984 w sprawie zakazu tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania (ratyfikowana przez Polskę 1989) oraz uchwaloną 1989 przez Radę Europy konwencję o zapobieganiu torturom i nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu (1994 ratyfikowana przez Polskę). W państwach systemu totalitarnego, jak Niemcy hitl. czy ZSRR, tortury były pospolitą praktyką organów bezpieczeństwa; w dzisiejszym świecie, choć potępione i prawnie zakazane, w praktyce są stosowane w licznych państwach Azji.

http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/3988265/tortury.html

KONWENCJA w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania

http://bip.ms.gov.pl/pl/prawa-czlowieka/onz-i-prawa-czlowieka/konwencje/konwencja-w-sprawie-zakazu-stosowania-tortur-oraz-innego-okrutnego-nieludzkiego-lub-ponizajacego-traktowania-albo-karania/

Grzegorz Niedźwiecki – człowiek

—– Original Message —–
From: lew1
To: lew1 ; Sekretariat IPN
Cc: RPO prof.IRENA LIPOWICZ ; bip@cba.gov.pl ; hfhr@hfhrpol.waw.pl ; panstwowpanstwie@polsat.com.pl
Sent: Thursday, December 18, 2014 8:07 PM
Subject: Re: Wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego

W załączeniu materiał porównawczy świadczący o odmiennej etyce, odmiennych procedurach tego samego sądu w zakresie badania, uwzględniania materiałów dowodowych. Obiektywizm i dowolność decyzji Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze budzi delikatnie mówiąc duży niesmak. W sprawie II K 467/07 uwiarygadnia się fikcję i szuka dowodów, a w sprawie wyborów samorządowych pozostawia bez biegu oficjalne oświadczenia powoda i nakazuje dokładnie oznaczyć fakty, wprosić się na przesłuchanie twierdząc, że to na zainteresowanym spoczywa ciężar dowodowy w zakresie przedstawionych zarzutów. W prywatnej II K 467/07 Sąd z urzędu szukał i nie znalazł a skazał, a w proteście wyborczym unika pracy i „umarza” postępowanie. O innych dwulicowościach, nieprawidłowościach (jak choćby zapewnianie Grzegorza Niedźwieckiego, że będzie miał nr 8 na liście i z taką informacją robił on kampoanię wyborczą figurując w rzeczywistości na pozycji nr 7. To jest lub była podstawa do unieważnienia wyborów w okręgu wyborczym nr 2 w Jeleniej Górze) nie chcę na tym etapie mówić.

Grzegorz Niedźwieckiego

—– Original Message —–
From: lew1
To: Sekretariat IPN
Sent: Thursday, December 18, 2014 3:51 PM
Subject: Re: Wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego

Kto ma odkręcić w Polsce tą nieprawdę, to zło? Kto ma zabronić krzywdzenia moich dzieci, gorszego jak znęcanie się w wiadomym domu dziecka. Kto ma przerwać działania współczesnej bezpieki? Kto ma zapobiec szantażowi, zastraszaniu, przemocy, ludobójstwu wykorzystując pieczątki państwowe? Proszę mi werbalnie odpowiedzieć! Nie może być wieloletnich tortur za oddychanie! Nie można w demokratycznej, wolnej Polsce – jak twierdzi Prezydent Komorowski – skazywać na maszynopisie powoda (bo nie znalazło się dowodów, mimo iż szukało się z urzędu w sprawie prywatnej), a Olewać (sorry) merytoryczne dowody i wnioski pokrzywdzonego? Jak będą mnie chcieli bezpodstawnie aresztować, to odbiorę sobie życie. Jak można o bzdurę, urojenia, prześladować człowieka osiem lat? Można w pięć minut to wyprostować. Wystarczy tylko chcieć. Wystarczy być człowiekiem. Jak może Polak Polaka mordować?

Póki co, będę chodził do psychiatry i zbierał dowody nerwicy za „demokrację”, i tak muszę zadbać o siebie, nie chodzi o odszkodowanie. Co mi z siana jak mam siedzieć i z zemsty wiecznie być poniewierany. Muszę jakimś sposobem wznowić, uruchomić postępowanie ws podrobienia dokumentu, nawet poświadczenia nieprawdy przez sędziego i bezczynności, nierównego traktowania stron. Trzeba szukać wszystkiego i pokazywać, że czasy się nie zmieniły, jak mnie zamkną to bezpodstawnie jak Czumę czy Fieldorfa. Musi być jakaś podstawa i tryb wznowienia postępowania, wyroku za nic, uprawomocnionego kapturowo. Musi być jakiś realny nadzór, sposób wymagania kreowanej demokracji.

Państwo wiedzą w jakim kraju żyjemy:

http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=99&Itemid=139

Domniemanie niewinności – zasada, według której każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, dopóki wina nie zostanie jej udowodniona. Zasada domniemania niewinności sięga swymi korzeniami prawa rzymskiego (domniemanie dobrej wiary – łac. praesumptio boni viri).

Zasadę tę przyjmuje się za oczywistą dla współczesnych państw prawa. Jest ona gwarantowana zarówno przez prawo krajowe poszczególnych państw, jak i przez prawo międzynarodowe.

Prawo międzynarodowe

Art. 11 ust. 1 Powszechna Deklaracja Praw Człowieka stanowi, że:Każdy człowiek oskarżony o popełnienie przestępstwa ma prawo, aby uznawano go za niewinnego dopóty, dopóki jego wina nie zostanie mu udowodniona zgodnie z prawem podczas publicznego procesu, w którym miał wszystkie gwarancje konieczne dla swojej obrony;

art. 14 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych przewiduje, że:Każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo być uważana za niewinną aż do udowodnienia jej winy zgodnie z ustawą;

art. 6 ust. 2 Europejska Konwencja Praw Człowieka potwierdza, że:Każdego oskarżonego o popełnienie czynu zagrożonego karą uważa się za niewinnego do czasu udowodnienia mu winy zgodnie z ustawą.

Założeniem tej zasady jest domniemanie uczciwości każdego obywatela, chyba że dowiedziona zostanie jego nieuczciwość.

Grzegorz Niedźwiecki

—– Original Message —–
From: Sekretariat IPN
To: ‘lew1′
Sent: Thursday, December 18, 2014 2:28 PM
Subject: RE: Wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego

Szanowny Panie Grzegorzu,
Pragnę poinformować Pana, że Instytut Pamięci Narodowej realizuje zadania w zakresie ewidencjonowania, gromadzenia i udostępniania akt wytworzonych przez organy bezpieczeństwa państwa od 22 VII 1944 r. do 31 XII 1989 r., a także przez organy bezpieczeństwa III Rzeszy Niemieckiej i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich w okresie II wojny światowej oraz podejmuje czynności mające na celu ściganie zbrodni nazistowskich i komunistycznych w okresie 1939 do 1990r.

Z wyrazami szacunku

Piotr Sakowski
specjalista

From: lew1 [mailto:lew1@poczta.fm]
Sent: Thursday, December 18, 2014 12:42 PM
To: sekretariat.ipn
Subject: Wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego

Jelenia Góra, dnia 18 grudnia 2014 r.
Grzegorz Niedźwiecki
ul. Działkowicza 19
58-506 Jelenie Góra

Instytut Pamięci Narodowej
ul. Wołoska 7
02-675 Warszawa
Wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego

Wnoszę o nadanie statusu pokrzywdzonego z uwagi na ewidentny fakt dyskryminacji. Od lutego 2007 roku tzw. wymiar sprawiedliwości represjonuje mnie i prześladuje się moją rodzinę. Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze wydał wyrok karny II K 467/07 z oskarżenia prywatnego skazując Grzegorza Niedźwieckiego na fałszywej podstawie prawnej ar. 212 § 2 kk. Jest to ewidentne poświadczenie nieprawdy przez SSR Jarosława Staszkiewicza, albowiem nie było żadnych znamion zniesławienia Firmy Motoryzacyjnej „Ligęza” Sp. z o.o. w Jeleniej Górze. Nie składałem od tego teoretycznie banalnego wyroku apelacji ponieważ na drugi dzień, dnia 7 maja 2008 roku musiałem wyjechać do za chlebem do pracy w Niemczech. Przebywałem tam legalnie trzy miesiące, o czym przypadkiem przekonał się Sąd Pracy w Jeleniej Górze. W tym czasie nieuczciwy powód złożył pozew w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze Wydział Cywilny o ochronę dóbr osobistych. W kapturowym procesie, przy drzwiach zamkniętych, na podstawie fikcji doręczeń, zaocznie wydano radykalny wyrok I C 1062/08. Skazano Grzegorza Niedźwieckiego tak samo jak Generała Augusta Fieldorfa. Bez faktu czynu zabronionego i w sfingowanych procesach. Obecnie Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze, przy aprobacie wyższych instancji, nie podejmuje śledztw lub odrzuca akty oskarżenia zmierzające do wyjaśnienia oczywistej prawdy. Wszystko wraca do źródła zaniedbań, czyli Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze. Zasądzono niewinnemu człowiekowi siedem grzywien w łącznej wysokości 27.100 zł, które zamieniono na 180 dni aresztu. Pytam, w jakim kraju nie daje się szans, równych szans, obrony i skazuje na podstawie podrobionego dokumentu? Pytam gdzie są w Polsce realizowane prawa człowieka, w tym gwarancje, że każdej osobie przysługują te same, niepodzielne prawa zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka? Zgodnie z przepisem art. 49. § 1 k.p.k. pokrzywdzonym jest osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. Wnoszę jak na wstępie. Jeżeli Instytut Pamięci Narodowej będzie się posługiwał tak samo jak pseudo sędziowie brakiem podstaw prawnych, uprawnień, wznowienia uprawomocnionych po kryjomu i bez uzasadnienia wyroków, jeżeli będzie bierny to będzie współodpowiedzialni za tragedię.

http://socjolog61.neon24.pl/post/116666,sedziowie-oburzeni

http://3obieg.pl/za-co

http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/2014/12/01/gwalcenie-konwencji-o-ochronie-praw-czlowieka-i-podstawowych-wolnosci/

http://030267.salon24.pl/474856,poklosie

Grzegorz Niedźwiecki

Rafinerie — do modeli kolejki ogrodowej

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 00:24

Rafinerie – cylindry w matrycy rur i pomostów

Zdjęcie lotnicze - Rafineria to system zbiorników, wież produkcyjnych i łączących rur, pomp i zaworów. Wielkość rafinerii: od małych z paroma produktami, do ogromnych (większych niż na zdjęciu) z całym asortymentem paliw, smarów, gazów, asfaltu, koksu naftowego…

We współczesnych obiektach ropę dostarcza się rurociągiem, koniec z długaśnymi składami po pareset wagonów-zbiorników, pomostami rozładunkowymi, stacjami rozrządowymi. Kolej dostarcza tylko ciecze potrzebne do produkcji oraz duże urządzenia, a odbiera produkty, choć ilościowe jak benzyna mogą być odsyłane rurociągiem. Zbiorniki siedzą otoczone wałami dla bezpieczeństwa ewentualnego wylewu zawartości z dodatkiem na duży opad deszczu.

Moje wykonanie

Najbardziej filigranowe części oraz kolanka i połączenia rur — największym wyzwaniem.

Nie jest możliwe (jak z cementownią), modelować taką całość. Trzeba iść na kompromis, zależnie od przestrzeni do dyspozycji przy kolejce, budżetu :( oraz zdolności modelarza :) W małych skalach, można nabyć gotowe pomosty, drabinki itp. filigranowe, trudne do własnego wykonania elementy. Wtedy limitem jest przestrzeń, zwykle w piwnicy czy na strychu modelarza i można sobie pozwolić nabyć kilka ładnych elementów. W skali 1:25 wybór mały i drogo, toteż trzeba sobie radzić, co zabiera czas na szukanie części (im mniejszy budżet, tym dłużej) i rozwiązywanie połączeń poszczególnych składowych. Daję sobie rok-dwa na skompletowanie części, wykonanie i wkomponowanie w trasę:

  •  wyznaczyć dość duże miejsce na rafinerię, najlepiej przy porcie, z miejscem na przemysł związany (wytwórnia granulek plastykowych – zrobione, mieszalnia asfaltu drogowego…)
  • kompletować jednakowe lub podobne elementy na zbiorniki, wieże, urządzenia — po kilka sztuk (prawie ukończone, 75-90%)
  • opracować metody wykonania pomostów prostokątnych, liniowych i kołowych wraz z barierkami
  • opracować sposób na kolanka rur,  rozmaite średnice
  • znaleźć źródło do nabycia schodków
  • jednolita kolorystyka — wszystkie różnokolorowe śmiecie maluję na kolor szary, zostawiam tylko ładne metalowe powierzchnie, np. bidony aluminiowe (zrobione)
  • złożenie w całość, ogrodzenie, brama wjazdowa, bocznica i drogi na planie kolejki w ogrodzie

Koliste, filigranowe pomosty oraz kolanka rur —  dla mnie nie do przeskoczenia :( Lepiej jest z pomostami prostokątnymi na szczycie cylindrów, choć ażurowość pomostów i drabinek onieśmiela modelarza.

Widok z rafinerii na fermę zbiorników daje pojęcie o obszarze obiektu. Różne wielkości i kolory zbiorników. Wiązka rur podnosi się ponad drogą.

 

Piękno zbiorników kulistych na gaz – dopełnienie filigranu rafinerii wielką otyłą formą. W tle, proste szkielety stalowe podtrzymują wysmukłe urządzenia.

Transport w całości nielada sztuką

Mój model zbiornika kulistego

Znalazłem w rupieciarni plastykowe brzydactwo: przeźroczysta kula z 2 połówek. Dwa otwory okrągłe na górze (w sam raz wielkości pokrywek na papierowe kubki do kawy), mniejszy na dole. Cztery pokraczne nogi:  kombinacja okrągłych i prostych form, mimika sprężyn. W mig historyjka: rafineria w strefe trzęsień ziemi — nogi mieszczą sterowane komputerem amortyzatory wstrząsów.

Kulę pomalowałem na zielono, nogi na biało, a w nich sprężyny na szaro. Okrągłe formy przykryłem zakrętkami od butelek i kapslami od piwa, tworząc urządzenia amortyzujące i zbiorniczki hydrauliczne.

Na górze przyczepiłem koszyczek metalowy (rupieć), przykryty siateczką jako pokład. Do pokrywek na górnych otworach podłączyłem rury, dokleiłem drobiazgi jako zawory itp. Z siatki drucianej wyciąłem pasek na drabinkę, która pnie się prosto po jednej z nóg, a od “równika” lgnie do kolistej powierzchni zbiornika.

Mistrzostwo wykonania w prawdziwej skali, a co mówić o modelu! Platformę transportowa ma 20 osi, na każdej para podwójnych opon – nośność co namjmniej 100 t.  Zakłady metalowe w Peterborough w Ontario od zera opanowały technikę precyzyjnego spawania mnóstwa rur do kotła w produkcji prototypu reaktora CANDU, dotąd najbezpieczniejszego na świecie. http://piotrbein.wordpress.com/2013/03/14/atomowa-kanada/

Zakończenie kolorowej rury z prawej góry można wykonać z haka od plastykowego wieszaka

Spirale na wieżach zmniejszają wibracje na silnym wietrze i usztywniają szczupły cylinder – rozwiązanie typowe dla kominów przemysłowych, Tęższe wieże mają usztywniające “obejmy”, niby starodawna beczka czy wieża wodna dla lokomotyw. Rozkoszne są po prawej pionowe zbiorniczki z “otwartymi gębami”.

Przemysłowy potulnie gładki szyk — rysunek czy prawdziwe?

Uporządkowany rozgardiasz wszędobylskich rur i sterczących pomostów…

całe wiązki rurorciągów.

Modele rafinerii

 http://www.kiwimill.com/wp-content/uploads/2012/09/refinery-model-2.jpg

Wysmukłe cylindry i delikatne urządzenia otoczono szkieletami stalowymi. Pojedyncze rury i wiązki na nogach.

http://www.kiwimill.com/wp-content/uploads/2012/09/refinery-model-3.jpg

Najwyższy cylinder (komin?) wzmocniono odciągami

http://www.kiwimill.com/wp-content/uploads/2012/09/refinery-model-1.jpg

Piękno jednej barwy i tonu dla wszystkich form. Filigrany uproszczono, np. koliste pomosty pozostawiono bez detalu poręczy. Cylindryczne wieża na 1-ym planie po prawej mają ok. pół metra wys. — porównaj z buteleczką kleju, żołtą małą poziomicą i taśmą mierniczą szer. ok. 20 mm). W skali 1:25 miałyby parę m wys. – niepraktyczne w ogrodzie (niestabilność), choć możliwe do wykonania.

3d nuclear facilities model

3d nuclear industrial model

Jak proste i malutkie są budynki 2-kodygnacyjne w porównaniu z urządzeniami! Dla uwydatnienia urządzeń, budynki w modelu powinny być proste. Podobne układy rozmaitej wielkości można zrobić z rupieci posiadanych w powtarzalnych kształtem ilościach — moje ulubione zajęcie dopasowywania części w logiczne układy. Np. mam 4 świece zapłonowe od silnika, mnóstwo buteleczek plastykowych i szklanych z zakrętkami i rurkami — tylko czy silikon utrzyma to w kupie? W każdym razie, liście z ogrodu będą łapać się w model, pająki zamieszkają w dziurach i osnują konstrukcję swą siecią.

3d oil refinery model

3d model refinery unit 6

Rurowe wygibasy są w elementach grzewczych piekarników, ale płaskie :)

oil refinery max

Pomysł ekonomizacji kul na zbiorniki: pół-zagrzebane pod ziemią, czyli 2 zbiorniuki z jednej kuli :) Kule są dotad dla mnie najtrudniejsze do zdobycia, obok kolanek do rur. Klosze szklane nie nadają się do ogrodu.

Mega Refinery Industrial  3D Models
E-rysunek

19/12/2014

Żwirownie, kruszarnie, betoniarnie — do modeli kolejki ogrodowej

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:42

Część zbioru o budowie RRRailways… część tematowa ilustracji do modeli przytorowych kolejki ogrodowej

Żwirownie, kruszarnie, betoniarnie – masa materiału, stosunkowo małe urządzenia, orgie taśmociągów

Moje taśmociągi – w sklepach wypatruję skrzynek plastykowych na towar. Znalazłem i dostałem za darmo już 2 typy z elementem “kratownicy”, który łatwo wyciąć piłą. Pozostaje dorobić taśmę, rolki i podwozie lub podpory stałe.

W połowie grudnia 2014, odkryłem gotowy produkt w kształcie kratownicy: obrzeże pod układanie kafelków ściennych. Kratownica-gotowiec dla modelarzy w skali 1:25 kosztuje ok. 30 $ za metr bieżący, a obrzeże do kafli 6 $/m.

Kruszarnia kamienia. Z przodu podnośnik kamienia do kruszarki na górze — sensowny pomysł także na zsyp na barki/wagony, z mechanizmem przełączania załadunek/wyładunek przez jednen zsyp.

ImageUroczy model starodawnej kruszarni. Zaadaptowana stacjonarna lokomotywka przemysłowa (rosyjska?) jako napęd. Obok taśmociągu, pochylnia dla obsługi.

asphaltic concrete recycling plant or equipment triolet mauritiusTaśmociągi na dźwigarach zamiast kratownic :) Stalowe ciężkie platformy, jednolity biały kolor. Barierka na taśmociągu – w chodzi się po zatrzymanej taśmie?

 

bobcat multi kit concrete crusher

Z galerii LIMING

crushing sale ho scale model gravel crusher

Wiotki dźwigar taśmociągu na gęściej rozstawionych podporach :)

150 TPH rock crushing plant in Irkutsk, Russia

Lekkie podpory taśmociągów — stałe trójkątne

Stone Crushing Plant in Dushanbe,Tajikistan

Piękne kratownice podtrzymują rolki taśmy.

Stone crushing plant in Viet Nam

Niebieskie filigrany: kratownica taśmociągu, pomosty, poręcze, drabina i wsporniki. Konstrast z ciężkawymi betonowymi fundamentami maszyn. Żółte ciężkie maszyny kołowe i stacjonarne na betonie (łatwy do sklejenia z pianki), szarym jak taśmy taśmociągów, stacjonarnych i przewoźnych. Po co pomost dla obsługi na taśmociągu na 1-ym planie? Krótsza droga po drabince!

150-200TPH limestone production line in Mozambique Idea jak powyżej, inne kolory, mniej filigranu, więcej dramatu przy skałach… Pomysł na wjazd do kopalni.

.

Limestone grinding plant in Colombia Mleczarnia czy żwirownia? :)

Firma Górażdże, Polska

image preview

image preview

image preview

image preview

Pływająca koparka wielonaczyniowa wzdłużna (do załadunku kruszywa ze stosu na barki?)

image preview

image preview

<br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />
The Le Roy MarionThe world’s largest steam shovel surviving intact is a 1906-built Marion machine, located in the small American town of Le Roy, New York. This machine was bought by the General Crushed Stone Company, who operated the largest rock crusher in the world at a quarry in Le Roy. The shovel, which weighed over 100 tons, was originally mounted on flanged rail-wheels, but was converted to caterpillar tracks in 1923 using a conversion kit manufactured by Marion. A crew of three men were required to operate it: a fireman, who kept the boiler fed with coal and water; a crane man, who sat on the left-hand side of the boom and tripped the 1 5/8 yard bucket by tugging on a wire rope attached to the bucket; and an engineer (or driver), who raised and lowered the bucket and drove the machine along the track.<br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />
This shovel remained in use until 1949, when it was driven out of the quarry and parked by the main road – where it remains to this day, although no longer functional. The Town Council have purchased the land on which it sits, and are planning to apply (in March 2007) for National Landmark status for the shovel. <br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />
Note: The shovel and land are now a historic landmark.So it should be preserved now for posterity.They were considering moving it to alexander NY to the site of the Alexander Gas and Steam show. Maybe a 20 mile trip, but nowadays an impossible route due to height, size, and weight.More info:Made Marionby Lynne BelluscioWe almost missed the 100th anniversary of “Marion” the steam shovel on the Gulf Road. The 1906 Le Roy Gazette reported that the 100-ton steam shovel was manufactured in Marion, Ohio for the General Crushed Stone Company, which in 1906 operated the largest rock crusher in the world. The company needed a shovel to load stone from the quarry into the small railroad cars that conveyed the large stones to the crusher. The steam shovel was known as a 5-yard dipper. Originally, when the Marion came to Le Roy, it moved on railroad tracks, which had to be laid in the bottom of the quarry. A crew of men relaid the tracks when the shovel moved to a new rock face.In 1921 the Marion Company manufactured a “kit” to change the railroad wheels to caterpillar tracks but it wasn’t until 1923 or ’24 that the Le Roy shovel was adapted to caterpillar tracks. The Marion shovel worked in the quarry for forty three years and in June 1949 it was driven out of the quarry by Manny Stefani and parked near the edge of Gulf Road where it is now. One of the locomotives and a tip car were displayed with it. (Several years ago, General Crushed Stone gave the “Dinky” to a collector near Syracuse and it was moved, much to the dismay of all the people who had worked in the quarry!)The Le Roy shovel is called a partial swing shovel since it doesn’t move 360 degrees. The main frame is mounted on two all-steel heavy-duty trucks (sometimes called bogies). The axels are driven by chains and gears from the main, reversible engines on the deck of the shovel. The power for the equipment is a locomotive-type boiler with reversible hoisting, swinging and thrusting (or crowd) engines.The Le Roy shovel has the original Marion boiler, although it is not in operating condition. The lower flues are badly rusted and the doors are broken. Attached to the front of the frame, or car, is the swing circle, on which is mounted the excavating equipment which consists of the boom, the dipper handle, the dipper and the thrusting engines. Unfortunately the thrusting engines are mounted on the boom and have been exposed to the weather and are full of water. The other two engines seem to be in working condition. The boom is split which allows the swing of the dipper handle. The dipper is made of heavy steel plates and the teeth are made of manganese steel. Kermit Arrington told me that his father often removed and sharpened the teeth.The steam shovel was invented by an American, William S. Otis in 1836. It was the first efficient dry-land single bucket excavator and was a partial swing machine, like the Marion in Le Roy. The full swing, revolving shovel was introduced in 1884 in England. The advantages of the revolving shovel was eventually recognized and the railroad shovel was doomed.Although it has been rumored that the Le Roy Marion had been used to dig the Panama Canal, that is not the case.</p><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />
<p>source:  HAMB” width=”402″ height=”302″ /></a> Największa w świecie zachowana koparka parowa, USA. Zrobić można z wagonu towarowego.</p>
<p style=http://www.strikercrushing.com/gfb.jpg

Betoniarnia firmy Górażdże

image preview  Stalowy wsyp na kruszywo można łatwiej modelować jako betonowy. 3-4  silosy wieżowe na cement, więc duży asortyment betonu.  Wykonam z tulejek po silikonie i kicie lateksowym, których użyłem 10 sztuk od jesieni 2013 do grudnia 2014 na ok. 30 rozmaitych modeli różnej wielkości. Nogi będzie trudno przymocować, wykonam więc szkielet stalowy prostokątny, podtrzymujące cały zespół silosów. Stożki spustowe z lejków. Mieszarnia stoi ponad stanowiskiem załadunku betoniarek, dlatego poziom wsypu kruszywa podniesiono. Przyjemne kolory firmowe na betoniarkach i silosach oraz na pozostałych elementach zakładu.

Cementownie — do modeli kolejki ogrodowej

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:38

Część zbioru o budowie RRRailways… część tematowa ilustracji do modeli przytorowych kolejki ogrodowej

Cementownie – od surowca spod ziemi, po cement w silosach

Ciekawostka: w Am.Płn. (nie wiem jak w WB i Australii) słowo cement oznacza beton. Ludzie powszechnie nazywają betoniarnię cement plant, tak samo jak cementownię!

Schemat procesu z surowca wapiennego i gliny http://lubepoint.wordpress.com/2013/03/01/bua-to-commission-500-million-edo-cement-plant-next-year/

Schemat z wapieniem i gliną na pl.wiki jest gorszy na model z uwagi na większą powierzchnię wymaganą na surowiec, szlamowanie i składy węgla do pieców. http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Schemat_produkcji_cementu.svg

A oto schemat procesu bez gliny, tzw. suchego; opisano każdą funkcję http://cemtechsanghi.com/content.php?id=40

00. Kopalnia wapienia i kruszarnia 09. Chłodzenie klinkieru
01. Hałdy (kołowe) surowca wapiennnego 10. Podajnik kubłowy
02. Odawanie dodatków wsadowych 11/12. Magazyny klinkieru/gipsu
03. Magazyn dodatków 13. Rozdrabnianie węgla
04. Rozdrabnianie wsadu 14. Rozdrabnianie klinkieru z dodatkami
05. Silos mieszania i magazynowania wsadu 15. Silosy z cementem
06. Podgrzewanie wstępne wsadu (wieża cyklonów)

07. Obróbka gazów spalinowych i elektrofiltry

16. Pakownia i ekspedycja

17. Sterownia (i administracja?)

08. Piec obrotowy

 

Cement Plant Layout

Tu opisano alternatywne dodatki zamiast gliny: popiół lotny, żużel, piasek odlewniczy: http://www.alf-cemind.com/cd/inovative_solutions_ARM.htm

…wszystkie odpadowe, zgodnie z ideą RRRailways :) http://piotrbein.wordpress.com/2014/01/04/kolejka-ogrodowa/

Model architektoniczny projektu w Kirgizji. Dwie linie produkcyjne, wspólny magazy klinkieru (lewy górny róg). Model łarwiejszy niż rafinerii — mniej filigranu, przejrzysta funkcja do edukacji gości Imperium RRRailways :) http://www.sinomach.com.cn/templates/T_common_en/index.aspx?nodeid=209

Projekt podobny. Magazyn klinkieru  przy niższych końcach pieców i po przeciwnej stronie hałd wapienia w lewym górnym rogu. Pomiędzy nimi od lewej: taśmociągi wapienia i dodatków wsadowych, rozdrabnianie i mieszanie wsadu, wieże cyklonów i silosy wsadu, piece obrotowe, przygotowanie paliwa i wdmuchiwanie do pieców, przeróbka klinkieru na cement i podawanie cementu taśmociągiem (1-szy plan) do silosów (prawy dolny róg).  http://www.cemtech.co.th/index.php?c_id=0&ct_id=21337&type=customize

Na 1-ym planie młyn rozdrabniający wapienia z krytym taśmociągiem z hałd, ogromna wiata (wsadu?), wieża cyklonów przy wyższym, chłodniejszym końcu pieca obrotowego. Mocno nachylony taśmociąg z rozdrabniania do piece przenosi wsad, a ten po prawej podaje dodatki wsadowe?

Układ kompaktowy – zaleta dla modelarza. Jeden piec obrotowy, stosunkowo krótki (połowa najwyższej wieży).

Model z 2 piecami obrotowymi, zadaptowamy z 2 kompletów dla modelarzy. Wykonawca dodał dramatyczne ślady wys. temperatury :) Piec do wypalania cementu ma 30 – 60 m dłg. (metoda sucha przygotowania wsadu), tj. 1-2 m w skali 1:25  Albo 80 – 150 m przy metodzie mokrej. Ma ok. 2,5 – 3,5 m średnicy — w skali 1:25 rura średn. 100 – 150 mm.

W modelu poniżej, nie ma sensu przewozić wapienia koleją na małą odległość. U mnie, jeśli będzie cementowania przy wapieniołomie, to  transport surowca do pobliskiej cementowni odbywać się będzie taśmociągiem.

Kamieniołom wapienia przy cementowni, oba modele z gotowców. Na to mnie nie stać, nawet jeśli byłyby zestawy modelarskie w skali 1:25. Modelarz oddał ogrom obiektu, nie zajmując nazbyt dużo miejsca. Modelowanie do ogrodu pozwala oszukać skalą: obiekty można oddzielić przestrzennie, np. fermy w skali 1:25, duży przemysł w nieco  mniejszej skali w innym zakątku kolejowego imperium.

Zbiornik cylindryczny — opalanie pieca ropą? Można zastąpić dostawa rurą z pobliskiej (na moim planie) rafinerii. Odpada wtedy bocznica paliwowa.

Widok ogólny

Plant EntranceSilosy cementu, wjazd do zakładu, biura

Cement Silo and Rotary Kiln Biura, silosy, piec obrotowy

Cement Bagging Plant

Pakownia worków

Mój model… może za parę lat, po modelu rafinerii… jeśli będzie miejsce :) Natomiast miejsce, sprzęt i ukształtowanie terenu kopalni odkrywkowej już są. Pozostaje doprowadzić linię kolejową, drogę przemysłową (okrężnica rafinerii) i zbudować ponad nimi pomost załadunkowy. Sprzęt ładunkowy: ogumiona ładowarka czołowa, spycharka gąsienicowa, ogromna wywrotka górnicza (dzieciaki uwielbiają ją: światła, dźwięki, mechanizm wywracania skrzyni…).

Zawsze można do kopalni dostawić cementownię, zamieniając typ urobku na wapień — wysypać tłuczniem jasnego koloru. Urzekła mnie elegancja przemysłowa cementowni Górażdże (poniżej). Może po paru latach doświadczeń modelarsko-rupieciarskich opanuję technikę trudnych form rurowych i fligranów. M. in. dlatego odkładam model cementowni na przyszłość.

Jeśli nie wyjdzie Górażdże, powiększę i nieco zmienię powyższy model-gotowiec:

  • Pakownia i drogowo-kolejowa ekspedycja worków na parterze bydynku biurowego.
  • Boczne ładowanie cementu z silosów na wagony.
  • Paliwo dostarczane rurą z pobliskiej rafinerii.
  • W miejsce silosa bunkrowego na wapień, elegancka konstrukcja otwarta nad stosem wapienia podawanego jrytym taśmociągiem z pobliskiej kopalni odkrywkowej.
  • Skład i rozdrabniarnia klinkieru (brak na modelu powyżej?)

Górażdże – imponujący obiekt przemysłowy, feeria form:

 image preview

image preview

image preview

image preview

image preview

image preview

image preview

Magazyn sur0wca – elegancja przestronnej konstrukcji  powtarzalnych elementów

image preview

Silosy cementu i załadunek kolejowy. Unikalne kształtem wagony do cementu (w Am. Płn. stosuje się proste kryte wagony z lejami samowyładowczymi)

image preview

 

 Współczesna cementownia… więcej zdjęć:

 Wieża cyklonów (pogrzewania wstępnego wsadu), silos wsadu ulekko nachylony piec cementowy

Mosty — do modeli kolejki ogrodowej

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:30

Część zbioru o budowie RRRailways… część tematowa ilustracji do modeli przytorowych kolejki ogrodowej

Mosty – klasyka myśli konstruktorskiej

Hunterline Products was there with their stunning bridgework in all scales. Wzorowany na prawdziwym, most kolejowy drewniany, USA. Ok. 30 m beleczek, nie licząc podtorzą ani podpór mostu! W USA, mosty te przetrwały do l. 1980-ych. Konstrukcja — wydajna materiałowo kratownica Howe’a: drewno (ściskanie), wieszaki stalowe (rozciąganie), pasy z belek drewnianych łączonych odlewami stalowymi, które podtrzymują mocują wieszaki. Na pasie dolnym opierają się poprzeczki, na których spoczywają belki podtorza pod podkładami szyn:

Howe Truss<br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />
                    sketch” width=”284″ height=”415″ align=”right” /></p>
<p> </p>
<p> </p>
<p><img id=

Rozwiązanie stosowane obecnie w długich mostach drogowych. Podobne dwa harfowe mosty podpierają torowiska kolejki miejskiej przez rz. Fraser w Vancouver, a trzeci — autostradę przez tę rzekę. Takie konstrukcje można budować z pianki. Silikon trzyma ją, jak i dokleja drewno na fest. Filigrany łatwo wbić w piankę, np. pomost konserwacyjny widoczny powyżej. Struny mostu można wykonać ze szprych rowerowych, pręcików do robótek na drutach… przed sklejeniem ułożonych na paskach pianki (bariery bezpieczeństwa ruchu) precyzyjnie wg szablonu.

Dużo roboty, powtarzalne elementy, popularna opcja u modelarzy 1:25. Beleczki drewniane mocowane śrubami lub drutem miedzianym. Konstrukcja niezwykle sztywna, ale drewno (nawet cedr) z czasem rozkłada się. Toteż modelarze stosują: bejcę, kreozot, rozcieńczoną smołe, albo nasączają model olejem co rok. materiały te znieczyszczają ogród i wody obmywające most. Dlatego zrezygnowałem z tej idei w miejscu wzdłuż Jez. Wróżek, gdzie wyglądałby fajnie. Drugim minusem jest oparcie na dnie jeziorka, wyścielonym membraną gumową  — ryzyko przebicia.

Mosty kryte — bez pokrycia most drewniany wytrwa tylko 10 – 15 lat

Trudno uwierzyć, ale to model!

Tenże model wolnostojący. Otwarta u góry ściana i wywietrznik — na dym parowozu?

Fisher Railroad (Chubb, Chub) Covered Bridge, Vermont Prototyp modelu, stan Vermont

Fisher Railroad (Chubb, Chub) Covered Bridge, Vermont Konstrukcja: podwójna kratownica Towna, tj. 2 warstwy dech na krzyż

Most kryty konstrukcji Howe’a, stan Oregon, USA. Dolne odeskowanie zniszczone z wiekiem? Most odbudowano tuż przed grożącym zawaleniem, odeskowując do dołu.

Most kryty z chodnikiem — http://williambritten.com/wordpress/photography/covered-bridge-over-the-little-pigeon-river/

Moje modele mostów drewnianych

  • Podoba mi się kryty chodnik z otworami na światło, konstrukcja z dech “na krzyż” i częściowa otwartość pokazująca konstrukcję. Wykonam most do połowy otwarty z jednej strony, z otwartą górną ścianą i wywietrznikiem, z krytym chodnikiem z drugiej strony. Pokrycie ścian deskami, a dachu — gontami.
  • Nie mając 30 m tylko 2 beleczki, deskę półmetrową i paredziesąt sztuk kucharskich łyżek itp. przyborów drewnianych, skleciłem most nad dojazd do Kompleksu Wesołe Żarcie (restauracje i wesołe miasteczko). Podobnie można sklecić most ze sztućców stołowych z metalu, których kupiłem wiązkę za grosze.

Kopalnie — do modeli kolejki ogrodowej

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:20

Część zbioru o budowie RRRailways… część tematowa ilustracji do modeli przytorowych kolejki ogrodowej

Kopalnie – odkrywkowe i podziemne

Pierwsze widoczne na modelu w całości, drugie — najwyżej wjazd poziomy pod ziemię  i obiekty na powierzchni.

Mój model kopalni podziemnej pokaże wjazd z torami kolejki górniczej i paroma wózkami, okablowaniem, przewodami wentylacyjnymi, lampami, detalami konstrukcji chodnika… oraz budynki zewnętrzne.

Rock Crusher Kruszarnia z modelu-gotowca powyżej. Modelarze nabywają gotowy model, sklejają ściany i dach, doklejają detale i malują całość. Czasem przerabiają gotowca.

kopalnia

  Szyb pochyły. Najwyższa cześć budynku to nadszybie? Detale jak okna zignorowano (porównaj z detalami na modelu domku). Materiał polistyren, gotowy do sklejenia zestaw lub zgrabne  zrób-to-sam.

Stara kopalnia przy urwisku, z (domyślnie) wejściem poziomym pod ziemię.

Mój model Powyższą koncepcję wybrałem do adaptacji. Zmieniłem nieco proporcje i konstrukcję, dodałem pomost drewniany z poręczami w jednym rogu, pomost stalowy z poręczami wzdłuż górnej części budynku, lej zsypowy urobku, urządzenia (wyloty wentylacyjne, sprzęt p-poż) i właz na dachu. Przez otwarte metalowe drzwi przesuwne, z drewnianego pomostu widać podłogę, barierkę bezpieczeństwa na brzegu części zsypowej budynku i wielką tablicę elektyczną z czerwonym wyłącznikiem głównym.

Na osobnej konstrukcji wsporczej będzie czujnik wysokości wagonów, sprzężony z blokadą szyn — dla bezpieczeństwa podcienia przeciw uszkodzeniu przez tabor ponad-gabarytowy.

Wkomponowanie w ogrodzie wymaga:

  • decyzji, co się wydobywa w kopalni — od tego zależy kolor “rudy” (w wagonach i rozsypanej) oraz  pyłu
  • dopasowania do torowiską (wysokość i rzut),
  • wpasowania wjazdu pod ziemię do “skał” (głazów) urwiska,
  • wykonania widocznej części podziemia (wrota, chodnik w obudowie, kable, rury, lampy, przewody wentylacyjne, tor dla kolejki górniczej),
  • wykonania wagoników górniczych — od zera na podwoziach z demobilu, lub przemalowując plastykowe wagoniki kopalniane LGB na kolor rdzy,
  • wykonanie platformy między budynkiem a stokiem (opcja: gabiony zamiast rusztu z belek drewnianych)…

Do kompleksu kopalni należa:

  • stacja  — wykonana: zaadoptowany wagon towarowy, dach zdejmowany do oglądania wykończonego wnętrza (poczekalnia, część z automatem na napoje i pożywienie, ubikacja)

  • wieża wodna — wykonanałem dwie kolejowe i kilka zwykłych, do wyboru do koloru

  • nieopodal, wjazd do starej kopalni (na poziomie torów kolejowych) i muzeum przy niej

  • bocznica kolejowa z rampą ładunkową, szopą na dynamit i barakiem dla pracowników.

  • schodki, ścieżki ze stacji do kopalni i muzeum – dla górników i turystów.

 Wyjazd poziomy spod ziemi, ze zsypem

This is a photo from Google Images of the Classic Miniatures kit I will be building in this post.

  Inna konfiguracja powyższego

150-200TPH limestone production line in Mozambique

Pomysł (z kruszarni) na wjazd do kopalni w skale

Nadszybie, po lewej pomost wyładunkowy (odpadów?), w środku platforma towarowa (dynamit w beczkach?) i pomost załadunkowy wagonów kolejowych

Wieś — do modeli kolejki ogrodowej

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:45

Część zbioru o budowie RRRailways… część tematowa ilustracji do modeli przytorowych kolejki ogrodowej

Stodoły i silosy – najbardziej malownicza i dramatyczna część zabudowy wiejskiej

IMG_5161

 Manitoba. Centrala dystrybucji ziarna siewnego, najprawdopodobniej GMO. Silosy i zbiorniki wyłącznie stalowe. Magazyn (?) po lewej z dachem półkolistym, zapewne o stalowym pokryciu, najlepszym na surowy klimat kanadyjskich prerii.

IMG_5154 Porzucone gospodarstwo na preriach kanadyskich. Ziemia scalona w kilka tys. ha monokultury. Prosta zabudowa mieszkalna i gospodarcza. Typowy brak drzew. Niskie silosy stalowe ze stożkowym dachem, zapewne zastąpiły uszkodzone zębem czasu drewniane.

Silosy zbożowe

ge7 Porzucony mały silos zbożowy. Po prawej wjazd dla samochodów z ziarnem (ciekawy detal daszku), a po lewej zsyp (rurowy) do wagonów?

pete-ryan-exterior-of-grain-elevators [3) Grupa silosów, tj, elewator zbożowy, typowy dla prerii w Kanadzie. Punkt orientacyjny w płaskim krajobrazie. Na wycieczce przez Kanadę, gdy opuszczaliśmy jedną miejscowość z silosem, najwyższym budynkiem, na horyzoncie wyłaniał się następny…

.

Silosy wieżowe na kiszonki

 

Stodoła z silosem na kiszonki. Podobne są k. Vancouveru. Z prawej strony silosa, zsyp do mieszarni pasz, przybudowanej do obory. Z lewej, rura wdmuchowa surowca, nachylena do pionu, tylko parę uchwytów. Powierzchnię surowca przykrywano, dla fermentacji beztlenowej. Konstrukcja z klepek drewnianych lub betonowych, spiętych obejmami (jak w beczce), tu prawdopodobnie z pręta stalowego, bywają też wykonane z płaskownika lub liny stalowej. Rozstaw obejm  większy na dole, bo tam większe parcie słupa kiszonki. Obejmy pozornie trzymają także szyb zsypu, ale to niemożliwe, bo muszą tworzyć okrąg, by trzymać klepki silosa. Teraz silosy prefabrykuje się z metalu, żywic. W pośredniej erze, konstrukcję wylewano z betonu w formach ślizgowych. Kiszonki korodują beton równie szybko jak drewno.

Gazy z kiszonki mogą zabić pracowników w środku silosa. Dlatego przed rozpoczęciem pracy, wietrzy się silos wmontowanym wentylatorem lub dmuchawą poprzez rurę załadowczą surowca. Rozładunek: drzwiczki na rozmaitych poziomach, ręcznie lub (bezpieczniej) zbieraniem mechanicznym z powierzchni kiszonki i podawaniem do dmuchawy.

Farm Silo w/Shed (Laser-cut Wood Kit) HO

Powyższy silos — model w skali mniejszej niż moja 1:25. Drabiny wbudowywano w szyb rozładunkowy; nie wiadomo, po co ta.

http://www.rootsweb.ancestry.com/~wioconto/WoodSilo2.jpg

Tile Silo Pustaki ceramiczne? Drabinka wbudowana na kopule dachu — do inspekcji i konserwacji pokrycia? Słodkie zwieńczenie kopuły z wywietrznikiem. Betonowy fundament.

 

Różne dachy silosów… który zmodeluję? Najłatwiejsza do modelowania konfiguracja na zdjęciu po prawej. ale nie zostawiłem miejsca przy niebieskiej stodole/oborze, wszystko sklejone i wykończone, szkoda rozwalać… Sklecę więc drugą fermę, mleczarską.

 

Model z rury PCW. “Obręcze” wykonano skrawaniem na tokarce. Seksowny dach silosa i zsyp do mieszarni pasz  (czemu rozmiary WC?).

 

Królują przekroje koliste szybów rozładunkowych. Różne ich zwieńczenia.

Fermy mleczarskie – różne kształty i układy budynków, funkcja ta sama: karmić, doić i rozmnażać krowę

 

  Obory otwarte, pół-otwarte i zamknięte — zależnie od klimatu i przeznaczenia: całodobowy pobyt bydła w zimie, a  nocny wypoczynek w pozostałych porach roku; całoroczne przebywanie bydła (utrzymanie alkierzowe). W oborach zamkniętych wentylacja mechaniczna.

Zwiedzałem fermy mleczarskie pod Vancouverem: na 1000 i 500 krów. Obie blisko autostrady, ciągły hałas od ruchu. Nie chciałbym tam być krową.  System hodowli alkierzowej: budynki otwarte przez większość roku (plastykowe żaluzje na otwartych ścianach, ale krowy nie wychodzą na zewnątrz! Krowa jest na słońcu najwyżej 2 razy w życiu: cielęta przebywają w plastykowych domkach z “wybiegiem” o tyciej powierzchni domku, zafajdanym na głęb. 10 cm. Drugi raz w życiu, jak widziałem, krowa może mieć szczęście i jej trup wyrzucony na zewnątrz, nadęty od rozkładu na słońcu, oczekuje  transportu do przetwórni żarcia dla psów. W ścianach szczytowych po 5 ogromnych bram typu garażowego, znaczących aleje obory — środkowa do karmienia, a pozostałe do odpoczynku na trocinach w indywidualnych zagrodach i załatwiania się na beton alejki. Paszę rozwozi się, ok. 90 % GMO, w tym ziarna, których krowa w naturze nie spożywa. Dojarnia w in. budynku z chłodzonymi zbiornikami na mleko, połączonym z pozostałymi chodnikami pod dachem, z przesuwnymi przegrodami do regulacji ruchu. Mniejsza ferma, z powodu zadłużenia rolnika, nie miała tyluż nowych budynków, ale działa na tejże zasadzie podziału pomieszczeń. Salon dojarni (nazwa ang. parlour od elegancji i czystości pomieszczenia jak i mechaniki)  był ładniejszy (wycieczki, pozory “czystości” produkcji) i nowocześniejszy — karuzelowy. Jego zewn. architektura zmyliła: myślałem, że to pokazowy miejscowy ośrodek kultury czy coś :)

Refleksja po wizycie, reminiscencja o naszym życiu w kieracie ‘zorganizowanej’ na maksa produkcji dla żydobanksterii, z przerwami na śmiecioodżywianie, wypróżnianie się, rozmnażanie, sen i masową zaprograowaną przez te same korporacje, ‘rekreację’. Ruch i gimnastyka — najlepiej w drodze do roboty…

  Indywidualne wodopoje przy aleji karmienia. Poza tym są koryta z wodą w systemie wolnozagrodowym, gdzie krowa porusza się swobodnie miedzy zagrodami karmienia, odpoczynku i pobytem na zewnątrz obory.

Aleja z kanałami na nieczystości. Pracownik z aparatem do dojenia, więc ferma starszego typu: obsługa chodzi od krowy do krowy z dojarką, a nie krowom samoprzychodzić do salonu dojenia pod wpływem impulsu pełnych wymion. Druga kondygnacja na paszę? Nowsze obory mają wyżej sufit — więcej światła, lepsze wietrzenie i higiena.

Nowonarodzone cielę w czysto utrzymanej aleji nieczystości.

W nowszych oborach, nie ma kanałów bocznych. Odchody spycha zgarniak mechaniczny. Obróbka oddziela ciecz od włókien i piasku, a odzysk magazynuje się na cenny nawóz i gnojowicę. Zgarniak porusza się powoli, nieprzeszkadzając krowom stojącym w alejce. Układ obory do mego modelu ze wzgl. na stos. małą szerokość obory: środkowa alejka nieczystości, po obu stronach indywidualne zagrody, zwrócone ku alejkom karmienia wzdłuż ścian z oknami.

 Alternatywny układ obory wolnozagrodowej: zagrody odpoczynku po lewej stronie aleji, karmienie bezzagrodowe po prawej.

Tor zgarniaka z rusztami lub zakończony kanałem odpływowym, Przenośnik śrubowy pod podłogą? Bramka dla bezpieczeństwa krów.

Porodówka :) w osobnym pomieszczeniu. W zwiedzanej fermie, ok. 150 domków z cielętami stało na zewnątrz, ale i klimat mamy łagodny.

Nowoczesna dojarnia liniowa. Krowy załatwiają się i podczas tej operacji. Wąż z wodą jest w stałym użyciu.

Salon dojenia karuzelowego. Krowy wchodzą przez bramkę na wolnoobrotową karuzelę. W tle widać krowy oczekujące na swą kolej. Pracownik po kolei czyści im wymiona ściereczką (wyrzucana do prania po paru użyciach) jednym ruchem i podłącza ssawki do wymion drugim ruchem. Jak krowa napaskudzi, pracownik natychmiast zmywa strumieniem wody, a ściek spływa do basenu wewnątrz karuzeli. Ilości odchodów z 1000 krów fenomenalna, wszystkie powierzchnie poziome są załajnione, poza aleją-pastwiskiem i legowiskami.

Dojenie karuzelowe. Pracownik zakłada ssawki na wymiona, po przetarciu ich ściereczką. Kontenery ze ściereczkami czystymi i do prania. W zwiedzanej dojarni, młoda kobieta używała wąż do zmywania nieczystości na ok. co 10-ej krowie – normalka, czy skutek paszy GMO, która uszkadza system pokarmowy mikrobów, zwierząt i ludzi?

Bezobsługowy robot do dojenia nadaje się na fermy 50-70 krów, ale bez wyjścia na pastwisko. Jest kosztowny, skomplikowany (trzeba polegać na obsłudze technicznej producenta). Eliminuje kontakt farmera ze stadem, nieodzowny do monitoringu stanu zwierząt.  Jako opcja odpada w moim modelu.

Wzorowa obora szkoły rolniczej Uniwersytetu Cornell, stan Nowy Jork. Ale pasza z GMO: kukurydza, soja, olej canola… :( http://modernfarmer.com/2013/09/dairy-redesigned-cornells-barn-innovation-makes-cows-humans-happy/

Looking through the freestall barn, where cows can eat, roam and sleep wherever they want.

Aleja środkowa (pod 1-stronnym świetlikiem patrzącym na płd.) do karmienia. System wolnozagrodowy: krowa je, odpoczywa i wychodzi na zewn. kiedy chce. Dużo światła — sztuczne w jesieni-zimie i w dni pochmurne;; światło zwiększa produkcję mleka do 10%. Naturalna wentylacja wzmocniona wiatrakami. Dźwigary dachowe z drewna klejonego zamiast kratownic, na których zamieszkiwałyby ptaki — roznosiciele chorób i złodzieje paszy. Również dla higieny, piasek zamiast słomy czy trocin do leżakowania.

Szczoty do samodrapania się krów. Wydajność krowy 43 litrów mleka na dobę (3 dojenia).

Obora mleczarska w Szwecji. Karmienie wolnodostępne wzdłuż ściany zewn. Automatyczne podawanie paszy, draparki przy legowiskach. Budynek zamknięty, zaizolowany na szwedzkie zimy. Wymagany normą pobyt krów na zewnątrz. http://www.milkproduction.com/Farms-startpage/Folsberga-farm—Sweden/

Automatyczne podawanie paszy — przykład z innej fermy: http://www.milkproduction.com/Farms-startpage/Torp-Farm—Sweden/

Krowy lubią podłoże piaskowe. Wpuszczone do nowej obory, zachowują się jak cielęta na wiosnę na łące:

PV plant on the roof of an agricultural building 40kw Solar PV installation on agricultural building

Panele fotowoltaiczne na budynkach gospodarskich starego i nowego typu

 

Mój model fermy mleczarskiej

Moja ferma produkuje z ok. 50 krów (1500 L/dobę) wysokiej jakości eko-mleko, jogurty i sery na sprzedaż bez pośredników. Utrzymania alkierzowego nie chcę! To nieludzkie tak traktować krowę — nigdy nie zobaczy łąki, słońca, nieba… Wystarczy, że GMOnsanto traktuje nas jak bydło – 90% żarcia już jest z GMO lub z dodatkami z GMO! Ferma tradycyjna, usprawniona, z budynkami z różnych epok — na wszystkie pory roku i ocielanie się, z wyjściem na pastwiska z trawą bezGMOwą. Krowi komfort priorytetem — dla większej produkcji i jakości mleka oraz ludzkiego traktowania tych wspaniałych zwierząt. Dla farmera, nie masz szczęścia większego niż zadowolone stado.

Silos wieżowy na kiszonkę przyległy do mieszarni pasz. Być moe drugi niższy (nie widziałem jeszcze dwu o identycznej wysokości — na zdjęciach na necie ani na fermach pod Vancouverem), oraz parę silosów nowszej generacji, oczywiście niższych Przenośniki śrubowe z silosów do mieszalni pasz, a stamtąd wzdłuż koryt w nowej oborze.

Mieszalnia  dobudowana do starszej stodoły 3-kondygnacyjnej, zmodernizowanej: dojarnia i chłodzone zbiorniki na mleko na parterze, przetwórnia (jogurt, sery) na piętrze, poddasze na urządzenia energii alternatywnej: konwekcyjne podgrzewacze wody na poddaszu (energia cieplna Słońca), elektronika/elektryka dla mleczarni, dla paneli fotowoltaicznych (w tym na nowej oborze) i dla systemów kontroli klimatyzacji.

Stodoła z dachem łamanym: gonta wymienione na blachę falistą i panele słoneczne (na płd. połaciach) do oświetlania całej fermy.  szczelna brama garażowa zamiast wrót drewnianych, wentylacja mechaniczna, na ciężkie mrozy — kotłownia na drewno, nadmuch ciepłego powietrza do pomieszczeń zamkniętych obory. Muzyka poważna w głębokich tonach :) pompowana do całego krowiego obiektu — niegłośno, oczywiście. W dojarkach czujniki monitoringu zdrowia i wydajności krów wg imion każdej z nich — Pantera (w małe łatki), Basunia, Ryczka (porykują z zadowolenia), Koparka (kopie w piasku i piaskiem)… zaczipowanych w ogon :) U mnie krowy traktuje się po ludzku, doji indywidualnie a nie taśmowo  (choć dojarkami mechanicznymi), dając możliwość więzi międzygatunkowej :)

Przybudówki boczne do stodoły:

  • Kotłownia na metan ze ścieków oborowych, zapasowy kocioł na drewno — toteż dwa kominy. Rozprowadzanie ciepłego powietrza przez system wentylacji. Przy kotłowni, ujęcie wody podskórnej na pojenie krów, z uzdatnianiem w razie potrzeby.
  • Przyległa do kotłowni ogrzewana ocielarnia  z pomieszczeniem weterynaryjnym.

Stodoła połączona liniowo  z nowszą, pół-otwartą oborą na złą pogodę i zimowe karmienie. System wolnozagrodowy, z aleją środkową na odchody, odpocztnek wzdłuż jednej ściany, karmienie, drapanie, pojenie wzdłuż drugiej, przyległej do mieszalni pasz. Nowoczesne urządzenia: zgarniarka odchodów, samoobsługowe drapaczki, wentylacja naturalno-przepychowa (w zimie pompuje ciepłe powietrze z kotłowni) i rozpryskiwacze mgiełki (na upalne lata), automatyczne okna suwane, automatyczne  ślimakowe podajniki paszy przez całą dobę. Piaskowe legowiska, oświetlenie całoroczne. Na płd. połaci dachu panele fotowoltaiczne, świetlik/wywietrznik wzdłuż szczytu. Ogrodzony wybieg prowadzi na łąki. Wymiary zagród, jeśli zdecyduję urządzić wnętrze, widoczne przez bramę i zdejmowaną połówkę dachu :) http://www.omafra.gov.on.ca/english/livestock/dairy/facts/freestaldim.htm

Odchody: produkcja metanu, eko-gnojowicy i eko-nawozu na potrzeby fermy i na sprzedaż; odzysk piasku. Zbiornik pod podłogą w obrysie fundamentu obory, osadnik piasku i przelew gnojowicy do drugiego zbiornika pod podłogą; ścieki także z dojarni i ocielarni. Pompa podaje odpiaszczony i odwodniony materiał do betonowego bunkra na nawóz. Zbiór wody deszczowej z dachów do spłukiwania odchodów (zbiornik pod podłogą nowej obory)

Bunkrowy silos na piasek. Stos dodatkowej paszy przykryty plandeką przytrzymaną kamieniami — nie mam opon w skali 1:25 :)

Drogowo-kolejowa rampa załadowcza zwierząt na sprzedaż — nadmiar krów z odchowu cieląt i wszystkie byczki.

Wolnostojąca turbina wiatrowa (na wieży po rozebranej lotniskowej boji świetlnej).

Stodoły – przybudówki, dobudówki i przeróbki dodają czaru, tak jak nieperfekcyjne wykonanie i niedbała konserwacja

 

Dostęp z 2 poziomów gruntu

 

Mój model stodoły

Miałem niezgrabny domeczek w skali 1:25 — no niezupelnie, ale przecież można zmniejszyć okna i dodać kondygnacje :) Odziedziczony po sąsiadce, miał dwa otwory dla ptaszków. Po wymianie nadgniłych ścian, został z oryginału tylko dach i przybudówki :) Miał być z tego hotel, ale ujęły mnie  przybudówki, jak na fotkach powyżej…

W Am. Płn. nazywa się stodołę wg jej koloru. Miałem nadmiar ładnej farby ciemnoniebieskiej, więc nazwa załatwiona — Blue Barn :) We frontowej ścianie wykroiłem piłą wielki otwór na przesuwne wrota. Otwory okrągłe zalepiłem: wrotami na 1-ej kondygnacji do wciągania siana, a drugi “zabiłem dechami” jak to w stodołach.

Pod dachem przyczepiłem belki na bloczki do wciągania siana i słomy na wyższe kondygnacje stodoły. Z  tyłu stodoły doczepiłem zadaszony wybieg dla koni. Obie przybudówki dostały drzwi, okna, właściwe dla chlewiku i in. pomieszczeń gospodarskich. w

Przez wrota stodoły widać wiązki siana. Pod ścianami na zewnątrz poukładane drewo do ogrzewania domu farmera. Wybieg dla koni wysypany trocinami, kupa ich w rogu, obok podręcznego zapasu siana.

Na zewnątrz scenka: farmer w kapeluszu kowbojskim patrzy na nadchodzącą żonę z nowonarodzonym jagnięciem w objęciach. Dwa źrebaki w zagrodzie, nieodłączny pies farmera i 3 szczeniaki — wszyscy zamarli i patrzą na jagnię (czy na żonę, piękną blondynę?). Córka siedzi z boku w ubraniu jeździeckim,  marząc o własnej fermie i mężu tak dobrym jak ojciec.

Tyle zmieściłem na kwadratowej sklejce o boku 60 cm… Montuję modele na podkładach, żeby było łatwo przenosić na plenerze kolejki i magazynować na zimę. Jeśli sklejka niewodoodporna, przyczepiam pod nią kawałki plastykowej wykładziny podłogowej, by nie było kontaktu bezpośrednio z wilgocią.

 

Rampy załadunkowe bydła – dramat zwierząt gnanych na rzeź lub nowe miejsce hodowli

 

Różne materiały drzewne. Od lewej: nowsze z USA, Argentyna, starsze z USA (poprzeczki na słupach), schodki, listwy poprzeczne i/lub mały spadek rampy dla bydła.

Detal załadowni kolejowej — wysuwany do wagonu pomost i boczne zagrody. Dla obsługi załadunku schodki, pomosty i chodnik drewniany. Lewa fotka — USA, prawa — Kanada (Koleje Canadian Pacific).

Jew-phobia in WW2, Islamophobia now — Germany at service to Zionists

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 11:44

Ramifications of the “War on Terror” (Racist mobilization in Germany)

BERLIN (Own report) – The debate over the racist “PEGIDA” mobilization
continues in Germany. Following the recent mass demonstration in
Dresden “against Islamization” with 15,000 people participating,
members of the German political establishment have begun recommending
that the demonstrators be taken “seriously” and that their demands -
at least partially – be met. German Muslims are already beginning to
feel the ramifications of this agitation. Verbal and even physical
attacks, over the past few months, are on the rise, for example, arson
attacks against mosques. Muslims are being submitted to massive
pressure: Parallel to the “war on terror,” unleashed after 9/11,
Islamophobic propaganda significantly intensified also in Germany,
including government measures such as indiscriminate dragnets against
Muslims. Right-wing extremist organizations are increasingly
expressing their racism with the more fashionable Islamophobia, while
Islamophobic prejudices are beginning to take deep root in the German
population. According to a recent survey, such positions have led to a
greater “readiness for action.”

more

http://www.german-foreign-policy.com/en/fulltext/58813

18/12/2014

Is Time Running Out for Israel? Netanyahu in a Panic

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:33

Is Time Running Out for Israel? Netanyahu in a Panic

Contrary to Jew media, Russia’s economy not doomed

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 22:20

Sorry, Putin. Russia’s economy is doomed

by editor

ed note–against the better advice of my good friend MCP, I am going to make a prediction here…

Despite what some self-appointed ‘experts’ within the ‘movement’ say, Vladimir Putin is not ‘one of them’. There is no ‘secret deal’ between him and the NWO for him to ‘play the part’ of a recalcitrant leader who is only pretending to oppose ‘the plan’. He is genuine, and the plan to destroy him and to bring Russia into line with the rest of those nations who have surrendered themselves to the dictates of the Synagogue, Wall Street, etc is genuine as well.

The historically low gas prices in America are not a fluke or accident. Decisions and maneuvers were made 6 months ago in order to bring this about today. The news is blaring all over the place how America’s economic recovery is at hand and how happy days are here again.

At the same time, oil producing nations such as Russia, Iran, Venezuela–all on Zionism’s ‘seek and destroy’ list–are taking the hit in a serious way. At the very least, what it does is to cause political/social angst and instability, thus paving the way for CIA-run groups such as National Endowment for Democracy, Freedom House, etc, to worm their way into the social/political fabric of these nations as a preparatory step to launching the ‘Russia Spring’, the ‘Persian Spring’ and the ‘Latin American Spring’ in seeing these problematic governments overthrown.

More than this though, and much more dangerous is how the narrative is being prepared for some act of war–such as an oil tanker–being blown up, causing the markets to go haywire and then gas prices to soar again, and all of it of course being blamed ON RUSSIA. The American people–whose mood has improved dramatically as a result of the lower gas prices right around Christimas season, surprise/surprise–would be screaming for some kind of action against Russia-including limited military engagements–in orde to make Putin pay for ruining what has been billed as a sure-fire economic recover.

The below article lays out some of the criteria by which I am making the previous prediction, that something is about to go ‘boom’ that will more than likely be blamed on Putin.

Continue reading

Chabad mafia — Militant Judaic Gangstalking aka Cellphone/Texting Coward Sociopath Flash Mobs

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:45

http://www.olivebiodiesel.com/altnews/12172014.html

Season’s greetings from Jewish Voice for Peace

Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:39
Next Page »

The Rubric Theme. Create a free website or blog at WordPress.com.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

Join 691 other followers